Seks i bajzel

25.04.07, 13:14

Otóż, największym problemem w moim małżeństwie jest nierówny podział
obowiązków. Mężuś mój jest z takich, co to mamusia za nich wszystko robiła i
mają dwie lewe łapki do roboty. Żeby doprosić się go o jakąkolwiek pomoc, to
trzeba być świętym tureckim. Co rusz wymyślam nowe sposoby, co by tu zrobić,
żeby on zrobił to, o co go proszę. I żeby było bez zgrzytów. Niestety żaden
mój plan jeszcze nie dał zadowalającego efektu.

Najczęściej po prostu zmieniam się w zrzędliwą jędzę. Po raz piąty, czy któryś
tam z kolei, mówię głosem pełnym rezygnacji i pretensji: "Kochanie, miałeś
umyć gary..." Zazwyczaj słyszę w odpowiedzi od siedzącego przed kompem
kochania: "Zaraz". I po sprawie.

Niestety, dla niego, jestem konsekwentna i nie dam się zbyć jednym "zaraz".
Ale zauważyłam ostatnio, że biedak zaczął już alergicznie reagować na moje:
"Kochanie, ...", jeszcze zanim zdążę powiedzieć o co mi chodzi.

Pomyślałam sobie: "Dzizas! Do czego to doszło?! Niedługo bedzie się denerwował
na sam mój widok!". Nie chcę takich kwasów w małżeństwie, nie chcę być jędzą z
wiecznymi pretensjami, to okropne... Czuję się taka bezsilna...

Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw postanowiłam nie prosić go więcej o
pomoc, jeśli utoniemy w brudzie, to najwyżej tylko ja będę się tym denerwować...
Pomyślałam sobie ...Przecież to jest tak samo moje mieszkanie, jak i jego.
Tak? Tak. Jego dzieci tak samo bałaganią, jak moje. Tak? Tak. Więc dlaczego,
do ciężkiej cholery, daję się wykorzystywać? Mało mam innych obowiązków? Nie
wiem dlaczego czułam się winna, kiedy słyszałam: "Mogłabyś tu posprzątać". Nie
wiem dlaczego rzucałam się do sprzątania, kiedy oznajmiał mi, że trzeba trochę
posprzątać, bo przyjdzie jego kolega.

A takiego wała! Nie będę więcej sprzątać! Utonę w brudzie, a palcem nie kiwnę!
On nie sprząta, to ja też nie! Nie pozwolę się wykorzystywać!!!

Ciekawe ile tak wytrzymam...

Ale na razie wytrzymałam. W weekend spotkaliśmy się w domciu i nie było
żadnego proszenia o pomoc, żadnego sprzątania i żadnych przez to kwasów.

Fakt, utonęliśmy w bajzlu, ale utonęliśmy też w łóżku... W końcu nie widział
żonki przez trzy tygodnie trzeba było nadrobić, więc było gorąco. Oj, co Wam
będę mówić...

A bajzel nie zając. Ktoś go kiedyś sprzątnie...
    • jszhc Re: Seks i bajzel 25.04.07, 14:55
      Widze, ze takich brudasow, co im mama w wieku 27 lat torbe na wyjazd pakuje
      jest wiecej;p. Ja dokladnie to , co teraz ty chceszz robic powtarzam Pawolowi.
      Ze ja zamieszkamy razem i bedzie takim syfiarzem, to kiedys wywroci sie o swoje
      zasrane gacie. Daj znac jak sie to zakonczylo:).
      • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:07
        jszhc napisała:

        >Ja dokladnie to , co teraz ty chceszz robic powtarzam Pawolowi.
        > Ze ja zamieszkamy razem i bedzie takim syfiarzem, to kiedys wywroci sie o swoje
        >
        > zasrane gacie. Daj znac jak sie to zakonczylo:).hahaha
        Aż sie boję ;co to będzie;:)
        Mój chłopak mieszka sam ; pierze gotuje sprzata itd ..ale czy będzie robił to po
        slubie>????
        Pozdr
        • casa.club Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:12
          mouse_c napisał:
          > Mój chłopak mieszka sam ; pierze gotuje sprzata itd ..ale czy będzie robił to
          po slubie>????

          A po jaka cholere? Po co sie w koncu bierze zone?
          A mezczyzna po slubie i tak zmienia sie na gorsze.
          • jszhc Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:13
            Moj po slubie moze sie tylko zmienic na lepsze;p
          • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:21
            casa.club napisał:
            >
            > A po jaka cholere? Po co sie w koncu bierze zone?
            > A mezczyzna po slubie i tak zmienia sie na gorsze.

            Nie krzycz tak na mnie bo zostanę starą panną:)
            • casa.club Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:28
              nie to mialem na mysli - ciagnij dalej na "kocia lape" :)))

              Mary - pyta matka corki - mieszkacie z Johnem razem 10 lat,
              macie dwoje dzieci...
              Dlaczego w koncu nie wezmiesz z nim slubu?

              Bo on nie jest w moim typie - mamo.
              • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:38
                casa.club napisał:

                > nie to mialem na mysli - ciagnij dalej na "kocia lape"
                Ja nie Kociara- nie mam nic szatańskiego w moim spojrzeniu:)
                Życie "na kocią łapę" jest uczciwe, bo jesteśmy ze sobą, gdyż chcemy,a nie
                dlatego, że ksiądz, sakrament, co ludzie powiedzą...
                Ale czy tak będzie u mnie ?? jeszcze nie wiem ...
                • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:40
                  Faceci uwielbiają życie na kocią łapę! Żadnych obowiązków, zobowiązań.
                  Wykorzystać i zmienić sobie kotkę!!! :):)
                  • casa.club Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:42
                    Ale ma to tez swoje wady :)

                    Gdy w malzenstwie sie zrobi skok w bok i sie wyda, to jest placz, czasem
                    latajace talerze - i wszystko wraca do normy.

                    A na kocia lape, to po takim skoku - od razu walizki za drzwi.

                    To z dwojga zlego - sam nie wiem - co bym wolal :)))

                    • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:45
                      casa.club napisa
                      > A na kocia lape, to po takim skoku - od razu walizki za drzwi.-
                      I do sąsiadki:)
                      >
                      >
                      >
    • nemo1968 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:15
      Zaproponuj wynajecie sprzątaczki. Wtedy przynajmniej bedzie to uczciwe wobec
      was w równym stopniu...:)
      • til1 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:39
        Jedna z moich przyjaciółek wytrzymała tak przez miesiąc.Nie robiła nic!Zupełnie
        nic.Spodnie i inne części garderoby jej męża, leżały wszędzie.Czystej szklanki
        w domu nie było.Po miesiącu Pan się złamał.Niestety, kłopotu to nie
        rozwiązało.Posprzątał ten jeden, jedyny raz.I na tym koniec.
    • arsenaa Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:40
      A bajzel nie zając. Ktoś go kiedyś sprzątnie...


      Obawiam się że to znowu będiesz ty!
      • til1 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:42
        Z facetem jak z dzieckiem - nim go za próg wpuścisz, instrukcję obsługi domu
        trza dołączyć.Od początku zaprogramować właściwie, bo jak już pilota dorwie i
        kawałek wersalki - kaplica!
        • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 15:53
          Piloti ..rajd po kanałach!:) ....rozpowszechnia się szybciej niż wirus:)
    • marsupilami25 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 16:37
      Skąd ty wytrzasnęłaś takiego "brylanta"?
      Mój mężczyzna jest owszem z tych co "mama wszystko w domu", ale ...
      W dniu zamieszkania ze sobą otwarcie powiedziałam ( bez krzyku, pretensji i
      jędzowatości w głosie), że teraz jest to NASZ dom i nie widzę powodu, dla
      którego gary, prasowanie i cała ta brudna robota ma być tylko na moich barkach.
      Zrobił wielkie oczy i przyznał mi rację.
      Nie mam problemu ze zwalaniem domowych obowiązków.
      • mouse_c Re: Seks i bajzel 25.04.07, 17:03
        marsupilami25 napisał
        > Nie mam problemu ze zwalaniem domowych obowiązków.
        Gratuluję:) :)pozdr
        >
        >
        • m_284 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 20:02
          Kazdy pasztecik jest do roboty a piekna mloda niewiasta do kochania:)
          • madzior84 Re: Seks i bajzel 25.04.07, 23:03
            m_284, paszteciku, to na co czekasz?:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja