Do facetów!

17.06.07, 23:00
Kiedy kobieta Was zdradzi, nawet jeśli ją kochacie, żeby żaden nie prosił i
nie robił z siebie debila. Miejcie szacunek dla samych siebie. W zdradzie nie
jest najgorsze to, że jakiś koleś bzykał Twoją kobietę. Nie on pierwszy
(zapewne). Najgorszy jest brak szacunku dla partnera. A tego nie można puścić
płazem. Po prostu w cywilizowany sposób zakończcie związek. Babka nie jest
warta zachodu. Pozdrawiam,
    • literka102 Re: Do facetów! 17.06.07, 23:43
      Rozumiem, że to w dwie strony działa.Sama Ci o tym powiedziała, czy to tylko
      domysły?;0)Pozdrawiam panie Zeźlony.
      • maxx30 Re: Do facetów! 18.06.07, 20:24
        Nie wiem, czy to powinno działać w dwie strony, jestem w końcu facetem ;-) A
        czy mi powiedziała, czy się sam dowiedziałem; to sprawa techniczna, nie mająca
        tak na prawdę wiekszego znaczenia (przynajmniej jeśli chodzi o to co napisałem
        wyżej). Nie jestem zeźlony, choć mogło to tak zabrzmieć. Nie mam już dwudziestu
        lat i potrafię do pewnych spraw podejść w sposób w jaki na to zasługują.
        Napisałem powyższy post, bo nie rozumiem facetów (ok, ludzi), którzy
        potraktowani jak szmaty, łudzą się, że dla dobra waszystkich da się sprawy
        odkręcić. Otóż nie da się i lepiej nie będzie, może być tylko gorzej. Pzdr.
        • gipsygirl Re: Do facetów! 18.06.07, 20:26
          No widzisz... a ja od siedmiu lat żałuję, że bardziej kochałam siebie - nie
          wybaczając, niż Jego - dając drugą szansę... i pewnie jeszcze długo będę
          żałować...
        • gipsygirl Re: Do facetów! 18.06.07, 20:28
          Doprecyzowując: Nikt nie jest bezbłędny - pamiętaj, rozliczając z błędów drugą
          Osobę.
          • maxx30 Re: Do facetów! 18.06.07, 20:45
            Błądzić jest rzeczą ludzką. Nikt nie jest idealny i chyba nikt przy zdrowych
            zmysłach tego nie oczekuje. W związku jednak jest granica błędu, której
            przekroczenie ten związek przekreśla. Mowa oczywiście o zdradzie. Ponieważ
            uderza w fundament związku i obraca go w ruinę. Ktoś kto się na coś takiego
            decuduje z pewnością nie zasługuje na drugą szansę, a już napewno nie na siedem
            lat pamięci. Mam prostą zasadę, kiedy z kimś jestem ufam mu na 100%, jeśli mnie
            zawiedzie, zaufanie obniża się do 0%. Takie myślenie 0-1. Polecam.
            • gipsygirl Re: Do facetów! 18.06.07, 20:48
              Czasami ten Ktoś się nie "decyduje" - jeśli się decyduje, to DZIAŁA CELOWO I Z
              PREMEDYTACJĄ, a nie popełnia błąd.
              • maxx30 Re: Do facetów! 18.06.07, 21:36
                Jak zwał tak zwał, nie jest moją intencją logiczny rozbiór różnicy pomiędzy
                skokiem w bok z premedytacją, a niezamierzonym pomyleniem parnerów ;-)
                Kazdy z nas ma określoną ilość energii. Ja wolę nie tracić swojej na związek z
                kimś, kto nie panuje nad swoimi huciami. Wolę zachować ją dla kogoś kto na to
                zasługuje. Ale to wolny kraj (podobno) i każdy ma prawo postępować jak uważa.
                • kiyana Re: Do facetów! 19.06.07, 10:18
                  Ja tam uważam, że Pan Max ma rację! Po co tkwić w związku, z którego nic już nie
                  bedzie? Bez zaufania nic nie zrobisz, koniec kropka. A tyczy sie to zarowno i
                  kobiet i mezczyzn, ktorzy zdradzili. Mój zwiazek też wisi na włosku ze wzgledu
                  na brak zaufania właśnie, ale nie było tu zdrady, choć mój wielce kierujący się
                  tylko rozumem facet myśli inaczej. A powoli mnie to męczy. Tak nie można. Jak
                  coś nie gra - rozstanie, to najlepsze wyjscie! Oczywiscie można próbowac
                  dochodzić do jakiegoś consensusu, ale podejrzewam, ze nie mamy takiej wspaniałej
                  właściwości szybkiego zapominania. Pozdrawiam!
                  • gipsygirl Re: Do facetów! 19.06.07, 10:20
                    A mój się rozpadł dlatego, że Ktoś się przyznał... Wolałabym się NIGDY! nie
                    dowiedzieć, bo nie umiałam wybaczyć... niestety...
            • miszpat Re: Do facetów! 19.06.07, 14:48
              to chyba i do mnie...

              maxx30 napisał:
              > Błądzić jest rzeczą ludzką. Nikt nie jest idealny i chyba nikt przy zdrowych
              > zmysłach tego nie oczekuje. W związku jednak jest granica błędu, której
              > przekroczenie ten związek przekreśla. Mowa oczywiście o zdradzie. Ponieważ
              > uderza w fundament związku i obraca go w ruinę. Ktoś kto się na coś takiego
              > decuduje z pewnością nie zasługuje na drugą szansę, a już napewno nie na
              siedem lat pamięci. Mam prostą zasadę, kiedy z kimś jestem ufam mu na 100%,
              jeśli mnie zawiedzie, zaufanie obniża się do 0%. Takie myślenie 0-1. Polecam.

              Przyszłością są ponoć komputery kwantowe, w mikro świecie zasada 0-1 nie
              obowiązuje, obawiam się że jak i w świecie realnym. Zdrada nie jest łatwą sprawą
              dla zdradzanego ufającego w 100 procentach, czy jednak owe "zaufanie" nie kręci
              się mimo wszystko wokół własnego ego? Jak już napisano w tym wątku, miłość do
              samego siebie często prowadzi do ruchów bardzo skrajnych. Czy jednak faktycznie
              jest to miłość, czy jakiś kodeks praw czasem zbyt sztywny aby uwzględnić ew.
              sytuacje nieprzewidziane? Może gdy życie napisze swoistą erratę do owego kodeksu
              będzie się temat zdrady traktować choć nieco odmiennie.
              Co zaś do owych siedmiu lat, jak widać zasługuje przynajmniej w oczach realnie
              tematem zainteresowanych.
              • maxx30 Re: Do facetów! 19.06.07, 20:56
                Nie ma to nic wspólnego z miłością własną. Jeśli już to moża ewentualnie mówić
                o mechaniźmie obronnym. Dla mnie jest to jednak zbiór zasad, którymi się w
                życiu kieruję. Wychodzę na tym raz lepiej raz gorzej, ale mam przynajmniej
                jasność postępowania. Związek dwojga ludzi to nie biznes, walenie w .... nie
                wchodzi w rachubę. Dawanie drugiej szansy to zaklinanie rzeczywistości.
                • gipsygirl Re: Do facetów! 19.06.07, 20:59
                  To ma wiele wspólnego z miłością własną. To właśnie to, że Ktoś MNIE! zdradził,
                  MNIE! skrzywdził... zabrania mi wybaczyć i dać szansę. Bardziej kocham siebie w
                  takim przypadku, niż tego Kogoś. Stąd się bierze nieumiejętność wybaczania, gdy
                  czyn, który wybaczyć się "ma", dotyka intymnego "ja".
                  • maxx30 Re: Do facetów! 19.06.07, 21:25
                    Skoro tak, to co można powiedzieć o miłości tego kto zdradził? Jeśli ktos
                    okłamał, okłamnie po raz drugi. W ten sposób można wybaczać do osiwienia i
                    faktycznie trzeba mieć skórę nosorożca. Sorki, ale jest to dla mnie postawa
                    iście patologiczna ze skłonościami samobójczymi.
    • kakarakamuchen Słyszeli??? 18.06.07, 14:20
      No!
      • dorozkarz Re: Słyszeli??? 18.06.07, 20:27
        Słyszeli.
        • kakarakamuchen Re: Słyszeli??? 18.06.07, 20:32
          wypełniać zalecenie zatem bez grymasów. dowiadywać się, poniewierac i porzucać.
          Raaaaz!
          :D
          • lew-salonowy Re: Słyszeli??? 18.06.07, 20:33
            A po co poniewierać? I jak? Jakiś rytuał? :))
            • kakarakamuchen Re: Słyszeli??? 18.06.07, 20:37
              znaczy puścić płazen? tak tylko wziąc i porzucić? sponiewierać słownie, lub też
              fizycznie (wrrr, miau, auuu, iha!)! Menskim trzeba być, a nie babom w portkach!
              :D
              • lew-salonowy Re: Słyszeli??? 18.06.07, 20:39
                O Hesusie, z Panią zadrzeć - dziękuję bardzo :)))
    • no_okki Re: Do facetów! 19.06.07, 17:17
      Tyle Kwiatu z tego światu...nie mówcie mi chłopaki chociaz, ze przez tydzień
      non-sstop płaczecie.../ :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja