yanicky
10.07.07, 09:42
Wreszcie dziewczyna, która mi się bardzo podoba dała się zaprosić na randkę.
Wszystko zaplanowałem, romantyczna knajpka, nastrój te sprawy, no i dupa
blada. Wyszła kiszka! Gadałem takie głupoty, że jak dzisiaj o tym pomyślę...
na samym początku już dałem plamę, a potem było tylko gorzej, gadka się nie
kleiła. Kiedy ją odprowadzałem zażartowałem, że pewnie już się ze mną nigdy
nie umówi, uśmiechnęła się powiedziała "może" i zniknęła:( Siedzę teraz,
główkuję - dzwonić? nie dzwonić... co znaczyło to "może"? odpuścić, czy może
jeszcze raz spróbować?