Ja go kocham a on ma żone.

19.05.07, 21:59
Żona go nie kocha, on jej chyba też już nie kocha, ja kocham jego i on kocha mnie.
On kocha też swoją córkę i 2gie dziecko też kocha, które (niby jego) w drodze
jest.
Boże jaki bezsens.
    • ta_tu Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 22:09
      Nie przeżywaj takich rozterek. Bo jaki to sens?
      Gwarantuję Ci.
      On nie kocha żony.
      Żona go nie kocha.
      Ale mieszkają pod jednym dachem. I masz jak w banku, że śpią w jednym łóżku
      i dają sobie czadu prawie w każdą noc.
      Dziecko w drodze jest jego.
      I nie słuchaj głupot, jakie Ci gościu na ucho wali.
      Tyle kolejna naiwna panienko.
      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 22:10
        Właśnie tego potrzebowałam, wiedziałam, że znajdzie się taki idiota.
    • kochany_dzieciak Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 22:10
      PS przeczytalac juz nasze streszczenie?? ;]

      a tak pozatym to chcialam bym powiedziec w temacie,ze tak jak w tamtym dlugim
      watku...ludzie sa poj*bani i krzywdza wszytskich w tym siebie, bo boja sie
      cokolwiek zmienic w zyciu...unikaj ludzi, ktorzy sa tchorzami
      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 22:11
        Streszczenie owszem, i nawet odpowiedziałam.
    • wesolek27 Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 23:01
      Tak sie przejąłem , że teraz cała noc nie będę mogl spac.
    • facettt A dlaczego? 19.05.07, 23:47
      wredna.suka napisała:

      > Żona go nie kocha, on jej chyba też już nie kocha, ja kocham jego i on kocha
      mnie. On kocha też swoją córkę

      > Boże jaki bezsens.


      No dobrze z ty drugim dzieciatkiem , to juz przesada :)))
      Ale generalnie, to dlaczego?
      bezsensem byloby, gdyby:

      - Ja go kocham. On mowi, ze tez mnie kocha.
      Oboje jestesmy wolni, ale on mowi mi, ze nie moze sie zdecydowac, gdyz on czuje
      sie mnie niegodny i twierdzi, ze ja zasluguje na kogos lepszego...


      To bylby dopiero "przypal", co? :)))
      • wredna.suka Re: A dlaczego? 20.05.07, 07:36
        Wystarczy mi ten przypał.
        • facettt Re: A dlaczego? 20.05.07, 14:35
          wredna.suka napisała:
          > Wystarczy mi ten przypał.

          Ale ten - to wlasciwie powszechnosc.
          A Czy podwaza sie istnienie powszechnosci?

          Ona musi miec jakis swoj wewnetrzny sens i cel, skoro powtarza sie
          powszechnie :)))
    • no_okki Re: Ja go kocham a on ma żone. 19.05.07, 23:58
      chcesz się pobabrać - to wchódź śmiało !...//>
      • iwona334 a co masz w ofercie? 20.05.07, 00:01
        no_okki napisał:

        > chcesz się pobabrać - to wchódź śmiało !...//>


        kapiel blotna, czy borowinowa?
    • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 00:34
      > on jej chyba też już nie kocha, ja kocham jego i on kocha mn
      > ie.


      Czy ty nie za duzo ufnosci pokladasz w kims, o kim wiesz, ze jest zdolny do
      powaznego oszustwa?
      • smutas27 Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 07:28
        Odpisałem na watku "faceci prawie zawsze dochodza alr wątek zniknął ,
        teraz ,przypadkowo zalazłem go na "kobiecie".
        Nigdy niczego tam nie pisałem
        Podrawiam.
        • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:17
          Smutasie, niektore watki Pascal po prostu w calosci przenosi na forum Kobieta :-)
      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 07:36
        Kogo nazywasz oszustem?
        • smutas27 Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 08:19
          Ona pisze wyraznie i bardzo dobrze po polsku.
          Zdanie zbudowane jest prawidłowo pod względem gramatycznym i ma
          jasne 'przesłanie'.
          Jezeli go nie rozumiesz to musisz pare pytań zadać sobie a nie Jej.
          Oczywiscie mozesz sie z Jej zdaniem nie zgadzać , ale to juz zupełnie inna
          bajka.
          Pozdrwiam.
        • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:16
          Rzeczywiscie, wyrazilam sie dosc jasno i nie rozumiem, skad pytanie. Nie
          bedziesz chyba twierdzic, ze twoj ukochany na biezaco informuje o rozwoju
          sytuacji swoja zone?

          To mialam na mysli, mowiac o powaznym oszustwie - to, jak postepuje wobec zony.
          • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:22
            Ją to może sobie oszukiwać.
            Ona święta nie jest.
            Jak dla mnie to może jej nawet kupe na głowie zrobić.
            • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:30
              Widzisz, jesli jest zdolny do oszukiwania jej, to znaczy, ze jest zdolny do
              oszukiwania w ogole. Ludzenie sie, ze ciebie to nie dotyczy, jest - wybacz -
              glupie i krotkowzroczne.
              • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:39
                Dobra zupełnie odbiegając od przykładu.
                Uważasz, że jesli komuś się nie ułożyło w małżeństwie nie ma prawa na nowo
                ułożyć sobie życia?
                Nie zawsze jest wszystko tak proste że od razu można być szczerym i wszystko
                powiedzieć.
                Ludziom czasem po prostu nie wychodzi, wypalają się itp.
              • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:42
                Poza tym- myślisz streotypowo.
                Facet który jest żonaty i poznaje inną z którą mu lepiej od razu jest oszustem,
                świnią i nie wiem czym jeszcze.
                Ciekawe czy jakby Twoje małżeństwo nie wyglądało by tak jak powinno i poznałabyś
                kogoś innego też byś miała takie ciekawe rzeczy do powiedzenia.
                Ile małżeństw się rozchodzi, ile z nich na nowo zakłada rodziny?
                Wszyscy oni to oszuści i świnie?
                • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:50
                  > Poza tym- myślisz streotypowo.

                  Nie, jestem ostrozna.

                  Znam fajnych, wartosciowych i ogolnie porzadnych ludzi, ktorym malzenstwa
                  rozpadly sie przez zawiazanie romansu z kims na boku.

                  Nie nazwalam nikogo oszustem - mowilam tylko o tym, ze osoba taka jest zdolna do
                  powaznego oszustwa, i ze nalezy tego byc swiadomym, a nie udawac, ze nas to nie
                  dotyczy.

                  Dlatego wg mnie po prostu bezpieczniej jest nie pakowac sie w romanse z kims
                  zwiazanym na stale. Jeden bedzie robil wszystko, zeby sytuacja drugi raz si nie
                  powtorzyla, inny bedzie oklamywal, tak jak mial w zwyczaju do tej pory. Sama
                  wlasnorecznie zwiekszasz ryzyko w czyms, co samo w sobie jest juz mocno
                  ryzykowne - dobor partnera i zwiazanie sie z nim.
                  • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:57
                    Są faceci którzy wykorzystują faktycznie kobiety, w domu mają jedną a na boku
                    kolejną jeśli nie jeszcze więcej.
                    Ale są uczciwi ludzie, którzy szukają to czego nie daje im żona, szukają
                    szczescia a w jaki sposób to już inna sprawa.
                    Często tacy faceci do ostatniej chwili probuja naprawic sytuacje w domu, ale
                    jeśli sie nie udaje mają do końca życia być nieszczęśliwi?
                    Coś sie kończy, wypala, nie ma tego co było kiedyś i każdy człowiek ma prawo do
                    układania sobie życia.
                    Oczywiście z boku może wyglądać to bardzo naiwnie, ale są sytuacje wyjątkowe
                    inne niż te ktore stwarzają cwaniaki zaliczający coraz to młodsze i naiwniejsze.
                    Czasem poznaje sie kogoś na kogo czekało sie całe życie, poznaje sie niestety za
                    późno i jeśli nie ma sie tego co chcialo by sie miec nalezy wykorzystac kazda
                    szanse na szczescie i zrozumienie.
                    • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 12:03
                      > Ale są uczciwi ludzie, którzy szukają to czego nie daje im żona, szukają
                      > szczescia a w jaki sposób to już inna sprawa.

                      Uczciwi ludzie najpierw sie rozchodza, a potem dopiero szukaja.
                      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 12:11
                        Ależ Ty akuratna jesteś.
                        Nie chce mi sie już tłumaczyć prostych rzeczy jak krowie ja granicy.
                        • eeela Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 12:33
                          Rozne przypadki chodza po ludziach, a i owszem, zdaje sobie z tego sprawe.

                          Sama jednak wole byc akuratna i mam nadzieje taka pozostac. Na okreslenie
                          'uczciwy' moim zdaniem trzeba sobie zapracowac
                      • facettt bzdury piszesz. 20.05.07, 14:40
                        eela napisala:
                        Uczciwi ludzie najpierw sie rozchodza, a potem dopiero szukaja.

                        bzdury. Jest 1000 powodow dla ktorych sie tego nie robi (gdy malzenstwo
                        sie "wypali").
                        Pierwsza i glowna, to interes dzieci.
                        Odchodzi sie dopiero wtedy, gdy ma sie juz kogos i gdy nie mozna juz inaczej.
                        • eeela Re: bzdury piszesz. 20.05.07, 14:43
                          Mam wsrod rodziny i znajomych mnostwo rozwodow, z ktorych tylko jeden byl
                          spowodowany romansem na boku.

                          Rozumiem, ze to malo reprezentatywny przyklad, ale ja nie mowie o normach
                          panujacych, tylko o tym, jak uwazam, ze powinno byc.
                          • facettt Wychodze na Plus :))) 20.05.07, 14:50
                            Wiec wychodzi na PLUS (zyciowy) dla mnie :)))

                            Gdyz w sytuacji, gdy ma sie dzieci, ja mowie ZAROWNO o normach panujacych,
                            jak i o tym, jak powinno byc :)))
                            • eeela Re: Wychodze na Plus :))) 20.05.07, 14:56
                              Nie zgadzam sie z tym. Zgadzam sie raczej z tym forumowiczem:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=62760514
                              • facettt to juz powiedzialas 20.05.07, 15:08
                                ze sie nie zgadasz...

                                ale ja sie zgadzam :)))

                                i nie mowie, rzecz jasna, o sytuacji, gdy dochodzi do przeklenstw, zlorzeczen i
                                rekoczynow, gdyz wtedy chyba oczwiste, ze nie da sie byc razem, ale o
                                najczestszych sytuacjach, gdy ludzie jakos dogaduja sie miedzy soba,
                                tyle, ze przestali sie kochac.
                          • nemo1968 Re: bzdury piszesz. 21.05.07, 13:47
                            > Mam wsrod rodziny i znajomych mnostwo rozwodow, z ktorych tylko jeden byl
                            > spowodowany romansem na boku.

                            I wszyscy najpierw grzecznie i kulkturalnie sie rozwiedli a jak juz mieli
                            glejt, to dopiero nosa z domu wychylali... ?
                            Sorki, ale naiwem mi to jedzie :))
                            • eeela Re: bzdury piszesz. 21.05.07, 15:27
                              Tak, tak wlasnie bylo.
                    • marcelka38 Re: Ja go kocham a on ma żone. 29.05.07, 20:17
                      Uczciwi dojrzali ludzie zanim zaczna drugi związek konczą w uczciwy dojrzały
                      sposób pierwszy. A nie działaja na dwa fronty udając przed jedna i drugą
                      stoną. Nie mozna być tylko "trochę" uczciwym. To zwykła hipokryzja
    • asidoo Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 07:10
      Zadzwoń do jego żony i nakreśl sytuację, to okaże się kto kogo kocha w tym
      trójkącie. Pewnie stchórzysz jak znam życie... Ludzie lubią się łudzić :)
      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 07:38
        Sama mam sobie wbijać nóż w plecy?
        Aż taka głupia nie jestem. Sam jej powie jak przyjdzie na to czas.
        Mnie sie narazie nigdzie nie spieszy.
        Jeśli będzie rozmowa to zapewne w trójkę.
        • rosa_de_vratislavia Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 08:10
          wredna.suka napisała:

          > Sam jej powie jak przyjdzie na to czas.

          Czas nie przyjdzie, bo mąż nie będzie zostawiał żony, kiedy ta spodziewa się
          dziecka, kiedy dziecko jest malutkie, kiedy jest większe i potrzebuje ojca etc.

          Dlaczego przypisujesz żonie swoje zachowania i sugerujesz, że dziecko nie jest
          jej męża? Czy aby jej nie obrażasz?
          > Mnie sie narazie nigdzie nie spieszy.
          > Jeśli będzie rozmowa to zapewne w trójkę.
          >
          >
          >
          • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 09:52
            Nie raz złapał ją na kłamstwach, wie ze go zdradzała.
            Poza tym, czas kiedy zaszła w ciąże świadczy o tym ze to nie jego dziecko.

            A tak w ogóle to Ty co? Obrońcy uciśnionych?
    • marxx Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 08:53
      hej!
      Nie chce mi sie czytac reszty postow, wiec odpisze tylko na pierwszy.
      Co za rewelacyjnu prosty, milosny i na temat...rewelka.
      Wrednasuka, a kto mowil ze milosc jest zawsze zajebiscie latwa i przyjemna?
      tak czy siak zycz epowodzenia, w tej milosci czy tez w innej.
      Rudolf Valentino
      • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 09:53
        Thx, tylko w tej.
        • warr Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 10:21
          Nie wiedzialem ,ze w dwudziestym pierwszym wieku moga byc tak naiwme i glupie baby .
          • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 20.05.07, 11:21
            A ja nie wiedziałam ze starzy ludzie są takimi niedowiarkami.
            A do kościoła chodzą i modlą się do obrazka.
    • wredna.suka Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 11:23
      Skończmy tą dyskusje, bo mi sie pomysły kończą.
      • try38 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 11:26
        To oznacza ,ze pisalaś nieprawdę?? Bo jak rozumieć 'pobawilamsie' ??
        Jesli tak to ..bardzo nie lubie trolli!
        • wredna.suka Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 11:38
          Nie wiem, czy można nazwać to trolowaniem.
          Takie fajne historyjki tu czytałam, że musiałam mieć też swoją.
          Poza tym inteligentni ludzie zauważyli by już na początku, że to zabawa...
          Ona kocha jego, on nie kocha jej, on kocha inna, ta inna kocha jego...
          Gdzie tu logoka, brakowało jeszcze tylko, zebym to ja kochała tą żonę.

          Dziękuję za uwagę :)
          • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 11:53
            > Poza tym inteligentni ludzie zauważyli by już na początku, że to zabawa...
            > Ona kocha jego, on nie kocha jej, on kocha inna, ta inna kocha jego...
            > Gdzie tu logoka, brakowało jeszcze tylko, zebym to ja kochała tą żonę.

            Och, wiele jest takich nielogicznych sytuacji na swiecie. I nie rozumiem,
            dlaczego inteligencja zobowiazuje do zakladania, ze ludzie klamia.
            • wredna.suka Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 11:58
              Tak naprawde tylko ludzie inteligentni umiejętnie potrafią kłamać.
              Np.
              • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 12:02
                Nie mowilam o klamaniu, tylko o zakladaniu, ze ktos klamie.
                • smutas27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 12:39
                  Ale wniosek , jest prosty.
                  Jesteś nieinteligentna i koniec.
                  Zresza to "widac i slychać" z daleka.
                  Ja jednak , jestem jakiś stukniety i lubie takie malo inteligentne osoby.
                  Kłaniam sie z szacunkiem.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 12:49
                  Wystarczy nie zakładać, a brać pod uwagę i czytać ze zrozumieniem?
                  • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:00
                    Ja preferuje zakladanie, ze rozmowca mowi prawde.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:02
                      To chyba akurat TY w tym układzie jesteś mało wiarygodna, pisząc wyżej o
                      NAIWNOŚCI.... Tak czytelnej prowokacji dawno tu nie było:)))
                      • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:09
                        Co za roznica, prowokacja czy nie? Omawiamy na forum rozne sytuacje i problemy;
                        jakie znaczenie ma to, czy ktos je ma naprawde, czy sobie wymyslil, skoro i tak
                        omawiamy je teoretycznie?

                        A w zyciu dawanie kredytu zaufania ludziom i zakladanie, ze mowia prawde, nie
                        musi wiazac sie z naiwnoscia, tylko z filozofia zyciowa. Kiedy okazuje sie, ze
                        ktos mnie oklamuje, nie jestem zdziwiona. Z pelna swiadomoscia podejmuje takie
                        ryzyko.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:14
                          Jakie sytuacje i problemy, jak pierwszy post jest irracjonalnym bełkotem
                          różowowłosej Barbie?:)) Złóż go z resztą wypowiedzi Autorki, a stanie się już
                          kompletną iluzją:) Trochę czytania ze zrozumieniem, nie tylko składania literek
                          Eelu... za inteligentna jesteś, żeby takimi wtopami się "doktoryzować":)
                          • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:26
                            > Jakie sytuacje i problemy, jak pierwszy post jest irracjonalnym bełkotem
                            > różowowłosej Barbie?:))

                            Wiecej wyrozumialosci ludziom okaz, a i wiecej bedziesz rozumiec z tego, co sie
                            wokol dzieje. Takim wlasnie 'irracjonalnym belkotem' charakteryzuje sie mnostwo
                            kobiet na swiecie, i nie znaczy to, ze jesli one 'irracjonalnie belkocza', a ty
                            nie, jestes od nich obiektywnie lepsza i ze predzej dostapisz zbawienia.

                            Poczynan Wrednej.suki na forach zas nie sledze i nigdy dotad nie mialam okazji z
                            nia bezposrednio dyskutowac.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:33
                              Tylko, że daje się od razu wyczuć, że z jakichś słów "bije" prawda, a inne są
                              jedynie sarkastycanym podsumowaniem czegoś. I doskonale to wiesz, mam wrażenie,
                              ale wolałabyś, żeby się nie okazało, że to tak czytelne, a Ty się dałaś
                              wkręcić... ja też nie raz i żyję:) Prowokacje lubię, bo uczą mnie odróżniać
                              prawdę od wyreżyserowanej "rzeczywistości":) Logika:) Konkretnie sylogizm -
                              dwie przesłaniki = jedna konkluzja:) Skoro pierwszy post jest chaosem, a reszta
                              trzeźwymi komentarzami (Autorki), to... czym jest "sytuacja", jako cała?:)))

                              Miłego dnia:)
                              • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:39
                                Ty mnie wyraznie nie rozumiesz. Ja zakladam, ze ktos mowi prawde, i dopoki nie
                                mam niezbitego i namacalnego dowodu na klamstwo, nie podwazam prawdomownosci.
                                Czy to tak trudno zrozumiec?

                                Inna sprawa, kiedy raz juz ktos na klamstwie dal sie przylapac. Owszem, teraz
                                juz wypowiedzi Wrednej.suki nie beda dla mnie wiarygodne. Ale dopoki nie bylo to
                                niezbicie okazane, ze klamie, nie czulam sie w prawie podwazac cokolwiek z tego,
                                co powiedziala.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:43
                                  Dobra, wiem, że zawsze Twój Diabeł musi być starszy... ja to jakaś nienauczalna
                                  jestem widocznie, że się czasem łudzę, że się umiesz sama przed sobą przyznać,
                                  że niekoniecznie zorientowałaś się w porę w "temacie":)))
                                  • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:49
                                    Hmmm, nie wiem co to znaczy w pore. Nie zorientowalam sie piszac pierwszy post,
                                    i chyba tego nie ukrywalam. Pozniejsza dyskusja nastapila juz po przyznaniu sie
                                    Wrednej.suki do prowokacji, co dla samego tematu i toku dyskusji wedlug mnie nie
                                    ma znaczenia. Nie jest mi z tym zle, ze nie odrozniam prowokacji od
                                    prawdomownosci; w ogole nie zaprzatam tym sobie glowy. Zalozenie jest, ze
                                    rozmowca mowi prawde; jesli okazuje sie bledne, to trudno. Tobie, zdaje sie, nie
                                    miesci sie w glowie, ze mozna spokojnie godzic sie na bycie wrabianym i
                                    oszukiwanym z roznych powodow, i nie czuc sie z tym zle.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:54
                                      Z tym - nie:) PO TYM, jeśli w życiu masz tak samo - możesz się czuć OSZUKANA...
                                      tyle, że przez samą siebie, bo Człowiek ma zdolność wyciągania wniosków i
                                      uczenia się, a Twoje założenie, w tym przypadku, kompletnie je blokuje:) To
                                      tak, jakbyś miała założenie, że chodzenie samej przez park o zmroku jest
                                      bezpieczne (bo przecież POWINNO BYĆ, prawda?), więc to, że raz Cię zgwałcono za
                                      cholerę tego założenia nie zweryfikuje:))) Trochę kiepsko nie mieć
                                      elastyczności...
                                      • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:58
                                        Moje decyzje w sprawie mojego stosunku do zagadnienia prawdy i klamstwa zostaly
                                        podjete na podstawie nauk, jakie wynioslam z zycia, i wnioskow, ktore podjelam.

                                        Nie mam ochoty byc zgwalcona, ale bycie oklamywana mi najczesciej zwisa.
                                        Szczerosci potrzebuje tylko od najblizszych, a tych - oprocz rodziny - sama
                                        sobie dobieram, uprzednio weryfikujac ich prawdomownosc w starciach z
                                        rzeczywistoscia.
                                        • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:00
                                          Mi też zwisa... co nie znaczy, ze mam ochotę przeczyć własnej inteligencji
                                          dając się wkręcać w tak banalną prowokację:) Że o stracie czasu nie wspomnę:)
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:02
                                            ...i o to mi chodziło w ramach "weryfikacji założeń", czyli wyciągania (w tym
                                            przypadku) wniosków z czytelności prowokacji:)
                                          • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:04
                                            Jednak nadal nie rozumiesz, ale chyba juz tak to pozostawie.

                                            Mojej inteligencji nic nie zaprzecza.

                                            I mamy zdecydowanie odmienne zdania o tym, co jest marnowaniem czasu, a co nie.
                                            W moich oczach wiekszosc twojej bytnosci na forum jest marnowaniem czasu.
                                            • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:06
                                              Inteligencji zaprzeczamy robiąc coś, co... jej przeczy:) A roztrybianie na
                                              poważnie CZYTELNEGO WKRĘTU jej przeczy, wybacz:) Możesz się z tym godzić, bądź
                                              nie:)
                                              • zielonooka_bez_tyja A ponieważ dłużej mi się nie chce... 20.05.07, 14:12
                                                bo Ty tak w nieskończoność możesz....

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=61939710&a=61964081
                                                pomyśl, jak moja wypowiedź dot. tego, co "robi" na Forum silic (w tym przypadku
                                                akurat, choć nie tylko On:)))) ma się do tego, że On to uznał za "laurkę"
                                                (czyli zgadza się to ze stanem faktycznym:)), jak i do "dyskusji" z Tobą:)

                                                Chyba muszę się nagiąć do konsekwencji nie pisania pod Tobą, choć łapy mnie
                                                świerzbią, jak widzę niektóre "prawdy":))

                                                Do widzenia.
                                • smutas27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:45
                                  Teraz to juz nawet ja zrozumialem , a mam orzeczone ograniczenie umysłowe w
                                  stopniu ciężkim.
                                  Dziekuje , za wyjaśnienie na moim poziomie :)))
                          • wredna.suka Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 17:37
                            Różowowłosa blondynka?
                            Fuuj.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 17:39
                              W Samoobronie taką mają... reprezentatywną;)
                              • wredna.suka Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 18:02
                                No co Ty... nie zauważyłabym...?
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 18:16
                                  Bo Ona jakaś "regionalna" jest... tylko nie pamiętam, "czyj" to uroczy
                                  REGIONALIZM niestety;)
          • try38 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:06
            Dziekuje za utwierdzenie mnie w przekonaniu o moim braku inteligencji
            To mile :)
            • try38 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:07
              try38 napisała:

              > Dziekuje za utwierdzenie mnie w przekonaniu o moim braku inteligencji
              > To mile :)
              Oczywiscie do autorki wątku )))
          • asidoo Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:19
            Wbrew pozorom opisałaś istniejącą realnie sytuację. Z jednym ale - żona nie
            zdradzała.
            Moja koleżanka tkwi w łaśnie w takim układzie i takiej sytuacji. Jest tą wredną
            suką.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 12:46
        Byłaby pewnie szersz, gdyby poziom pierwszego postu tak się nie kłócił z resztą
        Twoich wypowiedzi;))

        Pozdrawiam:)
        • try38 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:10
          Tak czy inaczej nie mam dobrego zdania o ludziach ktorzy zajmuja sie marnymi
          prowokacjami
          do widzenia
          • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:11
            Nie masz, bo się w nie dajesz wkręcać - proste:) Gdybyś nie dawała, byłoby Ci
            to obojętne, nie budziłoby emocji;)
            • try38 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:13
              Dziekuje za wytlumaczenie)))Ja taka jestem glupia i malo co rozumiem .
              Dowidzenia
              • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:15
                A to ciąg dalszy skutków wkręcenia się:) Zamiast olać, teraz dodatkowo wkładasz
                swoje słowa w moje palkce:) Nic takiego nie napisałam:)
                • warr Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:39
                  . "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do
                  opanowania świata."

                  Marie von Ebner-Eschenbach

                  Pozdrawiam try38
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 13:41
                    Jakoś mnie nie dziwi, że cytat jest słowami Kobiety:)
                  • bebe_bebe27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:46
                    warr napisał:

                    > . "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do
                    > opanowania świata."
                    >
                    > Marie von Ebner-Eschenbach

                    Warr
                    Może ignorowanie nie jest jedynym sposobem ale ja czasem tak właśnie
                    postepuje .Jeżeli nie odpowiem , nie dam się wciągnąć w rozmowę – a raczej
                    pyskówkę.Bo bez względu na to, co odpowiem , on i tak ma jeden cel –
                    zdenerwować mnie :każda moja odpowiedź, bez względu na to, jak będzie
                    brzmiała, wywoła jego uczucie triumfu. Przecież o to mu chodzi, by ktoś dał się
                    sprowokować.. Po co iść mu na rękę?
                    Pozdrawiam

                    _________________
                    Tak było pięknie


                    >
                    > Pozdrawiam try38
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:51
                      Gorzej, jeśli nie odpowiadasz, bo nie masz argumentów na czyjeś słowa.
                      Milczenie ma wiele powodów. Najwygodniej jest je umotywować "mądrzejszy
                      ustępuje"...
                      • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:58
                        Zapewniam cie, ze ja, jesli milkne w rozmowie z toba, to nie dlatego, ze nie
                        widze sposobu na obrone swojego stanowiska.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:03
                          Wybacz, ale między dyskusją z Tobą, a dyskusją z Kimś, kto się na pięcie
                          odwraca na wyjści, potrafiąc jedyni "widocznie jestem głupia" i nic poza tym...
                          jest OGROMNA RÓŻNICA:) Ja też kończę dyskusje z Tobą nie dlatego, że nie mam
                          argumentówe, a dlatego, że kręcimy się w kółeczko, pisząc to samo, co wcześniej
                          innymi słowami:)
                          • eeela Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:11
                            Ciesze sie, ze chociaz w tym punkcie sie rozumiemy.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:13
                              Rozumiemy się w wielu:) Tak, jak w tym, o czym teraz BREDZI facettt... ale
                              pisanie "eeela ma rację" mnie nie kręci, bo sekundantów nie potrzebujesz:)
                      • warr Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 16:13
                        zielonooka_bez_tyja napisała:

                        >
                        > Milczenie ma wiele powodów.
                        Tak .Czesto ma wiele powodow
                        Moze wezmiesz pod uwage to ,ze jak ktoś Cię ignoruje to nie dlatego ,ze nie ma
                        argumentow ale może np. dlatego ,że ..nie chce z Toba rozmawiać -tak jak ja -
                        bo ..uwazasz sie za "glos ludu"Nie podoba mi sie to jak pewnych ludzi
                        nazywasz 'lizusami'[ i nie tylko ] ze maja klapki na oczach, ze sa jak
                        choragiewki, zarzucasz im prymitywizm, cyznim, glupote - tylko dlatego, ze nie
                        stoja po Twojej stronie - a Ty jak to czesto podkreslasz dzialasz z czystym
                        sumieniem i według zasad ! - ot to!
                        Twoje wciąż te same , walkowane teksty....poprostu 'szopka' Niektore sprawy
                        bagatelizujesz innych nie widzisz, inne przekrecasz dla wygody... heh to
                        poprostu przegiecie ... Przyjrzyj sie moze lepiej ilu jest tych nielicznych i
                        pomysl ilu z nich nie ma zamiaru sie bawic w takie paplanie z Toba - niektore
                        przestaly sie wypowiadac ,przestaly zwaracac uwage na twoje chore idiotyzmy.
                        Ja widze BARDZO WYRAZNIE ze beszczelnie narzucasz innym swoje zdanie- to
                        zanane triki i manipulacje ludzka opinia Niestety dla ciebie nie wszyscy sie
                        na cos takiego nabiora.
                        Szkoda, że najprostszych rzeczy nie potrafisz pojąć, nie potrafisz chłodno
                        oceniać sytuacji... Chęć "dowalenia" innym zaślepiła Cię, przez co wychodzisz
                        na błazna....
                        I odwracam sie na pięcie ..:):)
                        Zegnam


                    • bebe_bebe27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 14:57
                      bebe_bebe27 napisała:

                      > warr napisał:
                      >
                      > > . "Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę d
                      > o
                      > > opanowania świata."
                      > >
                      > > Marie von Ebner-Eschen
                      >

                      Dodam ,ze kiedys 'walczyłam' często ... ;-) Na niejednej potyczce słownej
                      potrafiłam spędzić pół nocy. A potem popatrzyłam na to wszystko jak na walkę z
                      wiatrakami i poczułam się... zawstydzona, że dawałam się wciągać w coś takiego.
                      Z czasem nabiera się chyba odporności.(...)
                      > _________________
                      > Tak było pięknie
                      >
                    • smutas27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:24
                      a co mi tam , lizne sobie;
                      podoba mi się takie stanowisko. :)
                      • zielonooka_bez_tyja Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 15:27
                        Jakoś mnie to nie dziwi:)

                        Taka z tego korzyść, że się znów do Niej uśmiechasz:))
                        pa.
                      • bebe_bebe27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 21:37
                        smutas27 napisał:

                        > a co mi tam , lizne sobie;
                        > podoba mi się takie stanowisko. :)

                        Nie wiem czy to *lizanie* to był dobry pomysł ale ...dziękuję:)
                        Zyczę uśmiechu ,na przekór wszystkiemu co złe:):)
                        To by było na tyle chyba...
                        Dobranoc
                        _________________
                        Tak było pięknie
                        • wesolek27 Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 21:54
                          Ja wiem , że był dobry , więcej był bardzo dobry.
                          Zresztą nizej jest jeszcze jeden amator "lizania" , obaj nie możemy sie mylic.
                          To 'chyba' , w Twoim poście , intryguje mnie w stopniu więcej niz znacznym.
                          Dobranoc.
                    • warr Re: Dobra pobawiłam się... 20.05.07, 16:19
                      Po co iść mu na rękę?
                      > Pozdrawiam

                      Ja też Cię ''liznę'''bebe:):)

                      Pozdrowienie odwzajemnione )
                      >
                      > _________________
                      > Tak było pięknie
                      >
                      >
                      > >
                      > > Pozdrawiam try38
    • wredna.suka Pisaliście coś ciekawego...? 20.05.07, 17:49
      Nie chce mi sie tego czytać.
      • eeela Re: Pisaliście coś ciekawego...? 20.05.07, 17:53
        Nie martw sie, z twojego tematu zeszlismy w zasadzie zupelnie, zajmujac sie
        raczej zyciowymi teoriami o prawdzie i klamstwie oraz wzajemna wymiana
        uprzejmowsci na temat poziomow naszej inteligencji.
        • wredna.suka Re: Pisaliście coś ciekawego...? 20.05.07, 17:56
          Raczej Ty biadoliłaś o prawdzie i kłamstwie.
          • eeela Re: Pisaliście coś ciekawego...? 20.05.07, 17:57
            Mozesz zwac to, jak tylko sobie zyczysz.
    • wredna.suka Ale tu tną :/ 20.05.07, 19:06
      Prowokacja... nie było to zamierzone, tak walnełam cokolwiek, zeby był temat.
      Nie sądziłam że tu tacy strażnicy moralności są, ale loooz.
      Ile miałam do powiedzenia w tym temacie to powiedziałam.
      Równie dobrze mogłabym napisac że jestem lesbijką i wspólnie z dziewczyną
      szukamy dawcy spermy... np.
      • piotr_z9 Re: Ale tu tną :/ 20.05.07, 20:18
        Bo to nie Onet Wredna ,zebys podskakiwala razem z Zielona jak malpy na
        drzewie .Musisz sie dostosować do regulaminu bo jak nie to bedzie kolejny
        WYPAD :)
        • wredna.suka Re: Ale tu tną :/ 20.05.07, 20:37
          No to będzie.
          • skorpionica11 Re: Ale tu tną :/ 20.05.07, 21:44
            oo to jednak chyba nie jestes szczesliwa
            a czy żona wie o Tobie???
            bo przeciez juz jakis dłuższy czas spotykacie sie ze sobą z tego co pisalas na
            innym forum
            • wredna.suka Re: Ale tu tną :/ 20.05.07, 21:52
              Mieszkamy wszyscy razem. Mam pokój z jego żoną.
              Bawie sie z córką, robie śniadania żonie.
              Razem chodzimy na spacery... fajnie jest.
              <lol>


              Generalnie chodziło o to, żeby ich sprowokować troche, ale się wczuli za bardzo.
              W każdym razie u mnie wszystko ok.
              A szczęśliwa jestem z każdym dniem coraz bardziej :)
              • facettt To odetchnalem... 20.05.07, 22:07
                wredna.suka napisała:

                > Mieszkamy wszyscy razem. Mam pokój z jego żoną.

                - dorze, ze chlop osobny pokoj i moez od was obu chociaz w nocy odpoczac.

                > Bawie sie z córką, robie śniadania żonie.

                - ale, skoro robisz sniadania zonie, jej corka myje ci w podziece chociaz plecy?
                • wredna.suka Re: To odetchnalem... 20.05.07, 22:08
                  Wszystko mi myje, podział obowiązków jest ustalony.
                  I grafik mamy. Wszystko jest dobrze zoorganizowane :)
                  • facettt eeeh.. 20.05.07, 22:18
                    to tylko pozazdroscic (temu chlopu, naturalnie) takiej zgodnej rodziny :)
                    • an_ros_1 Re: eeeh.. 21.05.07, 00:27
                      <bebe_bebe27 napisal
                      <.Bo bez względu na to, co odpowiem , on i tak ma jeden cel –
                      zdenerwować mnie :każda moja odpowiedź, bez względu na to, jak będzie
                      brzmiała, wywoła jego uczucie triumfu. Przecież o to mu chodzi, by ktoś dał się
                      sprowokować.. Po co iść mu na rękę? <
                      <
                      <
                      Zgadzam sie z Twoim stanowiskiem Najlepsze jest oczywiście spokojne wyjaśnienie
                      przyczyn konfliktu .Jeśli to nie jest możliwe bo wyczuwa się ,że prowokator ma
                      zamierzony cel ...wtedy najlepiej ignorowac takiego osobnika
                      Bezwzględny brak reakcji na prowokacje często własnie przechodzące jak to
                      nazwałaś w tzw 'pyskówki ' ... bez znaczenia czyje :)
                      Pozdrawiam
                      • ta_tuu Re: eeeh.. 21.05.07, 10:18
                        Cieniutka ta prowokacja Wredna - nie wysililas sie zbytnio:)
                        • wredna.suka Re: eeeh.. 21.05.07, 15:55
                          Odzew mówi sam za siebie.
              • skorpionica11 Re: Ale tu tną :/ 21.05.07, 13:23
                <wow>
                chora to jest sytacja
                ze z Toba i nia sypia ;//



                wredna.suka napisała:

                > Mieszkamy wszyscy razem. Mam pokój z jego żoną.
                > Bawie sie z córką, robie śniadania żonie.
                > Razem chodzimy na spacery... fajnie jest.
                > <lol>
                >
                >
                • wredna.suka Re: Ale tu tną :/ 21.05.07, 15:56
                  E tam, fajnie jest, na zmiane sie kochamy.
                  Ja z nim- ona patrzy.
                  Ona z nim- ja patrze.
                  Jazda bez trzymanki :)
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Ale tu tną :/ 21.05.07, 16:14
                    To we dwie nie praktykujecie?;) No i... trójkącik, rzecz jasna?:)
                    • wredna.suka Re: Ale tu tną :/ 21.05.07, 16:17
                      No trójkącik tez, tak mi to spowszedniało, że mi sie zapomniało.
    • jszhc Re: Ja go kocham a on ma żone. 21.05.07, 15:36
      A ile sie znacie?
      • zielonooka_bez_tyja Re: Ja go kocham a on ma żone. 21.05.07, 15:40
        Następna Artycha:))) Czytaj uważnie: P R O W O K A C J A :))) No..
        prowokacyjka, powiedzmy;)
        • wredna.suka Re: Ja go kocham a on ma żone. 21.05.07, 15:58
          Nie, cicho, ja odpowiem.
          Otóż znamy się 7 lat.
          • skorpionica11 Niby dorosła panna a zachowuje sie jak dziecko 21.05.07, 19:16
            oj wredna coraz gorsza sie robisz jesli chodzi o poziom postów

            pozdrawiam
            • wredna.suka Re: Niby dorosła panna a zachowuje sie jak dzieck 21.05.07, 19:57
              Jakie pytanie taka odpowiedź.
              • aashenta ja pie.. cyrki świata... 27.05.07, 17:20
                <szok>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja