Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momencie

10.05.07, 21:11
Witam szanowne grono,

Ciekaw jestm, czy jest ktos, kto mial czy ma sytuacje analogiczna do mojej.

Otoz mam ok 30 lat, b.dobra prace itp. Nigdy nie narzekalem na brak
atrkacyjnych kobiet, ale od 3 lat bylem w zwiazku z jedna partnerka. Wydawalo
sie, ze to juz to, ale nie przetrwalismy proby, rozstalismy sie. Nie byla to
zadna zdrada itp, zwykle zyciowe decyzje. Trudno, miesiac dola i jakos sie
wygrzebalem.
Ale po tym czasie przypadkowo poznalem Ją. Wspanialą, cudowną, bardzo piekną,
mądrą dziewczynę. Od razu bylo to cos, z 2 stron -wspaniale uczucie.
Po kilkunastu dniach znajomosci przyznala sie, ze w innym miescie ma
meza...dolina. Najpierw chcialem Ją odrzucic, zapomniec, ale bylo mi bardzo
zle, przy Niej czulem sie wspaniale.
Ale juz tak nie mogę, kiedy Ona wraca do męża..wiem, ze go nie kocha, nie mają
dzieci, ich zwiazek jest sztuczny, ale Ona wciaz nie wie, co zrobic.
Jakiekolwiek problemy miedzy nami powoduja Jej ucieczke do Niego.

Wpadlem w tragiczny stan, zaniedbalem prace, znajomych, coraz gorzej sie czuje
fizycznie.

JZ
    • forumowicz_pospolity Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 21:19
      wygrzebywałes sie to i z tego sie wygrzebiesz
      nie warto wchodzic miedzy wodke a zakaske
      chyba ze rzeczywiscie oni sa malzenstwem bez przyszlosci
      to wtedy rozwod i jazda do przodu

      to co teraz to cienka prowizorka, ja bym tak nie mogl
      • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 21:43
        tak, to prowizorka. straszna meczarnia. Czy oni maja przyszlosc? Nie sadze,
        widze co sie dzieje.
        Co nie zmienia faktu, ze ona sie boi rozwodu - presji spolecznej, utraty rodziny
        (ultrakatolicka). Sytuacja patowa.

        Chyba czas konczyc. Ale ciezko, bo bylem na dluzej z kilkoma wspanialymi
        kobietami i nigdy nie czulem az takiej milosci, checi oddania..
        Ale mi zle.

        JZ
        • forumowicz_pospolity Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 21:52
          jest_zle napisał:

          > tak, to prowizorka. straszna meczarnia. Czy oni maja przyszlosc? Nie sadze,
          > widze co sie dzieje.
          > Co nie zmienia faktu, ze ona sie boi rozwodu - presji spolecznej, utraty rodzin
          > y
          > (ultrakatolicka).

          to rzeczywiscie fatalna okolicznosc przyrody
          normalnie trza byloby powiedziec "lej na to z góry" no ale wiadomo gdzie zyjemy


          Sytuacja patowa.
          >
          > Chyba czas konczyc. Ale ciezko, bo bylem na dluzej z kilkoma wspanialymi
          > kobietami i nigdy nie czulem az takiej milosci, checi oddania..
          > Ale mi zle.

          wygrzebiesz sie i pewnie znowu jakas kobita do rzeczy sie napatoczy,moze tym
          razem bez dodatku w postaci małzonka






          >
          > JZ
        • kolorowa_diablica Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:35
          poczekaj na jej decyzję... oby nie za dlugo. Jeżeli naprawdę jej na Tobie zależy, z mężem nic jej nie łączy, nie ma zobowiązań w postaci dzieci, a w Waszym przypadku to poważne uczucie, to rachunek jest prosty. Może podjęcie takiej decyzji nie jest łatwe i wymaga pewnej odwagi, ale nie zapominajmy, że chyba nie będziecie tkwili w takim trójkącie, jakoś to należy rozwiązać. Jednak z tego co mówisz, że ona "ucieka" do męza, wskazuje na to, że raczej aż tak źle między nimi nie jest.

          Jeśli nic z tego nie wyjdzie, cóż - jesteś dorosłym mężczyzną, dasz sobie radę. Na początku zazwyczaj jest ciężko, ale zawsze sprawdza się mądrość ludowa, że czas leczy rany :)
    • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:03
      jest_zle napisał:

      > Jakiekolwiek problemy miedzy nami powoduja Jej ucieczke do Niego.
      >

      Ten aspekt mnie zastanawia, co to znaczy? Poważnie pytam :)
      • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:27
        moze problemy to zle slowo. Po prostu czasami zdarza sie, ze reaguje w roznych
        sytuacjach inaczej, niz Ona jest przyzwyczajona (nic specjalnego, zwykle
        codzienne sprawy - z natury bowiem jestem spokojnym i zrownowazonym czlowiekiem,
        a Jej maz wrecz przeciwnie). Wiec wtedy ona boi sie innosci zachowan i myslami
        wraca do niego. Widac to.
        JZ
        • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:32
          Myślami to nie wiesz co robi. Myślałam, że kupuje one way ticket i jedzie do
          męża. Chyba zresztą przydałby się tu taki bilet w jedną stronę. Mam nadzieję, że
          we właściwą. Co nie musi znaczyć, że w Twoją (choć życzę), ale w jednoznaczną.
          Nie jakieś tam "Północ-północny zachód" :)
          • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:37
            Presja otoczenia - nie pozwala Jej kupic tego biletu. Odpowiedz "potrzebuje
            czasu" juz na mnie nie dziala. Jest mi zle, szczesliwie mam za mocna psyche na
            wpadke w jakis nalog.

            JZ
            • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:43
              Presja otoczenia..... A co z Twoim otoczeniem? Poznała Twoich przyjaciół,
              znajomych, miasto, możliwości, zabijacze czasu, otaczacze zajęciami, hobby,
              pomysły, knajpy, miejsca, imprezy itp.? Czy nagle zostanie Ona i Ty jak wyspa?
              Może boi się wpaśc w pustkę społeczno-kulturalną? Nie wiem, więc pytam, czy
              dotychczas spędzaliście czas tylko we dwoje?
            • katarynka42 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:48
              Jezeli uwazasz ze to jest to to badz cierpliwy i czekaj podjecie decyzji o
              odejsciu jest naprawde trudne,daj jej czas.W zyciu najwazniejsza jest
              milosc<prawdziwa odwzajemniona z motylkami w brzuszku>i udany seks jezeli to
              masz walcz o to bo warto.
              • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:51
                wlasnie to mam, wielkie uczucie, wspanialy, wyjatkowy seks.

                ale bardzo boli, tak jak dzis.
                • katarynka42 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:55
                  jest_zle napisał:

                  > wlasnie to mam, wielkie uczucie, wspanialy, wyjatkowy seks.
                  >
                  > ale bardzo boli, tak jak dzis.
                  ale czy ona rowniez tak uwaza?
                • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:56
                  Nadal nalegam, jeśli można, na odpoiwedź na mój post. Bo - jakby nie było - to
                  jej zycie zmieni się bardziej niż Twoje. Jeśli jest seks i uczucie, a nie ma
                  umocowania w szarej zwykłej i niezwykłej rzeczywistości, to może moi sie spadku
                  w próżnię? Co ma zamiast rodziny i dotychczasowego życia? Ma Ciebie, ale to inna
                  sprawa i to nie wszystko - wybacz :)
    • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:41
      Może jestem cięta na pewne stwierdzenia, ale... gdyby chciała i kochała
      prawdziwie, nie byłoby żadnych przeszkód. Zwłaszcza, jeśli Jej tak źle.
      Bardziej widzę tu romans dla odświeżenia własnej atrakcyjności i wzbudzenia
      ewentualnej zazdrości w Mężu.

      Przepraszam za taką dozę szczerości... po prostu słyszałam talie "śpiewki"
      kilkanaście razy i nigdy nie były szczere.
      • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:44
        Zdaje sobie sprawę, ze tak prawdopodbnie jest.

        Nie zdawalem sobie sprawy, jak mozna kogos bolesnie pokochac. K..wa.
        • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:45
          Musze jakos od tego uciec. Nie wiem, czy wyjazd z kraju wystarczy, musze
          zostawic firme, dom i znajomych. Ale chyba to jedyne wyjscie, bo nie bede mial
          sily mieszkac tu dalej.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:48
            Fizyczna ucieczka, to ucieczka ZAMIAST. To zmieni tyle, ze poza Nią, opuścisz
            Bliskich. Więc w myślach zostanie już tylko Ona.. nie wiem, czy to dobry
            pomysł...
        • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:46
          Można... jeśli tylko ten Ktoś pojawi się na odartym bólem poprzednich zawodów,
          sercu. Coś, co nie ujęłoby tak mocno w innym czasie, w tym konkretnym wrasta w
          człowieka, jak chwast w żyzną glebę.

          Pozdrawiam.
          • sottobosco Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:59
            zieloonooka-chylę czoła
            mądry z Ciebie człowiek
            • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:11
              W niektórych kwestiach całkiem głupi... jak każdy z nas:)
              dziękuję

              Dobranoc:)
      • kolorowa_diablica Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:45
        niestety odniosłam podobne wrażenie. Kobiety często tkwią w "przegranych" związkach ze względu na dzieci, one je hamują, ale w tym przypadku, skoro ich nie ma, a z mężem jej tak źle... nie wydaje mi się, żeby była męczenniczką z własnej woli.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:47
          Cóż... zabawy bywają różne... szkoda, ze nie swoim, a Czyimś, kosztem...

          Choć to jedynie hipoteza.
        • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:49
          macie racje. ale dziewczyna jest pod ogromnym wplywem rodzicow. W zeszlym roku
          chciala odejsc od meza i przyjechala do domu, to ja wyrzucili. Powiedzieli, ze
          jak sie rozwiedzie, to nie jest ich corka. Toksyczne pojecie religii katolickiej.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:53
            Ona jest już dorosła. Powinna zrozumieć, że jeżeli Jej Rodzice stawiają takie
            ultimatum, to sami pokazują, ze przywiązanie do schematów jest ważniejsze od
            Ich córki i Jej szczęścia. Jeśli, pomimo to, daje się szantażować, to tylko
            utwierdza w Nich Ich egoizm i brak Miłości. Jeśli zrozumie, co Nimi kieruje, a
            czego Im brak - będzie potrafiła podjąć dojrzałą decyzję. W końcu chodzi o JEJ
            życie. Nie jest nastolatką... O ile to problem rzeczywisty, nie
            usprawiedliwienie.
            • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:00
              "Rzucić" rodziców to połowa sukcesu, ale rzucić i spaść w pustkę, tylko (choc
              może i aż) w sam związek, bez korzeni nagle, bez znajomych, przewartościować 50
              tys. spraw, zorganizować się na nowo w nowym otoczeniu... Ja bym nie umiała tak
              hop-siup, choć może bym zaryzykowała, nie wiem... Ten czas, który upływa i tak
              męczy to chyba (CHYBA) tego typu rozterki. Jeszcze raz: chyba :)
              • zielonooka_bez_tyja Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:08
                Nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo...
                Ale nie ryzykuje się uczuciami drugiego Człowieka, jeśli nie potrafi się Ich
                docenić na tyle, by zaufać i uwierzyć, że świat zły można zbudować od nowa,
                zmieniając go na świat lepszy.

                W ogóle nie rozumiem jednego: ODEJŚĆ, to odejść, gdy jest źle. Nie WSKAKIWAĆ W
                NOWE BUTY. A tu, co gorsza być może jedynie w tych butach pochodzić, zużyć je,
                podniszczyć, kalecząc o bruk i... na ten bruk wyrzucić, wracając w stare
                ciapcie - może nie najwygodzniejesze, ale dopasowane przez lata noszenia.

                Zmykam:)
          • kolorowa_diablica Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:55
            mniemam, ze jest kobietą dorosłą i niezależną. Mamusia nie musi jej pozwalać na to, czy na tamto. Rodzice często stosują dziwne szantaże, żeby wywrzeć presję, ale koniec końców zawsze stają po stronie dziecka. A co do tych przekonań religijnych - w końcu nie żyjemy w kraju muzułmańskim, nasza religia nie jest aż tak fanatyczna.
            • funny_game Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:57
              kolorowa_diablica napisała:


              > - w końcu nie żyjemy w kraju muzułmańskim, nasza religia nie jest aż t
              > ak fanatyczna.

              :))))) Taaaaa.....
              >
              • kolorowa_diablica Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:58
                :))) no dobrze, nie mówię o rodzinie Radia Maryja i Romanie :)
      • katarynka42 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:51
        zielonooka_bez_tyja napisała:

        > Może jestem cięta na pewne stwierdzenia, ale... gdyby chciała i kochała
        > prawdziwie, nie byłoby żadnych przeszkód. Zwłaszcza, jeśli Jej tak źle.
        > Bardziej widzę tu romans dla odświeżenia własnej atrakcyjności i wzbudzenia
        > ewentualnej zazdrości w Mężu.
        >
        > Przepraszam za taką dozę szczerości... po prostu słyszałam talie "śpiewki"
        > kilkanaście razy i nigdy nie były szczere.
        obawiam sie ze mozesz miec racje...
    • braun_f Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 22:58
      zastanawiales sie kiedy jest z toba, ze jescze przed chwila calowal ja inny,
      byc moze nawet byl tam... i owdzie
      fuj!

      przeszlo?
      • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:06
        A Ty rozumiem trafiales zawsze na partnerke/partnera dziewice?
        • kolorowa_diablica Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:08
          inna byla jego intencja, chodzi o to, że równocześnie sypia z Tobą i innym mężczyzną. Jednak to jest w tym przypadku sprawą drugorzędną.
        • braun_f Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:20
          mialem na mysli jeszcze swieze calowanko/bzykanko - jeszcze cieple...
          co innego jak odstoi z miesiac

          chlopie predzej/pozniej walnie da kosza - no, chyba ze majetny jestes - wtedy
          sukces ful



      • tak_tak_2 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 10.05.07, 23:07
        Zapomnij .Tak bedzie lepiej dla Ciebie .A najlepiej jak znajdziesz sobie wolna
        ,bez zobowiazan Kobiet .Nie placz sie w trojkat bo to zgubne .Pozdr
    • mahadeva Oszukala Cie!!! Nie traktuj jej powaznie... 11.05.07, 00:35
    • grzech_o_1 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 11.05.07, 07:36
      Ogrom ludzi jest obdarzonych cudowną zdolnością. Niebywałą zdolnością
      komplikowania życia sobie samemu.
    • jack79 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 11.05.07, 07:41
      sytuacja jest bardzo prosta:
      to kobieta - jesli naprawdę czuje coś do Ciebie a do męża nic to go zostawi

      niestety najprawdopodobniej ona jest silnie związana ze swoim mężem a
      potrzebuje rozrywki, flirtu, być moze romansu, bo jej się w życiu nudno
      zrobiło..jeśli tak włąśnie jest wtedy będzie sie zachowywać jak facet który
      mówi że kocha ale żony nie może zostawić, bo rodzina, bo dzieci
      • menk.a Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 11.05.07, 12:59
        Słusznie.
        Albo baba łga jak z nut, albo podejmie wreszcie decyzję.
        W prawo lub w lewo. Stanie pomiędzy drzwiami niesie ryzyko urazów. Poważnych
        urazów.;)
    • eustachy10 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 11.05.07, 11:13
      Mam bardzo podobne doswiadczenia. rowniez jestem kolo 30tki, singiel. zaczalem
      spotykac sie z zonata kobieta. skonczylo sie tak jak tutaj wiekszosc pisze.
      nie chce cie odzierac ze zludzen,ale (wydaje mi sie), ze stanowisz dla niej
      odskocznie, dowartosciowujesz ja. tlumaczenia jakiekolwiek by nie byly (przy
      braku dzieci)to wymowki utrzymywania wygodnego dla niej stanu rzeczy.

      wydaje ci sie ze z wami jest inaczej. wiem mialem identycznie. rowniez szukalem
      wsparcia i porad na forum. gdy ludzie pisali bym dal sobie spokoj, nie
      sluchalem a mieli racje.
      niby kazda sytuacja jest specyficzna, ale sa pewne indykatory:
      - wraca do meza w sytuacjach kryzysowych
      - (sorry za slowo) glupie wymowki ze nie chce sie zdecydowac
      , ktore swiadcza o tym ze ona kalkuluje na zimno i taki stan rzeczy jej
      odpowiada.

      kTT
      • katarynka42 Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 11.05.07, 13:26
        Masz jeszcze jedno wyjscie zostac z nia na aktualnych zasadach jesli ci to nie
        przeszkadza ... choc wydaje mi sie ze przy tej opcji bys bardzo cierpial.Mozesz
        nie uwierzyc ale akurat tent temat jest mi bardzo bliski i rozumiem ze jest ci
        ciezko z tym.
    • bohumi Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 12.05.07, 00:29
      Przeczytałam wszysto co tu napisane, nie chce tego komentowac, moze byc roznie.
      Ale ja jestem wlasnie dziewczyna w takiej sytuacji i oprocz tu wymienionych
      schamtow jest jeszcze jeden: mezatka jest czesto gratka dla samotnego faceta,
      jako kochanka, a gdy podejmuje decyzje o rozwodzie, facet znika jak kamfora,
      przerazony odpowiedzialnoscia i nie wiem czym jeszcze. Ja tez nie umiem podjac
      decyzji, bo to jest decyzja dosc dramatyczna, malzenstwo jest czyms co czlowiek
      (ja akurat) podejmuje z wiary ze to bedzie cos ostatecznego, rozwod jeszcze z
      mojej winy, na moja odpowiedzialnosc jest czyms strasznym, okropny ciężar.
      Czego mi brakuje, to na pewno nie woli, ale pewnosci w nowym zwiazku. Czulabym
      sie cudowanie gdyby moj, jak go nazywac, kochanek (o boze) mowil o mnie w ten
      sposob jak ty o niej, moze ona tak jak ja nie jest do konca pewna kim jest dla
      ciebie. Mnie powstrzymuje niepewnosc. Nie chce dla niego skakac na glówke, żeby
      nie byc smieszną, jesli ten nowy związek miałby sie okazac moim nowym
      złudzeniem.
    • bohumi Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 19.05.07, 16:49
      jestes tu jeszcze? Ciekawa jestem jak u Ciebie, pozdrawiam.
      • jest_zle Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 24.07.07, 00:10
        jestem. znow jestem.
        wyjechalem za granice, myslalem ze zapomnie i nic. Blagala i wrocilem 2 tygodnie
        temu. ale nic sie nie zmienia, tylko coraz bardziej boli.

        Jestem blisko najgorszych decyzji.
        • pol_krzaka Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 01:12
          Jest coś na co nikt nie zwrócił uwagi. Otóż kobiecie zajęło kilkanaście dni, by
          powiedzieć, że ma męża. To naprawdę mówi o niej wszystko. Jest to jedyna
          informacja potrzebna do obiektywnej oceny jej osoby, ponieważ stwierdza fakt i
          nie jest Twoją własną opinią, gdyż te z racji Twojego uzależnienia od niej
          obiektywne nie są. Nie wierzę, że jest cudowną, bardzo piękną i mądrą kobietą.
          Nie jest. To nie jest dwustronne uczucie. Jej związek z mężem nie jest sztuczny,
          wcale też nie chce od niego uciec. Jest to najnormalniejsza w świecie sytuacja,
          w której znudzona mężem egoistyczna kobieta zdradza dla przyjemności i dla
          poczucia, że ktoś ją kocha, wcale nie mając zamiaru nic od siebie dawać ani
          rezygnować z wygodnego życia, a jedynie pragnie uzależnić od siebie drugą osobę.
          Takie sytuacje zdarzają się codziennie i są całkiem normalne. Dziwie się też, że
          dałeś się nabrać na tak idiotyczny argument jak katolicka rodzina i presja
          otoczenia w związku z rozwodem. Gdyby kochała naprawdę nie istniałyby żadne
          bariery, a tym bardziej tak żałosna. Wróciłeś, bo błagała? Słowem nawet nie
          wspomniała o tym co może zaoferować, tylko oświadczyła chęć byś wrócił a Ty po
          prostu ot tak przyjechałeś? Rany, naprawdę ciężko jest mi w takie historie
          uwierzyć. Ty tego nie wymyślasz? I do tego zaniedbywanie pracy, znajomych i tak
          dalej?
          • jest_zle Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 01:20
            Wymyslac? hm, daleko mi do tego.

            znajomych zaniedbalem, bylem dlugo na Ukrainie. Nic z tego, ch.... wielki ze tak
            powiem, myslalem ze zapomne. Alkohol nie pomogl, inne kobiety nie istnieją.
            finansowo okazalo sie ze wyszedlem bardzo dobrze, nawet mimo woli, na wszystkich
            decyzjach, ale czy to wazne?

            Nie dam rady byc bez niej. Dzwonila codziennie. Przyjechalem do Polski, dzis
            rozwalilem samochod jadąc z Warszawy.

            Nie chce mi sie dalej zyc, jesli bez niej...
            • pol_krzaka Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 01:45
              To przykre. Czasami nie da się komuś pomóc, tak jak nie da się pomóc narkomanom.
              Staczają się powoli w bagno, nie mając możliwości odwrotu i nie widząc tego.
              Może to taka cywilizacyjna selekcja naturalna, likwidująca słabe psychicznie osoby?
              Zanim jednak coś sobie zrobisz, odwiedź jej rodzinę, męża, sprawdź jak bardzo są
              katoliccy, przekonaj się na własne oczy jak to wygląda w bezpośredniej
              konfrontacji. Może przejrzysz dzięki temu na oczy i będziesz mógł powrócić do
              normalnego funkcjonowania w społeczeństwie?
              Nawet będąc z nią nigdy nie będziesz szczęśliwy. Uzależnienie tak silne zawsze
              motywuje drugą osobę do wykorzystywania tego faktu. Będzie Tobą pomiatać i
              będziesz się na to zgadzać.
              • jest_zle Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 01:53
                silne osoby? a to kto?

                cale moje dotychczasowe zycie oparlem na "sile". Przezylem sporo, ale teraz
                spotkalem w koncu uczucie. Zbudowalem wiele w swoim zyciu. A teraz to. Nie chce
                mi sie juz nic.

                Ale wazny wniosek dla innych - nic nie jest wazne, tylko uczucie. Tylko to moze
                dac szczescie.
                • pol_krzaka Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 02:05
                  > Wpadlem w tragiczny stan, zaniedbalem prace, znajomych,
                  > coraz gorzej sie czuje fizycznie.
                  > Nie chce mi sie juz nic.
                  Takie właśnie szczęście dało Ci uczucie, taki jest wniosek dla innych.
                • jack79 Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 07:14
                  > cale moje dotychczasowe zycie oparlem na "sile".

                  o jakiej sile Ty mówisz człowieku?
                  jesteś mięczak skoro jakaś zamężna d... zawładneła Tobą i zrobiła z Ciebie
                  galarete nie dając nic w zamian

                • kozica111 Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 08:39
                  Słuchaj to minie.To nie jest zadne uczucie bo uczucie z zalozenia jest czyms
                  dobrym, nie niszczacym.
                  Max dwa lata i bedziesz wolny, minie jak zly sen.
                  • menk.a Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 08:47
                    2 lata?
                    Ja chyba nie zrozumiem tego długiego 'otrząsania się', karencji,..
                    Strata czasu tylko. ...
                • jpy1 Re: Aż mi się wierzyć nie chce... 24.07.07, 09:38
                  To co przeżywasz teraz jest mi znane z własnego podwórka. Tyle tylko że w moim
                  przypadku były jeszcze dzieci. Jej dzieci. I wiesz co? Wszystko już zostało
                  powiedziane: gdyby tak naprawdę ta osoba Cię kochała, tak naprawdę, tak mocno
                  to żadna przeszkoda nie jest w stanie stanąć jej na drodze. To boli jak
                  cholera, zwłaszcza jeżeli ty rezygnujesz z wielu rzeczy. Coś poświęcasz. Nie
                  trać czasu. Umów się z nią i zapytaj czego się boi. Pewnie jej to tłumaczyłes
                  nie raz. Ale spróbuj ostatni raz. Jeżeli się nie zdecyduje. Pożegnaj się nią.
                  Będzie bolało jeszce bardziej ale to jedyne wyjście. Będziesz ryczał po nocach,
                  ale za parę lat powiesz że: cieszę się że z tego wyszedłem. Trzymam za Ciebie
                  kciuki. Niewielu jest ludzi którzy kochają. Jeszcze mniej jest tych co to
                  doceniają. Pozdrawiam.
    • vilaviollet Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 24.07.07, 08:48
      Żal mi Ciebie:)...serio
      Ona nie kocha Cie:) Przykro mi...gdyby kochała kogokolwiek WIEDZIAŁABY co ma
      robić
      • suce Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 24.07.07, 09:20
        Witaj, a brałeś pod uwagę to, że może Ona nie chce opuśćić męża z powodów finansowych? Mąż Ja utrzymuje. Majątkowych; żyje na dostatnim poziomie, ale mają rozdzielność majątkową (czyli przy ewentualnym rozowdzie zostanie z niczym)? To wbrew pozorom bardzo często decyduje o pozostaniu w związku, mimo iż partnera się nie kocha. Zastanawia mnie to, że piszesz iż już rok temu uciekła. Mniemam, iż sama, bez kochanka. Teraz ma Ciebie, oparcie, wsparcie i osobę ,która Ją kocha...a nie czyni żadnych kroków. Zastanów się nad tym. Pozdrawiam
        • wiktor_l Re: Zmieniam sobie zycie, jestem w trudnym momenc 24.07.07, 13:19
          Dzieki za slowa otuchy.
          Do kogos tam - pisalem o sile, bo wlasnymi rekami duzo osiagnalem, uporem i
          wyrzeczeniami, ale to tak na marginesie.

          Co do jej komfortu finansowego - nie, nie sądzę. Jak pisalem, mam dobra pracę, a
          w zasadzie swoją firmę, jest to dochodowy i rozwojowy biznes. BTW - wlasnie
          jestem w trakcie wyceny przed sprzedaza, po prostu nie mam motywacji.
          Macie racje - czas na ostateczne rozstrzygnięcia i to szybko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja