Czy warto poświęcić się dzieciom?

14.05.07, 20:28
Mąż czy dzieci ważniejsze?
    • zielonooka_bez_tyja Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 20:33
      Najważniejsze dobro - i Męża i Dzieci...
      ale bez sytuacji konkretnej, nie ma się do czego odnieść...
    • smutas27 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 20:39
      Mąż i żona.
      Dzieci.
      Rodzice.
      Taka jest , moim zdaniem prawidlowa hierarhia.
      • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 20:55
        Czyi żona pświęcająca więcej czasu dzieciom oddala się od męża.
        • smutas27 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:02
          A to jest dla mnie oczywiste , ale może byc , chwilowo , konieczne.
          Ja mowilem o czyms inny, o sytuacji ekstremalnej, gdy tzeba wybierac mąż czy
          dziecko? Zona czy matka? syn czy ojciec? itp.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:06
            Możesz to rozwinąć?
            • eeela Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:38
              Nie wiem, czy do konca mysle podobnie jak Smutas, ale w pewnym sensie wydaje mi
              sie, ze pojmuje, o co mu chodzi.

              Zawierajac zwiazk, kobieta i mezczyzna staja sie pod wieloma wzgledami
              jednoscia. Nie sa juz w pelni autonomicznymi jednostkami - oczywiscie jakis tam
              zakres autonomii pozostaje, bez niego trudno byloby zyc, ale tez jakze modne
              dzis dawanie sobie wzajemnie przyzwolenia na autonomie calkowita moim zdaniem
              zwiazek moze predzej zniszczyc niz podtrzymac.

              Maz i zona, kobieta i mezczyzna, to pod wieloma wzgledami jeden, choc
              skonfliktowany wewnetrznie organizm.

              Dzieci sa plodem tego organizmu, ale nie sa nim samym. Dlaczego w wychowaniu
              dzieci tak wazne jest demonstrowanie jednomyslnosci rodzicow? Bo dla efektywnego
              wychowania potomstwa matka i ojciec musza byc jednym frontem, jednym organizmem,
              jedna decyzja - wowczas latwiej uniknac problemow wychowawczych.

              Rodzice kobiety i mezczyzny? Oczywiscie, ze rodzice dla kazdego z nich sa
              niezwykle wazni. Ale w zaden sposob nie tworza tego organizmu, jakim jest
              zwiazek mezczyzny i kobiety - dzieci sa chociaz pochodnymi organizmu, rodzice
              juz nijak sie do niego nie maja - sa rodzicami czesci skladowych, ktore
              stworzyly samodzielnie nowy, niezalezny organizm.

              Dlatego tak, najogolniej rzecz biorac zgadzam sie z klasyfikacja Smutasa. Mimo
              swojgo ogromnego przywiazania do rodzicow, nie chce przeciez juz zyc i mieszkac
              z nimi, tylko ze swoim partnerem.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:40
                Zwłaszcza, gdy Ojciec i Mąż pije i bije...

                Nieważne.

                pa
                • eeela Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:44
                  Rozwazam rzecz teoretycznie, tak jak zostalo narzucone przez post poczatkowy.
                  Do rozwazan teoretycznych mozna naliczyc setki razy wiecej uzupelnien, niz
                  raczylas wystosowac.
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:45
                    Pewnie nie dlatego poprosiłam o rozwinięcie... no skąd...

                    znikam
                    • eeela Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:48
                      Trudno, zniose jakos twoje znikniecie - moze przy nastepnym pobycie bedziesz
                      mogla wyjasnic mi, o co chodzi w powyzszym poscie, bo za Chiny nie kumam.
                      • kookardka Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 05:22
                        To chyba wynika z tego, że ludzie z umysłem otwartym potrafią wyobrazić
                        sobie różne warianty danej sytuacji, natomiast Ci z mocno ograniczonym
                        postrzeganiem rzeczywistści bazują jedynie na swoich doświadczeniach
                        i tylko nimi kierują się w ocenie tego co przynosi życie.
                        Kwestia wyobraźni i uczenia się na błędach innych po to by uniknąć
                        swoich, ale ne każdy tak potrafi.
                        • zielonooka_bez_tyja no właśnie... i potem, bazując na swoich tylko... 15.05.07, 12:23
                          piszą pierdoły o psychopatach....

                          Bo póki co, ja się z p[ijącym i bijącym Mężem i Ojcem, nie spotkałam. Dlatego
                          szukam w sytuacjach mnie nie dotyczących... w przeciwieństwie do kogoś od
                          psychopatów, piszącej JEDYNIE z własnego, ograniczonego i bez wyobraźni,
                          doświadczenia:D:D

                          c.u.:)
                          • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 12:55
                            > piszą pierdoły o psychopatach...

                            Ja niczego o psychopatach nie pisalam. Prezentowany zas przez ciebie stosunek do
                            Kookardki doskonale obrazuje, kto tu w istocie jest zbyt pewny swojej wiedzy :-/
                            • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:05
                              Wyprowadź mnie z błędu... to było pod TOBĄ, czy pod KOOKARDKĄ???

                              Pozdrawiam i znikam na dziś:)

                              Konwalii nie zdeptać proszę;)))))
                              • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:17
                                Twoja rozmowa z Kookardka jest kontynuacja twojej rozmowy ze mna. Owszem,
                                posrednio twoj post znajduje sie pod moim i posrednio na niego odpowiada.
                                Nawiazujac do psychopatow pragnelam podkreslic, jak niestosownym jest niejasne
                                odwolywanie sie do bylych dyskusji w trakcie dyskutowania z osobami w ow byly
                                spor niezaangazowanymi.

                                I, uprzedzajac - Kookardka tego samego nie zrobila. Kookardka wyglosila uwage
                                natury ogolnej.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:21
                                  To było TYLKO do Niej, jak Jej było TYLKO o mnie... choć zaraz naklika, że
                                  oczywiście, absolutnie, ależ skąd i w żadnym wypadku:)))))

                                  Ale... po co ja piszę, co i do Kogo pisałam, skoro nawet TO WIESZ LEPIEJ OD
                                  AUTORA SŁÓW:D:D:D

                                  Ostatni wpis pod Tobą kiedykolwiek:D
                                  • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:23
                                    Ooops! A jednak przedostatni:))))

                                    Gdyby było choć w ułamku do Ciebie, byłoby napisane po kliknięciu "odpowiedz" w
                                    Twojej wypowiedzi, więc równolegle (w drzewku) z wypowiedzią Kookardki... ale to
                                    wiedzą jedynie GŁUPSI, więc sobie tym głowy nie zaprzątaj:)))))

                                    Tyle:)
                                  • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:38
                                    > To było TYLKO do Niej, jak Jej było TYLKO o mnie... choć zaraz naklika, że
                                    > oczywiście, absolutnie, ależ skąd i w żadnym wypadku:)))))

                                    Popatrz, a mnie sie wydawalo, ze pierwszy jej post w tej galezi watku byl
                                    skierowany do mnie. Ale ty oczywiscie wiesz lepiej od Kokaardki, do kogo ona
                                    kierowala swoje slowa.

                                    Nie martwi mnie to, ze deklarujesz obdarzenie mnie milczaca wzgarda, chociaz z
                                    tego, co zauwazylam, slowna w swych deklaracjach nie jestes, wiec zapewne
                                    jeszcze niejednokrotnie przyjdzie mi zmagac sie z twoimi insynuacjami na tematy
                                    wszelakie. Chcialabym jednak mimo to na pozegnanie obdarzyc cie rada - od tej
                                    madrzejszej i wiedzacej lepiej - poczytaj sobie do poduszki siodmy rozdzial
                                    Ewangelii sw. Mateusza, sam poczatek tego rozdzialu. Przyda ci sie w zyciu,
                                    jesli go zrozumiesz.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:40
                                      O, nie DO... czytać umiemy?? Korzystajmy z umiejętności:)))

                                      Nie mogę, jak widać, się z tobą rozstać:)))))
                                      • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:45
                                        > O, nie DO... czytać umiemy?? Korzystajmy z umiejętności:)))

                                        Mozesz mi wytlumaczyc, skoro juz z miejsca okazalas sie nieslowna, o co chodzi w
                                        tym zdaniu, bo skladnia jakas dziwna, a aluzje dla mnie nieczytelne?
                                        • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:49
                                          Jesteś mądrzejsza, sobie przetłumacz:)))))

                                          Podpowiem... ja napisałam "O mnie", nie "DO mnie"... Ty napisałas "(...) wiesz
                                          lepiej DO KOGO Kookardka..."... wybacz, moje ograniczenia nie pozwalają mi już
                                          jaśniej tego wyłożyć - zarówno czasowe, jak i intelektualne:D:D
                                          • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:54
                                            Rzeczywiscie, pominelam literke w swojej lekturze twpjej wypowiedzi. Nie watpie,
                                            ze Kookardka pisala o tobie, ale nie widze powodu oficjalnie czynic takiego
                                            zalozenia, skoro ona oficjalnie nie skierowala postu do ciebie. Zdajesz mi sie
                                            dosc konfliktowa osoba z natury, choc lubisz prezentowac sie jako ocean
                                            lagodnosci. Malo konfliktowa osoba nie zareagowalaby na post Kookardki.

                                            Wracam do pracy, odpowiem na twoje kolejne ostatnie posty jakis czas pozniej,
                                            wybacz.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:46
                                      Nie no, muszę coś jeszcze skomentować:))) Może, jak już przy Jezusie i
                                      zrozumieniu Jego słów jesteś, to doczytaj sobie do poduszki, co mówi nt. życia z
                                      kimś bez ślubu... podpowiadam, szukaj pod : ROZPUSTA, tudzież ROZPASANIE:)))))
                                      Znajdzież powtórkę w Listach ap. Pawła do Koryntian... i nie tylko, ale to
                                      wystarczy:D:D

                                      I, żeby nie było, nie ja tak uważam mi Cię pouczam, bo to nie moja broszka, co
                                      robisz (widocznie twoja, co robię ja:))) i nie mój sąd:) Ty wypaliłaś z
                                      CZYTANIEM ZE ZROZUMIENIEM słów Jezusa:D:D Więc może zacznij je czytać nie
                                      WYBIÓRCZO, a jako CAŁOŚĆ... wtedy Twoje "poczytaj ze zrozumieniem" będzie
                                      zasadne i sensowne:)))


                                      Tym razem spadam na pewno:)
                                      • eeela Re: no właśnie... i potem, bazując na swoich tylk 15.05.07, 13:48
                                        Więc może zacznij je czytać nie
                                        > WYBIÓRCZO, a jako CAŁOŚĆ... wtedy Twoje "poczytaj ze zrozumieniem" będzie
                                        > zasadne i sensowne:)))

                                        Alez ja je czytam ze zrozumieniem. Tylko nie ze wszystkim sie zgadzam.

                                        > Tym razem spadam na pewno:)

                                        Akurat :-D (ze sobie tak pozwole na okazanie szczerego rozbawienia).
              • smutas27 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 09:36
                Oczywiście wszystko co napisałaś to prawda.Nie mam żadnych zastrzeżeń.
                Tylko mnie gdy to pisałem towarzyszyła inna myśl.
                Pamiętam jak byłem dzieckie w domu był roztrzasany temat : czyje zycie wybrac :
                rodzącej czy dzaiecka.Chodziło o kogoś zrodziny ojca.Ten ktoś zdecydował , że
                dziecka. Niestety umarli oboje.Pamiętam oburzenie ojca na dokonującego wyboru.
                Ojciec az zerwał wszelkie kontakty z ta osoba , ale dyskusja jeszcze długo nie
                milkła.Ojciec byl pewien poprawności hierarhii którą przedstawiłe.Matka nie,
                stawiala męża i dzieci na równi[dzis wiem , że tylko z grzeczności , wybrała
                by dziecko] . Rozumiem ten punkt widzenia kobiet i nawet zgadzam się znimi gdy
                próbuje patrzeć na swiat ich oczami.
                Ja jednak uksztaltowałem swoja hierarhie "wartości" tak jak ojciec , choć z
                cięzkim sercem .Jest to jeden z nielicznych przypadków gdy zgadzam sie ze
                swoim ojcem w sprawach dotyczących rodziny.
                Tak naprawde to o tym był mój post.
                Oczywiście wszystkie "wnioski" które wyprowadziłś z mojego rozumowania :) są
                prawidlowe.
                Jest rzecza oczywistą , ze mając tak ustawiona hierarhie , sam doszedł bym do
                identycznych.
                Dziekuje za Twoją uwagę.
        • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:34
          Czy mąż, czyli ojciec, poświęcający furę czasu dzieciakom, oddala się od żony?
          Przecież:
          żona + mąż = dzieci.
          I wokół tych dzieci ładnych parę lat trzeba zasuwać.
          A do tego dochodzi prasowanie, pranie, sprzątanie, cerowanie, gotowanie,
          zmywanie i diabli wiedzą co jeszcze. To czym nie zajmuje sie mąż. To co ma do
          roboty? Dzieciaki pod pachę i na spacer. Pani wtedy codziennie ma ze trzy
          godziny oddechu od całego bałaganu.
          Mam rację Winii, czy nie?
          :))))))))))))))))) Grzech
          • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:38
            Jak zwykle masz rację by żona mogła być"przytulna":)
            • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:49
              No pewnie. Dzieci dziećmi. Maluchy. Ale wreszczie do kołysek pobujać,
              pousypiać i mamy czas dla siebie. Przytulnie.
              maluszki maja tę zaletę, że ledwie dziewiętnasta i już nakarmione lulają.
              :)))))))) Grzech.
              • piekielnica1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 14:17
                > maluszki maja tę zaletę, że ledwie dziewiętnasta i już nakarmione lulają.


                skąd bierzesz takie dzieci?

                Wszystkie znajome i rodzinne dzieci zapóźno zasypiają, zawcześnie wstają i
                budzą się bez przerwy przez całą noc.
                • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 17:26
                  Otóż to.
                  Małe dzieci nosisz na rękach a duże w głowie:)
                • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 17:34
                  ????????????????????????????????????????
                  Dwoje żeśmy wychowali.
                  No problem.:)
    • facettt maz :))) 14.05.07, 20:44
      gdyz tylko w dorej relacji z mezem - moga zaistniec szczesliwe dzieci :)))
      • wininia Re: maz :))) 14.05.07, 21:25
        Tak Mąż
        Teraz rozumem swoje błędy.:)
    • forumowicz_pospolity Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:08
      najwazniejszy jest kolejny odcinek M Jak Milosc;))
      • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:22
        Oglądany z mężem i dziećmi:)
        • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:27
          A w każdym odcinku to samo.
          Nic nie robią tylko wchodzą, wychodzą i trzaskają drzwiami.
          Ale moja Wininio też ogląda wszystkie.
          Może coś w tym jest? :))))))) Grzech.
          • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:33
            Siedzą i piją z filiżanek:)
            Jak z hierarchią u Ciebie?
            • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:45
              No za sekundę miałem Ci odpowiedzieć.
              Hierarchia prosta.

              Mąż i żona.
              Ale może nawet nie tak.
              Mąż i żona, czyli małżeństwo. Dzieci.
              Dzieci, dzieci, dzieci!!!!!!!!!

              Rodzice, teście, teściowe, ciotki wujki itd, to plan drugi. Albo nawet i
              trzeci.
              I chyba Wininio [ kurcze...] tak jest. Przynajmniej u nas. I chyba to dobra
              droga. Jestem pewien, że nawet Literka to potwierdzi.
              Bo jesśi chodzi o temat, to Lit jest wielkim autorytetem. Chociaz to może
              głupio zabrzmi. Bo to tylko jakieś forum.
              Wieczorka Winii.:)))))))))) Grzech.

              • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 17:30
                Najserdeczniej pozdrawiam Literkę:) Czy to Literatura?
        • forumowicz_pospolity Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 21:33
          wininia napisała:

          > Oglądany z mężem i dziećmi:)

          to by odwracało problem
          i teraz by trza rozwazyc granice poswiecenia meza/dzieci wobec zony/matki:)
      • janwatroba Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 22:40
        Nie ma wiekszego syfu (oprocz politykow) w tej tzw telewizji publicznej niz
        ch...rny, pantoflarski, nudny, do bolu przewidywalny M jak milosc (znany w
        niektorych kregach jako k jak kupa); Kiedys oglupiano spoleczenstwo wodka a
        teraz serialami takimi jak to g..wno.
    • izabellaz1 A tak konkretnie to o co chodzi??? n/t 14.05.07, 21:52

      • grzech_o_1 Re: A tak konkretnie to o co chodzi??? n/t 14.05.07, 22:32
        Przecież jest napisane jak byk!
        Wieczorka. :)
        • izabellaz1 Re: A tak konkretnie to o co chodzi??? n/t 14.05.07, 22:45
          grzech_o_1 napisał:

          > Przecież jest napisane jak byk!
          > Wieczorka. :)

          E tam...
          nie wiadomo czy kobieta siedzi z dzieckiem w domu i z tego powodu ma rozterki.
          Czy może chce odejść od męża ale są dzieci i się zastanawia. No nie wiem...mnie
          na myśl ciśnie się kilka opcji.
          • grzech_o_1 Re: A tak konkretnie to o co chodzi??? n/t 14.05.07, 23:13

            No i właśnie między nami nieporozumienie.
            Bo Izo [Izabello], temat zadany przez Winię jest czysto teoretyczny. Do
            forumowych rozważań.
            To nie jest jej osobisty temat rozterkowy i nie szuka porady w swej rozterce.
            Bo Winnia.
            Eeeehhhhh..., wszystkim Wam dziewczyny życzę.
            Izzabell, są szczęsliwi ludzie na świecie.
            Dobranoc Iza_bell. :))))) Grzech.
            Grzech gupi oczywiście, jak to z uporem twierdzi Zielona.
            Dobranoc.
            • zielonooka_bez_tyja Fałszywy, nie głupi. 14.05.07, 23:19
              Sprostowanie.
              • eeela Re: Fałszywy, nie głupi. 14.05.07, 23:42
                A zapieralas sie, ze nie znasz forumowiczow na wylot i wskros.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Fałszywy, nie głupi. 14.05.07, 23:44
                  Po pierwsze ni e ZAPIERAŁAM. Po drugie - owszem, nie znam. Co nie znaczy, że
                  pewnych rzeczy o Kimś nie wiem. Ale wiem też, ze Ty wiesz lepiej.

                  Do widzenia.
                  • eeela Re: Fałszywy, nie głupi. 14.05.07, 23:47
                    > Ale wiem też, ze Ty wiesz lepiej.

                    Och, mnie sie czesto wydaje, ze wiem rozne rzeczy lepiej niz ty, przyznaje
                    uczciwie, ale tez staram sie zachowywac zgodnie z zasadami, w ktore wierze, ze
                    zadne racje nie sa ani do pelnego obalenia, ani tez potwierdzenia. Swiat jest
                    bowiem zbyt skomplikowany, zebym byla w stanie calkowicie ufac swojemu rozumowi.
                    Czesto i dosc mocno jednak wydaje mi sie, ze w slepej ufnosci w swoja racje
                    jednak mnie przewyzszasz.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Fałszywy, nie głupi. 15.05.07, 12:25
                      Nie, po prostu WIESZ lepiej. Proponuję się do mnie nie zniżać:) To mało korzystne:)

                      Pa.
                      • eeela Re: Fałszywy, nie głupi. 15.05.07, 13:02
                        > Nie, po prostu WIESZ lepiej. Proponuję się do mnie nie zniżać:)

                        Droga Zielonooko,

                        Ja z reguly nigdy nie traktuje swoich rozmowcow jako bytow nizszych wzgledem
                        mnie. Ciebie rowniez tak nie traktuje. Po prostu kilkakrotnie spowodowalas u
                        mnie irytacje, a to ciaglym doszukiwaniem sie w moich slowach podtekstow,
                        ktorych nie mialam na mysli, a to zbyt jak na moj gust skrajna postawa i
                        demonstrowaniem swojej moralnej wyzszosci nad innymi forumowiczami. Nie watpie,
                        ze niejednokrotnie dalam wyraz tej irytacji, ale to nie znaczy, ze jestes w
                        moich oczach bytem nizszym. Nawet w przypadkach, gdy doskonale wiem (a nie
                        przypuszczam), ze ktos jest ode mnie glupszy, nie uwazam go za byt nizszy, bo
                        trudno mi wartosciowac bezwzglednie jakiekolwiek cechy, w tym inteligencje takze.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Fałszywy, nie głupi. 15.05.07, 13:06
                          Nie było nigdzie, że TY mnie tak traktujesz. FAKT stwierdziłam OD SIEBIE.
                          Pa:)
                          • eeela Re: Fałszywy, nie głupi. 15.05.07, 13:14
                            > FAKT stwierdziłam OD SIEBIE.

                            Fakt, ze ja zazwyczaj wiem lepiej niz ty? Ciesze sie, ze w koncu to pojelas.
          • wininia Re: A tak konkretnie to o co chodzi??? n/t 15.05.07, 17:44
            To jest temat do rozważenia dla młodych by się nie buntowali,biadolili tylko
            zadając sobie wiele trudu przez poświęcenie się i wytrwałość orzymywali RADOŚĆ.

    • yagiennka Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 22:14
      SIĘ nikomu nie waro poświęcać. Ale warto poswięcić swój czas, swoją energię,
      swoje zainteresowanie.
      • grzech_o_1 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 22:35
        O cholera!
        Tyż prowda.
        Co Jagienka to Jagienka.
        Połupiesz mi trochę orzechów?
        Gdzieś mi się dziadek zawieruszył.
        :))))))))))))))))
      • kookardka Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 05:43
        Bardzo cenne spostrzeżenie. Poświęcanie się dla kogś kojarzy mi
        się z działaniem wbrew sobie. Lepiej dawać coś z chęcią i bez oczekiwań
        na zwrot "zainwestowanych środków", bo to prowadzi do frustracji,
        gdy druga strona nie za bardzo ma chęć oddać...
        Chcę coś z siebie dać, to daję, bez żalu, bez postawy roszczeniowej,
        nie oczekuję, że ktoś mi się odwdzięczy... jeśli uznaję, że ktoś to
        wykorzystuje przeciwko mnie to znaczy, że mój czas i zangażowanie
        nie zostało docenione - przestaję dawać .
        • yagiennka Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 10:46
          Racja. I stąd się biora patologie typu poświęcająca się matka i niewdzięczny
          syn. Tylko nikt nie myśli o tym że syn ma tego poświęcania dość i matki na
          każdym kroku mu wypominającej "ja się tak dla ciebie poświęciłam". Trudno o
          szacunek dla kogoś kto nie ma szacunku do siebie.
        • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 17:48
          Nie chdzi mi o to ,ze poświęcając sie oczekuję czegoś w zamian tylko czy nie
          robię tym krzywdy najbliższym.
          By nie była to ślepa miłość.
    • angoisse Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 14.05.07, 23:26
      wininia napisała:

      > Mąż czy dzieci ważniejsze?


      Zajmujesz sie mężem wpierw z wdziękiem kładąc mu becik w ręce.
      :) może być
    • kookardka Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 05:30
      Ja nie wiem czy to dobry pomysł różnicować co ważniejsze ...
      jak dla mnie są to sprawy równorzędne - i mąz i dzieci są ważne...
      to tak jakbyś pytała czy w firmie ważniejszy jest dział księgowości
      czy dział kadr - każdy dział ma swoje zadania i nie można powiedzieć,
      że praca działu księgowości jest ważniejsza od pracy działu kadr, prawda ?

      Tak samo mąż i dzieci - różnica jest w relacji .
      Tu potrzeba złotego środka by znaleźć kompromis i pogodzić obie
      te relacje w taki sposób, by nie wpływały na siebie nawzajem destrukcyjnie.

    • jack79 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 07:15
      mąż zdecydowanie ważniejszy
      stawianie dzieci na pierwszym miejscu to największy błąd wychowawczy naszej
      cywilizacji
      dziecko to widzi, analizuje, łapie stereotypy, staje się egoistą, który zawsze
      jest najważniejszy, którego potrzeby zawsze są zaspokojane kosztem potrzeb
      innych, po takim dzieciństwie staje się już dorosłym egoistą nie bardzo
      liczącym się z potrzebami innych i podporządkopwujący ich życie swoim
      zachciankom

      w przypadku gdyby dziecko dorastało w przeświadczeniu że dla matki ojciec
      ważniejszy, że dla ojca matka, załapie wzorce które przydadzą mu się w dorosłym
      życiu, pamiętając dom rodzinny będzie w stanie być szczery i oddany swojemu
      partnerowi tak jak widział to w domu rodzinnym, nie będzie starał się każdej
      nowo poznanej osoby nagiąć do swoich potrzeb, wyjkorzystać do swoich celów -
      tak jak dziś jest uczony w dzieciństwie....

      tak funkcjonował świat przez wieki, dzieci niewiele znaczyły, dziś nasza
      kultura produkuje rozpieszczone bachory które mają problemy z opanowaniem
      swojego egoizmu, które i jako dzieci i jako dorośli mają wrażenie że świat
      powinien się kręcić tylko wokół nich

      oczywiście to tylko uogólnienie sprawdzające się w większości przypadków a nie
      we wszystkich, nie biorące też pod uwagę sytuacji w której między mężem a żoną
      się nie układa (często właśnie na skutek błędnego wychowania w dzieciństwie o
      którym piszę)

      dzieci są więc bardzo ważne i powinny być kochane, ale na każdym kroku powinny
      widzieć że rodzice są dla siebie na pierwszym miejscu
      • wininia Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 18:01
        Przekonałeś mnie i przekażę to komu trzeba.
    • menk.a Re: nie warto 15.05.07, 11:03
      Dzieciaków nie 'hoduje się' dla siebie. W końcu będą mieli własne domy.
      Wiele matek (jakos tak się złożyło, że chyba one to robią częściej), które w
      imię miłości do dzieci, podporządkowują im swoje życie. Dzieci idą w świat, a
      one zostają same.....
      To samo w relacji między partnerami.
      Mąż/żona czy dzieci? Niemądre postawienie sprawy.
      Poświęcać się? Co to znaczy? Rezygnować z siebie? Dlaczego? Ktoś tego żądą,
      wymaga, nakazuje? W imię czego? Miłości? Miłością jt nie żądać takiego
      poświęcenia, nie wymagać, nie kazać i powinno dotyczyć obu stron. Dać wybór i
      liczyć się, że wynik wcale nie musi nas satysfakcjonować.
    • lupus76 Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 11:33
      Nie warto się poświęcać nikomu, ani niczemu. Tak rodzą się frustraci.
      • angoisse terminologia 15.05.07, 11:37
        a ja bym dziś chciała się poświącić samym przyjemnosciom... jestem sfrustrowana,
        ze nie mogę ;)
        • izabellaz1 Re: terminologia 15.05.07, 11:43
          angoisse napisała:

          > a ja bym dziś chciała się poświącić samym przyjemnosciom... jestem sfrustrowana
          > ,
          > ze nie mogę ;)

          Błąd...POŚWIĘCENIE nosi znamiona ofiary. Ponosisz jakąś ofiarę na rzecz czegoś.
          Przyjemność nie jest poświęceniem.

          • angoisse Re: terminologia 15.05.07, 11:52
            mówię o języku ktorego sie używa : np "chciałabym następny dzień (wykład)
            poświęcić na... " ;

            Jeżeli uznamy, że w kontaktach z ludzmi się Poświęcamy (w znaczeniu ponosimy
            ogromne wyrzeczenia dla nich *zazwyczaj po cichu licząc, że "on ma psi obowiązek
            mi to kiedyś wynagrodzić" i stawiamy się w roli ofiary) to stwierdzę to co
            Lupus- bo większość tego typu "poświęcenień" jest niezdrowych i najlepiej je
            wykorzeniać w zarodku,
            i poświęcać się nie "warto", lepiej uzgadniac co kto chce dać i co kto chce
            wziąć z góry określając cenę i zapłatę.
            • kookardka Re: terminologia 15.05.07, 16:08
              :))) cierpliwość to Ty masz ;)

              " obgryzionym paluszkiem Ci pokażę, że źle myślisz i naprostuję
              Twój tok rozumowania na właściwy czyli zgodny z moim "
          • smutas27 Re: terminologia 15.05.07, 12:02
            A moze Ona "poswieca" swoj czas ....
            na przyjemności?
            mnie sie podoba taka konstrukcja logiczna.:)
            Pozdrawiam.
        • smutas27 Re: terminologia 15.05.07, 11:59
          Bo Ty jesteś straszny "przekręt".
          Tak mną "zakręciłas" ze dwa dni temu , ze czytam i czytam i do dzisiaj nic nie
          rozumiem.
          Pozdrawiam fajnego frustrata :))
          • angoisse Re: terminologia 15.05.07, 12:10
            że niby ja???
            by WY obywatelu ekhekhekhe doszukujecie się niewiadomo czego (w niewiadomo czym)
            zamiast brać życie jakim jest. :))
            ale teraz muszę poświęcić się pracy choć wolałabym się poświęcić gadanu na
            forum... tak czy siak- powód do frustracji zawsze się znajdzie:)no.
            • smutas27 Re: terminologia 15.05.07, 12:11
              Milej pracy. :)
    • jszhc Re: Czy warto poświęcić się dzieciom? 15.05.07, 16:01
      Trudne pytanie....Ja w ogole uwazam, ze nie powinno sie w pelni poswiecac.
      Wkurza mnie, jak ktos mowi, ze ja to juz powinnam nalepiej zakonczyc "zycie' bo
      jest dziecko i ono jest najwazniejsze. Bzdura, czlowiek nadal jest czlowiekiem,
      zyje, czuje, oddycha i powinien tez dbac i myslec o siebie, a nie 'cale swoje
      zycie' poswiecic np. dziecia czy mezowi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja