a jednak małżeństwo - warto się na nich wzorować?

01.07.07, 12:05
Kobiety są jednak bezbronne i potrzebują zaobrączkowania.

Dokument o Sophi Loren (eh, piękna i ma to coś) i zdanie lektora, zdanie,
którego sens sprowadzał się stwierdzenia, że mężczyźni nie są zdolni do
poważnych uczuć, że ciągle szukają kolejnej i kolejnej, zmieniają, a uroda
dla kobiety nie jest w ogóle gwarantem szczęśćia, a wręcz przeciwnie. I że
mężczyźni zawsze gonią za ideałami kobiet, które znają z kina, telewizji.
Ojciec Sophi Loren nigdy nie ożenił się z jej matką, matką, która była
piękna, wygrała konkurs na sobowtóra Grety Garbo, mogła zrobić karierę w
Hollywood. Dlatego dla Loren tak ważne było małżeństwo - to nic, że Carlo
Ponti miał już żonę, a w tamtym czasie rozwody we Włoszech były zakazane,
oboje przyjęli obywatelstwo francuskie :-))
Małżeństwo jest ważne, mimo że ślub nie jest gwarantem, że mąż zostanie przy
żonie, albo nie będzie jej zdradzał.

Dokument o Giulleccie Masinie, żonie Felliniego - pobrali się wcześnie, ona
miała chyba 21 lat, nie mogli mieć dzieci, mimo że tego pragnęli - i piękne
zdanie (za piękne aż) po tym jak okazało się, że nie mogą ich mieć - "od tej
pory musieliśmy po prostu bardziej kochac siebie"...

w sumie nie wiem o czym ten wątek. może tylko o tym, że warto oglądać
dokumenty na `Planete` o kobietach kina - na takich kobietach warto się chyba
wzorować.
    • dziadek53 Re: a jednak małżeństwo - warto się na nich wzoro 01.07.07, 12:29
      A ja mysle, ze trzeba patrzec we swłasna dusze, a nie na zycie innych.
      Wyminiłas dziw wielkie gwiazdy ktorym sie udało, a gszie dziesiatki , setki
      innych dla ktotych slub był tylkio "dżampreza"?
      NHo bardotka, czy taylor?
      Alw głowne przesłani watrku jest czytelne i , jak dla mnie. oczywiste.
      Tylko małzenstwo.
      To pomaga przeczekac złe dni.
      pozdrawoan .
      • kochanica2 Re: a jednak małżeństwo - warto się na nich wzoro 01.07.07, 12:32
        dziadek53 napisał:

        > A ja mysle, ze trzeba patrzec we swłasna dusze, a nie na zycie innych.
        > Wyminiłas dziw wielkie gwiazdy ktorym sie udało, a gszie dziesiatki , setki
        > innych dla ktotych slub był tylkio "dżampreza"?
        > NHo bardotka, czy taylor?
        > Alw głowne przesłani watrku jest czytelne i , jak dla mnie. oczywiste.
        > Tylko małzenstwo.
        > To pomaga przeczekac złe dni.
        > pozdrawoan .

        Tylko kandydata trzeba znaleźć :)
      • floo77 hm.. ja nie wiem czy tylko małżeństwo, to jednak 01.07.07, 12:50
        wydaje się dość nieosiągalne dla niektróych kobiet. Pewnie bardzo wygodne, no i
        najbardziej racjonalne jednak - robiąc bilans zysków i strat, to małżeństwo
        jest "INSTYTUCJĄ" najbardziej opłacalną. Ale do tej pory jakoś o tym nie
        myślałam, to mnie nie dotyczyło nigdy i nie będzie dotyczyć raczej.

        a co do reszty to napisałeś:
        > A ja mysle, ze trzeba patrzec we swłasna dusze, a nie na zycie innych.<<<

        to ja odpowiem - a ile do cholery można patrzyć we własną duszę? dokumenty
        wydają mi się cenne, kiedyś nei lubiłam, teraz nudzi mnie w zasadzi
        ebeletrystyka, wolę biografie, literaturę faktu.. starość idzie chyba ;))

        wiem, że wymieniłam gwiazdy, którym się udało, ale w tym dokumencie powiedziano
        tak jak Ty mowisz, że XX wiek to wiek wielkich imprez ślubnych, że czasem to
        wyglądało na przedstawienie i nie każdemu się udawało.

        I ja tam nie wiem czy małżeństwo pozwala przetrwać trudne dni - niektóre
        małżeństwa generują same złe dni i czasem ludzie nie mogą w nim trwać, po
        prostu.
        • dziadek53 Re: hm.. ja nie wiem czy tylko małżeństwo, to jed 01.07.07, 13:41
          floo77 napisała:

          > wydaje się dość nieosiągalne dla niektróych kobiet. Pewnie bardzo wygodne, no
          i
          >
          > najbardziej racjonalne jednak - robiąc bilans zysków i strat, to małżeństwo
          > jest "INSTYTUCJĄ" najbardziej opłacalną.

          Bardzo slusznie!!!
          Milosc , miloscia , a małzenstwo jest instytucja!!
          Instytucja prawa cywinego!!
          Bardzo wazna.

          Ale do tej pory jakoś o tym nie
          > myślałam, to mnie nie dotyczyło nigdy i nie będzie dotyczyć raczej.

          bracia zza buga mowia tak :"Boh znajet szto budiet"!
          Nie baw sie w Pana Boga. :))
          >
          > a co do reszty to napisałeś:
          > > A ja mysle, ze trzeba patrzec we swłasna dusze, a nie na zycie innych.

          Tak uwazam.
          >
          > to ja odpowiem - a ile do cholery można patrzyć we własną duszę?

          A to ja Ci odpowiem prosto i na temat :Cale Zycie!!
          Zycie polega na patrzeniu we własna duszę!!

          dokumenty
          > wydają mi się cenne,

          Zgadzam sie.

          teraz nudzi mnie w zasadzi
          > ebeletrystyka,

          Mnie tez.

          wolę biografie, literaturę faktu..

          Jestes w lepszej sytuacji, jestes inteligentniejsza, ja doszedłem do tych
          wnioskow , gdy bylem starsz od Ciebie okolo 5lat.

          starość idzie chyba ;))

          Dojrzalosc, nie starosc.

          > wiem, że wymieniłam gwiazdy, którym się udało, ale w tym dokumencie
          powiedziano
          >
          > tak jak Ty mowisz, że XX wiek to wiek wielkich imprez ślubnych, że czasem to
          > wyglądało na przedstawienie

          No własnie zrobiono z tego szoł , pozbawiono znaczenia emocjonalnego o raz ,
          spisywaniem intercyz, prawnego.

          i nie każdemu się udawało.

          To zalezy co kto zamiarował?
          Moze byli tacy ktorzy uwazali , ze im sie udalo , bo sie po roku rozeszli.

          > I ja tam nie wiem czy małżeństwo pozwala przetrwać trudne dni

          Ty nie wiesz, ja wim.
          dwa razy skladalismy pozew o rozdow[ po razie], nie rozeszlismy sie, bo
          zniechecila nas ciagnaca sie obrzydliwa procedura.
          Zostalismyu razem, teraz jestesmy zadowoleni.
          gdybysmy nie mieli slubu dawno bysmy sie rozlecieli po swiecie.

          - niektóre
          > małżeństwa generują same złe dni i czasem ludzie nie mogą w nim trwać, po
          > prostu.

          Jasne.
          ale oni sa tak zdeterminowani , ze pokonaja wszystkie problemy.
          Ale nie wszyscy sa tacy!
          czesc zwiazkow ocaleje.
          Chociazby dla tego warto ten slub brac, moze ocali własnie nasz zwiazek.?
          • floo77 hm.. 01.07.07, 15:14
            > Milosc , miloscia , a małzenstwo jest instytucja!!<<<

            jedno i drugie to dla mnie abstrakcja. ale cieszę się, że skoro żona nie budzi
            już aż takiego entuzjazmu to przynajmniej małżeństwo jako takie to czyni.


            >>>Nie baw sie w Pana Boga. :))<<<

            nie bawię się, pewne rzeczy można przewidzieć mając wystarczająco wiele danych.
            zresztą nieistotne.

            > Zycie polega na patrzeniu we własna duszę!!<<<<

            i owszem, ale nie powinno się sprowadzać tylko do tego

            > dwa razy skladalismy pozew o rozdow[ po razie], nie rozeszlismy sie, bo
            > zniechecila nas ciagnaca sie obrzydliwa procedura.<<<

            to chyba specjalnie jest tak pomyślane, żeby zniechęcić. mnie też kiedyś
            zniechęciły procedury i czas oczekiwania i rodzicielka musiała zawrócić ze mną
            do domu - bachor darł gębę w niebogłosy, więc nie dało rady, no i tak
            przetrwało małżeństwo moich rodziców.. tia...

            > Chociazby dla tego warto ten slub brac, moze ocali własnie nasz zwiazek.?<<<

            nie wiem, ślub jako ratowanie związku? to tak jak dziecko jako ratowanie
            związku, a moim zdaniem nie można z dziecka robić kozła ofiarnego - jesteśmy
            razem ze względu na Ciebie. dzieciak wyczuwa nastroje i rozumie.
            zresztą nieistotne. abstrakcja.
            • dziadek53 Re: hm.. 01.07.07, 15:53
              Wiudze , ze napisalas watek a teraz nie chce Ci sie na nim pisac.
              wszystko jest nietakie, niewazne .
              Moze masz racje.
              Dajmy sobie spokoj.
              Pozdrawiam.
              • floo77 ... 01.07.07, 16:21
                no to znikam.
        • ginger43 Re: hm.. ja nie wiem czy tylko małżeństwo, to jed 01.07.07, 18:52
          floo77 napisała:

          > wydaje się dość nieosiągalne dla niektróych kobiet.
          Pewnie bardzo wygodne, no i najbardziej racjonalne jednak - robiąc bilans
          zysków i strat, to małżeństwo
          > jest "INSTYTUCJĄ" najbardziej opłacalną. Ale do tej pory jakoś o tym nie
          > myślałam, to mnie nie dotyczyło nigdy i nie będzie dotyczyć raczej.

          Nigdy nie wolno robić takiego założenia! Przyjedzie moment (albo i nie - bo co
          komu pisane), że powali Cię z nóg uczucie i nie będziesz wtedy analizować czy
          to się opłaca, czy nie, czy ten ładniejszy, bogatszy itd. Być może się mylę,
          może teraz młodzi ludzie mają zbyt racjonalny stosunek do życia i nie potrafią
          po prostu kogoś bezinteresownie pokochać? Kocha się nie za coś, lecz mimo
          wszystko.

          > I ja tam nie wiem czy małżeństwo pozwala przetrwać trudne dni
        • ginger43 Re: hm.. ja nie wiem czy tylko małżeństwo, to jed 01.07.07, 19:03
          floo77 napisała:

          > wydaje się dość nieosiągalne dla niektróych kobiet. Pewnie bardzo wygodne, no
          i najbardziej racjonalne jednak - robiąc bilans zysków i strat, to małżeństwo
          > jest "INSTYTUCJĄ" najbardziej opłacalną. Ale do tej pory jakoś o tym nie
          > myślałam, to mnie nie dotyczyło nigdy i nie będzie dotyczyć raczej.
          >
          Nigdy nie powinno wychodzić się z takiego założenia. Nadejdzie taki dzień
          (chyba, żbeby nie, bo nie wiemy co komu pisane), że powali Cię uczucie i nie
          będziesz analizowała czy on jest przystojniejszy, bogatszy... Chyba, że młodzi
          ludzie mają teraz bardziej racjonalny stosunek do tych spraw i nie potrafią
          kochać kogoś za to, że po prostu jest. Kocha się nie za coś, a mimo wszystko.
          >
          > I ja tam nie wiem czy małżeństwo pozwala przetrwać trudne dni

          A ja wiem. Zawsze to jakieś utrudnienie, żeby odejść i musisz poświęcić trochę
          więcej czasu i energii, żeby to zrobić. W międzyczasie masz czas na
          przemyślenie czy faktycznie warto. Teraz wszyscy chcą, żeby było ładnie, miło i
          przyjemnie, a w życiu tak nie ma. Najważniejsze to zgadzać się w zasadniczych
          poglądach życiowych i oczywiście szanować się na wzajem. Ja też przechodzę
          kryzys małżeński (na sczęście to jest tylko z mojej strony), ale wiedzę, że
          warto walczyć. Choćby te kilka dni, które poświęciłam na siedzenie przy kompie
          dużo zmieniły. Udowodniły mi, że to nie prawda, że nie jestem zauważana przez
          męża - żebyście widzieli jak się zaczął upominać o mój powrót do
          rzeczywistości. Tak to było dla niego oczywiste, że jestem, a jak "zniknęłąm"
          zauważył jakiś brak i dał mi to odczuć. Floo nigdy w żadnym związku nie
          dostaniesz wszystkiego o czym marzysz więc zastanów się co w życiu jest dla
          Ciebie fundamentalną sprawą. Może wtedy będzie łatwiej zauważyć tę właściwą
          osobę. Sorry za to mędrkowanie, ale wychyliłam właśnie Stronga po tych żaglach
          (było superowo, wiatr we włosach - pięknie). Uszy do góry dziewczynko i
          wszystkie inne czekające na tego jedynego - gdzieś tam jest... tylko trzeba
          dobrze patrzeć... :))))
    • poprioniony Re: a jednak małżeństwo - warto się na nich wzoro 01.07.07, 12:35
      > w sumie nie wiem o czym ten wątek

      No wlasnie...
      • floo77 wymyśl o czym tak naprawdę jest ten wątek ;)) 01.07.07, 12:44
        chcę pobudzić do myślenia - ogłaszam konkurs - o czym tak naprawde jest ten
        wątek :))

        • kochanica2 Re: wymyśl o czym tak naprawdę jest ten wątek ;)) 01.07.07, 12:49
          floo77 napisała:

          > chcę pobudzić do myślenia - ogłaszam konkurs - o czym tak naprawde jest ten
          > wątek :))

          z myśleniem u mnie ciężko, ale może o tym, że kobieta powinna wyjść za mąż :)))
          • floo77 szacunek i gra fair 01.07.07, 12:55
            a może o tym, że kobieta nie powinna tanio się sprzedawać... dawać się na tacy,
            ot tak?
            kiedyś to było małżeństwo, a w gruncie rzeczy zawsze chodzi o szacunek i
            elemantarną uczciwość.
            nie wiem.
            • kochanica2 Re: szacunek i gra fair 01.07.07, 13:06
              floo77 napisała:

              > a może o tym, że kobieta nie powinna tanio się sprzedawać... dawać się na
              tacy,
              >
              > ot tak?
              > kiedyś to było małżeństwo, a w gruncie rzeczy zawsze chodzi o szacunek i
              > elemantarną uczciwość.
              > nie wiem.

              Małżeństwo jest dla mnie, tak jak napisałaś, przede wszystkim wyrazem szacunku
              i uczciwości, plus zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i wiara, że osoba z którą
              się jest będzie przy nas, gdy będziemy tego potrzebować. A miłość... gdzieś tam
              jest, choć myślę, że w pewnym momencie przeradza się w rutynę. Dla mnie to
              przede wszystkim trzeba się z kimś przyjaźnić, bo miłość jest czymś tak ulotnym
              jak motylek.
        • lusia501 Re: wymyśl o czym tak naprawdę jest ten wątek ;)) 01.07.07, 12:53
          Nie warto całe życie tracić energii na częstą zmianę partnetów,
          bo zostaje się w końcu z niczym albo całkowitym byle czym.
          To tak z obserwacji.
          Po pierwszym małżeństwie już wiadomo czego lub kogo szuka się w życiu.
          • floo77 Re: wymyśl o czym tak naprawdę jest ten wątek ;)) 01.07.07, 12:56
            > Po pierwszym małżeństwie już wiadomo czego lub kogo szuka się w życiu.<<

            czy to odnosi się też do związków niezalegalizowanych?
            pewnie tak, o ile mieszakają razem..
    • bogo2 Re: a jednak małżeństwo - warto się na nich wzoro 01.07.07, 15:50
      a mi mi sie wydaje , ze warto sie wzorowac na kobietach, ktore sa mezatkami od
      zawsze.... na codzien , to sa mamy ...one o malzenstwie wiedza wszystko...
      kino, to inna bajka...

      floo77 napisała:

      >
      > w sumie nie wiem o czym ten wątek. może tylko o tym, że warto oglądać
      > dokumenty na `Planete` o kobietach kina - na takich kobietach warto się chyba
      > wzorować.
    • mahadeva Re: a jednak małżeństwo - warto się na nich wzoro 01.07.07, 17:32
      nie wiem, skad te schematy, ze tylko faceci zdradzaja lub zmianiaja kobiety...
      ja sama rzucilam bylego, bo mi sie znudzil, szukalam jakiegos nowego fajnego,
      wiem, to byla glupota, ale intuicja mi to podpowiadala :) takze kobiety moga
      byc tak samo niedojrzala, jak mezczyzni :) inna sprawa, ze on mi wczesniej
      zrobil wiele zlych rzeczy, ktorych ja bym nie zrobila... moze znow glupio
      mysle, ale nie ma co winic facetow :)
      a malzenstwo? jesli komus zalezy, to czemu nie :)
Pełna wersja