niekorzystna zmiana w związku

26.06.07, 20:29
nie planowałem tego że się zakocham w tej kobiecie to nie tak miało wyglądać
nie tak szybko.No ale stało się szaleje za nią a chce pozostać
trudnodostępnym facetem,na dystans itd. A jest inaczej niestety bo zacząłem
być coraz bardziej romantyczny itd.Jest sposób by jakoś otrzezwieć?Czuje ze
to co czuje do niej w jakis sposób mnie trzyma,chyba straciłem tzw zimną krew
acto nie dobrze.Chciałbym odzyskać jasność umysłu taką jaką miałem na
początku bo ciągle o niej myślę..pragnę by była...czuję że niezle
zachorowałem i trzeba mi lekarza:)
    • sloneczko216 Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 20:45
      Oj ciesz się. To właśnie pozytywna zmiana, bo z zatwardziałego faceta zmieniłeś
      się w uczuciowego i kochającego. Cieszcie się swoim szczęściem. Pozdrawiam.
    • gipsygirl Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 20:54
      Diagnoza i tak brzmiałaby: nieuleczalne znanymi dotychczas metodami medycyny
      zarówno konwencjonalnej, jak i "naturalnej";)
    • lew-salonowy Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 21:24
      Jak chcesz tej kobiety, to nie widzę problemu.
      Po cholerę udawać dystans? To takie zaloty?
    • kochanica2 Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 21:28
      wielkiblekit1 napisał:

      > i trzeba mi lekarza:)

      to się zgłoś :D
    • elektroniczna.pomarancza Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 21:57
      wielkiblekit1 napisał:

      > nie planowałem tego że się zakocham w tej kobiecie to nie tak miało wyglądać
      > nie tak szybko.

      A jak mialo wygladac?
      • wielkiblekit1 Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 22:32
        to chodzi o to ze zawsze chce ją pociągąć nie chce żeby było tak że ma mnie i
        już przestanie sie straać.Boje się tego że jej się znudzi to że mnie już
        ma.Wiem że ona nie lubi jak ktoś się przesadnie stara lubi zatęsknić itd.Poza
        tym jest jedynaczką a wiadomo że tacy ludzie często mają taki swój świat ciężej
        im zbudować relację z 2 storną,dopasować się czy stworzyć prawidłowy związek
        • przemek.plywak Re: niekorzystna zmiana w związku 26.06.07, 22:51
          chłopie, nie wyszukuj sobie problemów. Jesteś zakochany, to cudowne. Nie bój
          się niczego. Każdy musi przez to przejść. Nie dowiesz się, czy jej się znudzisz
          ani czy ona naprawdę nie umie budować relacji, dopóki nie spróbujesz z nią być.
          Poza tym nie dystansem i udawaniem buduje się związek. Raczej bierz się do
          działania, a nie marudź
        • kozica111 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 08:35
          A ile to trwa i kiedy "zaskoczyłeś" ;)?
        • ginger43 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 08:42
          Na razie jeśli ukrywasz swoje uczucia to za czym ona niby ma zatęsknić?
          Wiecznie nie będziesz robił takich podchodów, kiedyś będziesz musiał się
          ujawnić, lepiej chyba trochę wcześniej, bo później może Cię to boleć. Daj jej
          szansę, nie zakładaj z góry za nią co czuje... Do odważnych itd. Jak ktoś
          wcześniej powiedział <nie doszukuj się problemu, gdzie go nie ma>. Ciesz się z
          tego co dane jest Ci odczuwać.
        • gipsygirl Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 08:49
          No proszę... a jednak to prawda, że Człowiek to istota, która, jak problemów
          nie widzi, to nie żyje, więc musi je sobie stworzyć na siłę:))
          • ginger43 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 08:52
            Cierpienie ponoć uszlachetnia! Może On chce być szlachetnym mężczyzną, a nie ma
            innych powodów do cierpienia? Każdy sposób dobry, żeby wejść na wyższy poziom.
            • gipsygirl Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 09:00
              Polecam młotek pięciokilowy, stół, zasłonięte oczy i... otwarty rozporek;)) To
              Go na dłuuuugo uszlachetni bez zbędnych ofiar postronnych;)
    • jack79 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 11:24
      nie daj się chłopie, hamuj jak możesz, nie wychodź przed szereg
      to co Ci tu radzą żebyś sie otworzył i nieukrywał tego co czujesz w pełni jest
      piękne ale daleko tak nie zajedziesz
      w przypadku gdy jeden z partnerów zakocha się zbyt szybko, drugi może się
      wystarszyć i stworzyć dystans...pierwszy partner wtedy lgnie na maksa, zaczyna
      teśknić, marudzić robić wyrzuty spowodowane tęsknotą i po zabawie
      szansa na szczęślwiy zwiazek jest wtedy gdy obaj partnerzy zakochują się w
      podobnym tempie lub gdy jeden z nich to tempo dostosowuje do drugiego partnera -
      czytaj: udaje zminiejszego lub cieplejszego niż jest
    • jszhc Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 12:08
      az tak ci sie nie podoba ten upojny stan zakochania....tej swiezosci....
    • wielkiblekit1 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 14:28
      juz od 1 dnia nas wzielo (to bylo rok temu)..teraz jak zaczelismy byc ze soba w
      miarę regularnie to nas walnęło...Ona przecież rzuciłą dla mnie faceta,mimo iż
      kiedyś sie umówiłem i nie przyszedłem ze względu na inną kobiete(mój wielki
      błąd)z którą wtedy byłem i nie byłem ale wróciłem do niej.Potem kontakt sie
      odnowił najpierw tel i gg potem na żywo.No i mnie wzięło...sam też czułem że
      ejstem dla niej facetem przy którym totalnie odlatuje.To miłe,fajne itd.Było
      jej dużo smsów,zosatwiania info na gg teraz tego jest mniej prawie wcale,jakby
      siadł jej troche ten żar.Wydaje mi się że to symptom zdobycia.Że wcześniej
      byłem nie osiągnalny teraz jestem ,jestem otwarty bardziej kochany
      romantyczny ,jestem jej facetem.Teraz to czuje że nas oboje wzięło chodz mnie
      więcej.Ona dugo nie miała nikogo i sama mi mówiła że podchodzi do nas bardzo
      ostrożnie,chodz too przeplata się w zdecydowanej większości z tekstami że jak
      będzie tak jak jest to skończy sie to ślubem kiedyś.Ona to indywidualność tak
      jak ja ale ona twierdzi że ciężko jest jej przywyczaić się że ktoś jest chodz
      powoli powoli idzie to do przodu.Oficjalnie razem jestesmy 2 misiące.Dodam że
      ostatnio jej sie skończyła praca i studia i nie ma co robić u mnie też po
      ciągłym bieganiu wypadl jakis luzniejszy tydzień i wpadamy na siebie tel,gg..a
      jestesmy tacy że musi się coś dziać a teraz jakoś to siadło.Jest ok ale
      chcałbym żeby było jak na początku.Chce wrzucić na luz,chce by znów za mną
      bardzo zatęksniła i żeby poczuła że nie jestem 100% jej że musi
      walczyć.Zacząłem marudzić,czuć się nie pewnie,ale szybko sie otrząsnałem z tego
      bo to żałosne.Nie wiem co się ze mną dzieje ale chyba sie zaangażowałem i teraz
      brak mi tej kobiety takiej jaka była na początku.Poza tym 2 miesiąc jej nie
      widze a gg i telefon to nie bycie na żywo.Nie gadanie z nią,zajęcie sie tylko
      sobą to sposób by jej sie przesunął grunt pod nogami czy to będzie zły pomysł?
      • adellante1 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 14:50
        przespij się z jej koleżanką. To ci pomoze wyrzucic na luz.
      • ileana79 wielkibląd 27.06.07, 18:42
        popełniasz, ogrooomny. i wynika to niestety z niedojrzalosci, moj drogi.
        zadna kobieta nie lubi zdobywac, nawet jesli jej sie tak wydaje. jesli jest
        stagnacja, to tylko dlatego, ze za bardzo skupiacie sie na sobie a za malio na
        zyciu, a co to za problem skupic sie na zyciu, szukac pomyslow, inspiracji, ale
        robic to we dwojke?? ludzie, ocipieje, wszyscy ktotrzy mysla w ten sposob -
        otrzezwienie umyslu?? tego chcecie? prosze bardzo: ten romantyzm to bardzo
        dziecinne uczucie, ktore jest urocze ale NIE UMYWA SIE do prawdziwego
        zakochania. kolego, ja cie prosze. zacnij pracowac na soba, (razem z nia, czemu
        nie) nigdy w zyciu nie bedziecie szczesliwi, jesli bedziecie szukac "tego
        czegos"w drugiej osobie, lub jesli bedziecie bazowac na romantyzmie. to co wam
        potrzebne do szczescia jest tylko i wylacznie w was samych i trzeba sie na tym
        skupic i tego pilnowac. to nie jest egoizm. egoizm zaczyna sie tasm, gdzie nie
        bierze sie opd uwage drugiej osoby. asertywnosc- slowo klucz.
        i zycie, nadawnie mu barw spelnianie siebie - to jest to, czego wszyscy
        potrzebujemy, kazdy na swoj sposob. i wierz mi, dziewczyna wcale nie lubi
        zdobywac, to ze ma swoj swiat (znam z autopsji) czy na przyklad dlugo byla sama
        wcale nie swiadczy o tym, ze jest "samowystarczalna". boj sie boga za takie
        twierdzenia ;))) tacy ludzie czy to mezczyzni, czy kobiety, baaaardzo potrzebuja
        milosci, fizycznego, duchowego, intelektualnego kontaktu, ale takze wsparcia. I
        na litosc boska, facet musi sie starac. a obie strony nigdy nie moga oprzestac
        siebie nawazajem obserwowac i czuc sie pewnie, prawda jest taka, ze nawet
        sakramentalne "tak" nie daje pewnosci i nigdy nie wolno nikomu o tym zapominac.
        milosc jest jak roslina, trzeba ja stale podlewac, wtedy rosnie, kwitnie, jest
        potezniejsza. roslina ktora sie podlewa nie umiera, przetrwa w swoich owocach,
        roslina ktora sie podlewa za bardzo (brak asertywnosci, pantoflarstwo) gnije,
        roslina ktorej nie podlewa sie wcale - wysycha( nie dbanie o druiga osobe,
        czekanie az sie sama podleje, a my i nasze uczuia funkcjonujemy w taki sposob,
        ze mozemy sie tym karmic tak dlugo jak jest czym, jesli nie jestesmy "podlewani,
        t4e uczucia gina). no juz dosadniej nie potrafie.
        pozdrawiam.
        • gipsygirl Re: wielkibląd 27.06.07, 18:47
          > popełniasz, ogrooomny. i wynika to niestety z niedojrzalosci, moj drogi.
          > zadna kobieta nie lubi zdobywac, nawet jesli jej sie tak wydaje.

          Wybacz, ale KAŻDĄ KOBIETĄ nie jesteś:) Tak się dziwnie składa, że ja np.
          nienawidzę łatwizny podanej na talerzu, jeszcze dodatkowo mi nadskakującej...
          stanowczo wolę zdobywać... zawsze... więc pomyłka, Moja Droga:) W tym przypadku
          akurat Tobie się... zdaje:)
          • ileana79 Re: wielkibląd 27.06.07, 20:32
            to tobie sie zdaje, naucz sie czytac, latwizna = pantoflarstwo, tego akurat
            jestem wrogiem jak wiekszosc kobiet, zapomnialam dodac kazda diojrzala i
            szanujaca sie kobieta, owszem sa kobiety "wyzwolone" w wiekszosci przypadkow, to
            puszczalskie, niestety, reszta albo udaje ze jest wyzwolona, albo w to wierzy,
            ale to blad w sztuce, to tylko przerost ambicji, nie roumiesz tekstu, ktory
            napisalam, wiec nie zabieraj glosu, pozdrawiam
            • gipsygirl Re: wielkibląd 27.06.07, 22:17
              Łatwizna, to dla CIEBIE tylko pantoflarstwo:) Dla mnie to wszystko, co mam bez
              wysiłku i zdobywania... i kompletnie nie ma to czegokolwiek wspólnego z
              wyzwoleniem, puszczaniem i resztą bredni, jakie naklikałaś powyżej:)))
              Może najpierw Ty zrozum, na co odpisujesz, potem spytaj ankietą Kobiety, czy
              chcą, żebyś pisała w imieniu Ich wszystkich, jakbyś miała jakiekolwiek pojęcie
              o Nich, nie jedynie o sobie, a dopiero się przemądrzale produkuj:) Powodzenia:)
              Będzie potrzebne na drodze "jest tak, jak myślę, innej możliwości nie ma dla
              Nikogo":))))

              pa:)
              • ileana79 Re: wielkibląd 28.06.07, 18:37
                tak jak powiedzialam, nie zrozumialas zupelnie nic
    • wielkiblekit1 Re: niekorzystna zmiana w związku 27.06.07, 15:11
      ale śmieszne....mi naprawde na niej zależy ale nie chce byśmy sie
      zaglaskali....chciałbym też znow poczuć ją jaka była kiedyś...nie ta
      dawno.Męcze sie z toną myśli na minutę i sam już nie wiem czy poprostu tesknie
      i zaczynam wymyślam czy naprawde jest gorzej między nami
      • ileana79 milosc jest wtedy 27.06.07, 18:44
        kiedy dwoje ludzi patrzy w jednym kierunku, a nie sobie w oczy
        • wielkiblekit1 Re: milosc jest wtedy 27.06.07, 20:17
          wiadomo że dopiero przed nami coś wielkiego.I z nami tak jest że nie jest to
          słodkie,uczucie ala za rączke i coś platnonicznego.Od zawsze gadamy gadamy
          gadamy oboje pragniemy tego samego ,jesteśmy bardzo podobni ale tez zosatwiamy
          sobie luz,miejsce na własne życie.Narazie nie ma mowy o spotkaniach dzień w
          dzień oboje nie chcemy się zagłaskać,nie chcemy narzucania się.Dla nas słowo
          kocham czy różne gesty mają swoje własne duże znaczenie.Pewnie łatwo obsypac
          kobiete kwiatami słowami i prezentami ale oboje tego nie chcemy.Powiem tak jej
          i mnie jak jesteśmy ze sobą świeca się same oczy,chce się żyć mimo to stoimi na
          nogach.Ja mam złe doświadczenie właśnie z takie starania komuś przez co
          rozwaliło mi się związek taki dośc poważny.I chyba podświadomie boje się tego
          że kobieta stanie się pewna siebie na zasadzie co nie zrobie i tak on będzie.To
          mój taki "mały kłopot"To jest tak że z jednej strony trzeba się starać ale z
          drugiej nie wolno sie narzucać i przesłodzić.Moja kobieta powtarzała wiele razy
          że musi mieć luz,chce zatęsknić,nie znosi przesadnego starnaia się faceta i
          narzucania.Mi to odpowiada bo uważamy oboje że jak dwoje ludzi nie ma swoich
          pasji,zajęć ,czasu dla siebie ,znajomych to skupiając się tylko na sobie to
          wiaodmo że to będzie początek końca.Długo się opierałem temu co teraz czuje ale
          w końcu padłem:).Potrzebuje czuć zainteresowanie kobiety,to że jest ,że ją
          kręce itd.Jak nie czuje tego czegoś z drugiej strony to gasnę.Co do tego że ona
          potrzebuje przytulenia,zrozumienia,oparcia i uczucia to fakt.Kiedyś się nacieła
          mocno i woli podejść do tego na spokojnie co teraz jest
          • ileana79 zgadzam sie 27.06.07, 20:36
            w takim ukladzie: pytasz jak nie przeslodzic, jak nie "chorowac" odpowiedz jest
            bardzo prosta, nie starac sie trzymac tego na wodzy, nie kontrolowac tego
            wszystkiego, nie programowac sie w zaden sposob, tylko po prostu byc dalej,
            bedzie duzo wzlotow i upadkow, same beda was "weryfikowac, i zaloze sie ze nie
            bedzie tak slodko, jak boisz sie ze bedzie :)))))) lub "ewentualnie moze byc",
            pozrawiam, glowa do gory, ciesz sie swoim szczesciem i przerabiaj te dobra
            energie ktora sie z tego wszystkiego w Tobie wyzwala na cos konstruktywnego,
            najlepiej cos, z czego czerpac mozecie obydwoje :)
            • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 27.06.07, 21:42
              stwierdziłem że albo ona mnie chce jaki jstem albo nie.Wziałem tel zadzwoniłem
              i powiedziałem że chce jej powiedzieć że bardzo mi jej brak i że nie będe
              zimnym facetem na pokaz.Jeśli uznałaby mnie za farjaera i mięczaka to czas
              najwyższy byłoby zmienić kobiete.Bo co to za związek jak własnej kobiecie nie
              można mówić co się czuje do niej.Nie mówie o 10 kocham Cie na 10 minut ale na
              tym że się coś z siebie wyrzuci.Przecież nie skreśla faceta to że umie mówić co
              czuje nie robi to z niego mięczaka i nie zaprzecza jego męskości...można olewać
              kobiete itd ...ale po co grać....mam nadzieje że dobrze zrobiłem mówiąc jej co
              czuje
              • gipsygirl Re: zgadzam sie 27.06.07, 22:18
                Nareszcie coś mądrego i, wbrew temu, co myślisz, konkretnego i po męsku
                właśnie:)
                • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 28.06.07, 01:12
                  przemyśłałem to wszystko i mam wątpliwości co do jej zachowania....to sie czuje
                  takie małe drobne rzeczy ale ważne.Mówiłem że coś mi nie wyszło,ale nie spytała
                  co,mówiłem że mi jej brak i w ogóle a ona że ok ale że wraca za jakiś czas i
                  będzie ok...zawsze mówiła że sama bardzo tęskni.Wcześniej miałem od niej wiele
                  msmów,ifno na gg teraz prawie nic mimo że wcześniej miała więcej zajęć.Niby
                  jest ok ale włąśnie ale zmieniła się nie poodba mi się to...a ja czuje się
                  troche jak na ruchomym piasku.Chyba naprawde muszę wrzucić na dystans bo coś
                  nie gra.Nie czuję w niej takiego czegoś co czułem wcześńiej takiego dużego
                  intresowania się mną tym co u mnie itd.Boli mnie to troche a raczej zastawia co
                  się dzieje....Chciałem przywitać ją romanctzyną koalcją we dwoje teraz mam
                  ogromne wątpliwości bo jej zachowanie się zmieniło i wcale mi sie to nie podoba
                  • ginger43 Re: zgadzam sie 28.06.07, 03:57
                    Chłopie, widzę że z Tobą faktycznie kiepsko, bo nie śpisz po nocach. Zrobiłeś
                    ruch i dobrze. Nie doszukuj się drugiego dna w jej zachowaniu, nie uprawiaj na
                    zapas czarnowidztwa. Sama to robię notorycznie więc to trochę takie "Uczył
                    Marcin Mrcina, a sam głupi jak ..." Zrobiłeś co mogłeś, teraz musisz już
                    czekać - piłka jest w jej bramce (wiem jak to strasznie ciężko). Fakt, jeśli
                    wyczuwasz jakieś zmiany w jej zachowaniu, to może być trochę dla Ciebie
                    niepokojące, ale głową muru nie przebijesz. Przywitaj ją ciepło i serdecznie, a
                    jakieś "fajerwerki" zostaw sobie dyskretnie w zapasie - w zależności od rozwoju
                    sytuacji. Nie łam się, wiesz jak później człowiek gdy się ustatkuje tęskni za
                    takimi emocjami, łaskotaniem w żołądku, niepewnym biciem serca... Ale zawsze
                    to "boli" tak samo. Uszy do góry! Mam nadzieję, że smacznie już śpisz.
                    • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 28.06.07, 06:56
                      ja rozumiem że nie może być słodko non stop,ja rozumiem że oboje mamy swoje
                      sprawy,rozumiem że ona ma mniej zajęć ostatnio sie nudziła i nie było
                      klimatu.Ale zawsze reagowała na takie rzeczy...jeśli fatek pisze swojej
                      kobiecie że ma kłopot z 3 razy zaczyna specjalnie a ona nie zapyta sie kochanie
                      a co się stało,jeśli piszę że moglibyśmy coś zrobić razem kiedys gdzieś pójśc i
                      nawet nie mam odpowiedzi.Może fakt że kończy pracę i studia spowodował że
                      lata,biega i się wszystkim emocjonuje.Nie mówie że jest bardzo zle bo ona
                      wysyła sygnały,coś dla mnie zrobiła itd ale odczuwam że jakby ona stanęła w
                      miejscu a ja poszedł do przodu z tym co czujemy ostatnio.Możlwie że wymyślam że
                      się przyzwyczaiłem do tego brakuje mi ciebie,teksnie i ogormnego
                      zainteresowania mną a teraz może ono jest na normalanym poziomie i ja fadam
                      głupoty.Naprawdę nie wiem, może te miesiące bez siebie sprawiły że brak tego na
                      żywo coś zgasił,odzywaczaił i taka magia minęła,że potrzebujemy zaiskrzenia na
                      żywo bo to tylko komputer a tu uczuć nie da się przelać
                      • gipsygirl Re: zgadzam sie 28.06.07, 08:01
                        :) Widzisz... Jeśli Ona korzystałaby z ogólnodostępnych rad "jak zatrzymać przy
                        sobie Faceta", to... Jedna z nich brzmi: NIGDY NIE WYPYTUJ O ZMARTWIENIA -
                        BĘDZIE CHCIAŁ, SAM CI POWIE. POWOLI, TAKIMI DAWKAMI, JAKIE BĘDZIE GOTÓW CI DAĆ
                        Z ZAUFANIEM:) Trochę to z uśmiechem, ale... dość często to się pokrywa z
                        rzeczywistością. Swoją drogą... Jeśli chciałeś się z Nią podzielić jakąś
                        troską, to dlaczego zwyczajnie tego nie zrobiłeś, tylko sygnalizowałeś i dalej
                        nic? Nie rozumiem takiego schematu...
                      • jack79 Re: zgadzam sie 28.06.07, 08:09
                        przykro mi to mówić
                        ale ktos inny zamieszkał w jej głowie obok Ciebie
                        miej nadzieję że tylko w jej głowie a nie metr niżej
                        tego czy ten ktoś jest dla niej nr1 czy Ty nim jesteś nie wiem
                        wiem też że Twoje maksymalne zakochiwanie się wzieło się z tego że oan odsuneła
                        się trochę więc Ty się bardziej do nie przysuwasz, znam to dobrze bo
                        przerabiałem to zarówno po jednej jak i po drugiej stronie
                        jak się skupisz to przypomnisz sobie że Twoje uczucia do niej stały się
                        intesywniejsze w czasie gdy ona zaczeła ograniczać kontakt z Tobą
                        • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 28.06.07, 11:08
                          wiesz gadamy dzień w dzień,dużo też mówiliśmy sobie o tym kmś innym czy u mnie
                          i u niej.Ona zawsze mówiła i mówi że licze się tylko ja jeszcze pół tygodnia
                          temu wiem że ma dla mnie niespodzianke i kilka razy mi mówiła że mi coś da i że
                          bardzo jej na mnie zależy,że nie chce bym myślał że coś jest nie tak,że to ma
                          być niespodzianka więc mi powie na żywo.2 dni temu usłyszalem że jestem kochany
                          cudowny itd.Myśle że gdyby kogos miała to nie wysyłałaby mi 10-tek
                          fotek,filmików,nie mówiła o wspólnych marzeniach od kolacji po podróże.Jeśli
                          kobieta mówi mi że po każdej rozmiwe z tata czy mamą mówi że jest szczęśliwa,że
                          jak tak dalej będzie to sie pobierzemy.Jeśli niedawno mi kazała sobie obiecać
                          że będe zawsze.No nie wiem co mam myśleć...że to kłamstwo?Po co miałaby sie
                          męczyć?Wydaje mi sie że wie że mi się podoba,że wie jest ok i taki dreszczyk
                          emocji moze troche minął...może okrzepła po tej fali...Na początku długo było
                          tak że ona miała dołki bała się że to sie skończy że nie pasujemy do
                          siebie...teraz tego nie ma.Chodz mówi że chce sama sie przekonać że nie
                          zostanie skrzywdzona tak jak ostatnio przez faceta...wiele razy mówiła że ona
                          potrzebuje czasu na wiele spraw...Nie wiem jak naprawdę odebrac to co teraz
                          robi...rodzina ją ma jutro odwiedzic rodzice i siostra,wiem że duzo podróżowała
                          po anglii,że jej się tam podoba że cięzko jej to zosttawiać.Co do tego
                          zobaczenia jeszcze czy będzie ok...my w zasadzie jako para widzieliśmy się gra
                          1,5 miesiąca.....może mniej, bo nie licze tych poprzednich
                          spotkań "koleżeńskich".Więc w zzasadzie jak ona wróci do polski dopiero
                          zaczniemy się widywac na serio i zoabczymy jak to jest
                          • jack79 Re: zgadzam sie 28.06.07, 11:26
                            odniosę sie więć do Twojej sytuacji na przykłądzie mojej

                            > wiesz gadamy dzień w dzień,dużo też mówiliśmy sobie o tym kmś innym

                            też rozmawialiśmy, wiedziałem o jej kolegach, o zalotach nowo poznanych, razem
                            na ten temat dowcipkowaliśmy
                            w końcu dowiedziałem się że od jakiegoś czasu jest jeszcze jeden o którym nie
                            mówi mi ani słowa :) - właściwie na początku gdy sie poznali coś tam
                            powiedziała ale poźniej już nic, a ja o nim zapomniałem :)

                            > bardzo jej na mnie zależy,że nie chce bym myślał że coś jest nie tak,że to ma
                            > być niespodzianka więc mi powie na żywo.2 dni temu usłyszalem że jestem
                            >kochany

                            słyszałem to nawet wtedy gdy przypadkowo złapałem ją idącą na tajną schadzkę :)
                            jak również godzinę przed tym
                            jak również godzinę po tym zdarzeniu (wtedy już z rozpaczą w głosie) :)

                            > cudowny itd.Myśle że gdyby kogos miała to nie wysyłałaby mi 10-tek
                            > fotek,filmików,nie mówiła o wspólnych marzeniach od kolacji po podróże.Jeśli
                            > kobieta mówi mi że po każdej rozmiwe z tata czy mamą mówi że jest
                            >szczęśliwa,że

                            moja wciąż pytała a raczej szukała potwierdzenia że zamieszkamy razem w nowo
                            kupionym mieszkaniu (po sprzedaży naszych) oraz że wtedy od razu zdecydujemy
                            się na dziecko :)

                            > jak tak dalej będzie to sie pobierzemy.Jeśli niedawno mi kazała sobie obiecać
                            > że będe zawsze.

                            to samo mi obiecywała, i że jeśli pierwszy umrę to do swojego ostaniego dnia
                            będzie przychodzić na mój grób i o niego dbać :)

                            > siebie...teraz tego nie ma.Chodz mówi że chce sama sie przekonać że nie
                            > zostanie skrzywdzona tak jak ostatnio przez faceta...

                            gdy ją poznałem by po rozłące z facetem którego złapała gdzieś w odległym
                            miejscu na wycieczce z inną laską - już wczesniej poodejrzewała ze kogoś ma

                            wsytarczy
                            najlepsze jest to że ona to wszystko mówiła szczerze
                            ale serce nie sługa - zauroczyła się w innym, i o innym też myślała
                            o mnie oczywiscie też ale tamten był czymś nowym i świeżym (być może Ty jesteś
                            w tej sytuacji?)
                            niektóre kobiety wbrew pozorom potrafią kochać dwóch facetów jednocześnie, a
                            lubić to kilkunastu :)
                            w każdym razie byliśmy we dwóch w jej głowie
                            ale ja wolę żeby moja kobieta się pusciłą raz a dobrze niż przebywając ze mną
                            myślała od czasu do czasu o innym facecie
                            pewnie każdy na moim miejscu by walczył, ja postanowiłem zniknąc zupełnie
                            jej rozpacz trwa do dziś ale jest coraz mniejsza, pozatym należało się jej, nie
                            lubię jak mnie ktoś w konia robi :)



                            • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 28.06.07, 12:26
                              współczuje ale nie mozna mierzyć każdej kobiety jedna miarą.Wiem że to
                              aktorki,zreszta każdy mysli o sobie a związek to taka gra.Ale jakoś trudno mi
                              uwierzyć że ktos kto rzuca dla mnie innego faceta,ktoś z kim znam sie od ponad
                              roku i zawsze było to wielkie boom i ktoś kto mi sie wypłakuje jak tęskni gdy
                              wyjechałem.I co tak nagle koniec zauroczenia itd.Wiem że to słowa no ale jak z
                              kimś byc jak wszystko ma być kłamstewm i grą to jak stworzyć nornlany
                              związek.Naprawdę nie wiem czy powiedzieć jej co czuje i wyrzucić jej te kilka
                              spraw,nie chce wyjśc na zazdrosnego idiotę lub zaborczegoo faceta.Każdy ma
                              prawo do tego żeby wrzucic na luz i mniej okazywać uczucia.Intuicja mi mówi że
                              nie idzie o kogos innego ale o to że ona sie przyzwyczaiła troche do tego że
                              jestem że może się nie boji że odejdę.Tyle co można wygadać przez gg i telefon
                              to więcej już nie pójdziemy do przodu.Nam potrzeba spotkań na zywo.Zawsze jak
                              sie spotykalismy było super,wielkie boom obustronne.Wiem że jak posatwię sprawe
                              na ostrzu noża to może coś między nami walnąć.Nie chce popadać w paranoję gdy
                              ktos ze mna gada po 5 godzin przez cała noc do samego rana
                              • jack79 Re: zgadzam sie 28.06.07, 12:37
                                > współczuje ale nie mozna mierzyć każdej kobiety jedna miarą.

                                nie ma czego, mógłbym ją mieć kiedy tylko zachcę...tak na raz, na weekend, na
                                tydzień, nie bawiłoby mnie to jednak po kilkuletnim związku
                                pozatym wiem że kiedyś trafi jej się kolejne zaurocznie - ten typ tak ma


                                > Ale jakoś trudno mi
                                > uwierzyć że ktos kto rzuca dla mnie innego faceta,

                                po pierwsze:
                                skoro rzuciła jego (a też pewnie była nim kiedyś zauroczona) to teraz Ty jesteś
                                następny do porzucenia gdy zauroczy się w nastepnym :)
                                śmieszne jest myślenie że przykre rzeczy zdarzają się tylko innym a nam nie :)
                                po drugie:
                                to czy go rzuciła czy nie to tego nie wiemy, wiemy tylko co Ci powiedziała :)

                                >Wiem że to słowa no ale jak z
                                > kimś byc jak wszystko ma być kłamstewm i grą to jak stworzyć nornlany
                                > związek.

                                dlatego ja odpusciłem, ale Ty możesz walczyć...

                                powodzenia

                                • wielkiblekit1 Re: zgadzam sie 28.06.07, 12:58
                                  ja musze to wszystko bardzo dokładnie przemyśleć,nie chce jej stracić przez
                                  moje widzimisie.W zasadzie każdy każdego może podejrzewać o kogoś innego.Wiem
                                  jedno że tamtn gościu był krótko bardzo krótko w jej życiu i sie jej oświadczył
                                  po miesiącu i dla niej to było juz za duzo.Ta cała niepewnośc to konsekwecja
                                  tego że wiem jakie sa kobiety i wiem jak boli jak sie dostanie w tyłek....nie
                                  chcę się przejechać kolejny raz...mam totalny mętlik w głowie.Wydaje mi się że
                                  jest bardziej zakręcona tym co sie dzieje w zawodowym życiu a my zeszliśmy na 2
                                  plan bo i tak niedługo ma przyjechać.na nic sie nie napalailismy nie było
                                  platynoego uczucia i słodzenia na masę.Nie wiem juz nic
                  • gipsygirl Re: zgadzam sie 28.06.07, 07:56
                    Czas spędzony oddzielnie robi swoje. Poza tym, niektórzy Ludzie (o ile nie
                    większość) żyją "falami" - od sobie właściwej wylewności do niemal żadnych
                    oznak uczucia i zainteresowania, tęsknoty. Dają tej ostatniej wyraz dopiero,
                    kiedy ją mocno odczują. Na razie poczekaj może, jak będzie po spotkaniu?
Pełna wersja