sound11
22.04.07, 18:03
Pomócie mi panowie zrozumiec, bo sama nie potrafię.
Bawiłam się wczoraj telefonem mojego M. Moj M od pewnego czasu kasuje
wszystkie wiadomości, jak twierdzi z powodu mojej chorobliwej zazdrości:)
No i wiadomości były wykasowane, ale w miejscu pisania zapomniało mu się i
zosatła wiadomośc do jego koleżanki z pracy. Ona wyjeżdża za granicę i chyba
trochę się boi czy sobie poradzi, więc jego sms był ciepły bardzo i
pocieszający. No i nic. Przeczytałam i nic. Ale dziś jakoś tak weszliśmy na
ten temat i powiedziałam mu, że ma lepiej kasowac sms'y, bo nie wszystko
wykasował. Bardzo się zdziwił, trochę zmieszął, spoważniał. Chciałam, by
sobie sam przypomniał o którą mi wiadomośc chodzi, ale szedł w zaparte. WIec
dopiero jak mu prawie zacytowałam się przyznał twierdząc jednocześnie, że to
wszystko przez moją zazdrośc. Właśnie przyszło mi na myśl,że chyba musiało
byc więcej tych wiadomości, i dlatego nie wiedział, do czego ma się
przyznac:(.
Ok. dalej.
Swego czasu, niedawno, faktycznie się wściekłam, bo pierw zaczął mnie olewac,
zero czułości, jak się chciałam przytulic to stał jak kołek z opuszczonymi
rękami, albo de;likatnie je z siebie zdejmował, seksu prawie zero, chyba
tylko wtedy, kiedy bolała go ręka od onanizowania się i mu się tak nie
chciało.
Ok, pomyślałam że problemy w pracy itd, poza tym nigdy nie był zbyt czuły.
Ale jak zobaczyłąm,że ogląda porno i do tego wali mi hasłem na pytanie, czy
to on (nie wierzyłam, zapytałam przypadkiem i z nutką żartu w głosie): "a co,
dziwi cię to" to wstąpił we mnie diabeł. Oczywiście nie wtedy, bo byłam tak
zaskoczona, że słowa nie powiedziałam, a on twierdził później, że tak
zażartował!!!
Jakoś to przełknęłam, ale znowu wylazło coś nowego: jak pisze sms'y swoim
koleżankom, to do nich zawsze: Ty, Tobie, Ciebie, a do mnie: ty, tobie
ciebie!!! No i przy którejś kłótni wygarnęłam mu. I wiecie co mi powiedział?
Że jak im pisze, to ma więcej czasu i dlatego z dużej litery!!!! BOŻEEEE!
Przytkało mnie to tłumaczenie, całkowicie. Bo głupie niesamowicie i do tego
traktujące mnie jako przygłupa.Swoje się dowiedział.
Zazdrosna nigdy nie byłam, sms jego czytam z durnego przyzwyczajenia, poza
tym gdzieś ta nieufnośc we mnie siedzi i nie umiem tego przełamac. Właściwie
mu wierzę, że kochanka nie wchodzi w grę(99,99%), ale zazdrosna jestem o tę
jego zainteresowanie , uwagę, która poświęca innym kobietom.
I jeszcze: często powtarza, że zazdrosny facet to taki, który zdradza swoja
partnerkę. Tak często to ostatnio powtarzał,że mu powiedziałam, iz to
podejrzane, że tak często to gada, widac się tłumaczy. Nic nie powierdział.
Wiem,że ma taki a nie inny charakter, ale dlaczego mnie okłamuje i zachowuje
się jak winny? Dokładnie mu powiedziałam, skąd wzięła się moja podejrzliwośc,
że nigdy nie byłam zazdrosna(przyznał mi rację), że jak kasuje, kłamie, to
jeszcze gorzej. Ale do niego to nie trafia. Więc jak to w końcu jest? Wszyscy
faceci tak mają?
Nigdy mu nie grzebałam w korespondencji, traktowałam to jako świętośc. Jego
wiadonmości, jego sprawa. Ale zaczęło się od historii w necie(szukałam
czegoś), gdzie wyskoczyły strony porno.
Nawet do portfela mu nie zaglądałam, jak chciał, bym wyjęła z niego pieniądze
dla siebie, to przynosiłam mu portfel i kazałam samemu wyciągnąc. Tak łatwo
zniszczyc zaufanie... trudno je potem odbudowac...