myyks11
15.04.07, 20:56
Założę Wam fajny wątek...
Do przemyślenia lub być może dla przestrogi. Będę się streszczał.
Mam 41 lat. Mam wspaniałą córkę.
I mam cudowną żonę, nie tylko piękną i pociągającą, ale także inteligentną i
wrażliwą.
Potrafiła wybaczać moje mniejsze i większe świństewka. Wspierała, kiedy sam
sobie nie dawałem rady... Ale idiocie za mało...
Oszukałem, zdradziłem, naraziłem na ból. Flirty w internecie, pisanie o d**ie,
igraszki słowne i tego typu bzdety. I wszystko byłoby dobrze, gdybym jej nie
kochał, jak głupi... Ale tylko głupek kocha i pokazuje coś zupełnie innego
Otrzeźwienie przychodzi za późno, kiedy świat się wali, kiedy wszystko jest
już w zasadzie stracone i nawet nie bardzo wiadomo jak ratować pozostałe
zgliszcza życia.
Jedyne, co pozostaje, to przeprosić ją (chociaż i tak zapewne tego nie
przeczyta), ale i tak to zamieszczę.
Życzę Wam wszystkim więcej rozumu.
Ja teraz muszę zapłacić rachunek
myyks