Mąż mnie okłamał:))

10.05.07, 02:31
Prawda, nawet ta najgorsza jest lepsza . Kłamstwo zawsze kiedyś sie wyda i
... boli ...bardzo boli ..
Trudno po nim zaufać człowiekowi .Zawsze pozostana wątpliwości))))
    • braun_f Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 02:37
      chcesz zeby ci powiedzial ze z tamta bylo lepiej?
      az tacy okrutni, to my nie jestesmy
    • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 06:49
      Rozumiem , ze był na tyle podły, że kupuł sobie nowa plyte z jazzem za 60zł a
      Tobie powiedział, iz to to z wyprzeaży w hiperkecie.
      Straszny łajdak.
    • dzikoozka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 08:50
      przykre, nie rozumiem tylko, dlaczego sie z tego cieszysz?
    • kolorowa_diablica Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 09:58
      dzięki Twojemu wątkowi czuję się dogłębnie zmoralizowna :)
      tylko nie pasuje mi do tego krótkiego wywodu uśmiechnięta buźka. Jakieś rozdwojenie jaźni, czy co?
      • ulotne_piekno Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:02
        e, to raczej podpucha:)
        dlatego czekam na puentę, bo na pewno będzie:)
        • kolorowa_diablica Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:06
          zdążylam zauważyć, że to podpucha. Moralizatorstwo bardzo niskich lotów.

          fakt, trzeba poczekać na puentę, może akcja się jakoś rozwinie :)
          • ulotne_piekno Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:08
            może się po latach np. okazało, że zamiast 15cm jest 13?:)
    • sigma33 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:17
      Ten'uśmiech 'oczywiście nie powinin sie pojawić.Bylo pózno byłam zmeczona jak
      pisałam .Czy to tak trudno zrozumieć ?
      Mój wątek nie jest prowokacją .Tak jak napisałam mąż mnie okłamał i to nie była
      zdrada .Nie bede pisała o co chodzi bo nie pisze o swoich prywatnych sprawach
      Ale to bardzo powazna sprawa .
      Chciałam żebyscie sie wypowiedzieli co sądzicie na temat kłamsta.
      Czy z łatwościa przechodzicie 'po' do porządku dziennego ,czy ufacie takiej
      osobie itd.....
      Pozdrawiam
      • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:25
        Nie ma miejsca na kłamstwo pomiędzy ludźmi, którzy są sobie bliscy.
        Osoba uczciwa nie doprowadza do sytuacji, po której musiałaby kłamać
        osobie bliskiej ... Nie ma usprawiedliwienia na kłamstwo.
        Jak przyłapuję kogoś bliskiego na kłamstwie to jest to dla mnie mocny
        cios, który powoduje żal. A jeśli mam do kogoś o coś żal,to moje podejście
        do tej osoby ulega radykalnej zmianie i relacja z pewnością nie bedzie już
        taka jak poprzednio. Od zachowania tej strony, która okłamała zalezy,
        czy potrafię pozbyć się tego żalu i uwierzyć na nowo.
      • janwatroba Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:55
        Idzcie moze paplac o tym, ze facet to swonia na forum kobieta.
        Wieczorem twoj facet przyjdzie, zrobi ci dobrze i chandra przejdzie.
    • floo77 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 10:56
      ten uśmiech w temacie to chyba omyłkowo.

      nie różnicujesz kłamstw? nie wiem, ale.. czy to nie w jęz. ang. jest pojęcie w
      stylu "białe kłamstwo"? i nie mam na myśli hipokryzji, czyli - nie powiem jej,
      że byłem z inną (uprawiałem seks), żeby nie cierpiała, tylko np. przemilczę to,
      że.. hm.. zupa była za słona. nie wiem jak to wyjaśnić dokładnie, ale.. nie
      można tu napisać uogólniając, każda sytuacja jest inna przecież.

      ktoś przeze mnie skłamał. to się wydało. ona - tak jak Ty, droga autorko postu,
      uniosła się dumą, odrzuciła tłumaczenie, od razu oceniła, jakby nie znała go
      wcale. i teraz pytanie - czy robiłam z nim coś niemoralnego? nie. czy on robił
      ze mną coś niemoralnego? nie. co robił? wypił ze mną herbatę, bo był winny mi
      to spotkanie, pomógł mi kiedyś bardzo. spotkanie dobrych znajomych, między
      którymi nic nie było.
      w jaki sposób to się wydało? ona specjalnie szukała okazji do rozmowy ze mną
      i.. sama powiedziałam, że bylam na herbacie.. hm... i to wystarczyło, żeby
      nazwać go bydlakiem...
      czuję się bardzo źle z tym co się stało. Nic się nie stało, ale dla niej było
      to kłamstwo, została złamana zasada wg niej. Tłumaczyłam, że.. to był w
      zasadzie.. akt miłosierdzia z jego strony, że.. mam złą sytuację tak ogólnie, i
      było mi potrzebne to spotkanie...jedno spotkanie, rozmowa, nic więcej. później
      wyjechałam z tego miast, wiadomo, że nie byłoby żadnego spotkania już. ale dla
      niej to bez znaczenia. ona nie rozumie, liczą sie tylko jej uczucia, tylko ona
      została zraniona.. ona "jest dobrym człowiekiem" - tak o sobie mówi i
      wrażliwym.. ale ta wrażliwość znaczy chyba tylko tyle, że ona jest
      najważniejsza... wiem, że przeze mnie coś waznego się rozpadło... czuję się
      źle. i już nigdzie nie wychodzę i staram się z nikim nie rozmawiać. coś znowu
      mogłoby się zepsuć. to tyle. sama oceń jakie było kłamstwo Twojego męża i czy
      to po prostu nie jest z Twojej strony długo oczekiwany pretekst, żeby sie go
      pozbyć przy okazji wzbudzając poczucie winy. to tyle....
      • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:05
        Dziwię się tylko, że małżonek nie raczył małżonce powiedzieć,
        że idzie na spotkanie w ramach aktu miłosierdzia - tak by było
        lojalniej,uczciwiej - przecież nie było powodu by to ukrywać...
        moim zdaniem bardziej chodziło o to, że ukrył przez żoną to spotkanie...
        wyobraźnia robi swoje : skoro ukrył to znaczy, że miał powody by ukrywać
        • floo77 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:17
          to nie była żona. a to co napisałam, hm.. chciałam tylko pokazać, że zasady są
          wazne, ale.. to tak jak gdzies kiedyś ktoś powiedział, że prawo i owszem jest
          ważne, ale jeszcze ważniejsza litera prawa - czyli trzeba chyba poznać
          okoliczności, motywy.. zresztą, nieważne. niektóre kobiety po prostu mogą
          więcej, mają szczególne prawa, są "wrażliwe". ja nie mam takich praw i ok,
          pogodziłam się. już nawet nie rozmawiam, czasem tylko coś napiszę w wirt.
          przestrzeń.
          • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:39
            z moich obserwacji wynika, że jest wiele kobiet, które oczekują
            od faceta lojalnych i uczciwych zachowań. Czują się w związku pewniej
            i bezpieczniej, gdy facet przed nimi nic nie ukrywa, jest szczery
            i okazuje swoim zachowaniem, że kobieta z którą jest jest dla niego
            najważniejsza. Nieliczne kobiety akceptują "wolnośc w związku"
            i bezgranicznie ufają - potem część z nich przekonuje się na własnej
            skórze do czego to może doprowadzić - płaczą po nocach, sfrustrowane
            odchodzą, bo nie dają rady wytrzymać niepewności.
          • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 17:00
            Co Ty dziecko za głupoty wypisujesz?
            Masz prawo mowić co chcesz , i chodzic na kawe z kim chcesz , nawet z żonatymi
            mężczyznami, ba nawet z ksiedzem biskupem!
            Nikt nie ma prawa Cie za to potepiac a Ty nie musisz się z tym kryc.
            A głupimi sie nie przejmuj!
            Ta kobieta o której mowisz musi miec jakieś zabużenia ale , o ile wiem nie
            jestes psychiatra , więc to nie Twój problem.
            Pozdrawiam.
        • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 16:54
          Witaj Kokardko, jesteś strasznie zasadnicza. Mnie by żona śmiechem zabiła jak
          ja bym chcial jej opowiadac z kim umowilem sie na kawe , czy na obiad.
          Bywają dni gdy muszę jeść trzy obiady w trzech róznych knajpach , taką mam
          robote. Wydaje mi się , że floo77 ma rację, nie możemy wypowiedziec się w miare
          sensownie , nie znając celu i powodu tego kłamstwa , oraz wagi sprawy.
          Jedną z podstawowych zasad prawa jest koniecznośc wysłuchania obu stron.
          A może Nią kierują emocje, może jest w tej sprawie tak jak z tym chorym co to
          go "zabił" kardiolog ze szpitala MSWiA?
          Ja nie wiem i nie dam soba manipulować.
          Niech tak skonstruuje wątek żeby mozna było wyrobic sobie własne zdanie.
          Pozdrawiam.
      • sigma33 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:18
        Floo77 - mógł powiedziec prawdę .Ta prawda bolałaby i to bardzo ale wiedziałabym
        ,że moge ufać mojemu mężowi .Dzis straciłam do niego zaufanie .Przebaczyłam mu
        ale za kazym razem ( w róznych sytuacjach) pojawiaja sie wątpliwości czy znów
        nie kłamie
        pozd
    • sigma33 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:11
      Kłamstwo to takie wybieranie drogi na skróty, nieliczeniem się z innymi-
      niszczy w pierwszej kolejności tego, kto nim się posługuje.Myśle ,że niszczy
      jego sumienie Najczęściej bywa tak ,że spirala kłamstwa prowadzi do jego
      eskalacji i kłamca zaczuna sie gubić - juz sam nie wie co jest prawdą a co
      kłamstwEM Niszczy relacje miedzy ktore trudno potem odbudować .
      Seneka powiedział: "Nie powinniśmy zbyt szybko wierzyć w to, co nam opowiadają:
      wielu zmyśla po to, aby oszukiwać, a wielu dlatego, że ich samych oszukano...".
      Pozdrawiam.
      • ulotne_piekno Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:14
        no z tego wynika, że ja jestem skończona...moja łatwowierność mnie samą czasem
        doprowadza do szału
        • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 17:03
          I jeszcze to pomieszanie w glowie, jak nic sie w Tobie zakocham.
          • ulotne_piekno Re: Mąż mnie okłamał:)) 11.05.07, 09:45
            a to dopiero początek moich wad:)
            • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 11.05.07, 17:26
              Masz żle wywazony sysrtem rozróżniania dobrego i złego.
              To są same zalety, jesteś zwykła samochwałą. :))
      • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:21
        W każdym razie kłamstwo jest zawsze pójściem na łatwiznę, by uniknąć
        ewentualnych konsekwencji. Prawdą jest, że 'najgorsza prawda jest lepsza od
        najpiękniejszego kłamstwa'. Kłamiący sam wykazuje brak zaufania - w to, że Ktoś
        słysząc prawdę, potrafi docenić szczerość i zrozumieć. Trudno, by odpowiedzią
        na brak zaufania nie był również brak zaufania. Oczywiście, że Nikt bezbłędny
        nie jest, więc wybaczenie jest ze wszech miar słuszną drogą, ale... na
        odbudowanie po cegiełce poziomu zaufania sprzed kłamstwa, potrzeba dużo czasu.
        Dla Obojga.
        Pozdrawiam.
        • sigma33 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:23
          Slusznie Zielona))
          Tak bardzo chciałabym zapomnieć a to takie trudne .Za każdym razem pojawiaja sie
          te wątpliwości !!.Czy kiedys to minie ??
          • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:28
            Minie, jeśli dasz sobie na to szansę.
            • sigma33 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:29
              Ta szansa jest trudna w ..codzienności ))
              Pozdr
              Do widzenia
              • m_kk4 Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:02
                Najważniejsze to znaleźć złoty środek między kłamstwem a prawdą. Bo bywa prawda,
                która zabija, jak pokazał to Ibsen w "Dzikiej kaczce". Bardzo ciekawa jest też
                powieśc R. Holmesa, "Gdzie leży prawda", na której podstawie zresztą nakręcono
                film.
                Powiedziałbym, że choc na co dzień w relacjach między ludźmi w zasadzie
                powinniśmy opierać sie na prawdzie, to nie wiem, czy ma sens zbyt gorliwe
                dociekanie prawdy np o przeszlość.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:04
                  To nie ma Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ najmniejszego sensu. I jest dowodem, że nie myśli
                  się o potencjalnych skutkach rozgrzebywania czegoś, na zmianę czego już i tak
                  nie mamy najmniejszego wpływu. Mamy go tylko na przyszłość budowaną
                  teraźniejszością.
                • ale_mala Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:14
                  Za Ibsenem nie przepadam:)Wątek kłamstwa i prawdy jest poruszany chyba przez
                  wszystkich autorów.
                  Złote środki między prawdą a kłamstwem są w relacjach międzyludzkich, które
                  jednak kierują się innymi prawami, jeżeli w ogóle jakimiś.
                  Przyznasz więc jednak, ze są półprawdy, pólkłamstwa.
                  Może być też prawda osłodzona, gdyż czasami prawda może byc gorzką pigułką.
                  w ogóle nalezałoby zapytac, co rozumiemy przez to pojęcie.
                  Bo jeśli np.ktoś dziś mówi, że kocha, a za rok, że nie, to może to być prawda w
                  obu wypadkach..
                  Mnie zastanawia wpływ prawdy i manipulacja prawdą .Najbardziej obawiam się
                  ludzi, którzy manipuluja prawdą pod jej płaszczem. Oni nigdy nie powiedzą, że
                  kłamią :(.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:07
                Nie jest... bo i życie łatwe nie jest, jeśli ma być jakością samą w sobie. Ale
                spójrz - skoro jesteś zawiedziona tym, że On poszedł na łatwiznę, to... sama
                chcesz na nią iść?? To, że to Jego wina, nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla
                dojrzałego Człowieka. Wina była Jego. Skrucha jest Jego kwestią, ale...
                przebaczenie Twoją.
        • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:54
          są ludzie, którzy pozorną szczerość potrafią świetnie wykorzystać,
          ( by zamaskowac swoje kłamstwo)
          szczególnie wtedy, gdy mają do czynienia z osobą, która stawia
          na uczciwą i szczerą relację ...

          • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:02
            Owszem... ale na to już wpływu nie mamy. Albo się skulimy i nie wystawimy się
            na ból rozczarowań, odbierając soebie też piękno, albo podejmiemy ryzyko i ból
            zaakceptujemy, jako część życia...
            • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:12
              ha... tylko czasu minąć musi trochę, by rozum przebił się przez
              warstwę uczuć ;)
              • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:16
                No wiesz... pośpiech, to jest wskazany przy wzywaniu Pogotowia i Straży, kiedy
                potrzeba:)) Jak ma się w coś wejść (wrócić do czegoś - skoro o zawiedzionym
                zaufaniu mowa), to trzeba sobie dać na to szansę, ale i czas - by nie wchodzić
                ze strachem, a jedynie z ostrożnością.
                • ale_mala Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 12:20
                  Ostrożna to ja jestem wtedy kiedy solę ziemniaczki:) Zawsze ,mimo starań
                  ..przesolę!!:)
                • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 13:29
                  pisząc "uczucia" miałam na myśli pozytywny odbiór, symaptię
                  i "klapki na oczach", które przesłaniają realny obraz ...
                  a nie miłość do grobowej deski :))) w takiej sytuacji potrzeba
                  odrobiny czasu, by pewne sprawy sobie uświadomić i zmienić
                  do nich podejście ;) poza tym, jeszcze raz podkreślę, że nie każdy
                  facet jest mało skomplikowaną zabawką z drewna i odnoszę wrażenie,
                  że nie zrozumiemy się, bo nie bardzo wiesz o jakim typie faceta ja piszę...
                  ale nie ma to większego znaczenia :))
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 13:33
                    Tak tylko dla sprostowania: Zabawką nie jest żaden, jak i Kobieta:)
      • kookardka Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 11:43
        oj to prawda, że zaczyna się gubić ... wystarczy tylko uważnie
        słuchać, obserwować i wyciagać wnioski.
        Są osoby, które całe życie kłamią i nie umieją inaczej żyć...
        Kłamcy mi nie szkoda - sam się wplątuje we własne sidła i zasługuje
        na najgorsze... najbardziej mi zawsze szkoda tych, którzy są okłamywani,
        bo sami będąc uczciwi narażeni są na cierpienie - a przecież nie zasłużyli
        sobie na to, bo niby czym ?
        • smutas27 Re: Mąż mnie okłamał:)) 11.05.07, 17:32
          Gdzies po głowie kołacze mi się taka glupia opowieśc o rzuceniu kamieniem przez
          sprowiedliwego.
          Rozumiem , ze teraz są sami sprawiedliwi , no moze między nimi grasuje paru
          psychopatow.
          Jakiz piękny jest ten świat!
          Zaczynam wpadac w zachwyt.
    • wininia Re: Mąż mnie okłamał:)) 10.05.07, 13:15
      Najgorsi ci,którzy kłamiąc przypisują sobie spryt.
      A okłamywanego uważają za naiwnego.
      • facettt to prawda. 10.05.07, 17:17
        gdyz zeby klamac, trzeba umiec .
        cala reszta - to amatorstwo
Pełna wersja