jszhc
19.06.07, 14:35
i geny:)
Oczywiscie sa lepsi i gorsi, ale predzej czy pozniej wychodzi szydlo z
worka:).
Znam czlowieka cudownego, sympatycznego, kochajacego dzieci do tego stopnia,
ze gdy ja zakonczylam z nim zwiazek, to 2 dni pozniej sprowadzil do domu
ledwo poznana w Internecie kobiete z malym dzieckiem i nawet zaplacil za jej
rozwod;p. Ale mniejsza z tym, pewna jestem ze sie cieszyl, ze dostal to co
chcial....bo ja ani do ozenku sie nie kwapilam, a tym bardziej urodzenia mu
dziecka, ktorego pragnal. Na pewno z niego jest dobry tata dla owej
dziewczynki (jestem pewna tego), ktora byla na tyle mala wtedy, ze teraz
wlasnie go tak nazywa...i dobrze:). Oczywiscie on sie chwali, cieszyl
itd.....ale pewnego dnia w rozmowie z moja przyjaciolka powiedzial, ze
chcialby miec "wlasne" dziecko....No wlasnie! Nawet jego nowa kochnica
podobno pragnie, by miec wlasnie JEGO dziecko...no w koncu musi jakos
podziekowac wybawicielowi (maz taki podobno zly byl;p).
Tak, tak.....kazde dziecko mozna pokochac i stac sie dla niego rodzicem...ale
jednak kazdy wolalby wlasne....i owej dziewczynki nie nazwal "wlasna".