Mama zawsze martwi się o swoje dzieci.

26.05.07, 14:45
Nawet gdy są już baardzo dorosłe.
Dzielcie się z Nią swoimi uczuciami,myślami i nie mówcie,że to jest 'wasze
życie'
    • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 14:56
      Nasze, tak, ale Ona mi je dala, jak tez i wiele innych rzeczy, by to zycie mi
      ulatwic i uprzyjemnic. Abstrahujac juz nawet od tego, jak bardzo samej mi jest
      potrzebne dzielenie sie z Nia moim zyciem - Jej sie to po prostu nalezy :-)
      • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:11
        O Boże , wszystko mozna skomplikowac , ale żeby az tak?
        Kocham swoja mamę , zawsze znajduje temat do rozmowy z Nia i nigdy sie nie
        nudze.
        Kiedy zadzwoni , że potrzebuje 2kg ziemniakow , stoję godzine w korkach zeby je
        zawieźc.
        I powiem Ci jeszcze jedno , sprawia mi to ogromną przyjemność.
        Wcale nie czuje , że to ja się Nia opiekuję, nadal jestem przy niej malym
        chłopcem w grubych ponczochach.
        To ogromny przywilej miec mamę w moim wieku.

        • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:14
          Bardzo sie ciesze, ze ja masz :-)

          Ale nie rozumiem, co pokomplikowalam.
          • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:28
            Zdanie jest dla mnie zbyt zawile , za duzo przecinkow i innych takich.
            Masz "dar" do wyrażania sie w sposob zawiły w sprawach prostych.
            Prosci ludzie tez by chcieli cos rozumiec z uczonych wywodów inteligentów i w
            ten sposób podciągać się "ździebko" intele... :))
            Ale przecież wiesz po co ja to pisze , a przynajmiej powinnaś wiedziec. :)
            • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:05
              A to nie pierwszy mi mowisz, ze miewam ciezki styl :-) Rzeczywiscie czasem sie
              zapedzam, nie zwazajac na rozmowcow. Zbytnio pozwolilam lacinskiej
              ornamentowanej skladni wkrasc sie w moj codzienny jezyk.
              • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:40
                Tiaaaa , jeszcze wiecej zrozumiałem. :)
                Dziekuje.
                • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:45
                  Mysl w pierwszym poscie w skrocie jest taka - Mamie sie naleza jak psu zupa
                  informacje o zyciu doroslego dziecka :-)
                  • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:51
                    O , nareszcie "po mojemu"!
                    Mamie [mojej] należy sie wszystko czego sobie tylko zarzyczy.
                    Nigdy nie oceniam zasadności czy sensu Jej zyczen.
                    Nigdy nie probuje tłumaczyc , że sa bez sensu , że mozna daną sprawe załatwic
                    inaczej, prościej , taniej.
                    Juz tak niewiele pozostalo nam wspólnych dni.

          • zosia381 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:03
            Aby ulżyć jej zmartwieniom nie należy obciążać jej dodatkowo swoimi problemami.
            • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:59
              Po czesci sie zgadzam. To znaczy zgadzam sie, bo czuje w sobie taka sklonnosc.
              Ale jeszcze nigdy nie wyszla mi poprawnie realizacja tego. Bo ona zawsze
              wyczuje, ze cos jest nie tak, nawet jak o tym nie mowie, i martwi sie jeszcze
              bardziej, bo nieznany wrog jest gorszy od znanego. Albo ja jestem taka kiepska w
              udawaniu, albo ona taka dobra w zauwazaniu. Ukrywanie przed nia problemow nigdy
              nie zdalo egzaminu.
        • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:17
          Bo czuje to samo zdumienie.
      • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:13
        Matka zawsze stanie przy oknie by pomachac ręką i posłać uśmiech w jakimkolwiek
        by nie była nastroju.
    • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:20
      Nie zawsze wszystko jest tak jednoznaczne...
      • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:24
        Przeciez mowimy o sobie. I, szczerze mowiac, jak mysle o sobie, mojej Mamie i
        naszym wzajemnym stosunku, naprawde nie mam ochoty psuc sobie milych i cieplych
        uczuc rozmyslajac o tym, ze nie zawsze jest tak jak miedzy nami na swiecie.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:26
          Nie zawsze. Niektóre mamy mają Dzieci, bo "wypadało", nie bo pragnęły.
          • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:32
            Ile kobiet tyle rodzajów matek.
            delikatne ,srogie
            mądre, niemądre
            ale każde dziecko az nadto obdarzy matczynym uczuciem
            • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:33
              Nie obdarzy, jeśli uważa Je za "Twoje Dziecko, które w moją Rodzinę się w ogóle
              nie wrodziło... ect." - nie znasz takich przypadków, ciesz się. Ja znam.
              Niestety.
              • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:48
                Może są matki ktróe nie daja pewności swoim dzieciom, że sa kochane.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:53
                  Nie. Są Mamy, które mówią swoim Dzieciom wprost, że Ich nie kochają...
                  • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:56
                    Mnie jako matce trudno to zrozumieć.
                    Pamiętasz "Noce i Dnie" jaki był Tomaszek ?
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:00
                      No nwidzisz.. a ja staram się Ją rozumieć. Dlatego zresztą jestem zawsze za
                      tym, by Człowiekowi pozostawić WOLNY WYBÓR. Ją postawiono pod ścianą "musisz
                      mieć Dziecko" i... pewnie, gdyby nie to, nie wyszłaby za Człowieka, do którego
                      nic nie czuła i nie urodziłaby mnie. Gdyby żyła te trzydziści lat później... Do
                      miłości nie można się zmusić. Nieważne, czy romantycznej, czy matczynej... nie
                      można. Ona musi się sama narodzić.
                      • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:12
                        Posłuchaj wreszcie starego dziada.
                        Macierzyństwo i miłość macierzyńska jest wrodzona.
                        Człowiek po pierwsze jest zwierzęciem, ssakiem.
                        I tak jak sarna ma potrzebę macierzyństwa [instyktowną] i swoje otacza
                        bezgraniczną opieką, tak samo człowiek, KOBIETA.

                        Wszelkie gadki typu; z powodu własnego wyboru, nie wyjdę za mąż, nie będę mieć
                        dzieci, to sobie między bajki włóż.
                        To są bajki tworzone na własne potrzeby.
                        A od ładnych paru lat tworzone i lansowane, wciskane do głów przez durne
                        massmedia.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:15
                          Nie jest wrodzone, jak widzisz. Potwierdzenie mam w domu. A wybór
                          niewychodzenia za mąż i nierodzenia dziecka w takim przypadku jest uczciwością.
                          • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:23
                            Dobrze Kasiu.
                            Jak zawsze, Twoje na wierzchu.
                            Ale sprowadziłas to do swego domu.
                            A ja Kasiu mwię o populacji ludzkiej. Człowieczej. I nie jest to istotne. Czy
                            jest to supernowoczesny Europejczyk, czy Indianin znad Orinoko, czy Buszmen,
                            Pigmej, Czukacza czy Maorys.
                            Mówię o ludziach. O Człowieku.

                            Ps.
                            Oglądałaś mecz? Myślałem już, że przegrają. Dlaczego nie gra Wlazły? Chory czy
                            co?
                            Wieczorka kasia. I proszę, bardzo proszę. Nie złość się. Nie chcę tu żadnej
                            złości czy wzajemnych animozji.
                            :))))))
                    • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:43
                      Ale Twoj przykład jest chyba nieadekwatny.
                      Zielonooka mowi o matce bez uczuc do własnego dziecka[lub o uczuciach
                      negatywnych]a Ty o synu marnotrawnym.
                      Tak to sie nie dogadacie.
                    • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:04
                      Nawet nie usiłuj rozumieć.
                      Tomaszek? Jaki był?
                      Był.
                      Ale co to ma do rzeczy?
                      Jaka była rozpacz matczyna? I to jest sedno.

              • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:01
                Matka nie obdarzy swego dziecka uczuciem miłości.
                Matczynej?
                Wininia nie pisze o patologii uczuć. Patologicznych zachowaniach człowieka.
                Więc skoryguj swój tok myślenia i wyjdź na właściwe tory.
                • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:03
                  To nie patologia uczuć, a ich brak.
          • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:58
            STOP klatka!
            "Mają, chociaż nie chciały? Nie pragnęły"?

            Chwila zastanowienia...

            i niechaj klatki tego filmu biegnę dalej.
        • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:45
          Serce Matki.
          Banał oklepany.
          Ale jednak to jest Serce.
          Jak było, tak było. Mało to razy dąsaliśmy się na Mamę?
          Bo to, bo tamto?
          Ale to nasze fochy z danej chwili.
          A bilansie życia? Mama, największa świętość.

          Z czym się spotykamy od zarania ludzkości?
          - Matka Ziemia.

          Pojęcie Ojca, to już bardzo późna sprawa.
          Pozdrawiam Eeeela.:)))))
          Ps.
          W Anglii i Irlandii też obchodzą?
          • wininia Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:50
            A słyszał kto o "Ojcu Ziemi"?
          • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:02
            > W Anglii i Irlandii też obchodzą?

            A wlasnie z tego co wiem, to nie. Maja 'Mothering Sunday', ale to jest chyba
            jakies swieto koscielne po prostu, ktorego proweniencji dobrze nie znam. I
            przypada ono na Wielki Post.

            Natomiast rownie silna tradycje obchodzenia Dnia Matki maja w Meksyku :-) Tylko
            ze tam swietuje sie ten dzien 10 maja.
      • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:36
        A co jest jednoznaczne?
        To, dlaczego Słońce świeci?
        Natomiast - Matka!
        Jest to absolutnie jednoznaczne.
        Opuśśiłem dom rodzinny, jak miałem 15 lat.
        Dziś wiesz ile mam. Mama ma 80.
        Mam do niej daleko. Ale to Mama.
        Największa świętość.
        -----------------------------------------------------------
        Pomijam całkowicie zjawisko patologii społecznej, cywilizacyjnej i kulturowej.
        Bo na szczęście. Ciągle to znikomy margines.
        • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:45
          Dla mnie też.

          Mówiłam o relacji w drugą stronę. Myślę, że słowa "Nie kocham Cię i nie mamy ze
          sobą nic wspólnego... jesteś, bo tak trzeba było... nie interesują mnie Twoje
          sprawy i w moje się proszę nie wtrącać, mam swoją Rodzinę..." o czymś świadczą,
          prawda?
          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:26
            A TO BYŁ CYTAT SŁÓW MOJEJ MAMY DO MNIE, a nie moje słowa do Ciebie ("nie
            interesuje mnie..."). Proponuję przeczytać coś dokładnie, ZANIM się skomentuje -
            tak na przyszłość:)))
            Pa.
            • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:11
              > A TO BYŁ CYTAT SŁÓW MOJEJ MAMY DO MNIE,

              Zielonooko, mimo ze rzadko sie zgadzamy, a za to czesto mnie wkurzasz, czuje
              prawdziwe i szczere wspolczucie. Bardzo mi przykro.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:15
                To już za mną. Bolało kiedyś. Teraz Ją rozumiem. Poza tym... to nie ma wpływu
                na moją miłość do Niej. A to chyba dla mnie ważniejsze...
    • mahadeva Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:45
      moi starzy cale szczescie nie zyja
      • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:47
        Spiłas sie czy co innego Cie opętało?
        • mahadeva Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:54
          nie :) gralam w tenisa na sloncu :)
          a w nocy rzeczywiscie cos wypilam i o malo nie przespalam sie z kolega :)
          • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:46
            To z kim sypiasz to Twoja sprawa :), ale jak piszesz źle o rodzicach to nam
            wszystkim sprawiasz przykrośc, szczegolnie w dniu matki. :)
            • mahadeva Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:05
              no co Ty :) cenni byli bardzo :)
              ale nie wiem, jak by mi sie zylo z nimi...
              teraz mam (prawie) wolnosc
      • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 15:47
        Wybacz, ale... JESTEŚ CHORA, JEŚLI TO NA POWAŻNIE... NAWET, JEŚLI TO "KIEPSKI
        ŻART".. JESTEŚ CHORA. TYLE.
        • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:11
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=63117142&a=63119773
          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:14
            Nie ma to nic wspólnego z "cieszę się, że [Ktokolwiek] nie żyje", wybacz...
            • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:17
              Bo? Wytłumacz, proszę, bo jakoś nie rozumiem.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:19
                No ja Ciebie tym bardziej. Nawet, jeśli Kogoś nie kocham, to Jego śmierć nie
                jest powodem do odczuwania radości. Radość, sama w sobie, jest emocją
                pozytywną. To po pierwsze. Po drugie - właśnie - jest EMOCJĄ. Emocji nie
                wybieramy, więc.. nie są one kwestią wyboru, proste?
                • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:27
                  Dlaczego nie jest pwodem do odczuwania radości? (tu pomijam te paplaninę o
                  radości, jako emocji pozytywnej). To raz.
                  Wyborem jest uzewnętrznienie emocji i mahadeva (pewnie przekreciłam nick) to
                  własnie zrobił. Było dwa.
                  A trzy, w nawiązaniu do "raz". Patrz, a ja sie, kurde, cieszę, że Stalina,
                  Pol-Pota, Kima Tatuśka, że Wielkiego Che- Medyka, że doktora Mengele już nie ma.
                  I wiesz, gdybym była świadkiem ich śmierci, cieszyłabym sie podwójnie. Taki juz
                  ze mnie zwyrodnialec.
                  • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:29
                    W moim czysto subiektywnym odczuciu moge sobie wyobrazic, ze czyjas smierc
                    moglaby sprawic mi ulge, ale nie wyobrazam sobie, zebym mogla sie z czyjejs
                    smierci cieszyc. To mi zakrawa na zaburzenia natury psychicznej.
                    • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:32
                      Pobożne życzenie i niech swerze wyobraźni zostanie.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:33
                      A przede wszystkim na zrównanie się z OPRAWCĄ (takich wymieniono), któremu
                      równie chorą i sadystyczną radość sprawiała śmierć Jego OFIAR.
                    • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:34
                      Oczywiście, "zrównanie" w sensie odczuć "po", nie w sensie czynów - żeby
                      jasność była:)
                    • smutas27 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:56
                      Zaraz mnie "zeżrą" ale znow sobie lizne.
                      Obie z zielona macie rację .
                      To poza dyskusja.
                      Twoje stanowisko jest super precyzyjne i "akuratne'.
                      • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:03
                        Jak widac, zdarza nam sie, wbrew wpozorom, dzierzyc to samo stanowisko ;-)
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:31
                    A ze mnie taki, że uważam to za chore. Ja bym się cieszyła, gdyby byki innymi
                    Ludźmi, a nie z powodu Ich śmierci.

                    Nie powiedziałam o wybarze, a o emocji samej w sobie (to dwa)

                    Dla mnie fakt, że radość jest emocją pozytywną, wypływającą z tożsamych,
                    pozytywnych, pobudek jest podstawą - jeśli dla Ciebie to paplanina, to nie mamy
                    platformy porozumienia do dialogu nha ten temat, niestety:) (to raz)
                    • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:41
                      paplanina w Twoim wypadku to wygłaszanie na mentorską nutę tautologii.

                      Masz prawo uważać to za chore. Twój wybór, do którego wg Ciebie każdy ma prawo.

                      Człowiek nie ma prawa wybierac emocji (taka oczywistość). I ten brak wyboru
                      odbiera mu perawo podjecia innych decyzji. Odbiera mu prawo świadomości
                      istnienia innych dróg.

                      Rozumiem, że nazwanie mahadevy osoba chorą, było życzeniem jej powrotu do
                      zdrowia, czyli proponowanego przez Ciebie standardu.


                      • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:44
                        Nie. Człowiek nie nie ma prawa wybierać emocji, a EMOCJE NIE SĄ KWESTIĄ WYBORU -
                        widzisz różnicę? ja sporą.

                        Nie. Nazwanie Kogoś, kto cieszy się z tego, ze Ktoś inny nie żyje, jest dla
                        mnie nazwaniem Jego stanu po imieniu, nie życzeniem czegokolwiek.
                        • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:50
                          Dla uzupełnienia, żeby nie mierzyć zawartości cukru w cukrze... Wymienionych
                          przez Ciebie również uważam za chorych. Za takich uważam też Ludzi fizycznie,
                          bądź psychicznie, znęcających się nad Drugimi, by czerpać z tego przyjemność.
                          Jak io Tych, którzy czytają o Ich wyczynach i Ich podziwiają - sami nie robią
                          fizycznie nic złego, ale przyklaskują złu w myślach.

                          Najprościej:
                          Jeśli uważam za zdrowe radość płynącą z doznań i faktów pozytywnych, to
                          odwrotność uważam za chore.
                          • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:07
                            > Dla uzupełnienia, żeby nie mierzyć zawartości cukru w cukrze... Wymienionych
                            > przez Ciebie również uważam za chorych. Za takich uważam też Ludzi fizycznie,
                            > bądź psychicznie, znęcających się nad Drugimi, by czerpać z tego przyjemność.
                            > Jak io Tych, którzy czytają o Ich wyczynach i Ich podziwiają - sami nie robią
                            > fizycznie nic złego, ale przyklaskują złu w myślach.
                            Twoje wypowiedzi są własnie wyliczaniem zawartosci cukru w cukrze. taki rodzaj
                            używania tezy jako przesłanki vide fragmenty o emocjach.
                            Relatywizując pojęcie zdrowia/ choroby psychicznej relatywizujesz/ dobro zło.
                            Dlatego uważam, że wyrażanie w takich okolicznościach przyrody tezy:każdy ma
                            prawo do wyboru, jest do dowiedzenie jedynie przy pewnych założeniach. Na
                            przykład: w moim pojęciu.


                            > Jeśli uważam za zdrowe radość płynącą z doznań i faktów pozytywnych, to
                            > odwrotność uważam za chore.
                            Masz prawo uważać coś za chore, jak osobie chorej nie masz prawa odbierać
                            możliwości wypowiedzenia się w swojej chorobie. Osoba ta oczywiście za słowa
                            może ponieść pewne sankcje (KK), ale to konsekwencja.
                            Poza tym wciąż mylone w naszym dialogu jest przyznanie prawa z wartosciowaniem.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:13
                              A napisałam gdzieś "MILCZ!"?????
                              W żadnym razie. Tak, jak Ona ma prawo wypowiadać coś, tak ja to komentować, a
                              Ty komentować mnie... i o co "halo"?:)
                              • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:24

                                "> A napisałam gdzieś "MILCZ!"?????"
                                nie rozumiem.

                                > W żadnym razie. Tak, jak Ona ma prawo wypowiadać coś, tak ja to komentować, a
                                > Ty komentować mnie... i o co "halo"?:)
                                patrz: prawo-wartościowanie.
                                • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:30
                                  > osobie chorej nie masz prawa odbierać
                                  możliwości wypowiedzenia się w swojej chorobie.

                                  Ponownie spytam: Napisałam gdzieś "MILCZ!"?? Bo to byłoby odbieraniem Jej
                                  prawa...itd:)


                                  > patrz: prawo-wartościowanie

                                  Ile razy trzeba jedno powtarzać? Nazwanie rzeczy po imieniu na podstawie
                                  OCZYWISTOŚCI, nie jest wartościowaniem, a... nazwaniem rzeczy po imieniu
                                  jedynie... czyli skomentowaniem:)
                                  • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:53
                                    Ponownie spytam: Napisałam gdzieś "MILCZ!"?? Bo to byłoby odbieraniem Jej
                                    > prawa...itd:) Nie, w necie raczej nie byłoby, Uważma, że nazywanie kogoś
                                    chorym ciągnie za soba pewne konsekwencje. Jest odebraniem prawa równego
                                    traktowania jego wypowiedzi. Jest dla mnie rodzajem odebrania prawa głosu.

                                    Ale dlaczego słowa mahadevy są OCZYWIŚCIE chore? W mniemaniu wiekszości
                                    społeczeństwa są chore, ale nie jest to OCZYWISTOŚĆ.
                                    • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:57
                                      > Jest odebraniem prawa równego
                                      > traktowania jego wypowiedzi.

                                      ?????????


                                      > Jest dla mnie rodzajem odebrania prawa głosu.

                                      Dla Ciebie:)

                                      > > Ale dlaczego słowa mahadevy są OCZYWIŚCIE chore? W mniemaniu wiekszości
                                      > społeczeństwa są chore, ale nie jest to OCZYWISTOŚĆ.

                                      Na podstawie tego, co TY SAMA nazwałaś oczywistością i paplaniną... teraz już
                                      OCZYWISTOŚCIĄ nie jest???
                                      • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:11
                                        > > Jest odebraniem prawa równego
                                        > > traktowania jego wypowiedzi.
                                        może sie mylę, ale osoba postrzegana jako chora (i nie mam tu na mysli choroby
                                        somatycznej) nie ma w społeczeństwie prawa głosu.

                                        > > Jest dla mnie rodzajem odebrania prawa głosu.
                                        >
                                        > Dla Ciebie:)

                                        To wyżej.

                                        > Na podstawie tego, co TY SAMA nazwałaś oczywistością i paplaniną... teraz już
                                        > OCZYWISTOŚCIĄ nie jest???
                                        I tu własnie mamy różne zdania o oczywistości. To, że woda jest mokra jest
                                        oczywistości. Takie są prawa natury. To, że wiekszość uważa- nie jest
                                        oczywistością. jest przyjętą normą. cos w rodzaju prawa pozytywnego.
                                        • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:18
                                          > może sie mylę, ale osoba postrzegana jako chora (i nie mam tu na mysli choroby
                                          > somatycznej) nie ma w społeczeństwie prawa głosu.
                                          >

                                          A Ktoś tu chorobę PSYCHICZNĄ sugeruje?? Bo ja jedynie EMOCJONALNĄ, jeśli już -
                                          jest jakieś prawo odbierające np. korzystającym z usług Psychologów, prawo
                                          głosu?? To chyba jednak ja nic o takowym nie wiem...


                                          > I tu własnie mamy różne zdania o oczywistości. To, że woda jest mokra jest
                                          > oczywistości. Takie są prawa natury. To, że wiekszość uważa- nie jest
                                          > oczywistością. jest przyjętą normą. cos w rodzaju prawa pozytywnego.


                                          To, że mord na Kimś jest złem samym w sobie, też nazwiesz jedynie nazwaną
                                          normą? Bo ja nazwę OCZYWISTOŚCIĄ, którą zdefiniowano... co nie odbiera temu
                                          rangi bycia oczywistym faktem:)
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:21
                                            Żeby nie było, to... fakt, że woda jest mokra, a zieleń zielona, też wynika z
                                            tego, że ktoś tak kiedyś te właściwości jednego i drugiego nazwał:) Bez
                                            zdefiniowania czegoś dla ogółu, Każdy nazywałby sobie wszystko dokoła po
                                            swojemu:)
                        • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:54
                          "Nie. Człowiek nie nie ma prawa wybierać emocji, a EMOCJE NIE SĄ KWESTIĄ WYBORU"
                          To własnie nazwałam paplaniną. Oczywistośc, która nie podlega jakiejkolwiek
                          dyskusji.


                          To taki ciąg, potok myslowy. Znaczy nie życzysz osobie takiej powrotu do zdrowia?

                          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:55
                            Znam Ją?
                            • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:09
                              nie rozumiem.
                              • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:14
                                Nie mam obowiązku życzenia czegokolwiek Komukolwiek obcemu.
                                • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:22
                                  Posunęłabym sie nawet, że nie masz obowiązku życzenia czegokolwiek komukolwiek
                                  bez względu na bliskość, czy "obcość". To kwestia emocji, które... i tu powrót
                                  do nieśmiertelnej prawdy objawionej.
                                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:23
                                    Życzenia są emocją???
                          • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 16:58
                            "Nie. Człowiek nie nie ma prawa wybierać emocji, a EMOCJE NIE SĄ KWESTIĄ WYBORU
                            > "
                            > To własnie nazwałam paplaniną. Oczywistośc, która nie podlega jakiejkolwiek
                            > dyskusji.


                            Miedzy zdaniem 'czlowiek nie ma prawa wybierac emocji' a 'emocje nie sa kwestia
                            wyboru' istnieje powazna roznica logiczna.
                            • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:02
                              ...którą najpierw Koleżanka raczyła podważyć, przytaczając moje słowa o DAWANIU
                              LUDZIOM WOLNEGO WYBORU - czyli założyła, ze w ramach tej emocji ja go Masze nie
                              dałam - a następnie ma "ale" o paplaninę, jak uzasadniam, ze to z wybore4m nic
                              wspólnego nie ma, BO MU NIE PODLEGA:) No dla mnie to też oczywistość, ale skoro
                              padła zarzut bez wzięcia tejże oczywistości pod uwagę, to widocznie trzeba ją
                              było dopowiedzieć...
                            • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:19
                              :D ależ naturalnie, nie o tym tu mowa jednak. przytoczenie linku z zieloną pod
                              mahadevą odnosiło sie do prawa wyrażenia swoich emocji, czyli "każdy ma prawo
                              do". Nazywanie osoby, która pewne sądy wyraża "chorą" jest wartościowaniem jej w
                              narzuconych schematach. Nigdzie nie powiedziałam, że jest do dobre/ złe.
                              Powiedziałam, że nijak ma sie to do "każdy ma prawo".

                              Cięzko mówić o różnicy logicznej. To są dwa RÓŻNE zdania.
                              Uwaga: paplanina, to stwierdzenie "emocje nie sąkwestią wyboru". Proszę o jasna
                              odpowiedź, jak można wyboru dokonać w kwestii, która wyborowi nie podlega? Jeśli
                              Panie sugerują, że wskazuję, iż jest to możliwe, to...
                              Czy Panie mnie rozumieją?
                              • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:22
                                W kwestii, która wyborowi nie podlega, nie mają zastosowania moje słowa o
                                dokonaniu takowego... SORRY, CO TU JEST DLA CIĘ W SPRZECZNOŚCI???:)
                                Przytoczyłaś słowa, które nijak się mają do określenia chorym czegoś na
                                podstawie OCZYWISTOŚCI, jak to raczyłaś zauważyć:) Nie SCHEMATU:)
                              • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:27
                                > Cięzko mówić o różnicy logicznej. To są dwa RÓŻNE zdania.

                                A to pyszne :-) Czym sie zatem roznia, jesli nie wartoscia logiczna (czyli
                                znaczeniem)? Sa napisane w innych stylach? Jezykach moze?

                                > Uwaga: paplanina, to stwierdzenie "emocje nie sąkwestią wyboru". Proszę o jasna
                                > odpowiedź, jak można wyboru dokonać w kwestii, która wyborowi nie podlega?

                                Zupelnie nie rozumiem. Skoro zostalo powiedziane, ze emocje nie sa kwestia
                                wyboru (czyt.: nie podlegaja procedurze wybierania), to gdzie tu widzisz paradoks?
                                • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:44
                                  Oczywiście różnią się znaczeniem. nie ma miedzy nimi zwiazku logicznego.
                                  smacznego.

                                  Powtarzam: "emocje nie sąkwestią wyboru". Własnie mówię, że paplanina jest
                                  wypowiedzeniem oczywistości. Nie widzę paradoksu. Gdzież miałabym antynomię w
                                  tym dostrzec. Widzę stwierdzenie na zasadzie: zieleń jest zielona, gdyz to tkwi
                                  w jej naturze. Istotą emocji jest to, że nie mamy na nie wpływu. Nie możemy
                                  zatem miedzy nimi wybierać. Mamy jednak prawo zwerbalizować te emocje. I zgodnie
                                  ze stwierdzeniem "każdy ma prawo do" may prawo, by emocje nie podległy ocenie.
                                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:49
                                    A nie, to już nie jest to samo:)
                                    Zgodnie ze stwierdzeniem "mamy prawo do...", MAMY je PRAWO zwerbalizować...
                                    tak, jak KTOŚ inny tę werbalizację MA PRAWO podsumować:) Jedno prawo nie znosi
                                    drugiego, ani nie blokuje:) Nikt tu Łosiem pod ochroną nie jest - wybacz:)
                                    • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:55
                                      w odpowiedzi gdzies powyżej się przedstawiłam w kwestii.
                                      • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:59
                                        TY tak... co nie zmienia faktu, ze Każdego mamy prawo komentować:) Tak Ty, jak
                                        i ja:) Jego prawo do napisania czegoś nie jest wyżej mojego do skomentowania:)

                                        Możemy się tak kręcić jeszcze z godzinę w kółeczko... tylko się zastanawiam, po
                                        co:)
                                  • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:01
                                    > Oczywiście różnią się znaczeniem. nie ma miedzy nimi zwiazku logicznego

                                    Byla mowa o roznicy logicznej, nie o zwiazku. Jesli mialabym byc bardziej
                                    precyzyjna, uzylabym sformulowania 'roznica semantyczna', ale nie wiem, czy nie
                                    sprawilabym tym dodatkowego klopotu w naszej komunikacji.

                                    "emocje nie sąkwestią wyboru". Własnie mówię, że paplanina jest
                                    > wypowiedzeniem oczywistości. Nie widzę paradoksu. Gdzież miałabym antynomię w
                                    > tym dostrzec. Widzę stwierdzenie na zasadzie: zieleń jest zielona, gdyz to tkwi
                                    > w jej naturze. Istotą emocji jest to, że nie mamy na nie wpływu.


                                    Definiowanie oczywistosci jest rzadka a cenna umiejetnoscia. Gorzej, gdy ktos
                                    przyjmuje cos za oczywiste, nie umiejac rzeczy zdefiniowac.

                                    I zgodni
                                    > e
                                    > ze stwierdzeniem "każdy ma prawo do" may prawo, by emocje nie podległy ocenie.

                                    Prawo do ekspresji swoich emocji nie rowna sie prawu do ekspresji ich z
                                    gwarancja, ze nie zostana przez nikogo ocenione. To nie idzie w pakiecie,
                                    przykro mi.
                                    • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:17
                                      Sprawiłabyś.

                                      definiowanie vs orzekanie. To samo?

                                      Nie mówię, że "Prawo do ekspresji swoich emocji nie rowna sie prawu do ekspresji
                                      ich z
                                      > gwarancja, ze nie zostana przez nikogo ocenione. To nie idzie w pakiecie,
                                      > przykro mi." Mówię, że stwierdzenie w społeczności "każdy ma prawo do" jest
                                      (uwaga) hm sprzeczne wewnętrznie. I o tym cały czas mówię.

                                      A teraz ide kapać dziecko.
                                      >
                                      • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:23
                                        Mam nadzieję, że po powrocie wyjaśnisz tę wewnętrzną sprzeczność...
                                        • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:16
                                          społeczeństwo to takie coś, co polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności" dla
                                          pewnych korzyści. pozbawienie się pewnych "wolności" wyklucza wolny wybór. wolny
                                          wybór wyklucza również instynkt samozachowawczy, który pcha (oprócz do
                                          zachowania sie przy zyciu za wszelka cenę) do zapewnienie sobie w miare
                                          mozliwości jak najwygodniejszego życia.
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:18
                                            No inaczej nie mogę, przepraszam: bzdury.

                                            Każdy ma wolną wolę i możliwość dokonywania wyboru. Jego dokonywanie zawiera w
                                            sobie konsekwencje, które za sobą pociągnie. I to tyle.
                                            • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:26
                                              Przepraszam, dowiedź bzdurę braku wolnej woli, bo jak na razie ty po prostu
                                              oświadczasz.
                                              • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:29
                                                Ty zaprzeczyłaś mojemu twierdzeniu co do wolności wyboru - więc to chyba Ty
                                                powinnaś? Na razie tylko... stwierdziłaś, ze nie ma możliwości dokonania
                                                takiego, bez argumentów...
                                                • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:37
                                                  ??? czy Ty mówisz o wolności wyboru między kawa i herbata, czy zaprzeczasz
                                                  determinizmowi?
                                                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:39
                                                    O KAŻDYM wyborze. Każdy niesie ze sobą swoje skutki, ale to odbiera mu rangę
                                                    wyboru? Niby w jaki sposób?
                                                  • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 28.05.07, 05:52
                                                    Mówię, że wybór opiera się na czynnikach nieświadomych. Niesie konsekwencje (bo
                                                    jak inaczej?), które określają (i zawęzają) nam margines następnych możliwości.

                                                    Czy gdziekolwiek powiedziałam, że skutki odbierają decyzji rangę wyboru?
                                              • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:34
                                                Kakakarakaniemucho.
                                                Prośba, nie morduj,
                                                nie morduj z zimnym wyrachowaniem ludków na forum.
                                                Przecież nie wiedzą, co gadają.
                                                :)))

                                                A Koba?
                                                Nie radowałem się. Płakałem. To było w przedszkolu. Pani płakała, to i my.
                                                A z późniejszych już się radowałem.
                                                • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:45
                                                  > Prośba, nie morduj,
                                                  > nie morduj z zimnym wyrachowaniem ludków na forum.
                                                  > Przecież nie wiedzą, co gadają.
                                                  > :)))

                                                  Doskonale wiem, co mowie. I nie mam problemu z precyzyjnym wypowiadaniem sie.
                                                  Tak dluga dyskusja rozwinela sie wokol definicji i orzeczen tylko dlatego, ze
                                                  brak w niej precyzji, wiec wiekszosc argumentow po prostu nie wchodzi ze soba w
                                                  zadna interakcje.
                                                  • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:49
                                                    No nie liczyłabym na merytoryczną odpowiedź... wypowiedź, jaką skomentowałaś,
                                                    też jest niezwykle merytoryczna - "jesteś mądra nie tłumacz niezorientowanym i
                                                    przegranym z góry"... a NA TEMAT, jak zwykle, ZERO do powiedzenia. Lepiej
                                                    zignorować, wierz mi.
                                          • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:53
                                            Nie zgodzilas sie z nasteujacym zdaniem:


                                            "Prawo do ekspresji swoich emocji nie rowna sie prawu do ekspresji
                                            ich z
                                            > gwarancja, ze nie zostana przez nikogo ocenione. To nie idzie w pakiecie,
                                            > przykro mi."

                                            Argumentujac w ten sposob:


                                            > społeczeństwo to takie coś, co polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności" dla
                                            > pewnych korzyści. pozbawienie się pewnych "wolności" wyklucza wolny wybór. woln
                                            > y
                                            > wybór wyklucza również instynkt samozachowawczy, który pcha (oprócz do
                                            > zachowania sie przy zyciu za wszelka cenę) do zapewnienie sobie w miare
                                            > mozliwości jak najwygodniejszego życia.


                                            Czy moglabys mi blizej wyjasnic zaleznosc miedzy pierwszym cytatem a drugim?
                                            • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 20:06
                                              Przepraszam najmocniej, zgrzeszylam nieuwaga. Jeszcze raz:

                                              Nie zgadzasz sie z nastepujacym zdaniem:

                                              > Mówię, że stwierdzenie w społeczności "każdy ma prawo do" jest
                                              > (uwaga) hm sprzeczne wewnętrznie. I o tym cały czas mówię.

                                              (przypominam, ze mowa jest o prawie do ekspresji uczuc i do tejze ekspresji
                                              oceniania)

                                              Argumentujac w ten sposob:

                                              > społeczeństwo to takie coś, co polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności
                                              > " dla
                                              > > pewnych korzyści. pozbawienie się pewnych "wolności" wyklucza wolny wybór
                                              > . woln
                                              > > y
                                              > > wybór wyklucza również instynkt samozachowawczy, który pcha (oprócz do
                                              > > zachowania sie przy zyciu za wszelka cenę) do zapewnienie sobie w miare
                                              > > mozliwości jak najwygodniejszego życia.

                                              Pytanie pozostaje aktualne:

                                              Czy moglabys mi blizej wyjasnic zaleznosc miedzy pierwszym cytatem a drugim?
                                              • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 28.05.07, 06:40
                                                > > Mówię, że stwierdzenie w społeczności "każdy ma prawo do" jest
                                                > > (uwaga) hm sprzeczne wewnętrznie,

                                                ponieważ

                                                > > społeczeństwo to takie coś, co polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności
                                                > > " dla
                                                > > > pewnych korzyści.

                                                społeczeństwo- definiendum, polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności" dla-
                                                warunek, cecha, definiendum.



                                                • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 28.05.07, 06:55
                                                  > społeczeństwo- definiendum, polega na zrzeczeniu sie pewnych "wolności" dla-
                                                  > warunek, cecha, definiendum. tfu definiens

                                                  pewne wolności są odebrane. pewnych mysli werbalizować nie można (oczywiście,
                                                  można, bo nikt mnie nie zakneblował), ponieważ grożą za nie sankcje. kara jest
                                                  czymś, co czyni życie niewygodnym. człowiek unika (w miarę możliwości)niewygody
                                                  świadomie i podświadomie. świadomie, czy nieświadomie zakłada sobie barierę na
                                                  werbalizację myśli. czasem na myślenie.

                                      • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 18:27
                                        > definiowanie vs orzekanie. To samo?

                                        Nie. Dlaczego orzeklas, ze definicja Zielonookiej jest orzeczeniem?

                                        Mówię, że stwierdzenie w społeczności "każdy ma prawo do" je
                                        > st
                                        > (uwaga) hm sprzeczne wewnętrznie. I o tym cały czas mówię.

                                        Zupelnie nie rozumiem, co masz na mysli.
                                        • kakarakamuchen Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:28
                                          ona nie zdefiniowała. ona stwierdziła, że białe jest białe.

                                          wyjaśniłam wyżej.
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:30
                                            Mała korekta: stwierdziła, że ZDEFINIOWANE BIAŁE jest białe.
                                          • eeela Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:41
                                            > ona nie zdefiniowała. ona stwierdziła, że białe jest białe.

                                            Nie. Gdyby sformulowala zdanie w stylu 'biale jest biale', wygladaloby ono tak:

                                            'Emocje sa emocjami'
                                            albo
                                            'Emocje sa emocjonalne'

                                            Ale Zielonooka napisala:

                                            'Emocje nie sa kwestia wyboru'.

                                            Mamy podmiot (emocje), a do podmiotu zalaczona dodatkowa informacje, ktorej
                                            zakres semantyczny (znaczeniowy) slowa 'emocja' nie obejmuje. Nie jest to zatem
                                            tautologia.
          • grzech_o_1 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 19:26
            No i co Zielona?
            Nie głupio Ci?
    • kochanica2 Re: Mama zawsze martwi się o swoje dzieci. 26.05.07, 17:12
      wininia napisała:

      > Nawet gdy są już baardzo dorosłe.
      > Dzielcie się z Nią swoimi uczuciami,myślami i nie mówcie,że to jest 'wasze
      > życie'

      O sprawach, o których powinna wiedzieć zawsze wie, ale są sprawy, które
      zachwouję tylko dla siebie, bo po co ją martwić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja