Gość: k@
IP: voodoo2:* / 10.48.109.*
26.05.03, 18:05
Sprawa jest dosc dziwna i potzrebuje nietypowej rady.JEsli ktos z was jest po
rozwodzie lub sprawie alimentacyjnej,to moze mi cos doradzi i napisze,czy to
mozliwe,ze prawo jest takie glupie?Moj kumpel,niepracujacy normalnie (czyli
nigdzie nie zarejestrowany)placil swojej zonie na dzieci (dwojke)600 zł,nie
mieszkaja razem,cos jak separacja.Wiecej nie mogl,bo jego praca to takie
dorywcze robotky u znajomych co sie troche ulituja.JEgo zona,nigdy nie
pracujaca,choc mloda,starszna zolza,nie dosc ze nie daje mu sie spotykac z
dziecmi to wystapila o 1000zl (pozniej nawet o 1500-1000 na dzieci plus 500
na siebie,bo ona do pracy nie pojdzie-ale sedzia ja wysmial),wziela adwokata
i uwaga...wygrala.On ma poniesc wszystkie koszty sadowe,adwokackie (sam
adwokat tej malpy kosztuje go 2500)W sumie koszto jest jakies 5 tys i co m-c
900zl.Co radzicie?Czy ktos znalazl sie w podobnej sytuacji albo slyszal o
czyms takim?Na odwolanie jest tydzien.Pomozcie!!