Kłamstwa.

10.05.07, 19:01
Wiem , że podpadne wielu osobom ,ale ja mam taki charakter , że muszę
powiedzieć to co mam do powiedzenia.A reszta to {mi} lotto.
Czytam tak sobie wypowiedzi ludzi młodych na temat kłamstwa i dochodzę do
wniosku, ze często nie bardzo wiedzą o czym mówią.
Nie chcę relatywizowac kłamstwa jako takiego[!!!] , ale tez nie mogę się , w
żadnym wypadku zgodzic , ze każde kłamstwo jest takie samo.
Są prawdy ktorych się po prostu nie mówi.
Moj przyjaciel , człowiek z tytułem profesorskim , zobaczył w swojej teczce
SB , że jego ojciec 37 lat temu donosząc do SB na jego żone , popchnął ją do
samobojstwa.To mało znacząca okoliczność.Czy teraz ma , na forum rodziny ,
opowiedziec o tym? Jego ojciec ma 89lat , ale jest w pełni sprawny , ma nową
żonę , 7 dzieci , okolo 15 wnukówi niezliczoną ilośc prawnuków.Czy Oni
wszyscy zasługują na to zeby ich ta prawda " uczęstować"?
Ja nie wiem.
Opowiem Wam jeszcze inna historie.Los zwiazał mnie z 40 letnia kobieta.
Wdowa , jedyna , ukochana corka zerwała z Nia wszelkie kontakty , wyjechala
do USA i wyszła za mąż[za murzyna].
Jakoś tam ja kochałem .
Gdy jej to powiedziałem , nic nie odpowiedziała, tylko łzy kapały jej do
kieliszka z koniakiem .Powiedziala tak: kłam , Piotr, kłam , tak miło tego
słuchać! Ja wiem , że kłamiesz ale pewnie juz nigdy tego nie usłysze[co
oczywiscie było nie prawdą, rok później wyszła za mąż i do dziś jest
szczęsliwa].
Więcej przykładów nie będę opisywał , powiem tylko jeszcze , że conajmniej
połowa śmiertelnie chorych ludzi nie chce o tym wiedzieć.
A była to kobieta zamożna, wlaścicielka niezłej firmy, wykształcona.
Pisze to wszystko po to zeby uprzytomnic "Katonom", że zycie nie jest takie
proste, a juz na pewno , nie jest czarno białe.
Prawda potrafi byc okrutna bardziej, niz skutek najbardziej podłego kłamstwa.
Dla jasności tematu dodam, że nie mam zamiaru się ani wybielac , ani
tłumaczyc.
Klamałem w życiu wiele razy , wielu z tych kłamstw wstydzę się bardzo.
Ale na pewno nie wszystkich.

    • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:03
      Między niepowiedzeniem czegoś, a kłamstwem (przeinaczeniem faktów) jest ogromna
      różnica. Wszystko:)
      • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:11
        jesli facet spotyka się z kobietą wyznaje jej miłość, rozkochuje w sobie, ale
        nie mówi, że ma już żonę i rodzinę = to lepiej czy gorzej= niz gdyby powiedział
        kłamstwo "nie mam żony"?
        • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:12
          Mówi kłamstwo, kiedy Ją rozkochuje - proste:)
          • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:17
            nie skłamał, że nie ma żony, w każdej chwili może sie bronić
            twierdzeniem "gdybyś zapytała to bym ci powiedział że mam".
            przemilczenie czegoś dla osiągnięcia jakichśwłasnych korzyści jest obrzydliwsze
            niz kłamstwo, w drugim przypadku przynajmniej wiadomo od razu jak sprawa
            wychodzi, że to zwykły gnój.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:21
              Dlatego trzeba w każdej sytuacji brać pod uwagę i motywacje... ale
              przemilczenia czegoś, a nie kłamstwa. jeśli wiemy, że Kogoś zabiłaby dwa razy
              szybciej wiadomość o tym, ze jest śmiertelnie chory, bo niejednokrotnie ta
              kwestia była poruszana w rozmowach, to - mając taką możliwość - lepiej nie
              serwować jej w ramach "prawda lepsza niż cokolwiek". Proste. Ale, jeśli mamy
              świadomość, że Ktoś chciałby wiedzieć, a milczymy, bo nam jest ciężko
              przeprowadzać taką rozmowę - to jest zwykłe tchórzostwo i sprawa wygląda już
              całkowicie inaczej.
              • step_2 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:38
                zielonooka_bez_tyja napisała:

                > Dlatego trzeba w każdej sytuacji brać pod uwagę i motywacje... ale
                > przemilczenia czegoś, a nie kłamstwa. jeśli wiemy, że Kogoś zabiłaby dwa razy
                > szybciej wiadomość o tym, ze jest śmiertelnie chory, bo niejednokrotnie ta
                > kwestia była poruszana w rozmowach, to - mając taką możliwość - lepiej nie
                > serwować jej w ramach "prawda lepsza niż cokolwiek". Proste.

                ? Czy takie kłamstwo miłosierne daje pozytywne efekty? ?Zaczynasz kłamać przed
                samym sobą.
                Nie oszukuj siebie. Bo to prowadzi do autodestrukcji))
                • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:40
                  PRZEMILCZENIE prawdy, o której wiemy, że Ktoś, kogo dotyczy, znać jej by nie
                  chciał - nie KŁAMSTWO:) Na siłę Komuś mówić czegoś takiego nie muszę, żebym ja
                  się poczuła lepiej, bo mówię, co wiem, a konsekwencje to już mam głęboko w
                  poważaniu, bo nie mnie dotyczą:)
                  • step_2 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:48
                    Skąd wiesz co dla tego KOGOS ( chorego) jest lepsze ??
                    Odpowiedz mi ..jeśli chcesz oczywiście :)
                    Co robisz kiedy postępujesz niezgodnie z logiką??
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:54
                      Powiedziałam o sytuacji, w której znam zdanie takiej Osoby. Ja mam zdanie na
                      ten temat i moi Bliscy je znają. Ja Ich też. A rozmowy na takie tematy nie są
                      formą żartów, ale raczej "czegoś bardzo istotnego do zapamiętania i
                      zastosowania w określonej w nich sytuacji".
                      • step_2 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:00
                        zielonooka_bez_tyja napisała:

                        > Powiedziałam o sytuacji, w której znam zdanie takiej Osoby. Ja mam zdanie na
                        > ten temat i moi Bliscy je znają. Ja Ich też.
                        Ja też mówię wiele swoim bliskim : co bym chiał etc' ale to jest w 'tej chwili'
                        a nie w chwili cierpienia ,czegoś co mnie jeszcze nie spotkało '
                        Co wtedy będe myślał ? Czego oczekiwał? Nie wiem .
                        A rozmowy na takie tematy nie są
                        > formą żartów, ale raczej "czegoś bardzo istotnego do zapamiętania i
                        > zastosowania w określonej w nich sytuacji".
                        To nie były żarty z mojej strony -mój uśmiech pojawił się niżej ,nie zauważyłaś??:)
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:05
                          Ja też mówię wiele swoim bliskim : co bym chiał etc' ale to jest w 'tej chwili'
                          > a nie w chwili cierpienia ,czegoś co mnie jeszcze nie spotkało '
                          > Co wtedy będe myślał ? Czego oczekiwał? Nie wiem .

                          Trudno. Jestem świadoma, co powiedziałam i biorę odpowiedzialność za to, nie
                          obarczam Ich - Oni nie są w moich myślach, by wiedzieć, że zdanie uległo, bądź
                          nie, zmianie.

                          Z żartowaniem było o rozmowach na ten temat z bliskimi, nie o tym, co i jak Ty:)
                    • poprioniony Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:02
                      Autor watku wyraznie zaznaczyl "Ja nie wiem" - ale empatyczne TWA
                      juz wciska to w opakowanie z napisem "oni nie chca znac tej prawdy". To raz.

                      Dwa: Przyklad z nieuleczalnie chorym jest zupelnie nieadekwatny.
                      Nie ma w nim czynnika zlego czynu, jest jedynie czynnik ewentualnego
                      przedluzenia zycia - w takim przypadku bilans musi wyjsc wiadomy.
                      No ale to jest typowa zonglerka relatywistow, w sumie caly ten watek
                      jest standardowym do bolu, gremialnym krakaniem o cudach relatywizmu.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:06
                        Skup się: dlatego napisałam, że to nie jest kłamstwo, więc... to nie na temat.
                • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:42
                  może ten ktos chciał przed smiercia cos niesamowicie waznego zrobić, i
                  umierając na śmiertelna chorobę która go nagle ścieła z nóg, zadręczać sie
                  będzie na łozu smierci, że tego zrobic nie zdążył?
                  nie mozna wybierać za kogoś , przeciez nie siedzi się w jego głowie.
                  chyba, że sam prosił, "jesli to powazne to nie mów mi" ...
              • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:39
                Generalnie sie zgadzam, polecam do obejrzenia "dzika kaczkę" Ibsena.
                Pytanie tylko jak daleko moze zajsć relatywizm. Niektórzy tyle sie w zyciu
                nakłamali, że sami to wszystko uznali za prawdę.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:43
                  To jest sprawa własnej moralnośi i sumienia - i myślę, że tym pozostać tak
                  naprawdę powinna:) Moralizować Kogoś się nie powinno, bo (poza wspomnianymi
                  motywacjami) są też okoliczności, które słabsze psychicznie Osoby, potrafią
                  złamać. Nie dość, że karze Je Ich własne sumienie, to mogą Je dodatkowo
                  pokaleczyć słowa "nieskazitelnych".

                  To chyba tyle:)
                  • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:16
                    są też okoliczności, które słabsze psychicznie Osoby, potrafią
                    > złamać. Nie dość, że karze Je Ich własne sumienie, to mogą Je dodatkowo
                    > pokaleczyć słowa "nieskazitelnych".
                    Jeśli sprawa o kapustach, to o sumieniu raczej trudno mówić. Fakt, nie
                    moralizować, ale ujawniać.
            • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 05:00
              akalsa napisała:

              > nie skłamał, że nie ma żony, w każdej chwili może sie bronić
              > twierdzeniem "gdybyś zapytała to bym ci powiedział że mam".
              > przemilczenie czegoś dla osiągnięcia jakichśwłasnych korzyści jest
              obrzydliwsze
              >
              > niz kłamstwo, w drugim przypadku przynajmniej wiadomo od razu jak sprawa
              > wychodzi, że to zwykły gnój.


              Człowiek, który w taki sposób tłumaczy kłamstwo "gdybyś zapytała"
              to bezczelny i obrzydliwy manipulator, ktory mysli tylko o sobie
              i swoich przyjemnościach, w nosie ma uczucia drugiej strony.
    • asiunia311 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:10
      Cóż, niektórzu ludzie, zwłaszcza młodzi, uwielbiają ferować radykalne
      umoralniające 'prawdy', zacierając ręce i ze złowieszczym, triumfalnym błyskiem
      w oczach. To niebezpieczni ludzie. Szczególnie w oczach sędziów, czy to
      zawodowych, czy też samozwańczych, takie zacietrzewienie i radość z procesu
      sądzenia, jest niewybaczalne.
      • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 05:05
        Są tak oczywiste sprawy jak zdrada, zabójstwo z premedytacją,
        przekręty finansowe,kradzież - takich czynów nie da się usprawiedliwić.

        Jest też cała masa innych przypadków, które powinny być oceniane
        odrębnie ...
    • poprioniony Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:11
      > opowiedziec o tym? Jego ojciec ma 89lat , ale jest w pełni sprawny , ma nową
      > żonę , 7 dzieci , okolo 15 wnukówi niezliczoną ilośc prawnuków.Czy Oni
      > wszyscy zasługują na to zeby ich ta prawda " uczęstować"?

      "Raz ku.., zawsze ku.." - to chyba Orwella, nie?

      ps. Jesli nie chcesz wyjawic o nim prawdy to wywiez tego skurwegosyna
      w bagazniku na wycieczke do lasu - chociaz Ty badz tu czlowiekiem.
    • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:13
      a kłamstwo katyńskie też lepiej przemilczeć?
      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:15
        A Komu i co daje rozdrapywanie jakichkolwiek ran?? To zmieni NA LEPSZE
        Czyjąkolwiek przyszłość lub teraźniejszość przynajmniej??
        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:27
          ???
          Zmieni świadomość, a to chyba dość istotna sprawa dla niektórych.
          Katyń jest swego rodzaju symbolem. A naród kaźń katyńską gotujący akurat siłę
          symbolu zna bardzo dobrze. Ale to kwestie, przypuszczam, na dyskusję na innym forum.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:39
            Myślę nadal, że to zupełnie inny temat, niż wątku. Ale dodam jedynie, że do
            tego rodzaju symboli, jak i do historii, nie przywiązuję najmniejszej wagi -
            mam prawo na całe szczęście, takie samo, jak Ci, którzy przywiązują:)
            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:58
              Ale dodam jedynie, że do
              > tego rodzaju symboli, jak i do historii, nie przywiązuję najmniejszej wagi -
              > mam prawo na całe szczęście, takie samo, jak Ci, którzy przywiązują:)

              Masz prawo, naturalnie :) Teraz nawet możesz o tym mówić głośno. Ba, możesz
              nawet napisać sobie na koszulce, że Katyń masz gdzieś. Tylko, że śmierc tych
              żołnierzy (przede wszystkim oficerów, vide inteligencji przedwojenne) pośrednio
              wiąże się z tym, że teraz zupełnie otwarcie możesz na nich ciepłym moczem lać.
              Tylko jak to się ma z miłosierdziem wobec cierpiących chorych, o których
              prawisz? Nie, to nie są dwie różne sprawy.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:01
                Po co mam pisać na koszulce??:) To mnie zwyczajnie nie interesuje - proste:)
                Zupełnie inne wartości w życiu cenię i im hołduję. Sprawy patriotyzmu,
                przywiązania do ojczyzny, ect. nie są moim udziałem.
                • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:03
                  To nie jest tylko patriotyzm. To uszanowanie śmierci, ofiary (kto wie) krewnych
                  Twoich bliskich.
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:07
                    Moi Bliscy to Ci, którzy żyją i zajmują mnie sprawy żyjących. To, czy jakieś
                    kłamstwa z przeszłości zostaną sprostowane, bądź nie - nie wpłynie na Ich
                    zmartwychwstanie, czy wygodniejsze leżenie w trumnie... że będę dosadna. Zawsze
                    zajmuję się czymś (nawet w myślach), na co mam wpływ - inne sprawy są dla mnie
                    stratą czasu.
                    • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:13
                      Ale uczucia żyjących już nie są istotne?
                      Mówię jedynie, że trywializowanie pewnych spraw (dla dużej części społeczeństwa
                      istotnych), rani.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:16
                        Uczucia żyjących dotyczą tego, co się dzieje wokół Nich. Jeśli żyją
                        przeszłością, odbierają siebie teraźniejszości i nie patrzą w przyszłość.
                        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:26
                          A czy nie maja prawa? Ta przeszłość zbędna jednak determinuje teraźniejszośc i
                          ma wpływ na przyszłość.
                          • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:34
                            Niczego nie determinuje dla życia Jednostki. Determinuje WRACANIE do niej i
                            rozgrzebywanie. Nie da się jej zmienić.
                            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:39
                              nie da sie jej zmienić; czyni cie tym, kim obecnie jesteś.
                              • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:42
                                Nie ma na mnie najmniejszego wpływu. Hołduję innym zasadom. A do
                                rzeczywistości, w jakiej żyję, odnoszę się z poszanowaniem i akceptacją - nie
                                mając na nią najmniejszego wpływu.
                                • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:51
                                  Ok, skoro tak to widzisz.
                                  Ja tam potaplam sie w mechanistycznym materializmie :) (rany, zaraz z
                                  fundamentalistki i faszystki zrobią ze mnie marksistkę!)
                    • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:15
                      zakładasz całkiem nieuzasadnienie, że wpływ skutków kłamstwa ogranicza się do
                      jednego pokolenia. z takim myśleniem np polska nigdy by nie wyszla spod
                      zaborow.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:18
                        Nie interesuje mnie sprawa ogółu - to jasno sprecyzowałam. Myślę o tym i robię
                        to, na co mam jakikolwiek wpływ. Wszystko inne jest dla mnie stratą czasu.
                        Każdy powinien zacząć od siebie kwestie dotyczące moralności... i na sobie je
                        skończyć, pilnując, by żyć uczciwie. Rozliczanie Innych mnie nie interesi.
                        • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:23
                          rozumiem, ze jestes osoba aspołeczną. w pojedynke faktycznie na niewiele spraw
                          masz wpływ.
                          • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:34
                            No właśnie:) A skoro go nie mam, to się nie zajmuję tym = proste:)
      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:16
        Zdaje mi sie , że nie wiesz co oznacza termin " klamstwo katyńskie".
        Nie widze logicznej mozliwości "przemilczenia".
        • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:19
          dlaczego nie ma mozliwosci przemilczenia? gdyby ktos wczesniej uznał, że "po co
          to rozdrapywac przeciez i tak życia tamtym sie nie wróci" to teraz sławilibyśmy
          Stalina że wykrył zbrodnie hitlerowskie w katyniu.
          • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:25
            Mylisz pojęcia.
            "Klamstwo katynskie" , czy "oświecimskie" jest prawnie zabronionym czynem
            przeczenia , oficjalnie przyjetej interpretacji wydarzeń.
            Nie wiem jak mozna przemilczec pojęcie sprecyzowane w ustawie?
            • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:37
              chodzi o to, ze jesli zgodzimy się na kłamstwo, to nasze wnuki beda się uczyć
              zafałszowanej historii.
              a imieniem SBka np z Twojego przykładu zostanie "na czesc" nazwana ulica w
              mieście w ktorym zyja jego ofiary (zreszta tak sie dzieje...)
              • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:38
                Sorry, ale... wisi mi to, jeśli mam być szczera:)
                • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:43
                  mnie też wisi, bo nikt mnie nie torturował, nie zabił mi matki, itd...
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:46
                    Mi zabił Babcię... ale skoro Ci Ludzie nie żyją, jak i Ona, nie widzę powodu
                    zastanawiania się nad tym, czy Ktoś powinien zostać "wyciągnięty, jako szmata",
                    czy nie. Zajmować mam się tym, by SAMEMU BYĆ UCZCIWYM - Innych nie mnie
                    oceniać, rozliczać i tracić na to emocje, czas, myśli... które należą się moim
                    Bliskim na co dzień, nie przeszłości. To takie okradanie się przeszłością z
                    czasu.
                    • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:49
                      w tym przypadku to zadanie dla historyków.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:55
                        Nareszcie napisałaś to zdanie:)))

                        A tu rozmawiamy o czymś zupełnie innym, zauważ.
                        • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:58
                          właściwie o tym samym tylko pare lat wczesniej.
                          wlasciwie to prawie jak urzad skarbowy- odczekasz 5 lat jak cie nie sprawdza w
                          przekretach to jestes niewinny.
              • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:44
                Z tym sie zgadzam, ale czy chcesz tym wszystkim ludziom powiedziec , że ich
                kochany dziadzius jest zwykła szumowiną? Czy to zrozumieją?
                A jesli tak , to jak to wplynie na ich psychkę, tym bardziej że musiałby im to
                powiedziec ich ojciec o swoim ojcu.
                Może i tak , ja nie wiem .
                To mnie nie dotyczy , to tylko przykład, jakich moge podac setki.
                Mnie chodzi o przemyslenie problemu przez ludzi młodych.
                Ja " swój krzyz " niose sam i nikogo o nic nie proszę.
                Pozdrawiam.
                • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:53
                  i w tym momencie zaczyna się zastanawianie "to zalezy jaka tam jest
                  sytuacja"... cholerny relatywizm.
                • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 05:12
                  smutas27 napisał:

                  > Z tym sie zgadzam, ale czy chcesz tym wszystkim ludziom powiedziec , że ich
                  > kochany dziadzius jest zwykła szumowiną? Czy to zrozumieją?
                  > A jesli tak , to jak to wplynie na ich psychkę, tym bardziej że musiałby im to
                  >
                  > powiedziec ich ojciec o swoim ojcu.
                  > Może i tak , ja nie wiem .
                  > To mnie nie dotyczy , to tylko przykład, jakich moge podac setki.
                  > Mnie chodzi o przemyslenie problemu przez ludzi młodych.
                  > Ja " swój krzyz " niose sam i nikogo o nic nie proszę.
                  > Pozdrawiam.

                  Każdy swój krzyż niesie sam, jak napisałeś i 89- letni dziadziuś
                  też go niesie sam... potrafię sobie wyobrazić jak ten człowiek musi
                  teraz bić się ze swoimi myślami ... powiedzieć czy zabrać tajemnicę
                  do grobu.... takie były czasy jakie były, powody, dla których donosił
                  też możgły być różne... ma jeszcze szansę wyjaśnić sytuację.

                  w tej sytuacji ja na pewno rozmawiałabym z ojcem i chciałabym znać prawdę.
          • poprioniony Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:29
            Troche w zlym kierunku brniesz z tym Katyniem. Temat przewodni
            tego watku to raczej: bawic sie w relatywizm moralny czy nie?
            No skoro pokazalem Ci juz gdzie kasac, to teraz bierz ta cholote Mala, bierz!
            • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:30
              poroniony odczep się.
              • poprioniony Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:31
                Uuuu, lubie takie ostre suczki... Dasz mi numer telefonu?
                • anne_mari Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:49
                  A chcesz wreszcie oberwać kopa po nerach?
                  Ziomale czekaja, tylko bym kiwneła palcem.
                  • poprioniony Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:55
                    A Ty co tam powarkujesz na mnie zza wegla?
                    Czekaj grzecznie w kolejce az Cie zaszczyce.
      • asiunia311 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:20
        Tu nie ma nic do przemilczania. Od dawna już można mówić, że ludobójstwa
        dokonali Sowieci, a nie Niemcy. Nieco mieszasz pojęcia.
    • izabellaz1 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 19:15
      Smutasku zgadzam się ale pamiętaj, że między kłamstwem a zatajeniem prawdy jest
      różnica.
      Kłamstwo to mijanie się z prawdą z udziałem własnej świadomości. To świadome
      manipulowanie faktami w celu osiągnięcia jakiegoś celu. Milczenie jest czymś
      zupełnie innym.
      Jestem młodą osobą ale nigdy nie podejmę się sądzenia kogoś bo życie i
      wydarzenia mające miejsce podczas jego biegu ma tak wiele barw i odcieni, że
      bałabym się podejmować oceny kogoś lub czyjegoś postępowania. Sama mogę się
      znaleźć w przyszłości w sytuacji, którą niegdyś osądziłam i mogę patrzeć na nią
      z zupełnie innej strony.
      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:10
        Jesteś bardzo mądra osoba.
        Pragnę też zwrócić Twoją uwagę, że przemilczenie jednj prawdy prowadzi do
        wielu , już " otwartych " kłamstw.Na każdych imieninach , świętach , innych
        spotkaniach rodzinnych opowiada sie jakim to wspaniałym człowiekiem był
        dziadziuś.Partyzant, bojownik o wolnośc, naukowiec , zasłużony itd. Trzeba by
        powiedziec prawdę by moc "nie kłamac".
        To potrafi byc mocno popie.....
        • izabellaz1 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:46
          smutas27 napisał:

          > Na każdych imieninach , świętach , innych
          > spotkaniach rodzinnych opowiada sie jakim to wspaniałym człowiekiem był
          > dziadziuś.Partyzant, bojownik o wolnośc, naukowiec , zasłużony itd. Trzeba by
          > powiedziec prawdę by moc "nie kłamac".
          > To potrafi byc mocno popie.....

          Ale poza tym, że miał taki fakt, o którym piszesz miejsce to życie tej osoby nie
          składało się z samego pasma złych uczynków jak sądzę. Mówisz więc o tym co było
          dobre. Złe przemilczasz...
      • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 05:15
        >między kłamstwem a zatajeniem prawdy jest
        > różnica.
        > Kłamstwo to mijanie się z prawdą z udziałem własnej świadomości. To świadome
        > manipulowanie faktami w celu osiągnięcia jakiegoś celu. Milczenie jest czymś
        > zupełnie innym.

        dokładnie tak ... najczęściej tak kłamią psychopaci.
        • izabellaz1 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:21
          kookardka napisała:

          > >między kłamstwem a zatajeniem prawdy jest
          > > różnica.
          > > Kłamstwo to mijanie się z prawdą z udziałem własnej świadomości. To świad
          > ome
          > > manipulowanie faktami w celu osiągnięcia jakiegoś celu. Milczenie jest cz
          > ymś
          > > zupełnie innym.
          >
          > dokładnie tak ... najczęściej tak kłamią psychopaci.

          Tak kłamią wszyscy. Taka jest definicja kłamstwa.
    • zielonooka_bez_tyja A jeśli chodzi o przykład Staruszka z werwą... 10.05.07, 19:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=62131180&a=62151476
      ...jak i w każdej innej "sprawie" dotyczącej przeszłości.
    • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:11
      Alez przeciez to oczywiste, ze uczciwosc musi byc ograniczona przez
      milosierdzie, jak tez i dobre wychowanie. Uczciwosc nie powinna byc okrutna albo
      nietaktowna - a w kazdym razie jesli taka ma byc, nalezy rozwazyc jej racje bytu
      wiele razy, zanim sie na nia zdecydujemy.
      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:15
        Jak widzisz oczywiste jest to tylko dla Ciebie i , że tak powiem niesmialo ,
        dla mnie.
        Starałem sie to troche " zamaskować" , Ty powiedziałas wprost.
        Ale tak masz racje , 100% racji.
        • akalsa Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:17
          czyli nalezy to powiedzieć z taktem i uczciwością.
          • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:50
            Czasami - zeby nie powiedziec, dosc czesto - takt i uczciwosc to dwie wzajemnie
            wykluczajace sie rzeczy.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:00
              Może tak: Nie ma czegoś takiego, jak dobre kłamstwo lub zła szczerość,
              uczciwośc. Jedynie nasza pogoń za usprawiedliwianiem swoich wyborów między
              jednym, a drugim, nagina oczywisty wydźwięk i zabarwienie jednego i drugiego.
              Jeżeli kiedykolwiek mam czegoś żałować - chcę żałować tego, że byłam fair,
              jeżeli konsekwencje były gorzkie. To i tak o jeden plus więcej niż żałować, że
              się jest nie fair. Nic nie karze bardziej, niż własne sumienie. Kłamstwa
              żałowałam raz... żałuję do tej pory. Mimo, że to bardzo "banalna" historia,
              nauczkę zapamiętam na zawsze. Z czystym sumieniem mogę powiedzić: nie było
              warto - mimo, ze to "dla Czyjegoś dobra".
              • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:07
                Dobre klamstwa? Prosze bardzo:

                - Bardzo mi smakowalo - do kelnera w resturacji
                - Sliczny obrazek! - do dziecka w wieku przedszkolnym
                - Nie, nie jestem spiaca - kiedy partner pilnie potrzebuje, zebym wieczorem
                przejrzala jego tekst
                - Jestem przekonana, ze wszystko bedzie dobrze - do mamy zmartwionej czekajacym
                ja zabiegiem.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:13
                  Do kelnera nie mówię nic, jeśli mi nie smakowało (nie On przygotował danie,
                  jeśli mi nie smakowało, mogę to powiedzieć ew. kucharzowi - chętnie, by
                  poprawił coś, co może nie za dobrze Mu wychodzi)
                  Dziecku w wieku przedszkolnym powiem to szczerze, bo biorę pod uwagę Jego
                  możliwości na ten wiek - nie wymagam umiejętności Dorosłych i nie porównuję z
                  dziełami Tychże.
                  Jestem śpiąca, ale pomogę Ci chętnie, BO CHCĘ - prawda nie boli, a budzi
                  docenienie, czego Kłamiącym w takich sytuacjach, często brakuje po latach, bo
                  Partnerowi się zdaje, ze żadnych sił i chęci nie wkładało się w to, by Mu
                  pomagać, uzupełniać się z Nim.
                  Podzielam Twoją nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Pamiętaj - zawsze masz
                  mnie i nie próbuj się nawet zastanawiać, czy z tego skorzystać. Do kłamstwa
                  JESTEM PRZEKONANA w tej sytuacji w życiu bym się nawet nie pomyślała posunąć.
                  Zbrzydziłabym samą siebie.
                  • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:26
                    Kelnerzy zazwyczaj pytaja, jak smakowalo.
                    Dzielo dziecka w wieku przedszkolnym obiektywnie piekne nie jest - wlaczasz
                    relatywizm, zarazem sie go wypierajac.
                    Moj partner nie pozwolilby sobie pomoc, gdyby uslyszal, ze jestem spiaca.
                    Moja mama potrzebuje w tej chwili - nawet absurdalnego i nieracjonalnego -
                    wsparcia i zapewnienia, ze bedzie okej, nie potrzebuje zas mojej uczciwosci, a
                    juz na pewno nie chce widziec mojego strachu.

                    Obrzydlabys samej sobie? Ok, twoje prawo. Ja bym sobie obrzydla, gdybym kogos
                    niepotrzebnie ranila prawda.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:32
                      Mnie jeszcze nie zapytał akurat.
                      Obiektywnie Dziecko w wieku przedszkolnym jest piękne - na tle dzieł Dzieci w
                      wieku przedszkolnym. Nie włączam niczego, by to zauważyć i nie mam zamiaru Go
                      wspierać, a uczciwie oceniam - nie w porównaniu ze Wszystkimi, tylko... jak
                      wyżej napisałam - z Dziećmi w tym wieku.
                      Jeśliby nie pozwolił, świadczyłoby to o Nim - jeśli Ktoś chce ode mnie
                      przyjmować tylko to, co MI ZBYWA, nie ceni i nie jest wdzięczny za to, CO CHCĘ
                      DAĆ, MIMO JAKIEJŚ PRZESZKODY - to znaczy dla mnie, ze mnie nie ceni. Kłamać, by
                      Mu to ułatwić, nie zamierzam, wybacz.
                      Nigdzie o strachu nie było. KŁAMSTWO, to kłamstwo, nie IRRACJONALNE
                      ZAPEWNIENIE - to tylko usprawiedliwianie naszego mózgu. Nie da się Kogoś w
                      takiej sytuacji zranić oczywistą prawdą, że podziela się jego nadzieję i się Go
                      wspiera. zapewnienia dają ZŁUDNĄ nadzieję, po którtej cios jest dwa razy
                      silniejszy.
                      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:36
                        To może być "cios " po ktorym ta osoba już niczego nie bedzie "oceniała".
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:40
                          Wybacz, ale byłam w takiej chwili z moją Mamą, gdy odchodziła babcia i nie
                          uważam, że kłamstwo byłoby lepszym wyjściem, niż wsparcie w cierpieniu. Żadne
                          kłamstwo nie jest dobre - to wynika z definicji takowego. Rozumiem, że fakt, iż
                          kłamałeś w życiu ma wpływ na to, że potrafisz usprawiedliwiać kłamstwa Innych.
                          Ale to nie ma nic wspólnego z faktem, ze KŁAMSTWO JEST ZŁEM SAMYM W SOBIE.
                          • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:43
                            Szanuję Twoje zdanie.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:46
                              To nie jest moje zdanie. Dobro i zło nie ma granic w szarości. Możemy siebie
                              usprawiedliwiać, zamazując ich obraz, ale zaprzeczanie definicji czegoś i
                              tworzenie pozornych paradoksów, trąci zwykłym tchórzostwem.
                              • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:52
                                Ależ ja nigdy nie twierdziłem , że jestem odwazny . Wrecz przeciwnie , w wielu
                                miejscach mowiłem , ze jestem tchórzem.
                                Zbyt wielka mam wyobraźnie i zbyt wiele przeżylem zeby odgrywac bohatera.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:56
                                  To nie wymaga odwagi, a uczciwości.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:37
                        cor.:))) nie DZIECKO, tylko DZIEŁO DZIECKA, być miało:))))
                      • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:41
                        > Obiektywnie Dziecko w wieku przedszkolnym jest piękne - na tle dzieł Dzieci w
                        > wieku przedszkolnym.

                        Rozmawiamy o pieknie dziecka czy jego dziela, przepraszam?
                        Czyli jesli dzielo jakiegos dziecka nie jest obiektywnie piekne na tle innych
                        dzieciecych dziel, powiesz dziecku, ze jego obrazek jest brzydki?

                        > Jeśliby nie pozwolił, świadczyłoby to o Nim - jeśli Ktoś chce ode mnie
                        > przyjmować tylko to, co MI ZBYWA, nie ceni i nie jest wdzięczny za to, CO CHCĘ
                        > DAĆ, MIMO JAKIEJŚ PRZESZKODY - to znaczy dla mnie, ze mnie nie ceni. Kłamać, by
                        >
                        > Mu to ułatwić, nie zamierzam, wybacz

                        Bardzo ciekawa interpretacja, choc nie przyszlaby mi do glowy. W moim odczuciu
                        jest to wyraz troski o moje dobro, a nie brak szacunku i niedocenienie.
                        Wyobrazam sobie, jaka zdumiona sowe biedak by zrobil, gdybym mu oswiadczyla, ze
                        jego pelne troski zachowanie przeszkadza mi, i oskarzyla go o to, ze mnie nie ceni.

                        Byc moze nie bez przyczyny powiadaja o kobietach, ze nawet instrukcje obslugi
                        widelca potrafia zinterpretowac na osiemnascie sposobow.

                        > Nigdzie o strachu nie było. KŁAMSTWO, to kłamstwo, nie IRRACJONALNE
                        > ZAPEWNIENIE - to tylko usprawiedliwianie naszego mózgu. Nie da się Kogoś w
                        > takiej sytuacji zranić oczywistą prawdą, że podziela się jego nadzieję i się Go
                        >
                        > wspiera.

                        Rozumiem, ze irracjonalne stwierdzenia wypowiadane ze swiadomoscia ich
                        irracjonalnosci za klamstwa nie uwazasz?

                        I nie rozumiem, skad twoja pewnosc, ze nie da sie nikogo w takiej sytuacji
                        zranic prawda - bo mnie doswiadczenie (a nie spekulacje) mowi, ze owszem, da sie.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:52
                          > Rozmawiamy o pieknie dziecka czy jego dziela, przepraszam?
                          > Czyli jesli dzielo jakiegos dziecka nie jest obiektywnie piekne na tle innych
                          > dzieciecych dziel, powiesz dziecku, ze jego obrazek jest brzydki?

                          Poprawiłam błąd zaraz pod spodem, gdybyś zechciała zauważyć.

                          > Bardzo ciekawa interpretacja, choc nie przyszlaby mi do glowy. W moim odczuciu
                          > jest to wyraz troski o moje dobro, a nie brak szacunku i niedocenienie.
                          > Wyobrazam sobie, jaka zdumiona sowe biedak by zrobil, gdybym mu oswiadczyla,
                          ze
                          > jego pelne troski zachowanie przeszkadza mi, i oskarzyla go o to, ze mnie nie
                          c
                          > eni.
                          >
                          > Byc moze nie bez przyczyny powiadaja o kobietach, ze nawet instrukcje obslugi
                          > widelca potrafia zinterpretowac na osiemnascie sposobow.

                          A ja bym odebrała, jako odrzucenie czegoś, co chcę Mu dać. I byłoby mi
                          cholernie przykro. Co nie zmienia faktu, ze nadal w takiej sytuacji
                          posługiwałabym się prawdą.

                          Rozumiem, ze irracjonalne stwierdzenia wypowiadane ze swiadomoscia ich
                          > irracjonalnosci za klamstwa nie uwazasz?

                          No właśnie uważam:))))


                          nie rozumiem, skad twoja pewnosc, ze nie da sie nikogo w takiej sytuacji
                          > zranic prawda - bo mnie doswiadczenie (a nie spekulacje) mowi, ze owszem, da
                          si
                          > e.
                          >
                          W jaki sposób?? Nie mówię "przykro mi, ale na pewno umrze". Mówię "Podzielam
                          Twoją nadzieję" - co w tym widzisz raniącego??? Bo naprawdę jestem ciekawa...
                          • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:06
                            > Poprawiłam błąd zaraz pod spodem, gdybyś zechciała zauważyć.

                            Gdy pisalam odpowiedz, poprawy jeszcze nie bylo.
                            Nie odpowiedzialas, co bys zrobila, gdyby obrazek dziecka byl brzydki na tle innych.

                            > A ja bym odebrała, jako odrzucenie czegoś, co chcę Mu dać. I byłoby mi
                            > cholernie przykro. Co nie zmienia faktu, ze nadal w takiej sytuacji
                            > posługiwałabym się prawdą.


                            Przypomne ci to, jak znow gdzies zobacze, jak chwalisz sie swoim brakiem
                            kobiecej sklonnosci do komplikowania rzeczy prostych.


                            > No właśnie uważam:))))

                            Napisalas - cytuje - "KŁAMSTWO, to kłamstwo, nie IRRACJONALNE
                            > ZAPEWNIENIE".

                            > W jaki sposób?? Nie mówię "przykro mi, ale na pewno umrze". Mówię "Podzielam
                            > Twoją nadzieję" - co w tym widzisz raniącego??? Bo naprawdę jestem ciekawa...

                            Wymagasz od osoby chorej dzielenia sie nadzieja, zamiast zapewnic jej nowe
                            zrodlo tejze. Chocby irracjonalne. To wazne, aby miec takie zrodlo w swoich
                            bliskich.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:14
                              > Nie odpowiedzialas, co bys zrobila, gdyby obrazek dziecka byl brzydki na tle
                              in
                              > nych.

                              Nic. Nie wyrywałabym się z oceną. Nie muszę oceniać wszystkiego i Wszystkich
                              wkoło:)


                              > Przypomne ci to, jak znow gdzies zobacze, jak chwalisz sie swoim brakiem
                              > kobiecej sklonnosci do komplikowania rzeczy prostych.
                              >
                              To jest właśnie proste podejście do sprawy - i prosto bym Mu zobrazowała to
                              samopoczucie, pytając, jak czułby się On, gdybym odrzuciła coś, co chce mi dać.
                              Jestem po niejednym takim dialogu i Nikt tego nie odebrał, jako komplikację, a
                              zrozumiał po prostu - właśnie przez stawienie siebie w takij sytuacji:)



                              Wymagasz od osoby chorej dzielenia sie nadzieja, zamiast zapewnic jej nowe
                              > zrodlo tejze. Chocby irracjonalne. To wazne, aby miec takie zrodlo w swoich
                              > bliskich.

                              Ona ma tę nadzieję. Niczego nie wymagam, a również takową wyrażam... Twoja
                              interpretacja mnie rozwaliła:)))))

                              Dla mnie ważne, by wspierano mnie w NADZIEI RZECZYWISTEJ, nie ZŁUDNEJ.
                      • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:45
                        zielonooka_bez_tyja napisała:
                        > Jeśliby nie pozwolił, świadczyłoby to o Nim - jeśli Ktoś chce ode mnie
                        > przyjmować tylko to, co MI ZBYWA, nie ceni i nie jest wdzięczny za to, CO CHCĘ
                        > DAĆ, MIMO JAKIEJŚ PRZESZKODY - to znaczy dla mnie, ze mnie nie ceni

                        Ja nigdy nie oczekuje wdziecznosci za to co DAJE innym .
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:47
                          Tam nie ma o oczekiwaniach. Chodziło o to, że Ktoś potrafi być wdzięczny za
                          coś, co zbywa, a odpycha to, co chcę Mu dać. Nie wszystko potrafię ująć w słowa.
                          • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:51
                            zielonooka_bez_tyja napisała:

                            > Tam nie ma o oczekiwaniach. Chodziło o to, że Ktoś potrafi być wdzięczny za
                            > coś, co zbywa, a odpycha to, co chcę Mu dać. Nie wszystko potrafię ująć w słowa
                            > .

                            ''nie ceni i nie jest wdzięczny za to, CO CHCĘ
                            DAĆ,''
                            ???????
                            Jak to mam rozumieć?
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:53
                              Napisałam, że źle to ubrałam w słowa. Jesteś perfekcyjny? Wybacz, ja nie jestem.
    • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:12
      Moj przyjaciel , człowiek z tytułem profesorskim , zobaczył w swojej teczce
      > SB , że jego ojciec 37 lat temu donosząc do SB na jego żone , popchnął ją do
      > samobojstwa.To mało znacząca okoliczność.Czy teraz ma , na forum rodziny ,
      > opowiedziec o tym? Jego ojciec ma 89lat , ale jest w pełni sprawny , ma nową
      > żonę , 7 dzieci , okolo 15 wnukówi niezliczoną ilośc prawnuków.Czy Oni
      > wszyscy zasługują na to zeby ich ta prawda " uczęstować"?
      > Ja nie wiem.

      Pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć, ale wystarczy raz się ześwinić, żeby w
      chlewie zostać.
      Ja wiem: powiedzieć.

      Za prawdę dostałam w twarz. Drugi raz powiedziałabym to samo.

      Rozumiem, że są różne odcienie szarości, ale kłamstwo kłamstwem pozostaje. A
      relatywizm to wygodnictwo robaczywej moralności i zanikających sumień.

      Pozdrawiam.
      • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 20:55
        Wszystko ponizej to hipoteza, nie jestem w stanie z cala pewnoscia stwierdzic,
        jak bym sie zachowala.

        Wydaje mi sie, ze nie powiedzialabym calej rodzinie.
        Powiedzialabym winnemu, zeby mial swiadomosc, ze wiem, i zeby wiedzial, ze
        potepiam te niegdysiejsza wine. Ale dlaczego mialabym powodowac szereg
        niesnasek, niezawinione wyrzuty sumienia, zal, niechec i niesmak reszty rodziny?
        Przeciez oni nic nie zawinili. Beda czuc sie rozdarci miedzy poczuciem
        przyzwoitosci a oddaniem bliskiej przeciez osobie.
        Czulabym sie winna obarczenia ciezarem sprawy ludzi, ktorzy nie zrobili nic zlego.
        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:08
          Już powiedziałam, kapust nie podejrzewam o posiadanie sumienia. Infamia może dać
          im samotność a to dobra pokuta. Kwestie uczuć rodziny, to droga relatywizmu.
          • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:12
            Nie czuje sie Bogiem, zeby wymierzac pokute.

            Rozumiem, ze twoim zdaniem lepiej skazac cala rodzine na cierpienie, aby ukarac
            jednego, stojacego juz nad wlasnym grobem czlowieka.
            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:23
              Tak, tak uważam. Ten człowiek skrzywdził wieeeele istnień ludzkich.

              Z tego, co się orientuję, też Bogiem nie jestem, a jedynie niedoskonałym
              człowiekiem. Błądzić to moja rzecz. Może czynem takim zbłądzę, może podgryzą
              mnie potem wyrzuty sumienia, ale... zostaje na swoim stanowisku.
              • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:30
                Nie boje sie dzialan i ryzyka, jesli stawiam na szali swoj los jedynie. Lepiej
                mi zalowac, ze cos zrobilam, niz zalowac, ze nie zrobilam. Ale jesli w gre
                wchodzi dobro innych, zwlaszcza bliskich mi ludzi, wole byc winna grzechu
                zaniechania niz grzechu zadania cierpienia.
                • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:44
                  Ależ rozumiem Cie doskonale. Co nie zmienia faktu, że jednak kwestię, od której
                  zaczęła sie nasza rozmowa, rozwiązałabym tak, jak napisałam. Gdyż jestem "lewym"
                  człowiekiem :) Ojciec, którego donos zabiłby mojego męża nie zasługiwałby na
                  miano ojca i ludzie, którzy nikczemności takiego indywiduum nie widzą, powinni
                  je poznać.
                  • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:22
                    Przeciez ow ojciec nie mogl przewidziec, do czego donos doprowadzi - to jest do
                    samobojczej smierci.
                    Byc moze ow ojciec mimo wszystko jest zdolny do milosci - byc moze kocha swojego
                    syna, ktorego zona z winy tego ojca zmarla. Kara w postaci bycia potepionym
                    przez wlasne dziecko to dla mnie wystarczajaca kara. Nie widze powodu karania
                    jeszcze bardziej, i to kosztem innych ludzi.
                    • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 11.05.07, 07:08
                      > Przeciez ow ojciec nie mogl przewidziec, do czego donos doprowadzi - to jest do
                      > samobojczej smierci.

                      A gdybając dalej, można bardziej cynicznie nawet powiedzieć, że ojciec może
                      chciał DONOSEM synowi przysługę wyświadczyć, bo żona była larwa i gziła się z
                      kim popadnie. "Jestem częścią tej siły, która wiecznie zła [dobra] pragnąc
                      ciągle czyni dobro [zło]" hihihi
                      A może ten ojciec żyje w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku? A może nie
                      czuje, że zrobił coś złego i że jego nowa rodzina, którą kocha i której ufa, nie
                      powinna znać prawdy? A może jest takim tchórzem... Egzamin ze swojej prawośći
                      zda właśnie przed rodziną. Poprawkę, bo w pierwszym podejściu oblał: nie
                      przyznał sie sam. "miłość" w przypadku takiej kanalii i tchórza jest szafowaniem
                      pojęciami, które mieć miejsca nie powinno. Donos to dno moralne. A przemilczenie
                      własnej winy świadczy, że na tym dnie łajzie jest całkiem wygodnie.
                      A rodzina, jeśli kocha, wybaczy.

                      Cały czas mówimy o konkretnym przypadku.
                      • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 09:34
                        Bardzo ostry osąd.
                        Sam zrobiłem w życiu ogromna ilość rzeczy których się wstydzę i to nie pozwala
                        mi byc tak radykalnym.
                        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:52
                          Masz rację, poniosło mnie. Nie powinnam (bo nie mam żadnego prawa, w tym
                          moralnego) nazywać tego Pana łajzą, gnidą, nikczemną wszą, pomiotem, itp.
                          Stworzył przecież wspaniałą (bo liczną) rodzinę, która niczym sobie nie
                          zasłużyła, by ich głowa… I to nic, że wszystko na fałszu. To nic, że na
                          współpracy z najbardziej nieludzkim, krwawym, kłamliwym systemem. To nic, że
                          strachem (prawdopodobnie) przed osądem rodziny kierowany, zataił ten i tak
                          nieznaczący szczegół. Czym sobie rodzina zasłużyła na taka prawdę? Przecież go
                          kochają, a kto wie, może i stanowi dla nich jakiś autorytet… Kształtował może na
                          własny wzór i podobieństwo…
                          Tak, jestem radykalna w kwestii współpracy z SB.
                          Rozumiem, że życie uczy pokory... I "empatii".
                          • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:59
                            Jak juz gdzies pisałem , moj ojciec też walczył z ustrojem , dobrze wiem co to
                            bylo MBP , UB , SB.
                            Wiele lat żylem z pietnem syna "znanego bandyty".
                            Jakos łatwiej wybaczyc innym niż własnemu ojcu , którego tak naprawde nigdy nie
                            miałem.
                            A, ze z wiekim czlowiek łagodnieje to fakt.
                            I wiesz co"? Łatwiej mi z tym życ.A walczyc [o nic ]juz nie mam sił.
                            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:03
                              oj, mam nadzieje, że nigdy tak mi sie nie zrobi i nie zapomnę, że czasem ideą
                              można "napełnić sobie brzuch".
              • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:31
                Masz prawo.
                Ja myslę tak jak eeela ale doskonale rozumiem Twoj punkt widzenia , bardzo
                dobrze rozumiem. Jeszce kilka lat temu dalbym się pokroic w obronie Twoich
                twierdzeń , chociaz sam zawsze kłamałem.
                • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:40
                  nie myślę tak jak eeela, ale doskonale rozumiem jej punkt widzenia.
                  :)
                  • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:57
                    Bardzo mnie to cieszy, nawet nie masz pojęcia jak. :)
                    • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:02
                      No, konsekwencja musi być. Zawsze przeciw tym, którzy wkładali kneble w usta innym.
                      Pozdrawiam.
                      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:08
                        To wspaniale , ze dla Ciebie jest to oczywistością!
                        Ja widzę to ze szczegolna ostrościa , bo poł życia ucieklo mi w okresie gdy
                        nikt nie odważał sie tego glosno powiedziec.
                        Tez pozdrawiam . :)
                        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:14
                          Moim rodzicom tyż. I mnie pare lat tyż. (Wcześnie się "upolityczniłam" khm, khm)
                          I właśnie dlatego.
                          Pozdrawiam i spokojnej nocy życzę.
                          :)
        • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:16
          Zachowała bys sie własnie tak , ja to wiem.
          Twoje rozumowanie jest godne prawego czlowieka , a prywatnie powiem , że
          równiez wzruszające.
      • step_2 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:09
        Do każdej sytuacji potrafię się dostosować. Nie znoszę dwulicowości i
        kłamstwa.Tylko ..Prawda. Bez niej nie ma życia. I nic tego nie zmieni, że
        kłamstwo jest kłamstwem i zawsze wyjdzie na jaw. Prędzej czy później. Nie
        potrafię patrzeć jak kłamstwem krzywdzi się drugiego, skacze jak po trampolinie
        śmiejąc przy tym perliście! Zawsze mówię prawdę , a co dostawałem i .. dostaję?
        Kłamstwa. Stek kłamstw, które towarzyszą mi od początku życia, którymi zawsze
        będę sobie obrzydzać świat, przez ktore nieodgadniona siła zmuszała mnie do
        walki ze swoimi myślami, do ciągłego pokonywania, przekraczania siebie.

        Powoli zaczynam odporniać się na kłamstwa, nie przerastają mnie jak kiedyś.
        Już nie.
        Pozdrawiam
        • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:24
          Nie ma co silić sie na filozoficzne rozważania tylko nazwać rzeczy po imieniu
          .Klamstow jest klamstewm i nim zawsze pozostanie !!
          A co ma do tego wiek Smutasie .
          Dobrze ,ze mlodzi ludzie maja wiedze na ten temat .Dobrze ,ze rozrozniaja dobro
          od zla i prawde od klamstwa .
          Po co ta ..walka pokoleń ??
          Milego wieczora
          • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:40
            Zazdroszczę Ci tej pewności sądu, ja juz jej nie mam .
            To nie jest walka pokolen, bardzo lubie rozmawiac z mlodymi ludźmi i bardzo ich
            cenie , co jednak nie znaczy , ze we wszystkim muszę się z nimi zgadzac.
            Pozdrawiam.
            • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:48
              smutas27 napisał:

              > Zazdroszczę Ci tej pewności sądu, ja juz jej nie mam .
              > To nie jest walka pokolen, bardzo lubie rozmawiac z mlodymi ludźmi i bardzo ich
              >
              > cenie , co jednak nie znaczy , ze we wszystkim muszę się z nimi zgadzac.
              > Pozdrawiam.
              Nie napisalem ,ze masz sie zgadzac .Wyczuwam ta walke czesto ( nie tylko TU) i
              zawsze mlodzi sa tymi ktorzy 'malo wiedza' albo 'nic nie wiedza'
              Tak jak napisalem 'klamstow to klamstwo ' potepiam kazdy 'rodzaj' klamstwa
              jesli tak to mozna okreslic pozdr
        • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:24
          wolę umrzeć w jedynej koszuli, ale z czystym sumieniem.
          Pozdrawiam również.
          • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:30
            kakarakamuchen napisała:

            > wolę umrzeć w jedynej koszuli, ale z czystym sumieniem.
            > Pozdrawiam również.
            :):):):)
            Sciskam:):)
            • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:31
              m_284 napisał:

              > kakarakamuchen napisała:
              >
              > > wolę umrzeć w jedynej koszuli, ale z czystym sumieniem.
              > > Pozdrawiam również.
              > :):):):)
              > Sciskam:):)
              Pasztecika ..zapomnialem dodać:):)
              • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:45
                nie jestem pasztecikiem.
                • m_284 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:53
                  kakarakamuchen napisała:

                  > nie jestem pasztecikiem.
                  Dodam SLODKIM:)
                  Dobranoc
                  • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:54
                    Tym bardziej! Chyba mnie Pan z kimś pomylił, przykro mi.
                    Pozdrawiam.
          • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:32
            > wolę umrzeć w jedynej koszuli, ale z czystym sumieniem.

            Arnaud Amaury tez pewnie umieral z czystym sumieniem.
            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:37
              chyba jednak trochę zbyt daleko posunięte porówna u tak troskliwej o stan ducha
              bliźnich osoby?
              • eeela Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:43
                Roznica tkwi moim zdaniem jedynie w natezeniu, a nie w zasadzie.
                • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:46
                  Czyli już po zarzucie rodzącego się fundamentalizmu mogę śmialo czekać na faszyzm?
          • zielonooka_bez_tyja Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:36
            Tu się wreszcie zgadzamy w całej rozciągłości:))
            • kakarakamuchen Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:48
              tylko na czystość naszych sumień maja wpływ zupełnie inne sprawy. Ale to nic.
              Ważne, że spotkamy sie pod tym samym płotem w tekturowych jesionkach :D
    • grzech_o_1 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 21:39
      Smutas.
      Ja mam prawie 60 lat.
      Nie załapałem sie tylko na Hitlera, bo za wczesnie dał sobie sam w czapę.
      W dniu śmierci Koby [ Soso] płakałem rzewnymi łzami.
      Życiorys mam tak bogaty i pokręcony, że jezeli komuś coś do życiorysu brakuje,
      to mogę dać. Do woli. Jeszcze i tak mi fura tego zostanie.
      Ale po tylu latach tego pokręconego na wszystkie strony życia, jestem
      człowiekiem, facetem szczęśliwym.
      Nie zamieniłbym tego minionego bałaganu na nic. Za żadne skarby świata.
      Za żadne.
      Trzymaj się Stary Druhu.
      • smutas27 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:04
        Dzieki .
        Wszyscysmy , z tego pokolenia , "troche" przeżyli .
    • funny_game Re: Kłamstwa. 10.05.07, 22:33
      Przeczytałam cały wątek z wypiekami na twarzy i jestem głupsza niz byłam :(
      Jestem chyba moralną galaretą :(
      • tak_tak_2 Re: Kłamstwa. 10.05.07, 23:08
        Klamstwo to swinstwo i tyle .pozdr
    • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 04:54
      Smutasie...
      Moim zdaniem uderzasz w zbyt wielki dzwon. Rozmowy o kłamstwach,
      na które się powołujesz, dotyczyły zdrady małżeńskiej czy partnerskiej,
      lojalności i uczciwości wobec "bliskiego" człowieka.

      Przywołujesz sytuacje, które nie mają odniesienia do omawianych
      wcześniej spraw - z Twoich argumentów możnaby wysnuć wniosek,
      ze zdradzanie żony czy partnera odbywa się dla jego dobra ...
      • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 08:45
        Nie wiem jaka Wasza wczesniejsza rozmowa zapoczatkowała powstanie tego wątku,
        powiem tyle, że ten który notorycznie zdradza /np żonę/ lub wykorzystuje
        naiwność kochanek by je "mieć" (nazywajac to zawsze "miłością") , w zyciu nie
        dopuści do siebie myśli, że czynił komuś zło, krzywdził, manipulował. Wyprze z
        świadomości cierpienie, które zadawał innym, zakłamie, znajdzie milion
        usprawiedliwień całkiem wiarygodnych dla siebie i kolejnych naiwnych
        słuchaczy..., ale sam siebie uważa za dobrego, prawego, ze "inaczej nie można
        było" itd.... tak, jakby ktoś mu nóż do gardła przystawił i on MUSIAł zdradzić
        żeby mogło "być nadal dobrze"... A g...prawda w takich przypadkach!

        dopiero jak się koniec zycia zbliża to sumienie troszeczkę (ale nie za dużo)
        zaczyna podgryzac... choć milej po prostu powspominac na emeryturze jakie to
        laski się w życiu miało bez wielkiej refleksji nad tym, ze się niektórym złamało
        życie.
        • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 09:47
          Musisz byc starsza ode mnie skoro wiesz co mysli człowiek któremu życie się
          konczy, oraz znasz przemyslenia emeryta. :)
          Co prawda nie wiem co tam Pan Bóg mi przeznaczył i ile bedę sie jeszcze tułał
          po tym swiecie , ale do emerytury brakuje mi conajmniej 12 lat [i to pod
          warunkiem , że nie przesuną wieku emerytalnego.]. :)
          Z żadna z tez zawartych w Twoim poście nie zgadzam sie w stopniu większym niż
          " dopuszczającym" , ale miło mi , że zechcialaś zabrać głos w dyskusji.
          Dziękuję , i mam nadzieję, że na tym ten wątek się zamknie.
          Pozdrawiam.
          • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:05
            > Dziękuję , i mam nadzieję, że na tym ten wątek się zamknie.


            zrobiło się zbyt niewygodnie ? ;)
        • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:50
          > Nie wiem jaka Wasza wczesniejsza rozmowa zapoczatkowała powstanie tego wątku,
          > powiem tyle, że ten który notorycznie zdradza /np żonę/ lub wykorzystuje
          > naiwność kochanek by je "mieć" (nazywajac to zawsze "miłością") , w zyciu nie
          > dopuści do siebie myśli, że czynił komuś zło, krzywdził, manipulował. Wyprze z
          > świadomości cierpienie, które zadawał innym, zakłamie, znajdzie milion
          > usprawiedliwień całkiem wiarygodnych dla siebie i kolejnych naiwnych
          > słuchaczy..., ale sam siebie uważa za dobrego, prawego, ze "inaczej nie można
          > było" itd.... tak, jakby ktoś mu nóż do gardła przystawił i on MUSIAł zdradzić
          > żeby mogło "być nadal dobrze"... A g...prawda w takich przypadkach!


          nie wiem czy masz świadomość tego, że opisałaś zachowanie psychopaty :))
          w taki sposób tłumaczą swoje zachowania psychopaci... egozcentrycy,
          egoiści, hedoniści, pozbawieni empatii bezwzględni ludzi i tak zmanipulują
          drugą stronę, że to ona będzie czuła się winna.
          • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:56
            Niestety mam tę świadomość :-/, choć rodziła się w dużych bólach i ciągle nie
            dowierzam że to naprawdę tak...
            • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:01
              Wiesz, ofiary psychopaty powinny skorzystać z pomocy psychologa,
              bo to jest takie wyszarpanie psychiki, że czasem trudno sobie samemu
              z tym poradzić - to może skończyć się depresją, obniżeniem poczucia
              własnej wartości... mam nadzieję, że jesteś na tyle silna, że masz
              świadomość, że nie Ty jesteś stroną, która powinna mieć poczucie winy
              i wiesz że takiego człowieka trzeba odstawić na bok i nie pozwolić, by
              kiedykolwiek znou miał odwagę podejśc bliżej - a może próbować,
              poprzez wzbudzanie litości, współczucia itd...
              • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:13
                Ha, próbował juz wielokrotnie liczac że zmiękłam, ale gdy zaczynam mówić o nim i
                jego zachowaniach a nawet gdy mówię tylko grzecznie "nie,to koniec" i nie daje
                rady mnie podejść = to... on dostaje furii, sam zrywa rozmowę, mówi mi coś
                złośliwego i poniżającego, stara sie udowodnić że moje poglądy na życie są chore
                (te same poglądy które wcześniej podobno podziwiał...). Kolejnym razem szok jest
                mniejszy, ale myślę że bez psychologa się nie obejdzie.
    • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 09:42
      ja nie potrafię kłamać....a czasem tak bardzo bym chciała.
      nie raz już dostałam po głowie bardzo boleśnie za to "nieprzystosowanie" do ludzi.
      • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 09:49
        Jesteś przystosowana do ludzi , tylko do innych niz ja.
        Co absolutnie nie przeszkadza mi darzyc Cię ogromną , nieraz uzewnętrznianą
        sympatia.
        Pozdrawiam.
        • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:21
          smutas27 napisał:

          > Jesteś przystosowana do ludzi , tylko do innych niz ja.
          wszystko fajnie, dopóki nie spotkam jakiejś hieny, która próbuje bezwzględnie
          mnie wykorzystać. staram się więc unikać bycia zależnym od ludzi, których nie znam.
          moim problemem sa..oczy.można w nich wyczytać wszystko, co czuję. nawet to, co
          chciałabym ukryć w najgłębszym zakamarku duszy, zawsze w nich widać. dlatego
          łatwo mnie wykorzystać.


          > Co absolutnie nie przeszkadza mi darzyc Cię ogromną , nieraz uzewnętrznianą
          > sympatia.
          dziękuję...

          > Pozdrawiam.
          • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:36
            Ulotna_ , to działa m.in. tak, że oni żerują na wrażliwości i uczciwości w
            podstepny sposób, są mili, uczynni, mówią ci jaka jesteś mądra, jak cię
            podziwiają, jak cenią twój punkt widzenia świata, zachwycają się twoją
            wrażliwością, żerują na cudzej wrażliwości i czystości- tym karmią swoje
            emocje... sami opowiedzą kilka wzruszających historii ze swojego zycia żebyś
            czuła "porozumienie dusz", nawet łzę uronią nad swoim ciężkim zyciem, powiedzą
            ci wszystko to, co akurat chciałabyś i potrzebujesz usłyszeć ale w taki sposób
            żeby nie dało się kłamstwa chwycić za rękę, zeby zawsze była wątpliwość że może
            jednak nie kłamał... wiążą cię ze sobą emocjami coraz bardziej, nie pozwalają
            odejść... a zjawiają się gdy jesteś w kryzysie, słaba, po rozstaniu z innym,
            potrzebujesz wsparcia - wtedy łatwo stac się łupem manipulatora. A jak już
            wpadniesz w sieci i poczują, że tobie zaczęło zależeć na nich, to zaczynają
            pokazywac swoją prawdziwą twarz. Czego Ci oczywiście nie życzę.
            • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:41
              A czy jesteś na 100% pewna , że Ona jest głypsza od Ciebie i tego wszystkiego
              nie wie , że robisz jej takie wykłady?
              Miałem z nia bardzo ostre starcie , ale dzięki jej wielkiej kulturze i poczuciu
              humoru udało nam sie ztego , jakos wybrnąc. Ona nie jest mała dziewczynka
              potrzebujaca pouczen.
              • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:43
                A jakim prawem ty mnie pouczasz jak mam rozmawiać z inną osobą???
                • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:56
                  hello...a możecie mnie zapytać, co ja o tym myślę?:)
                  nie potraktowałam tego jako pouczanie. zawsze chętnie "wysłucham" opinii innych
                  osób, często wiele można się dzięki temu nauczyć...
                  i, nie kłóćcie się proszę, bo ja nie widze tu powodu do tego
                  • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:00
                    Dokładnie, ja cię również w tamtym poście nie pouczałam. Smutas ma jakieś
                    skrzywienie atakując mnie i niby "broniąc" ciebie...

                    Może jestem przewrazliwiona, ale czy ktos kto przez lata prowadzi podwójne życie
                    nie jest manipulatorem? Ta gra to "hulaj dusza, byle się nie zorientowali(ły)
                    jak jest naprawdę"
                    • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:04
                      ja mam wrażenie, że ten wątek powstał w celu usprawiedliwienia
                      samego siebie w oczach innych, że kłamstwo nie jest niczym
                      złym ... i zastanawiają mnie niektóre reakcje ;)
              • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:57
                zastanawiam się z jakiego powodu irytuje Cię demaskowanie
                zachowań psychopaty, pokazywanie klucza do rozszyfrowania
                metod jego działania ... trochę niepokoi mnie ta Twoja ostra
                reakcja ... a ulotna swój rozum ma, pouczeń nie potrzebuje,
                ale skoro jest tak podatna na działania psychopatów to warto
                by wiedziała, jak się ustrzec i bronić ...
                jesli ją lubisz to na pewno zależy Ci by nikt jej nie skrzywdził,
                prawda ? To po co te nerwy ?

                • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:06
                  Wystarczy na dzisiaj.
                  Masz , według mnie , zbyt dużo, zbyt łatwych odpowiedzi na zbyt trudne pytania.
                  Twój post zawiera insynuacje , a to moim zdaniem , wyklucza mozliwośc dyskusji.
                  Pozdrawiam.
                  • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 12:52
                    Zycie jest proste jak drut, sami je komplikujemy swoimi pokręconymi
                    zachowaniami, jak człwoeik nie ma zasad to nie ma ram w których
                    wie, że może się poruszać, a potem głupieje i krzywdzi innych ...

                    jakie insynuacje ?
                • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:07
                  ale o co tu chodzi, bo się troche pogubiłam...jux czuje się jak ofiara i to
                  nawet kilku psychopatów:))
                  P.S. mam swój rozum, to fakt, ale jestem też strasznie emocjonalna osoba i
                  czasem niestety to drugie wychodzi na prowadzenie...a potem jest płacz.
                  • smutas27 Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:10
                    Każdy wrazliwy człowiek tak ma.
                    Gwarantuje Ci jednak , ze lepiej byc wrazliwym i przeżywac wzloty i upadki niż
                    byc np. cynicznym.
                    • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:16
                      a ty się za którego uważasz?
                    • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:42
                      tylko, czasami mi się wydaję, że cynikom jest w życiu łatwiej..ale co tam, niech
                      mają:)
                      we mnie przynajmniej jest jakieś życie:)
                      • kookardka Re: Kłamstwa. 11.05.07, 12:50
                        no widzisz, dlatego my wrażliwcy musimy na siebie uważać
                        bardziej, niż osoby cyniczne, obłudne i kłamliwe :))
                        my musimy nauczyć się przed takimi bronić, a oni ich rozpoznają
                        od razu bo sami maja to we krwi, a swój swego nie skrzywdzi przeciez ;)

                        swoją droga to by było ciekawe poobserwować, jak facet psychopata
                        z babką psychopatką wchodzą w relację ...
              • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:10
                ale czasem jakis mały klaps to by się przydał:)
                usmiechnij sie, proszę. pozdrowienia i miłego dnia.
                • ulotne_piekno Smutasku, to do Ciebie było oczywiście:) 11.05.07, 11:11
                  j.w.
                  • smutas27 Re: Smutasku, to do Ciebie było oczywiście:) 11.05.07, 11:12
                    Dziekuje motylku , musze gnac do roboty.
                    Milego dnia. :)))
            • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:52
              jakbyś opowiedziała mój, na szczeście zakończony związek....ja byłam totalnie
              załamana, bo straciłam najważniejszych w życiu ludzi, a on się zjawił jako
              "podpora" i tak już zostało...o 7 lat za długo
              • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 10:54
                U mnie o 5 lat za długo...
                • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:11
                  życie...
                  • akalsa Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:14
                    życie wcale nie musi takie być...
                    • ulotne_piekno Re: Kłamstwa. 11.05.07, 11:36
                      no ja teraz już to wiem, ale potrzebowałam sporo czasu, żeby to zrozumieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja