zakochałam się i mam smutne oczy

02.06.07, 23:12
bo facet, którego kocham zakochany jest w innej, która go odrzuciła.
Wszyscy mnie pytają, dlaczego mam takie smutne oczy a ja już mam dość
tego pytania.
    • demoniczna_kusicielka Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:18
      Jezeli go odrzucila i to tak definitywnie, to mu przejdzie z czasem. Odczekaj,
      a potem mu powiedz, co czujesz. No chyba ze on juz to wie i nic sobie z tego
      nie robi - to kiepsko. Ale i tak w momencie kiedy minie jego zakochanie,
      sytuacja sie zmieni - gwarantuje Ci to.
      • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:24
        Kiepsko, bo wie i nic sobie z tego nie robi. Jak mu przejdzie to z pewnością
        sytuacja się zmieni - uwolni się od niespełnionej miłości i tylko tyle się
        zmieni.
    • sprezyna_a Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:21
      Pytanie; ''czy On coś czuje do Ciebie ''smutne oczy''??
      • gipsygirl Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:24
        Czytujesz pocztę czasami?:)
        • sprezyna_a Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:33
          gipsygirl napisała:

          > Czytujesz pocztę czasami?:)

          Tak Czasami ...:):)

          _________
          Nie lubię Cię:)
          • gipsygirl Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:53
            Dziękuję. Dobranoc.
            • sprezyna_a Re: zakochałam się i mam smutne oczy 03.06.07, 00:33
              gipsygirl napisała:

              > Dziękuję. Dobranoc.

              Spokojnych snów:)
              Dobranoc

              ___________
              Nie lubię cię:)
      • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:24
        On czuje do swojej byłej.
        • demoniczna_kusicielka Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:28
          To przykro mi... Tez mam podobnie, tylko ze On się już od niespełnionej miłości
          uwolnił, o mojej do Niego wie i chyba cos sobie z tego robi, ale idzie mu jakoś
          tak pod górkę...
          • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:29
            Długo się uwalniał ?
            • demoniczna_kusicielka Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:38
              No tak powiedzmy z rok, więc nie tak długo. Gdy już mu prawie przeszlo (ale jak
              wiadomo, prawie robi wielką różnicę) - ja mu wyjawiłam wielką tajemnicę o jej
              stosunku do niego z czasów, kiedy za nią szalał. Wiem, że mu się zrobiło
              przykro, głupio, i bóg wie jak jeszcze, ale cel miałam szczytny - pomóc mu ( a
              NIE - wbrew temu co może sugerować fakt, iż go kocham - sobie). Przeszło
              definitywnie. Ale nie wiem czy w Twoim przypadku fakt takiej tajemnicy istnieje
              (podejrzewam, że nie bo to była specyficzna sytuacja). Przybliż sytuację a
              spróbujemy coś poradzić.
              • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:45
                Eee tutaj chyba nikt nic nie może poradzić :( było coś między nami,
                krótko i na chwilę, ale zrozumiał, że wciąż ją kocha i zamilkł.
                • demoniczna_kusicielka Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:51
                  No to moja droga! Jest dobrze. To widocznie nie był najlepszy moment. Jemu
                  naprawdę i całkiem musi przejść tamta miłość. Skoro coś już było, to widocznie
                  pociąg fizyczny czy więź duchowa jakaś między Wami istnieje. Czekaj.
                  Cierpliwość popłaca.
                  • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:53
                    Kocham
                    i czekam
                    ale smutnieję i to mnie niepokoi.
        • sprezyna_a Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:34
          smuutne.oczy napisała:

          > On czuje do swojej byłej.
          To na co liczysz? Na litość?
          • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:36
            Na nic nie liczę, niczego nie oczekuję - po prostu kocham.
            • sprezyna_a Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:37
              No to kochaj dalej :) Pozdrawiam
              • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 02.06.07, 23:45
                Pozdrawiam :)
              • smuutne.oczy Re: zakochałam się i mam smutne oczy 03.06.07, 14:41
                Myślisz, że to nie ma sensu ?
    • smuutne.oczy Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontaktów 03.06.07, 14:25
      ze mną.Wiem,że spotyka się ze znajomymi i "żyje" a o mnie zapomniał. Nie
      dzwoni, nie spotykamy się.
      • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 14:37
        spróbuj moze sama cos zrobic?
        chociaz fakt, czasem nie warto.
        • smuutne.oczy Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 14:40
          Dwa razy zaproponowałam spotkanie,dostałam w odpowiedzi grzeczną i uprzejmą
          odmowę z wyjaśnieniem dlaczego nie może się spotkać, ale żadnej propozycji
          innego terminu. Chyba czas zapomnieć.
          • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 14:48
            uuuu
            Jak sie nie moze, ale chce, to sie proponuje inny termin. Przy okazji pierwszej
            odmowy, a juz tym bardziej wraz z drugą.
            • smuutne.oczy Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:12
              Prawda ? Nadszedł czas, by wybić sobie tego pana z głowy, bo biorąc pod uwagę
              tę specyficzną dość sytuację ( nie może zapomnieć o byłej), mimo wszystko brak
              chęci podtrzymywania kontaktu świadczy o tym, że nie jest zainteresowany
              pogłębianiem znajomości. Tym bardziej, że deklarował przyjaźń.
              • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:22
                > Prawda ? Nadszedł czas, by wybić sobie tego pana z głowy
                Tu masz racje. Im szybciej, tym szybciej Twoje oczy beda radosne i z ta
                iskierka ;)

                brak
                > chęci podtrzymywania kontaktu świadczy o tym, że nie jest zainteresowany
                > pogłębianiem znajomości. Tym bardziej, że deklarował przyjaźń.

                Ale tutaj juz bym nie byla taka pewna. Aby miec ze soba kontakt, nie trzeba
                wciaz do siebie pisac i dzwonic, wystarczy raz na jakis czas. Jesli ma to byc
                przyjazn, to lepiej czesciej niz raz na jakis czas, ale wcale nie jest
                powiedziane ze z przyjacielem trzeba czesto sie widywac. A juz na pewno nie
                trzeba (choc mozna:) chodzic z nim do knajpy wieczorem.
                Postaraj sie go zrozumiec, nie jest latwo wyleczyc sie z milosci, oj nie jest :D

                A tak na marginesie, wolalabys zeby sie Toba bawil i Cie wykorzystywal? Jesli
                nic do Ciebie nie czuje, to zerwanie wiezi jest najlepszym, co mogl zrobic. No,
                mogl moze Ci to jeszcze powiedziec, ze nie chce
                choc niekoniecznie
                To czasami nie jest dobre.
                • smuutne.oczy Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:27
                  Mówił, że w tej sytuacji nie byłoby uczciwe z jego strony gdyby zabierał mi
                  czas, bo nie wie ile potrwa "leczenie". Mówił, że nie chciałby zrywać kontaktu.
                  • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:33
                    No to to bylo chyba delikatne danie Ci do zrozumienia, ze nic z tego...
                    Nie przejmuj sie
                    • smuutne.oczy Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:39
                      Chyba masz rację, też tak teraz myślę. Musiało minąć trochę czasu, by prawda
                      przebiła się przez moje uczucia.Szkoda, bo to świetny człowiek.
                      • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:55
                        Dobrze ze juz to wiesz.
                        Szkoda, ale nic na to nie poradzisz.
                        Pamietaj, ze dyskutujesz teraz z kims kto ma wielki talent do leczenia ludzi z
                        nieszczesliwych milosci :DDD szkoda ze siebie nie potrafi wyleczyc, ale to juz
                        temat na inny watek :D moze kiedys jakis zaloze. Na razie doradzam i czytam, a
                        dzisiaj z kilku watkow dowiedzialam sie wielu interesujacych rzeczy :)

                        Ps.
                        > .Szkoda, bo to świetny człowiek.
                        Nie gloryfikuj go. Fajny jest na pewno, ale nie jest najlepszym facetem na
                        swiecie.
                        To tak na zdrowie.
                        :)
                        • smuutne.oczy Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 15:59
                          Było minęło, trzeba żyć dalej i nie oglądać się za siebie, nie roztrząsać tego
                          w sobie i nie myśleć - zapomnieć. Dzięki za uwagę i czas :)))
                          • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:07
                            :)
            • ankakrakowianka Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:35
              gorzej jak facet delikatnie odmawia i mowi dlaczego nie moze,proponuje inny
              termin-konkretny dzien,tego dnia okazuje sie,ze tez nie moze,znow pada
              konkretny dzien i znow nie moze i proponuje,ze dogadamy sie....ja dalam sobie
              spokoj z tematem umowienia.
              • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:39
                To bezsens juz.
                No ale moze byc tez tak ze on proponuje spotkania, ale zadko. Na takim
                spotkaniu pomydli Ci troche oczy a potem znowu cisza. I jak dodatkowo wydaje
                sie byc porzadnym czlowiekiem> bo go dobrze znasz?
                Na takich tez nie powinno sie chyba zwracac uwagi, mam racje?
                • ankakrakowianka Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:43
                  co masz na mysli piszac bezsens ?
                  ja jestem za uczciwa chyba jednak,jak nie chce z kims sie spotkac,a nie
                  potrafie tego powiedziec wprost to mowie ogolnie:dogadamy sie kiedys,a nie
                  umawiam sie na konkretny dzien(i to nie raz) a potem nie mam czasu nagle...
                  • kookardka Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:55
                    też mi uczciwość "dogadamy się kiedyś" :)))
                    uczciwe to by było "przykro mi, ale nie mogę się z Tobą spotykać",
                    bez dawania nadziei na "kiedyś", bez podawania powodów itd,
                    bo to tylko niepotrzebnie komplikuje.
                  • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 16:59
                    Bezsens dlatego, ze robi sie komus w ten sposob krzywde, bo on cały czas ma
                    nadzieje ze jednak chcesz sie spotkac tylko naprawde nie mozesz. Trzeba
                    powiedziec, ze nie spotkasz sie, bo nie sadzisz aby to do czegokolwiek
                    doprowadzilo, ze to bylaby dla niego strata czasu i molestowanie psychiczne. To
                    jest uczciwosc. Kiedys za takie podejscie zostalam zlinczowana przez
                    przygladajaca sie publicznosc, a potem jakos okazalo sie, ze to bylo bardzo
                    dobre wyjscie. I wszyscy sa szczsliwi.
                    Ostatnio w ogole we wszelkich waznych kwestiach zyciowych sklaniam sie ku
                    drastycznie odwinietym z bawelny rozwiazaniom i jestem za to blogoslawiona
                    przez tych ktorzy sa w te zdarzenia wplecieni. Mimo ze najpierw zaczynaja
                    histeryzowac i mi wrzucac, ale to pod wplywem emocji, wiec wybaczam. Nie
                    bajeruj nikogo. Robisz to nie tylko gdybys oklamywala, ale nawet wycofujac sie
                    delikatnie. Wycofac sie trzeba mocno i z hukiem.
                    • kookardka Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 17:07
                      Dokładnie...takie owijanie w bawełnę jednej stronie daje nadzieję,
                      ale i ta druga dostaje po tyłku - ta z nadzieją szuka kontaktu
                      i zawraca głowę, bo rozumie zdanie wprost: "kiedyś" to znaczy kiedyś,
                      a może to już teraz ??? szczególnie, gdy jej zależy ...
                      • mloda_karaluszyca Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 17:25
                        no a po co pozwalac komus cierpiec dlugo
                        lepiej raz walnąc i potem rany sie zagoja
                        • kookardka Re: Najsmutniejsze jest to, że nie dąży do kontak 03.06.07, 17:27
                          Też tak wolę ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja