miłość po wielu próbach...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:44
ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę? Jak myślicie, na podstawie
własnych doświadczeń, przemyśleń. Nie chodzi mi o chodzenie tylko z
chłopakiem, dziewczyną w wieku 15 lat. Tylko o miłość dojrzałą, lecz "trudną"
30 latków.




    • xeniutka Re: miłość po wielu próbach... 05.06.03, 14:51
      ja mowil moj kumpel.. tworzenie zwiazku w wieku 30 lat jest z gory skazane na
      porazke.. mam nadzieje ze sie jednak mylil choc wiele wskazuje na to ze nie :>
      • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 15:27
        xeniutka napisała:

        > ja mowil moj kumpel.. tworzenie zwiazku w wieku 30 lat jest z gory skazane na
        > porazke.. mam nadzieje ze sie jednak mylil choc wiele wskazuje na to ze
        nie :&#
        >

        to poczekajmy aż osiągnie 30 lat i nie będzie miał zamiaru umierać....
        • xeniutka Re: miłość po wielu próbach... 05.06.03, 15:30
          staram sie ale nie kumam :>

          ps. trzy osoby krzycza w pokoju i jest strasznie goraco ;>
      • caline Wspolczuje... 05.06.03, 22:09
        A ile lat ma twoj kumpel ?
        Gleboko mu wspolczuje.
        To tak jakby powiedzial ze w wieku 30 lat wszystko sie konczy.
        Milosc na pewno nie jest wieczna, i nie wszystkie zwiazki sa na tyle trwale, ze
        do grobowej deski, ale na pewno nigdy nie jest za pozno zeby zaczynac od nowa,
        nawet po wielu, wielu probach.
        • Gość: Dove29 Re: Wspolczuje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 10:32
          caline napisała:

          > A ile lat ma twoj kumpel ?
          > Gleboko mu wspolczuje.
          > To tak jakby powiedzial ze w wieku 30 lat wszystko sie konczy.
          > Milosc na pewno nie jest wieczna, i nie wszystkie zwiazki sa na tyle trwale,
          ze
          >
          > do grobowej deski, ale na pewno nigdy nie jest za pozno zeby zaczynac od
          nowa,
          > nawet po wielu, wielu probach.

          Caline berdzo dziękuję za optymizm, nawet gdyby miało nie wyjść, miło, że są
          takie jednostki co wierzą...tak jak ja:))
    • Gość: Susie Re: miłość po wielu próbach... IP: *.acn.pl 06.06.03, 11:02
      Nie piszesz, czemu ta milosc jest taka trudna... Zalezy, jakie to trudnosci,
      nie wszystkie bowiem mozna pokonac. Niektore przerastaja zwyczajnie. Na
      szczescie wiele trudnosci tez da sie pokonac. Ale nie wiem (ja i inni
      forumowicze) jakie to trudnosci
      • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 11:08
        Gość portalu: Susie napisał(a):

        > Nie piszesz, czemu ta milosc jest taka trudna... Zalezy, jakie to trudnosci,
        > nie wszystkie bowiem mozna pokonac. Niektore przerastaja zwyczajnie. Na
        > szczescie wiele trudnosci tez da sie pokonac. Ale nie wiem (ja i inni
        > forumowicze) jakie to trudnosci

        Widzisz Susie, nie chciałam wgłębiac się w szczegóły, bo i tak każdy z was
        inaczej to widzi, przeżywa itd. Chodziło mi o wasze dośw. na ten temat, opinie
        i wiarę lub jej brak w coś takiego, ale....

        Powiem tak, kochamy się bardzo. Czujemy się, czujemy, że
        jesteśmy dla siebie a jednak czasami miewamy b. ciężkie chwile, chwile próby,
        które przeżywamy, one mijają, rozmawiamy i uczymy się siebie. Uznajemy, że jest
        to etap naszego związki, jeden z etapów. Owszem zdajemy sobie sprawę, że
        istnieją związki, gdzie nie ma takich "trudnych" sytuacji, że być może z kimś
        innym na pewno byłoby inaczej, nie wiemy tego, czy lepiej czy gorzej, bo to
        oczywiste. Jednak tak szukając "ideału" (których nie ma) możemy ominąc
        wszystkie swoje marzenia a mamy je na codzień związane ze sobą. Oboje mamy wew.
        problemy i myślimy, że w tym największa tkwi tajemnica, ale miłość na pewno
        jest, to wam mogę zagwarantować, tym bardziej jestem o tym przekonana i
        świadoma swych słów i uczucia, że już nie jesteśmy nastolatkami i przeżyliśmy
        różne miłości,oczarowania i fascynacje. Uwielbiamy siebie na codzień, ale jak w
        każdym związku, człowieku gdzieś jest niestyczność, którą próbujemy
        odnaleźć,zdefiniować i zażegnać jej na ile pozwoli nam nasza psychika. Tak po
        krótce, nie wiem czy coś Ci "rozjaśniłam" w mojej sprawie....?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja