anna9641
07.05.07, 19:40
Po dziesięciu latach "niewidzenia" spotkałam swoją pierwszą miłość. Spotkanie
było bardzo emocjonujące (przynajmniej z mojej strony, ale wydawało mi się,
że z jego też). Powróciły dawne, cudowne wspomnienia. Niewiele brakowało a
znaleźlibyśmy się w łóżku. Obiecaliśmy sobie, że będziemy do siebie mailować
i spotykać się od czasu do czasu. Nawet ustaliliśmy pierwszy termin
spotkania. I co??????? On oczywiście nie pisze, nie miał czasu, aby przybyć
na spotkanie...
Ma mnie w nosie, prawda?
Tylko dlaczego podczas spotkań (randek) obiecujecie nam "cuda na kiju",
wspólne spędzanie czasu, codzienne maile, przyjaźń - a potem.... tak szybko
wam przechodzi i nawet maila, że macie nas dość nie chce wam się napisać. Czy
naprawdę chodzi tylko o seks??? Czy nie może być przyjaźni???
Czy spotykacie swoje poprzednie dziewczyny i co o nich myślicie? Czy naprawdę
nic dla was nie znaczą?