Odporność polskich Sądów..

15.07.07, 19:45
Czterech na 100 polskich (i nie tylko) Mężczyzn nie jest Ojcami "własnych"
Dzieci.. Badania DNA pozwalają na wykluczenie ojcostwa ze skutkiem prawnym
jedynie do roku od narodzin Dziecka. później, oczywiście, udowodnić to można,
ale.. jedynie dla swojej wiadomości:) Dla Sądu nie jest to żadnym dowodem,
czyli.. można się rozwieść i płacić rachunki co najwyżej.. Absurd? Z rozmów z
moimi Znajomymi wynika, ze tak.. ale.. Co, jeśli wprowadzone zostaną zmiany?
Czy jedynymi pokrzywdzonymi w szopkach Dorosłych (podobno) nie będą wtedy już
tylko.. Dzieci?? Bo teraz, zgodzę się, są głównie.. Mężczyźni - nie tylko w
takich sytuacjach. Do napisania tego wątka skłoniła mnie pewna rozmowa, a
właściwie.. bezsilność Mężczyzny. Niedawno rozwiódł się z Żoną, która okazała
się mieć długoletniego Kochanka. Oczywiście, mimo że Dziecko jest całkowicie
za Tatą, który się Nim opiekował od początku i ma znacznie lepsze zaplecze
finansowe - Dziecko zostało przyznane.. Mamie. Ono, jak i.. bajeranckie
alimenty.. I co? Zemsta dokonana?? Ależ skąd.. Do dziś Ojciec nie może się
zobaczyć z Dzieckiem na ustalonych przez Sąd odwiedzinach, bo.. ostatni
powód: zaświadczenie lekarskie, że.. Córę boli gardło, co UNIEMOŻLIWIA
KONTAKTOWANIE SIĘ Z OJCEM... Śmiech przez.. łzy..

Dziękuję za uwagę.. i współczuję szczerze Ojcom w naszym Kraju://
    • tygrysio_misio Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:50
      no i gdzie te walczace o rownouprawnienie feministki nasze kochane podziewaja
      sie?
      • funny_game Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:52
        A jak myślisz? Kto wspiera organizacje walczące o zrównanie w prawach
        rodzicielskich ojców?
        • tygrysio_misio Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:54
          oj nie bardzo mocno wspieraja bo czesciej widac je jak wspieraja gejow niz ojcow

          ale co sie dziwic...kazdy walczy o swoje i ma w dupie innych
          • funny_game Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:56
            Gdyby było tak, jak piszesz, to tym bardziej: po co miałyby wspierać gejów w ich
            dążeniu o zrównanie w prawach człowieka i obywatelskich?
            Wspierają, ale czy dziwisz się, że głośno o tym nie krzyczą? Przecież MATKI by
            ich zjadły...
            • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:59
              Matki, to pewnie nie.. "matki" - owszem..
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 19:58
            > oj nie bardzo mocno wspieraja bo czesciej widac je jak wspieraja gejow niz
            ojco
            > w


            No to nie do końca.. po prostu gejowskie party jest bardziej medialne, to i
            częściej.. pokazywane - media też mają własny interes.. jak zauważyłaś poniżej:

            >kazdy walczy o swoje i ma w dupie innych
        • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:08
          Cześć feministko walcząca!!!!
          :)))))))
    • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:03
      W polsce nie ma prawa precedensowego , wiec to nie sady stanowia prawo.
      Sady je tylko stosuja , lub jak wolisz wcielaja w zycie.
      Prawo stanowia politycy.
      Pozdrawiam.
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:05
        Nic o stanowiniu i interpretacji nie było - fakt stwierdziłam. Prawo nie
        pozwala na dopuszczenie dowodu w postaci badań DNA, gdy Dziecko ma więcej, niż
        rok.. precyjnie na tyle, by Cię zadowolić?
        • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:09
          Zadowolony.:)
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:06
        ahaś.. odpozdrawiam, rzecz jasna;)
    • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:07
      Kasia.
      Na początek oczywiście - cześć.
      Szkoda, że przegrali. Tyle wysiłku i nawet brązu. Szkoda.

      Kasia. Jak wiesz, dwoje z ogromną różnicą wieku. Z tej samej Matki. Czy moje?
      Chyba moje. Przecież nie pójdziemy teraz wszyscy badać sobie DNA.
      Dlaczego istnieje takie powiedzenie, że ojców może byc wielu, a matkę masz
      tylko jedną?

      Obecnie ojcostwo można na podstawie badań DNA ustalić ze 100 procentową
      pewnością. Stąd to ustawowe ograniczenie jednego roku. Bo nie może być
      sytuacji, że gościu rozwodzi sie po ośmiu latach i wstawia gadkę, że nie bedzie
      bulił alimentów, bo dzieciak jest nie jego i niech się baba martwi. A on
      zostaje wolnym ptaszkiem.
      To tyle na początek. Może ktoś podyskutuje.

      Nie co czwarty. Około 7% facetow wychowuje dzieci, nie mając nawet pojęcia, że
      nie są ojcami biologicznymi. To sie dopiero okazało około 15 lat temu.
      :))))
      • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:13
        Dobry prawnik i Twoj znajomy bedzie mial kontkat z dzieckiem. Uwierz mi :)
        jesli chcesz podaj mu mojego @.
        Co do zaprzeczenia ojcostwa, pozostaje prokuratura. Tu nie ma ograniczen czasowych.
        • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:20
          Prokuratura bardzo niehcetnie wszczyna postepowanie w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa, poniewaz najwazniejsze jest "dobro dziecka'. Raz złozone oswiadczenie woli, a tym jest uznanie dziecka pozamałzenskiego (przypominam, ze dziecko obcego mezczyzny urodzone w malzenstwie, jest z "automatu" dzieckiem meza) jest trudno obalic. Temat ciezki, smutny i wywlekajacy brudy.Ale nie watpliwie kodeks rodzinny i opiekunczy z 1964 roku powinien ulec zmianie.
          Ostatnia zmiana (dosc powazna) tyczyla sie rozdzielnosci majatkowej malzonkow i ustalenie ojcostwa ojca domniemanego w 2003 r.
          jakby kto mial problem, pisac. Uwielbiam paragrafy :D
          • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:24
            Prpokuratura w tych sprawach to już rzecz ostateczna. Drastyczna.
            Ja osobiście nie mam w tej materii żadnego doświadczenia.
            Ale mam wiele lat młodszego kolegę z pracy. Narzeczeństwo. Znam ich oboje
            doskonale. Od razu mówiłem, nie będzie z tego materiału małżeństwa dobrego.
            I miałem rację. Ślub, ciąża, córka i po dwóch latach rozwód. I obiektywnie,
            totalnie z jej winy. Bo to nie był material na matkę i żonę. To się zatrzymało
            na poziomie rozrywkowym lat licealnych. I myślała panna że tak można spędzić
            życie. Dzieciak do babci w każdej chwili a panna z koleżankami na disco mimo że
            mąż tyra w pracy. Nie będę tu gadał o szczegółach, bo nie w tym rzecz.
            Facet za córką dostawal i dostaje hopla!
            Baba mu utrudnia na total wszystko. Dziewuszka teraz chyba jest w 3 klasie
            podstawówki. Buli alimenty, które idą na rozrywki. Co kupi materialnego, to
            dopiero dzieciak ma.
            Radziłem mu nawet ustanowienie kuratora sądowego i wpłacanie alimentów na
            konto. Jest to teoretycznie możliwe, ale trudne do przeprowadzenia.
            Dzieciak oczywiście za ojcem tęskni.
            Ale też koledze powtarzam, by jednak dał sobie trochę spokoju. Niech poczeka,
            aż dziewczynka będzie miała 12 - 13 lat. Wtedy będzie już o czymś mogła
            decydować wedle swej woli. Nie będzie zdana na wolę matki, babki i innych
            ciotek.
            Pozdr...
            • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:33
              Poradz koledze, zeby "placil" tzw, alimenty w naturze.Radze:

              Prosze wystosowac pismo do ex malzonki(listm poleconym, za potwierdzeniem odbioru,chocby mieszklaa na tym samym pieptrze) z prosba o wyliczenie kosztow utrzymania dziecka. (A ile placi? 300?)
              Nastepnie; zawrzec w pismie propozycje co do zakupow zwiazanych z corka. opisanie na co Go stac, co jest w stanie kupic corce, wlaczajac majtki i kakao. Oczywisiscie majac na wzgledzie, to ze pieniadze ida na rozrywke.
              Delikatnie, z kultura, acz dosadnie!
              czy mam pisac dalej?
              jak ukrecic komus glowke...
              Wystarczy wiedza prawnicza
              • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:34
                Wiedza prawnicza swoją drogą a życie swoją.
                I jakie 300? Matulku kochana! Kto płaci takie alimenty. Chłopak buli 800 jak
                za zboże [bardzo dużo zarabiamy, dużo].
                Ale też mu poradzilem i robi to. Cokolwiek dzieciakowi kupi, rachunki i
                paragony. Trzyma. Oczywiście, nie żre się tym z byłą, bo nie w tym sens
                przecież. I trochę się mnie słucha. Dziewuszka zaraz będzie miała te 12 lat i
                matka będzie jej mogła nakichać. Pogna do tatki jak w dym. Tak to wygląda.
                Ale teraz ma chyba 10, no i matka jest jej totalnym władcą.

                Suce.
                Jeśli dobrze pamiętam. To oczywiście nie trzeba być pełnoletnim. Ale już praw
                nabywasz chyba pierwszych w wieku 11 lat. A do swych praw majątkowych w wieku
                13 lat, chyba wtedy już nawet opiekun prawny musi się liczyć z Twym zdaniem.
                Co do 13 lat, to jestem pewny.
                Pozdr...
    • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:11
      Dla Sądu nie jest to żadnym dowodem,


      Dla sadu jest to dowodem , ale sad nie mozae zmienic ustawy i "anulowac'
      ojcostwa.
      Zeby to zrobic trzeba dokonac zmian w kodeksie rodzinnym opiekunczym.
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:23
        No więc nie jest ti dowodem, bo dowodem jest to, co można włączyć w przewód
        sądowy.. chyba nie istnieją dowody "martwe"??

        Zresztą.. wiesz doskonale, o co mi chodzi i.. mam wrażenie, że ta semantyka
        jest CO NAJMNIEJ nie potrzebna, gdy każdy wie, o czym mowa:)
        • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:31
          To oczywiste , nudze sie i tak bajdurze.
          Ktos tam juz to pisal.
          Nalezy dostosowac kodeks rodzinny opiekunczy do nowych trendow w prawie i
          mozliwosci technicznych.
          Ale to juz opowiesc na zupelnie inna bajke.
          Pozdrawiam.
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:44
            Tiaaa.. na razie, to sobie możemy.. pogdybać. Poza tym, uważam tak, jak
            napisałam - jeśli dostosuje się, pozwalając na dopuszczenie badań DNA, jako
            dowodu bez granicy czasowej, to.. skrzywdzi się z kolei Dzieci. To nie Ich
            wina, że Mamusie pomyliły kiedyś łóżka..:/// Trochę mi to na pat prawno-moralny
            wygląda.. bo chyba przyznasz, że trudno w takim przypadku brać pod uwagę
            jedynie sztywny szyk prawny?
            • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:49
              Uwazam, ze kod genetyczny dziecka powinien byc jak badanie krwi oznaczany zaraz
              po urodzeniu sie dziecka i dolaczany do jego "metryki" zdrowotnej.
              Eliminowalo by to 90% problemow.
              • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:55
                Hm.. jednak Mężczyźni częściej odnajdują najprostsze i najskuteczniejsze
                rozwiązania..
            • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:58
              Nie ma granicy czasowej, jest prokuratura, do ktorej to mozna wystapic. I tu pojawia sie kpc (kwestia badan), poniewaz kazdy ma prawo do odmowy poddania sie jakichkolwiek badan (tymbadziej krwi, wiele sadow kieruje, ze wzgledow finansowych na badania krwi, a nie DNA , z wacika). Sad zleca badania DNA ,jesli wynik nie zgadza sie z tym, co twierdzila strona wnoszaca o te badnia, ona pokrywa koszta. Matka, ktorej dziecko nie posiada innego opiekuna prawnego (brak uznania ojcostwa przez domniemanego ojca biologicznego), ma prawo do odmowy takich badan na dziecku, moze oprzec sie jedynie na tzw. okresie koncepcyjnym. W gwestii Sadu nalezy ocenic, czy odmowa poddania sie badaniom moze budzic watpliwosc do do tego, czy mamsuka chce tego czy innego umoczyc.

              Jezu, stop. Temat rzeka! nie moge pisac na temamty prawne, bo nie skoncze:D
    • kakarakamuchen Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:14
      z tego, co zdążyłam sie zorientować, to się nazywa życie.
      • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:15
        "Nie wazne czyj byl byk , byle ciele było moje " :))
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:24
        Jak wszystko.. więc albo o wszystkim można pogadać, albo.. o niczym - biorąc to
        pod uwagę:)
        • kakarakamuchen Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:43
          wziełam pod uwage własne doswiadczenie, które zmienia moję perspektywę widzenia
          pewnych spraw. Mój nowy punkt siedzenia pozwala mi uzmysłowic sobie, że
          przypadki, kiedy to tatuś, bidulek... w promilach mozna wyrazić.
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:46
            Wiem doskonale, że akurat Twoja perspektywa jest inna.. ale takie też istnieją -
            może są mniejszością, ale.. może właśnie dlatego, że tą mniejszością są, warto
            o nich rozmawiać też?
            • kakarakamuchen Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:01
              Ależ naturalnie. Tylko ostanio mniejszości jakoś zbyt inspiruja do tworzenia normy.
              • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:08
                A.. to już zależy, Kogo.. Zrównoważone spojrzenie jest potrzebne w każdej
                sytuacji. Z tym, że w tej o nie trudno - zarówno, gdy jest się w Twojej
                sytuacji, jak i.. Ojców, o których piszę. I, jak dla mnie, to zrozumiałe. W tej
                materii rzeczywiście poczucie krzywdy, czy niesprawiedliwości, jest
                spotęgowane.. I to nie na jednym podłożu - bo i moralnym, i emocjonalnym, i
                społecznym, i.. chyba przede wszystkim.. "codziennym". Bo to JEST Twoja
                codzienność i Nikt się w sentymenty z Tobą nie bawi, obchodząc się, jak z
                jajkiem.
      • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:25
        Tak Karakanku.
        Dlatego nie pobieram tajemnie próbek śliny, by po wielu, wielu latach upewnić
        się [1 200 zetów tylko].
        Moje!!! i już.
        Ale Karakanku, co ludzie potrafią wyprawiać, to wiem. Po 60 latach życia nic
        nie jest w stanie mnie zdziwić. Nic.
        Widziałem wszystko prócz kwiatu paproci.

        Uściski Szkrabkowi. Chyba najtrudniejszy czas dla Ciebie, bo to
        niesamowita wiercipięta musi teraz być. Ale jak jej grzmotnie trójka, będzie
        już spokojniej.
        Ucz się bajek na pamięć zawczasu, byś nie musiała na gorąco wymyślać.
        A doświadczenie mam. Spróbuj w trakcie opowiadania zmienić słowo, protest
        natychmiastowy.
        • kakarakamuchen Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 20:45
          zapas bajek mam, a jak koncept stracę, to walne kielonka; po pijaku strasznie
          zmyslam. A poważnie: nie dożyję do jej trójki.
          • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:03
            Do grudnia nie dociągniesz?
            Sezon jest. Wcinaj szpinak i rzodkiewkę.
            A najlepsza jest rzepa! Czarna.
            :)))
    • mahadeva Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:01
      mnie w przeciwienstwie do kolezanki nie obchodza perypetie marginesu spolecznego
      • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:06
        Mysle , ze troche sie mylisz.
        Tego typu problemy przebiegaja chyba w poprzek podzialow spolecznych.
        Nie sa zwiazane tylko ze srodowiskami patologicznymi.
      • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:08
        Maha.
        A jak się zdarzy, że po czwartym secie w szatni pod prysznicem załapiesz? Hę?
        Co będzie?
        Bo jedno wiadome będzie. Nie będziesz już 'prawie jeszcze dziewica'. Żadna
        dziewica!
    • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 21:40
      wybaczcie literowki, ale siedze po ciemku, moje sloneczko wlasnie (nareszcie) zasneło!
    • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:20
      Dane dotyczace frakcji niebiologicznych ojcow wydaja sie zanizone, raczej
      opierajac sie na danych naukowych - szacowalbym je na nie mniej 10%. Tzn. ok.
      30 000 tys. ojcow/rocznie w Polsce nie jest ojcami biologicznymi.
      Jestem swiecie przekonany, ze feministki NIE wspieraja mniej lub bardziej
      dostepnego i powszechnego badania DNA tuz po urodzeniu dziecka, dotyczy to
      rowniez wiekszosci kobiet. Glowne ich argumenty to: ew. utrata zaufania do
      partnera i dobro dziecka.
      Jednak postnatalne badanie DNA gwaltownie by uporzadkowalo sytuacje.
      Prawo w oczywisty sposob jest bzdurne, i w zaden sposob / w tej sprawie/, nie
      wspiera interesow mezczyzn; nawet ich nie probuje uwzgledniac.
      Czy ktos w sposob nieemocjonalny i racjonalny jest w stanie wytlumaczyc:
      Dlaczego mezczyzna nie bedacy biologicznym ojcem, a ktory pozostawal z matka w
      okresie koncepcyjnym, ma obowiazek zgodnie z KR placic alimenty?
      Przeciez to jawna niesprawiedliwosc i czas na zmiany.
      /ww. sytuacja NIE dotyczy mnie/.
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:34
        andreas3233 napisał:

        > Dane dotyczace frakcji niebiologicznych ojcow wydaja sie zanizone, raczej
        > opierajac sie na danych naukowych - szacowalbym je na nie mniej 10%. Tzn. ok.
        > 30 000 tys. ojcow/rocznie w Polsce nie jest ojcami biologicznymi.

        Opieram się na danych publikowanych.. sama nie szacuję.. być może..



        > Glowne ich argumenty to: ew. utrata zaufania do
        > partnera

        :):) No... chciałabym usłyszeć taki "argument" z ust jakiejś Pani:):)



        > postnatalne badanie DNA gwaltownie by uporzadkowalo sytuacje.

        Jestem stanowczo ZA



        > Prawo w oczywisty sposob jest bzdurne, i w zaden sposob / w tej sprawie/, nie
        > wspiera interesow mezczyzn; nawet ich nie probuje uwzgledniac.
        > Czy ktos w sposob nieemocjonalny i racjonalny jest w stanie wytlumaczyc:
        > Dlaczego mezczyzna nie bedacy biologicznym ojcem, a ktory pozostawal z matka
        w
        > okresie koncepcyjnym, ma obowiazek zgodnie z KR placic alimenty?
        > Przeciez to jawna niesprawiedliwosc i czas na zmiany.
        > /ww. sytuacja NIE dotyczy mnie/.

        Tylko tutaj jeszcze jeszcze sprawa nie tylko Mężczyzna/Kobieta, ale też i..
        Dziecko. Najbardziej odarty z emocji osąd nie wytłumaczy, dlaczego karane ma
        być.. Dziecko. O Matce można powiedzieć.. no różniście można, nie będę na
        wizji;) O Ojcu, że naiwny, ale.. Dziecku zarzucić nie można absolutnie nic.
        Trudno więc znaleźć w sytuacji pozbawienia Dziecka Ojca i Jego opieki (dla
        Dziecka to JEST Ojciec - badania DNA Pięciolatka nie obchodzą i nie są
        zrozumiałe - zrozumiałe jest "Tato mnie już nie chce i nie kocha, w dodatku
        mówi, że już nie chce być moim Tatusiem.. co zrobiłem źle, że On mnie już nie
        chce? Byłem aż tak niegrzeczny?..itp.")jakąkolwiek.. SPRAWIEDLIWOŚĆ. Te
        rozliczenia powinny nieść konsekwencje tylko dla Partnerki.
        • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:42
          > Tylko tutaj jeszcze jeszcze sprawa nie tylko Mężczyzna/Kobieta, ale też i..
          > Dziecko. Najbardziej odarty z emocji osąd nie wytłumaczy, dlaczego karane ma
          > być.. Dziecko. O Matce można powiedzieć.. no różniście można, nie będę na
          > wizji;) O Ojcu, że naiwny, ale.. Dziecku zarzucić nie można absolutnie nic.
          > Trudno więc znaleźć w sytuacji pozbawienia Dziecka Ojca i Jego opieki (dla
          > Dziecka to JEST Ojciec - badania DNA Pięciolatka nie obchodzą i nie są
          > zrozumiałe - zrozumiałe jest "Tato mnie już nie chce i nie kocha, w dodatku
          > mówi, że już nie chce być moim Tatusiem.. co zrobiłem źle, że On mnie już nie
          > chce? Byłem aż tak niegrzeczny?..itp.")jakąkolwiek.. SPRAWIEDLIWOŚĆ. Te
          > rozliczenia powinny nieść konsekwencje tylko dla Partnerki.
          >
          Pie..sz jak potrzaskana. Wybacz,ale nie moge takich wypocin czytac. Piszesz o rzeczach oczywistych, ale jakbys w glowe dostala...
          Nie filozofuj az tak...
          • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:59
            Spoko!
        • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:58
          I dane są prawdziwe, prawie.
          Chyba troszeczkę zawyżone. Ja mam też dostęp do danych Kasiu. Mówią o górze - 7
          procentach. Ale dolny próg, to cztery.
        • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 22:32
          gipsygirl napisała:

          > andreas3233 napisal:
          > Opieram się na danych publikowanych.. sama nie szacuję.. być może..
          Nie chcialem uzywac wyrazu estymacja, szacowanie jest absolutnie uprawnonym
          dzialaniem.
          I dane meksykanskie /1999/ = 11,8%
          > Glowne ich argumenty to: ew. utrata zaufania do
          > > partnera
          > :):) No... chciałabym usłyszeć taki "argument" z ust jakiejś Pani:):)
          Moze trzeba.
          > postnatalne badanie DNA gwaltownie by uporzadkowalo sytuacje.
          >
          > Jestem stanowczo ZA
          Ja tez, i tu sie zgadzamy.
          >
          > Tylko tutaj jeszcze jeszcze sprawa nie tylko Mężczyzna/Kobieta, ale też i..
          > Dziecko. Najbardziej odarty z emocji osąd nie wytłumaczy, dlaczego karane ma
          > być.. Dziecko. O Matce można powiedzieć.. no różniście można, nie będę na
          > wizji;) O Ojcu, że naiwny, ale.. Dziecku zarzucić nie można absolutnie nic.
          > Trudno więc znaleźć w sytuacji pozbawienia Dziecka Ojca i Jego opieki (dla
          > Dziecka to JEST Ojciec - badania DNA Pięciolatka nie obchodzą i nie są
          > zrozumiałe - zrozumiałe jest "Tato mnie już nie chce i nie kocha, w dodatku
          > mówi, że już nie chce być moim Tatusiem.. co zrobiłem źle, że On mnie już nie
          > chce? Byłem aż tak niegrzeczny?..itp.")jakąkolwiek.. SPRAWIEDLIWOŚĆ. Te
          > rozliczenia powinny nieść konsekwencje tylko dla Partnerki.
          To jest bardzo ladne, emocjonalne i literackie, lecz nie zmienia postaci rzeczy.
          > Pokrzywdzonym dalej pozostaje mezczyzna.
          Zgadzam sie, konsekwencje powinny poniesc partnerki, ale nijak tego nie chca, i
          zajmuja sie w majestacie prawa wyludzaniem pieniedzy.
          A wyludzanie jest przestepstwem i powinno byc karane.
          >
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 17.07.07, 09:28
            > I dane meksykanskie /1999/ = 11,8%

            yyyyy.. nie chwytam. Meksykańskie dane, dotyczące.. Polski?? Czy meksykańskie
            dane, dotyczące Meksyku?? Bo jeśli to drugie, to.. o Polsce mieliśmy chyba
            rozmawiać? Wydaje mi się, że już tytuł "Odporność POLSKICH Sądów" to
            dostatecznie precyzuje..

            > Moze trzeba

            Może lepiej.. nie:) Wyśmiałabym, nim zdążyłaby dopowiedzieć je do końca:) I
            byłoby dla mnie od razu wskazówką, że się taka Pani "miga" i coś widać na
            rzeczy być musi;)

            > To jest bardzo ladne, emocjonalne i literackie, lecz nie zmienia postaci
            rzeczy

            Mylisz się. Zmienia całkowicie. Żadne Prawo, jeśli chce być sprawiedliwe, nie
            może wprowadzić przepisów pozwalających skazać za niewinność. A to, dla
            Dziecka, byłaby właśnie kara za niewinność.

            > A wyludzanie jest przestepstwem i powinno byc karane.

            Zgadzam się całkowicie.

            Uważam nawet, że to, co niektóre Panie w akcie zemsty serwują swoim Byłym,
            którzy mimo, że nie chcą mieć już z tymi Kobietami nic wspólnego, to Dzieci
            kochają nadal (z dnia na dzień Dziecka, które się pokochało jako swoje, nie da
            się przestać kochać - proste), powinno być nazwane zgodnie z tym, czym jest w
            istocie: MALTRETOWANIEM PSYCHICZNYM I SZANTAŻEM.. i również surowo karane.
            Zwłaszcza, ze krzywda jest znów podwójna, bo i dla Dziecka.

            Mam małą prośbę.. Mógłbyś robić chociaż linijkę przerwy między tym co
            przytaczane, tym co jest Twoim komentarzem i kolejnym przytaczanym tekstem?
            Trochę trudno się.. odnaleźć:) Dzięki z góry, jakby co.. nie bierz do siebie,
            gdyby nie;);)
            • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 17.07.07, 22:53
              gipsygirl napisała:

              > > I dane meksykanskie /1999/ = 11,8%
              >
              > yyyyy.. nie chwytam. Meksykańskie dane, dotyczące.. Polski?? Czy meksykańskie
              > dane, dotyczące Meksyku?? Bo jeśli to drugie, to.. o Polsce mieliśmy chyba
              > rozmawiać? Wydaje mi się, że już tytuł "Odporność POLSKICH Sądów" to
              > dostatecznie precyzuje..

              Przepraszam bardzo - oczywiscie moja wina!
              Przytoczylem dosc swieze dane meksykanskie, poniewaz polskie sa oczywiscie nie
              znane i nikt dotad takich badan nie prowadzil. Podalem je po to, aby ogolnie
              wskazac na rzad wielkosci o ktorej mowie. Dlatego tez nalezy tu mowic o
              estymacji i regresji do warunkow polskich; niby dlaczego nie, mimo, iz za
              oceanem, to calkiem bogaty kraj.
              A dokladnie to badania prowadzone w 1999, przez R.M. Gerde-Flores i jej zespol
              w miescie Nueva Leon, przy uzyciu markerow DNA.
              >
              > > Moze trzeba
              >
              > Może lepiej.. nie:) Wyśmiałabym, nim zdążyłaby dopowiedzieć je do końca:) I
              > byłoby dla mnie od razu wskazówką, że się taka Pani "miga" i coś widać na
              > rzeczy być musi;)

              Ale choc godne podziwu, to niestety tylko Twoje stanowisko; nie wiekszosci
              kobiet - a szkoda!!!
              >
              >
              > Mylisz się. Zmienia całkowicie. Żadne Prawo, jeśli chce być sprawiedliwe, nie
              > może wprowadzić przepisów pozwalających skazać za niewinność. A to, dla
              > Dziecka, byłaby właśnie kara za niewinność.

              A niebiologiczny ojciec - to moze byc karany finansowo za niewinnosc? Czemu??
              I niestety kobieca mantra - DZIECKO.
              >
              > > A wyludzanie jest przestepstwem i powinno byc karane.
              >
              > Zgadzam się całkowicie.
              >
              > Uważam nawet, że to, co niektóre Panie w akcie zemsty serwują swoim Byłym,
              > powinno być nazwane zgodnie z tym, czym jest w
              > istocie: MALTRETOWANIEM PSYCHICZNYM I SZANTAŻEM.. i również surowo karane.
              > Zwłaszcza, ze krzywda jest znów podwójna, bo i dla Dziecka.

              Zgoda!! Czy Ty aby na pewno jestes kobieta?
              >
              > Mam małą prośbę..

              Staram sie. :)

              > Trochę trudno się.. odnaleźć:) Dzięki z góry, jakby co.. nie bierz do siebie,
              > gdyby nie;);)
              >
              >
              • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 18.07.07, 09:07
                andreas3233 napisał:

                > Przepraszam bardzo - oczywiscie moja wina!
                > Przytoczylem dosc swieze dane meksykanskie, poniewaz polskie sa oczywiscie
                nie
                > znane i nikt dotad takich badan nie prowadzil. Podalem je po to, aby ogolnie
                > wskazac na rzad wielkosci o ktorej mowie. Dlatego tez nalezy tu mowic o
                > estymacji i regresji do warunkow polskich; niby dlaczego nie, mimo, iz za
                > oceanem, to calkiem bogaty kraj.
                > A dokladnie to badania prowadzone w 1999, przez R.M. Gerde-Flores i jej
                zespol
                > w miescie Nueva Leon, przy uzyciu markerow DNA.

                Miejmy nadzieję, że nastąpił regres, nie progres.. w tym konkretnym mechanizmie
                zachowań Kobiet..:/ Przynajmniej.. tak własnie wolę myśleć..



                > Ale choc godne podziwu, to niestety tylko Twoje stanowisko; nie wiekszosci
                > kobiet - a szkoda!!!

                Nie wiem.. w moim Otoczeniu - znakomitej większości, Cię pocieszę;)



                > A niebiologiczny ojciec - to moze byc karany finansowo za niewinnosc?

                Wiesz? Ja bym jednak rozróżniła pewne sprawy.. Z mojego doświadczenia wynika
                (konkretnie, obserwacji Znajomych i rozmów z Nimi), że raczej żaden Ojciec nie
                kręci nosem na to, ze "płaci na nieswoje Dziecko". Jeśli to się okazało po paru
                latach, to.. te Dzieci na zawsze pozostają ICH Dziećmi dla Nich. Świadomość
                kłamstwa i oszustwa Kobiet nie pozwala pozostać w Związku najczęściej, ale..
                Dziecko, to dla Nich zupełnie inna bajka. Widzisz, gdyby zrzekli się praw do
                Dziecka i jednocześnie Kobiety zgodziły się na to, by nie płacili alimentów,
                to.. równie dobrze mogłoby to się wiązać (ba! nawet jestem pewna, że tak by
                było) z całkowitym uniemożliwieniem kontaktów. A tego, zaręczam Ci, nie chce
                ŻADEN z Nich. Dzieci, które chowali przez lata, to nie rzeczy, o których można
                z dnia na dzień zapomnieć. I Kobiety to, niestety, pasjami wykorzystują -
                czyniąc z Dziecka kartę przetargową.. A to, na co się słusznie wściekają i mają
                poczucie niesprawiedliwości, to płacenie NA MATKI tych Dzieci.. bo niby z
                jakiej okazji?? A taka prawda, że z kasy dla Dzieci korzystać przyzwyczaiły się
                Ich wiarołomne Mamuśki://



                > I niestety kobieca mantra - DZIECKO.

                :)) No i CO NAJMNIEJ mało trafne na tle tego, co pisałam wyżej, jak i.. niżej,
                jak i.. w ogóle w tym wątku, jako takim (starter). Jak sam zauważyłeś trzeźwo
                patrzę na.. poszkodowanych Mężczyzn. Dlaczego więc tożsame spojrzenie na równie
                (a właściwie podwójnie) pokrzywdzone taką sytuacją Dzieci, nazywasz.. "kobiecą
                mantrą"?:) Nadinterpretacja, powodowana tym, co.. "Kobiety zazwyczaj"?;) Kobiet
                tych na pewno nie bronie, wierz mi..



                > Zgoda!! Czy Ty aby na pewno jestes kobieta?

                Hmmm.. drugorzędowe cechy płciowe wskazują, że.. TAK:):):)




                > Staram sie. :)

                Zauważyłam:) Dzięki:)



                Pozdrawiam:)
                • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 18.07.07, 21:30
                  gipsygirl napisała:

                  > andreas3233 napisał:
                  >
                  > > Przepraszam bardzo - oczywiscie moja wina!
                  > > Przytoczylem dosc swieze dane meksykanskie.....
                  >
                  > Miejmy nadzieję, że nastąpił regres, nie progres.. w tym konkretnym
                  mechanizmie
                  > zachowań Kobiet..:/ Przynajmniej.. tak własnie wolę myśleć..

                  Wyraz regres oznaczal tutaj - ew. odniesienie sie do warunkow krajowych.
                  A czy mamy - z drugiej strony patrzac, do czynienia z regresja czy progresja -
                  nie wiem; np badania amerykanskie z lat 40-tych /Kinsey/, mowily o 30,0%, ale
                  generalnie: sadze, ze rzad 10-15% za b.prawdopodobny.
                  Choc nie brzmi to najmilej dla ogolu dam.
                  >
                  > Nie wiem.. w moim Otoczeniu - znakomitej większości, Cię pocieszę;)

                  Czuje sie pocieszony;)), lecz nie przekonany. Gratuluje Ci otoczenia!
                  >
                  > A niebiologiczny ojciec - to moze byc karany finansowo za niewinnosc?
                  >
                  > Wiesz? Ja bym jednak rozróżniła pewne sprawy.. Z mojego doświadczenia wynika
                  > (konkretnie, obserwacji Znajomych i rozmów z Nimi), że raczej żaden Ojciec
                  nie
                  > kręci nosem na to, ze "płaci na nieswoje Dziecko". Jeśli to się okazało po
                  paru
                  >
                  > latach, to.. te Dzieci na zawsze pozostają ICH Dziećmi dla Nich. Świadomość
                  > kłamstwa i oszustwa Kobiet nie pozwala pozostać w Związku najczęściej, ale..
                  > Dziecko, to dla Nich zupełnie inna bajka. Widzisz, gdyby zrzekli się praw do
                  > Dziecka i jednocześnie Kobiety zgodziły się na to, by nie płacili alimentów,
                  > to.. równie dobrze mogłoby to się wiązać (ba! nawet jestem pewna, że tak by
                  > było) z całkowitym uniemożliwieniem kontaktów. A tego, zaręczam Ci, nie chce
                  > ŻADEN z Nich. Dzieci, które chowali przez lata, to nie rzeczy, o których
                  można
                  > z dnia na dzień zapomnieć.

                  Bardzo ladnie napisalas / mnostwo emocji i empatii/ - jestem pod wrazeniem;
                  tyle, ze uwazam to za zupelnie nieprawdziwe. To sa pobozne zyczenia, anie
                  rzeczywistosc, to jakis zupelnie idealny swiat: w pelni wybaczajacych i
                  zapominajacych m. Przeciez jest zupelnie inaczej: popatrzmy na to z punktu
                  ewolucji / natury i selekcji/- mezczyzna zainwestowal swoje geny, i nagle
                  okazuje sie, ze inwestycja jest zupelnie nietrafiona; nie przekazal swoich
                  genow / nie ze swojej winy/; i Ty sadzisz, ze on bedzie dalej zajmowal sie ta
                  nietrafiona inwestycja; jestes w absolutnym bledzie. Twoje stanowisko - jest
                  zrozumialym stanowiskiem kobiety, ale nigdy mezczyzny.
                  I Kobiety to,
                  niestety, pasjami wykorzystują -
                  > czyniąc z Dziecka kartę przetargową.. A to, na co się słusznie wściekają i
                  mają
                  > poczucie niesprawiedliwości, to płacenie NA MATKI tych Dzieci.. bo niby z
                  > jakiej okazji?? A taka prawda, że z kasy dla Dzieci korzystać przyzwyczaiły
                  się Ich wiarołomne Mamuśki://
                  >
                  > To jest druga fatalna strona medalu.
                  >
                  > > I niestety kobieca mantra - DZIECKO.
                  >
                  > :)) No i CO NAJMNIEJ mało trafne na tle tego, co pisałam wyżej, jak i..
                  niżej,
                  > jak i.. w ogóle w tym wątku, jako takim (starter). Jak sam zauważyłeś trzeźwo
                  > patrzę na.. poszkodowanych Mężczyzn. Dlaczego więc tożsame spojrzenie na
                  równie(a właściwie podwójnie) pokrzywdzone taką sytuacją Dzieci,
                  nazywasz.. "kobiecą
                  > mantrą"?:) Nadinterpretacja, powodowana tym, co.. "Kobiety zazwyczaj"?;)
                  Kobiet tych na pewno nie bronie, wierz mi..
                  >
                  > Akceptuje poglad, ze dziecko cierpi, ale to nie jest sytuacja spowodowana ani
                  przez mezczyzne czy dziecko - tylko przez kobiete, ktora najwyrazniej nie chce
                  cierpiec; niech sobie cierpia m. i dziecko.
                  A mezczyzna jest w tej dobrej sytuacji, ze moze sie wycofac, a kobieta -
                  winowajczyni, niech sobie radzi. W wielu krajach istnialy prawa karzace kobiete
                  za wiarolomne zachowania.
                  >
                  > > Zgoda!! Czy Ty aby na pewno jestes kobieta?
                  >
                  > Hmmm.. drugorzędowe cechy płciowe wskazują, że.. TAK:):):)

                  drugorzedowe.....wskazuja..., ze TAK:))
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > > Staram sie. :)
                  >
                  > Zauważyłam:) Dzięki:)


                  >
                  >
                  >
                  > Pozdrawiam:)

                  Pozdrowienia:))
                  >
                  >
                  • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 18.07.07, 23:38
                    andreas3233 napisał:

                    > Wyraz regres oznaczal tutaj - ew. odniesienie sie do warunkow krajowych.
                    > A czy mamy - z drugiej strony patrzac, do czynienia z regresja czy progresja -

                    > nie wiem; np badania amerykanskie z lat 40-tych /Kinsey/, mowily o 30,0%, ale
                    > generalnie: sadze, ze rzad 10-15% za b.prawdopodobny.
                    > Choc nie brzmi to najmilej dla ogolu dam.

                    W moim przypadku wyraz ten oznaczał, ze mam nadzieję, iż zachowania te będą
                    procentowo maleć.. choćby ze względu na fakt rosnącej świadomości Mężczyzn, co
                    do ilości Dzieci wychowywanych przez nieswoich Ojców (raz), jak i świadomości
                    coraz większej dostępności, bez wstydu czy tłumaczenia się, dlaczego - badań
                    DNA (dwa).. i, proszę.. pozwól mi się kłamać:)



                    >
                    > Czuje sie pocieszony;)), lecz nie przekonany. Gratuluje Ci otoczenia!

                    Dziękuję:) A przekonać Cię nijak możliwości nie mam, przykro mi;)




                    >
                    > Bardzo ladnie napisalas / mnostwo emocji i empatii/ - jestem pod wrazeniem;
                    > tyle, ze uwazam to za zupelnie nieprawdziwe. To sa pobozne zyczenia, anie
                    > rzeczywistosc, to jakis zupelnie idealny swiat: w pelni wybaczajacych i
                    > zapominajacych m. Przeciez jest zupelnie inaczej: popatrzmy na to z punktu
                    > ewolucji / natury i selekcji/- mezczyzna zainwestowal swoje geny, i nagle
                    > okazuje sie, ze inwestycja jest zupelnie nietrafiona; nie przekazal swoich
                    > genow / nie ze swojej winy/; i Ty sadzisz, ze on bedzie dalej zajmowal sie ta
                    > nietrafiona inwestycja; jestes w absolutnym bledzie. Twoje stanowisko - jest
                    > zrozumialym stanowiskiem kobiety, ale nigdy mezczyzny.

                    Ech! Starałam się precyzyjnie:) A wyszło.. jak zwykle:) To są ICH słowa:) Nie
                    wiem, pośród Kogo Ty się obracasz, ale.. spróbuj dopuścić do myśli, że
                    niekoniecznie zdania Ludzi postawionych w tej samej sytuacji życiowej muszę być
                    tożsame, ok?:) Moje widzimisię tu nie ma żadnej racji bytu, bo.. byłoby nie na
                    temat przecież:) Nie wiem, czy masz Dziecko, ale.. Mężczyzna, który je ma i
                    kocha, przestaje używać stwierdzenia "inwestycja genów", bo.. to przestaje mieć
                    jakiekolwiek znaczenie, gdy kocha:) Dlatego widocznie Oni tak to widzą i
                    czują:) Podkreślam: ONI:)




                    > >
                    > > To jest druga fatalna strona medalu.

                    Jeszcze jak fatalna.. Tu masz przy okazji możliwość zrozumienia, jak bardzo
                    Ojciec przywiązuje się do "nieswojego" Dziecka, skoro.. zgadza się na wszystko
                    wzamian za kontakty z tym Dzieckiem:)




                    > >
                    > > Akceptuje poglad, ze dziecko cierpi, ale to nie jest sytuacja spowodowana
                    > ani
                    > przez mezczyzne czy dziecko

                    No własnie:) Nie przez Dziecko:)




                    - tylko przez kobiete, ktora najwyrazniej nie chce
                    > cierpiec; niech sobie cierpia m. i dziecko.

                    To teraz mamy sytuację, że i Mężczyzna powie: to niech sobie cierpią Kobieta i
                    Dziecko?? Sprawiedliwe:)




                    > A mezczyzna jest w tej dobrej sytuacji, ze moze sie wycofac, a kobieta -
                    > winowajczyni, niech sobie radzi.

                    Owszem.. tylko w dalszym ciągu.. a Dziecko?? jak ma sobie radzić? Zarobi, jak
                    Ojciec, który odejdzie? jest całkowicie bezradne i bezbronne. I.. w tym
                    przypadku, jako jedyne w całej imprezie, poszkodowane za darmo (gdy Ojciec
                    odchodzi i płacić nie będzie). Trochę kiepsko, że akurat Ono staje się Kozłem
                    Ofiarnym, co?:)




                    W wielu krajach istnialy prawa karzace kobiete
                    >
                    > za wiarolomne zachowania.

                    Powinny i u nas.. jak i wszędzie.. i nie tylko Kobiety (abstrachując od tematu,
                    oczywiście:))



                    >
                    > drugorzedowe.....wskazuja..., ze TAK:))

                    Czyżbyś się uśmiechnął do mojego.. Muminka? ;D;D;D



                    >
                    > Pozdrowienia:))
                    > >
                    > >
                    Dobranoc:)
                    • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 19.07.07, 22:54
                      gipsygirl napisała:

                      W moim przypadku wyraz ten oznaczał, ze mam nadzieję, iż zachowania te będą
                      > procentowo maleć.. choćby ze względu na fakt rosnącej świadomości Mężczyzn,
                      co
                      > do ilości Dzieci wychowywanych przez nieswoich Ojców (raz), jak i świadomości
                      > coraz większej dostępności, bez wstydu czy tłumaczenia się, dlaczego - badań
                      > DNA (dwa)..
                      Gdyby tak bylo, to byloby IDEALNIE., Sadze, jednak, ze w szerszej skali
                      spolecznej to nie jest realne. A propos: czy zgodzilabys sie aby Twoje
                      potomstwo na oczekiwanie Twego partnera poddalo sie badaniom DNA ? Czy
                      zgodzilabys / byla za/ sie aby, to bylo rutynowe, ogolnodostepne badanie?

                      i,
                      proszę.. pozwól mi się kłamać:)
                      Co to znaczy??? Czy to po polsku?

                      > > Czuje sie pocieszony;)), lecz nie przekonany. Gratuluje Ci otoczenia!
                      >
                      > Dziękuję:) A przekonać Cię nijak możliwości nie mam, przykro mi;)
                      >
                      > Ech! Starałam się precyzyjnie:) A wyszło.. jak zwykle:) To są ICH słowa:) Nie
                      > wiem, pośród Kogo Ty się obracasz, ale.. spróbuj dopuścić do myśli, że
                      > niekoniecznie zdania Ludzi postawionych w tej samej sytuacji życiowej muszę
                      być
                      >
                      > tożsame, ok?:) Moje widzimisię tu nie ma żadnej racji bytu, bo.. byłoby nie
                      na
                      > temat przecież:)

                      Jeden z ostatnich argumentow za biologiczna niemozliwoscia Twych argumentow:
                      Znane jest w biologii /nie podwazone dotad/ prawo Hamiltona ( 1964); mowi ono
                      tak: zjawisko nieodwzajemnionego altruizmu / np. milosc ojca, matki do dziecka/
                      wystepuje wtedy, gdy koszt tegoz dla dawcy /ojciec/ ( C ), jest mniejszy niz
                      korzysc uzyskiwana przez biorce ( B )- dziecko, przemnozona przez wspolczynnik
                      pokrewienstwa ( r ). r= 0,50, dla biologicznych rodzicow, dzieci i pelnego
                      rodzenstwa.
                      Strona matematyczna: C<Br, lub r > C/B.
                      No dobrze: ale w przyp. niebiologicznego ojca r= 0 / ZERO/.
                      Wstawiamy r do rownania i mamy: C<0
                      Czyli C - nie wystepuje. c.b.d.o


                      Nie wiem, czy masz Dziecko, ale.. Mężczyzna, który je ma i
                      > kocha, przestaje używać stwierdzenia "inwestycja genów", bo.. to przestaje
                      mieć jakiekolwiek znaczenie, gdy kocha:) Dlatego widocznie Oni tak to widzą i
                      > czują:) Podkreślam: ONI:)

                      Najwyrazniej milosc szkodzi na wzrok. Mantra nr 2: milosc.
                      >
                      >
                      > Jeszcze jak fatalna.. Tu masz przy okazji możliwość zrozumienia, jak bardzo
                      > Ojciec przywiązuje się do "nieswojego" Dziecka, skoro.. zgadza się na
                      wszystko
                      > wzamian za kontakty z tym Dzieckiem:)

                      Juz udowodnilem ww. ze jest to, co najmniej niemozliwe.
                      >

                      > No własnie:) Nie przez Dziecko:)

                      I nie przez mezczyzne.
                      >
                      >
                      > To teraz mamy sytuację, że i Mężczyzna powie: to niech sobie cierpią Kobieta
                      i
                      > Dziecko?? Sprawiedliwe:)

                      Ok.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Owszem.. tylko w dalszym ciągu.. a Dziecko?? jak ma sobie radzić? Zarobi, jak
                      > Ojciec, który odejdzie? jest całkowicie bezradne i bezbronne. I.. w tym
                      > przypadku, jako jedyne w całej imprezie, poszkodowane za darmo (gdy Ojciec
                      > odchodzi i płacić nie będzie). Trochę kiepsko, że akurat Ono staje się Kozłem
                      > Ofiarnym, co?:)

                      Jak to na wojnie, straty musza byc.
                      >
                      >
                      >
                      >

                      >
                      > Powinny i u nas.. jak i wszędzie.. i nie tylko Kobiety (abstrachując od
                      tematu,
                      > oczywiście:))

                      Choc wiarolomstwo kobiety powoduje znacznie wieksze straty genetyczne.
                      >
                      >
                      >
                      > >
                      > > drugorzedowe.....wskazuja..., ze TAK:))
                      >
                      > Czyżbyś się uśmiechnął do mojego.. Muminka? ;D;D;D
                      >
                      > Kto, to jest Muminek?
                      >
                      > >
                      > > Pozdrowienia:))
                      > > >
                      > > >
                      > Dobranoc:)

                      Dobrej Nocy;))
                      >
                      >
                      >
                      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 20.07.07, 21:24
                        >A propos: czy zgodzilabys sie aby Twoje
                        > potomstwo na oczekiwanie Twego partnera poddalo sie badaniom DNA ? Czy
                        > zgodzilabys / byla za/ sie aby, to bylo rutynowe, ogolnodostepne badanie?

                        Nie tylko bym się zgodziła, ale była "za" wszystkimi kończynami, by takie
                        przepisy weszły. Skoro to jedyny spoosób na wymuszenie uczciwości u Kobiet i
                        zagwarantowanie Ojcu, że Dziecko Jego rzeczywiście JEST JEGO, a Dziecku, że nie
                        zostanie z dnia nadzień bez Ojca.. Widać, uczciwość, to cięęężka i żmudna
                        praca.. niemal, jak kamieniołomy:///



                        > Co to znaczy??? Czy to po polsku?

                        Bynajmniej:):)) Ale bardzo po.. mojemu;) Jak i "nawzajemnie",
                        czy "odpozdrawiam":):))) Bardzo Ci takie koraliki słowne przeszkadzają w
                        całokształcie dialogu?



                        > Jeden z ostatnich argumentow za biologiczna niemozliwoscia Twych argumentow:
                        > Znane jest w biologii /nie podwazone dotad/ prawo Hamiltona ( 1964); mowi ono
                        > tak: zjawisko nieodwzajemnionego altruizmu / np. milosc ojca, matki do
                        dziecka (...)

                        Widzisz.. wszystko byłby książkowo piękną prawdą, gdyby nie to, że.. Człowiek,
                        to nie zmienna równania.. relacje międzyludzkie, to nie równanie.. a życie, to
                        nie laboratorium, gdzie można metodą "in vitro" zawsze (czy prawie zawsze) z
                        powodzeniem zastosować owo równanie..
                        Jak mniema, nie masz Dziecka, więc.. wierzysz jeszcze święcie, że ta teoria
                        jest tożsama z praktyką, a.. jak wynika z doświadczeń moich Znajomych, jak i
                        wielu Ojców - nieojców.. to nijak do siebie nie przystaje. Ludzie nie są
                        robotami, które, po wprowadzeniu odpowiedniego programu, nagle przestawiają się
                        na inne działanie.. To tak nie działa.



                        > Najwyrazniej milosc szkodzi na wzrok. Mantra nr 2: milosc.

                        Bynajmniej. Przecież przestają kochać te KOBIETY! Ale Dziecko, które nic Im nie
                        zrobiło, a kocha Ich bezwarunkowo.. niczemu nie zawiniło, by je karać
                        odrzuceniem.



                        > Juz udowodnilem ww. ze jest to, co najmniej niemozliwe

                        Po pierwsze.. nie udowodniłeś.
                        Po drugie.. skoro realnie się dzieje, to.. chyba jednak możliwe i w dodatku.,.
                        częste, prawda? Nie znam żadnego (szczerze) Mężczyzny, który nagle przestałby
                        się zajmować i interesować Dzieckiem po kilku latach budowania z Nim więzi, w
                        przypadku rozwodu (choć do rozwodu też nie zawsze doszło) po wyjściu na jaw, że
                        to genetycznie nie Jego Potomek.. Znam takich, którzy z dnia na dzień wypięli
                        się na Potomka będącego Ich "inwestycją genową". Zachowania zależą od tego,
                        jakim Kto jest Człowiekiem, nie od tego, czy chowa się swoje, czy nie swoje,
                        geny. To, co piszesz, to tylko.. sucha teoria, z praktyką życiową nie mająca
                        nic wspólnego. Gdyby tak było, Dzieci adoptowane byłyby w ciągłym zagrożeniu,
                        że jak się odwidzi Rodzicom być razem, to Tatuś z dnia na dzień zniknie.. a
                        często to Ojcowie walczą o adoptowane Dzieci, nie będące Ich Potomkami
                        przecież - nawet, gdy adopcja odbyła się z powodu niepłodności Kobiety, nie
                        Mężczyzny. Mógłby swobodnie odejść w Związek z inną Partnerką, która da Mu JEGO
                        Dziecko.



                        > Jak to na wojnie, straty musza byc.

                        Dziecko nie jest wrogiem, więc.. wojna jest niezłym wykrętem i
                        usprawiedliwieniem, ale.. argumentem żadnym:)



                        Pozdrawiam i dobrych snów życzę:)
                        • fox_girl przepraszam 20.07.07, 21:55
                          • gipsygirl nie przepraszaj.. 21.07.07, 10:36
                            nic się nie stało.. jedynie coś się skończyło.. naturalna kolej rzeczy w życiu..
                            • lew-salonowy Re: nie przepraszaj.. 21.07.07, 10:41
                              gipsygirl napisała:

                              > nic się nie stało.. jedynie coś się skończyło.. naturalna kolej rzeczy w życiu.

                              bez powodu.
                              • gipsygirl Re: nie przepraszaj.. 21.07.07, 10:45
                                Czasami BÓL jest wystarczającym powodem..
                                • lew-salonowy Re: nie przepraszaj.. 21.07.07, 10:48
                                  @
                        • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 00:53
                          gipsygirl napisała:
                          > Nie tylko bym się zgodziła, ale była "za" wszystkimi kończynami, by takie
                          > przepisy weszły. Skoro to jedyny spoosób na wymuszenie uczciwości u Kobiet i
                          > zagwarantowanie Ojcu, że Dziecko Jego rzeczywiście JEST JEGO, a Dziecku, że
                          nie zostanie z dnia nadzień bez Ojca.. Widać, uczciwość, to cięęężka i żmudna
                          > praca.. niemal, jak kamieniołomy:///
                          Gratuluje Ci, po prostu!! Pozbawiasz sie co prawda jednej z kobiecych
                          kontrstrategii, ale Twoja uczciwosc jest nie do przecenienia.
                          >
                          > Bynajmniej:):)) Ale bardzo po.. mojemu;) Jak i "nawzajemnie",
                          > czy "odpozdrawiam":):))) Bardzo Ci takie koraliki słowne przeszkadzają w
                          > całokształcie dialogu?
                          Nie , nie bardzo.
                          >
                          >
                          >

                          >
                          > Widzisz.. wszystko byłby książkowo piękną prawdą, gdyby nie to, że..
                          Człowiek, to nie zmienna równania.. relacje międzyludzkie, to nie równanie.. a
                          życie, to
                          > nie laboratorium, gdzie można metodą "in vitro" zawsze (czy prawie zawsze) z
                          > powodzeniem zastosować owo równanie..

                          Jestem troche przerazony Twoja niewiara, ze 2+2=4; to nie jest zadna wiedza
                          stworzona na potrzeby ksiazki, lecz cos co przybralo ksztalt
                          teorii/uogolnienia/ - na podstawie dlugoletnich obserwacji PRZYRODY.

                          > Jak mniema, nie masz Dziecka, więc.. wierzysz jeszcze święcie, że ta teoria
                          > jest tożsama z praktyką, a.. jak wynika z doświadczeń moich Znajomych, jak i
                          > wielu Ojców - nieojców.. to nijak do siebie nie przystaje. Ludzie nie są
                          > robotami, które, po wprowadzeniu odpowiedniego programu, nagle przestawiają
                          się na inne działanie.. To tak nie działa.
                          Moje intencje byly/sa/ zupelnie inne: ja po prostu, w sposob uproszczony
                          przedstawiam racje nauki, Ty natomiast operujesz przykladami kilku znanych Ci
                          ojcow, i wyprowadzasz z tego inne i zahaczajace o poglad na swiat wnioski.
                          Czy nie widzisz tej roznicy?
                          To, ze znani Ci ojcowie maja takie poglady jakie maja, nijak nie przeczy temu
                          co pisze. Po prostu zawsze wystepuje jakas zmienna niekontrolowana, ale ona
                          nigdy nie jest w stanie zaprzeczyc kierunkowi zachodzacego zjawiska.
                          >
                          > Bynajmniej. Przecież przestają kochać te KOBIETY! Ale Dziecko, które nic Im
                          nie zrobiło, a kocha Ich bezwarunkowo.. niczemu nie zawiniło, by je karać
                          > odrzuceniem.
                          >
                          Ale to dziecko, nie ma z nimi zadnego zwiazku biologicznego!!
                          Zwiazek uczuciowy oczywiscie moze wystepowac, ale to nie to samo co zw. biol+
                          zw. uczuciowy.
                          >
                          Juz udowodnilem ww. ze jest to, co najmniej niemozliwe
                          >
                          > Po pierwsze.. nie udowodniłeś.

                          Nie, a niby czemu nie, to, ze nie wierzysz zachodzeniu prostej nierownosci
                          matematycznej - to w kwestii Twoich przekonan - nie mam nic do powiedzenia.
                          > Po drugie.. skoro realnie się dzieje, to.. chyba jednak możliwe i w
                          dodatku.,.
                          > częste, prawda?
                          Niestety prawda, dalej sie upieram przy tej sporej frakcji niebiologicznych
                          ojcow.
                          Nie znam żadnego (szczerze) Mężczyzny, który nagle przestałby
                          > się zajmować i interesować Dzieckiem po kilku latach budowania z Nim więzi, w
                          > przypadku rozwodu (choć do rozwodu też nie zawsze doszło) po wyjściu na jaw,
                          że to genetycznie nie Jego Potomek.. Znam takich, którzy z dnia na dzień
                          wypięli
                          > się na Potomka będącego Ich "inwestycją genową". Zachowania zależą od tego,
                          > jakim Kto jest Człowiekiem, nie od tego, czy chowa się swoje, czy nie swoje,
                          > geny. To, co piszesz, to tylko.. sucha teoria, z praktyką życiową nie mająca
                          > nic wspólnego. Gdyby tak było, Dzieci adoptowane byłyby w ciągłym zagrożeniu,
                          > że jak się odwidzi Rodzicom być razem, to Tatuś z dnia na dzień zniknie.. a
                          > często to Ojcowie walczą o adoptowane Dzieci, nie będące Ich Potomkami
                          > przecież - nawet, gdy adopcja odbyła się z powodu niepłodności Kobiety, nie
                          > Mężczyzny. Mógłby swobodnie odejść w Związek z inną Partnerką, która da Mu
                          JEGO Dziecko.

                          Mozesz jeszce dorzucic, ze czesc mezczyzn wiaze sie uczuciowo z kobietami
                          majacymi dziecko/dzieci. Ja sam bym nie mial nic przeciwko takiemu zwiazkowi -
                          ale to moj swiadomy wybor / moge tego nie robic/, a nie fakt, ze z zimna krwia
                          jestem wrabiany w nieswoje dziecko - i wszystko niby gra.
                          >
                          >
                          >

                          >
                          > Dziecko nie jest wrogiem, więc.. wojna jest niezłym wykrętem i
                          > usprawiedliwieniem, ale.. argumentem żadnym:)
                          Doskonale wiesz, ze NIE piszemy o wojnie w sensie historyczno-materialnym a o
                          zawsze istniejacej wojnie w przyrodzie: plemnik v. jajeczko, i wtedy to jest
                          argument.
                          >
                          >
                          >
                          > Pozdrawiam i dobrych snów życzę:)

                          Kolorowych snow!:))
                          >
                          >
                          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 11:04
                            >Gratuluje Ci, po prostu!! Pozbawiasz sie co prawda jednej z kobiecych
                            > kontrstrategii, ale Twoja uczciwosc jest nie do przecenienia.

                            Myślę, że takich Kobiet jest wiele. Nie u wszystkich biologia jest silniejsza
                            od sumienia. Bo tu już nawet nie o Miłośc chodzi, a o to, jakim się Człowiek
                            widzi na tle tego, co robi. Można kochać wychudzonego Intelektualistę, a
                            biologia pokieruje chucią reprodukcyjną do łóżka Herkulesa-Adonisa, ale.. z tym
                            później trzeba żyć i biologia nie pomoże w tym, co mówi codziennie sumienie. A
                            ono potrafi odebrać chęć do życia.. (piszę o Ludziach uczciwych, rzecz jasna)




                            > Nie , nie bardzo.

                            Cieszy mnie to.. ale postaram się nie kuć w oczy swoim "slangiem";)




                            > Moje intencje byly/sa/ zupelnie inne: ja po prostu, w sposob uproszczony
                            > przedstawiam racje nauki, (...)

                            Ależ zupełnie Cię rozumiem i rozumiałam, ale.. w momencuie, gdy nauka nijak nie
                            przystaje do jej zastosowania w życiu, staje się niepraktyczną i bezużyteczną..
                            teorią jedynie. A my o teorii tu nie rozmawiamy, a o praktyce (czyli "jak to
                            jest w życiu") właśnie.




                            > Nie, a niby czemu nie, to, ze nie wierzysz zachodzeniu prostej nierownosci
                            > matematycznej - to w kwestii Twoich przekonan - nie mam nic do powiedzenia.

                            j.w.

                            I.. po raz trzeci (?) podkreślam, że to nie są MOJE przekonania, a
                            doświadczenia Ojców.. Wybacz, ja Ojcem nie byłam, nie jestem i nie będę, więc..
                            nie mogę tu mieć żadnych przekonań, które byłyby użyteczne, czy choćby
                            wiarygodne - proste:) Jeśli chodzi o moje przekonania, to były wyżej - odnośnie
                            tego, że jestem za badaniami DNA. W tej kwestii, jak najbardziej, mam prawo
                            jako Kobieta do swojego zdania na temat:)




                            > Mozesz jeszce dorzucic, ze czesc mezczyzn wiaze sie uczuciowo z kobietami
                            > majacymi dziecko/dzieci. Ja sam bym nie mial nic przeciwko takiemu zwiazkowi -

                            > ale to moj swiadomy wybor / moge tego nie robic/, a nie fakt, ze z zimna
                            krwia
                            > jestem wrabiany w nieswoje dziecko - i wszystko niby gra.

                            Nie, nie od tej strony spojrzałeś na moje słowa. Chodziło jedynie o to, że z
                            chwilą, kiedy Mężczyzna decyduje się odejść od Kobiety, to z automnatu
                            przestaje kochać Dziecko, bo.. jest nie Jego.
                            To odnośnia dla Twojego przykładu z równaniem - dokonana celowo, by Ci
                            uświadomić, że w życiu się nie da laboratoryjnie wstawiać danych i otrzymywać
                            pożądane wyniki:) Nie skacz ze środowiska na środowisko - skoro chciałeś mi
                            udowodnić równaniem, że cudze geny są żadną inwestycją, więc można z dnia na
                            dzień zapomnieć, to.. albo rybka, albo akwarium - teraz nie mieszaj do suchych
                            danych matematycznych życiowego "dokonał wyboru", a nie "został wrobiony", bo..
                            równanie tego czynnika nie zawierało:)




                            > Doskonale wiesz, ze NIE piszemy o wojnie w sensie historyczno-materialnym a o
                            > zawsze istniejacej wojnie w przyrodzie: plemnik v. jajeczko, i wtedy to jest
                            > argument.
                            > >

                            ..i znów czysta biologia:) Oki. Ale.. ja pozostanę przy obrazie Człowieka, jako
                            tym różniącego się od innych Zwierząt, że posiada sferę uczuć i sumienie.. co
                            wiele zmienia:)


                            Dzień dobry:)
                            • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 21:35
                              gipsygirl napisała:

                              >
                              > Myślę, że takich Kobiet jest wiele.

                              Czy masz na to jakies przekonywujace dowody, / oczywiscie oprocz Twych slow i
                              przekonan/.
                              Nie u wszystkich biologia jest silniejsza od sumienia.

                              Jesli nie u wszystkich, to prawie u wszystkich; przeciez gdyby nasi wspolni
                              przodkowie zajmowali sie swym sumieniem, a nie seksem, to ludzkosc bardzo
                              szybko by wymarla.

                              Można kochać wychudzonego Intelektualistę, a
                              > biologia pokieruje chucią reprodukcyjną do łóżka Herkulesa-Adonisa, ale.. z
                              tym później trzeba żyć .

                              To jest wlasnie to, do czego kazda kobieta, mniej lub bardziej otwarcie dazy -
                              wspaniale to ujelas. ' Dwa w jednym' - a/intelektualizm partnera + b/ dobre
                              geny H-A. Nic dodac, nic ujac.
                              >
                              > Cieszy mnie to.. ale postaram się nie kuć w oczy swoim "slangiem";)
                              :))
                              >
                              > Ależ zupełnie Cię rozumiem i rozumiałam, ale.. w momencuie, gdy nauka nijak
                              nie przystaje do jej zastosowania w życiu, staje się niepraktyczną i
                              bezużyteczną.. teorią jedynie.
                              Ho, ho, - bezuzyteczna teoria? Masz chyba awersje do teorii. Problem polega na
                              tym, ze teoria, w tym wypadku zbudowana jest na podstawie doswiadczen
                              rzeczywistosci /przyrody/ - a nie
                              odwrotnie.
                              A my o teorii tu nie rozmawiamy, a o praktyce (czyli "jak to
                              > jest w życiu") właśnie.

                              Natomiast patrzac z punktu opisu teoretycznego - mozemy lepiej, szerzej, i
                              dolkadniej wyjasnic zachodzace zjawiska.
                              >
                              >Nie, a niby czemu nie, to, ze nie wierzysz zachodzeniu prostej nierownosc
                              > i
                              > > matematycznej - to w kwestii Twoich przekonan - nie mam nic do powiedzeni
                              > a.
                              >
                              > j.w.
                              Czyli, nie drazymy dalej p. Hamiltona?
                              >
                              > I.. po raz trzeci (?) podkreślam, że to nie są MOJE przekonania, a
                              > doświadczenia Ojców.. Wybacz, ja Ojcem nie byłam, nie jestem i nie będę,
                              więc..
                              >
                              > nie mogę tu mieć żadnych przekonań, które byłyby użyteczne, czy choćby
                              > wiarygodne - proste:) Jeśli chodzi o moje przekonania, to były wyżej -
                              odnośnie tego, że jestem za badaniami DNA. W tej kwestii, jak najbardziej, mam
                              prawo jako Kobieta do swojego zdania na temat:)
                              > Nie kwestionuje nijak Twoich praw!!
                              Natomiast ja, tu i teraz wymieniam poglady, nie ze znanymi Tobie ojcami, ale z
                              Toba - i to jest roznica.
                              >
                              > Mozesz jeszce dorzucic, ze czesc mezczyzn wiaze sie uczuciowo z kobietami
                              > majacymi dziecko/dzieci. Ja sam bym nie mial nic przeciwko takiemu zwiazk
                              > owi - ale to moj swiadomy wybor / moge tego nie robic/, a nie fakt, ze z
                              zimna krwia jestem wrabiany w nieswoje dziecko - i wszystko niby gra.
                              >
                              > Nie, nie od tej strony spojrzałeś na moje słowa. Chodziło jedynie o to, że z
                              > chwilą, kiedy Mężczyzna decyduje się odejść od Kobiety, to z automnatu
                              > przestaje kochać Dziecko, bo.. jest nie Jego.
                              To juz zostalo udowodnione.
                              > To odnośnia dla Twojego przykładu z równaniem - dokonana celowo, by Ci
                              > uświadomić, że w życiu się nie da laboratoryjnie wstawiać danych i otrzymywać
                              > pożądane wyniki:) Nie skacz ze środowiska na środowisko - skoro chciałeś mi
                              > udowodnić równaniem, że cudze geny są żadną inwestycją, więc można z dnia na
                              > dzień zapomnieć, to.. albo rybka, albo akwarium - teraz nie mieszaj do
                              suchych danych matematycznych życiowego "dokonał wyboru", a nie "został
                              wrobiony", bo..równanie tego czynnika nie zawierało:)

                              Cos probujesz mi zarzucic, ale nie wiem co? : latwosc w poslugiwaniu sie
                              roznymi argumentami, lawiranctwo, labilnosc, nie wiem co?
                              A w wyrazie 'wrobiony' - zawiera sie r=0.

                              > ..i znów czysta biologia:) Oki. Ale.. ja pozostanę przy obrazie Człowieka,
                              jako tym różniącego się od innych Zwierząt, że posiada sferę uczuć i sumienie..
                              co wiele zmienia:)
                              Teraz nie bede wchodzil w szczegoly ww. roznic, to temat na odrebna debate.
                              To ja Ci zaserwuje taki przyklad: u doroslego czlowieka - wplyw na jego
                              inteligencje maja: 60% - geny, 35% - srodowisko, 5% - blad.
                              >
                              >
                              > Dzień dobry:)

                              Milego wieczoru:))
                              >
                              • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 09:45
                                > Czy masz na to jakies przekonywujace dowody, / oczywiscie oprocz Twych slow i
                                > przekonan/.

                                Widzisz.. cały problem naszego braku porozumienia tkwi w metodyczności - tak to
                                nazwijmy:) Dla Ciebie dowodem są teorie, równania.. dla mnie życie i to, co w
                                nim spotykam, obserwuję, bo.. my tu o ŻYCIU właśnie mówimy, nie o wiedzy
                                książkowej, na siłę systematyzującej coś, czego tak naprawdę usystematyzować
                                się nie da, bo każda Jednostka jest inaczej ukształtowana, ma na Nią wpływ inne
                                wychowanie, środowisko, przekonania.. Dlatego przytaczane przez Ciebie teorie
                                uważam za nieprzystające do tego, co się naprawdę w życiu dzieje..



                                >To jest wlasnie to, do czego kazda kobieta, mniej lub bardziej otwarcie dazy -
                                > wspaniale to ujelas. ' Dwa w jednym' - a/intelektualizm partnera + b/ dobre
                                > geny H-A. Nic dodac, nic ujac.

                                No właśnie.. nie każda:) Jeśli już taką prawidłowość natury sobie uświadomię,
                                to mam dwie drogi: zgodzić się z tym i powiedzieć sobie 'jaką mnie Panie Boże
                                stworzyłeś, taką mnie masz.." i hulaj! dusza, albo.. pomyśleć, że nie chcę być
                                taka. Nie chcę być jedynie trybikiem, prowadzonym instynktem i nie będę tak
                                postępować.. i to jest moja droga. I nie tylko moja. Bo podobny wybór ma każda
                                Kobieta (o Nich w tym przypadku mowa), która uświadomi sobie podstępność
                                natury. Jasne, że zapewne nie Większośc, bo - jak wspomniałeś - gatunek ludzki
                                by wymarł:) Ale na pewno nie jestem tu przykładem jednostkowym.
                                Podobnie o Mężczyznach mówi się, że jak mają okazję, to zdradzą, bo biologia
                                tak działa, by samiec zapłodnił możliwie największą liczbę samic (natura nie
                                uwzględnia pigułek i prezerwatyw, a Człowiek jest świadom ich użycia, więc dla
                                mnie to usprawiedliwienie zdrad jest.. co najmniej żenujące;))). A prawda na
                                życie jest taka, że jeśli ktoś sam ze sobą "zawrze pakt", że chce być uczciwy,
                                że wybiera wierność, to.. nagą Pami Anderson mogą mu położyć na blacie i
                                jedynie powie, że fajna cielęcinka;) W rozwoju Człowieka należy też wziąć pod
                                uwagę rozwój umysłu i samoświadomości, jak i świadomości społecznej. Człowiek,
                                który potrafi przewidzieć konsekwencje swoich poczynań, potrafi też się
                                zastanowić i zważyć, czy warto być wiarołomnym - niezależnie od instynktu, nad
                                którym możemy!! panować.. jeśli chcemy, rzecz jasna:)



                                > Natomiast patrzac z punktu opisu teoretycznego - mozemy lepiej, szerzej, i
                                > dolkadniej wyjasnic zachodzace zjawiska.

                                Nie zgodzę się. Jak same nazwy wskazują: To PRAKTYKA weryfikuje TEORIĘ w
                                każdym jednostkowym przypadku, nie odwrotnie.




                                > Nie kwestionuje nijak Twoich praw!!

                                Nigdzie nie powiedziałam, że robisz to TY:) O mnie było. Mam świadomość, że
                                mogę mówić o czymś jedynie jako Kobieta, którą jestem. Więc staram się nie
                                wypowiadać i nie obierać stanowiska Mężczyzny - przykładowego Mężczyzny, o
                                którym tu rozmawiamy. Przecież nie będąc Mężczyzną, nie jestem w stanie wczuć
                                się na tyle, by mówić o emocjach związanych z dość traumatyczną sytuacją
                                życiową, prawda? Podobnie Ty nie mógłbyś się wczuć w rolę Kobiety, która
                                poroniła.. jest to poza Twoimi możliwościami empatycznemi.




                                > Natomiast ja, tu i teraz wymieniam poglady, nie ze znanymi Tobie ojcami, ale
                                z
                                > Toba - i to jest roznica.

                                OK. Ale ja celowo zaznaczam, że słowa i doświadczenia NIE SĄ MOJE. Moje są
                                rozmowyu z Nimi, obserwacje Ich zachowań. Ja jedynie przytaczam przykłady z
                                życia dla faktu, że.. osobiście nie znam żadnego Mężczyzny, na którym
                                przywołane przez Ciebie teorie się sprawdziły. Należy jeszcze uwzględnić jedną
                                niezwykle ważną zmienną - inaczej zachowuje się Mężczyzna, który dowie się
                                zaraz po urodzeniu się Dziecka, że nie jest Jego Ojcem biologicznym, a inaczj
                                Ten, który się o tym dowie po latach. Pierwszy właśnie poznał małą Istotę,
                                która.. właściwie jeszcze nic dla Niego nie znaczy, poza tym, że wie, że nie
                                jest Jego genetyczną inwestycją. Drugi związał się emocjonalnie (i nie tylko) z
                                Człowiekiem, w którego, jako swojego Potomka, zainwestował masę czasu, sił,
                                emocji, wspólnych doświadczeń, itd. A tego już z dnia na dzień nie da się
                                zerwać, bo.. świadczyłoby to o głupocie i o tym, że to, co inwestował, nie
                                miało żadnego znaczenia i wartości. Właśnie dlatego w drugim przypadku rzadko
                                kiedy Tatuś się odmeldowuje, jako Tatuś:) [[odbierz maila;)]]

                                > Cos probujesz mi zarzucic, ale nie wiem co? : latwosc w poslugiwaniu sie
                                > roznymi argumentami, lawiranctwo, labilnosc, nie wiem co?



                                Trochę za ostro odbierasz drobną pułapkę na Ciebie;) Jeżeli chcesz mi coś
                                udowodnić naukowo, to tego się trzymaj. Nie skacz ze środowiska w środowisko,
                                bo.. powiem Ci jak to wygląda: w momencie, kiedy życie potwierdza przytaczane
                                przez Ciebie teorie - zgadzasz się z argumentem "życie". W momencie, kiedy je
                                neguje - nie jest dla Ciebie już żadnym argumentem, bo.. nie popiera go żadna
                                teoria:) Taka wybiórczość prowadzi donikąd, bo jest raczej pokazaniem Twojej
                                elastyczności w sięganiu po argumenty "z każdego worka".. a w ten sposób można
                                nawet udowodnić, że Ziemia jest płaska;)

                                Teraz tak:

                                Czy teorie, jakie mi przytoczyłeś, uważasz za aksjomat?




                                > To ja Ci zaserwuje taki przyklad: u doroslego czlowieka - wplyw na jego
                                > inteligencje maja: 60% - geny, 35% - srodowisko, 5% - blad.
                                > >

                                Rozwiń to w zestawieniu moich słów, na które miało być odpowiedzią, jeśli
                                możesz..



                                > Milego wieczoru:))

                                ..i dnia równie przyjemnego:)
                                • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 17:49
                                  gipsygirl napisała:
                                  Widzisz.. cały problem naszego braku porozumienia tkwi w metodyczności - tak to
                                  >
                                  > nazwijmy:) Dla Ciebie dowodem są teorie, równania.. dla mnie życie i to, co w
                                  > nim spotykam, obserwuję, bo.. my tu o ŻYCIU właśnie mówimy, nie o wiedzy
                                  > książkowej, na siłę systematyzującej coś, czego tak naprawdę usystematyzować
                                  > się nie da, bo każda Jednostka jest inaczej ukształtowana, ma na Nią wpływ
                                  inne wychowanie, środowisko, przekonania..
                                  Jak zwal, tak zwal; ja bym to nazwal tak: reprezenujemy dwie odrebne szkoly
                                  stosunku do rzeczywistosci, ktore gdzies tam maja cos wspolnego ze soba. Ujme
                                  to tak: zycie to zycie, jakie jest kazdy widzi. Problem pojawia sie w prostym
                                  pytaniu: Dlaczego jest tak, a tak? I tu pojawia sie nauka i jej paradygmaty, z
                                  ktorymi mozna sie zgodzic, lub nie. I mnie bardziej odpowiada szukanie
                                  odpowiedzi, niz samo obserwowanie, a juz jestem bardzo ostrozny w wyciaganiu
                                  wnioskow na podstawie jednostkowych przykladow: to sie nazywa konserwatyzm
                                  nauki - jest tak, a tak,dopoki nie znajdziemy przekonywujacych dowodow, ze jest
                                  inaczej. Zycie, jest kolekcja stochastycznych jednostkowych przypadkow;
                                  przeciez musimy cos zrobic, zeby je uporzadkowac i probowac wysnuc jakies
                                  wnioski.
                                  Dlatego przytaczane przez Ciebie teorie
                                  > uważam za nieprzystające do tego, co się naprawdę w życiu dzieje..

                                  Nie zyje, w wiezy z kosci sloniowej.
                                  To Twoja ocena, przytoczone przeze mnie teorie / jak wczesniej pisalem/,
                                  zbudowane sa na przykladach z zycia, i tu jest ich wiarygodnosc.
                                  >
                                  > No właśnie.. nie każda:)
                                  Z punktu widzenia teorii - kazda, bo tak jest przez nature zbudowana. I tu jest
                                  wlasnie to czego w teorii nie lubimy: jej bezwzglednosci i
                                  wszechogarnialnosci.
                                  Jeśli już taką prawidłowość natury sobie uświadomię,
                                  > to mam dwie drogi: zgodzić się z tym i powiedzieć sobie 'jaką mnie Panie Boże
                                  > stworzyłeś, taką mnie masz.." i hulaj! dusza, albo.. pomyśleć, że nie chcę
                                  być
                                  > taka. Nie chcę być jedynie trybikiem, prowadzonym instynktem i nie będę tak
                                  > postępować.. i to jest moja droga. I nie tylko moja. Bo podobny wybór ma
                                  każda
                                  > Kobieta (o Nich w tym przypadku mowa), która uświadomi sobie podstępność
                                  > natury. Jasne, że zapewne nie Większośc, bo - jak wspomniałeś - gatunek
                                  ludzki by wymarł:)
                                  Wybor - kobiety maja bardzo jasny: albo dobre geny, albo pomoc /szeroko bardzo
                                  rozumiana/ mezczyzny.
                                  Zas zupelnie inna kwestia jest dokonywanie wyboru, tutaj zgadzam sie czynniki
                                  srodowiskowe /uspolecznienie odgrywaja duza role - lecz nie przewazajaca/.
                                  Kobieta jest w stanie ciaglego poszukiwania 'lepszego'. Brzmi to bardzo
                                  deterministycznie,
                                  lecz....
                                  Ale na pewno nie jestem tu przykładem jednostkowym.
                                  I Bogu Dzieki!!:))

                                  > Podobnie o Mężczyznach mówi się, że jak mają okazję, to zdradzą, bo biologia
                                  > tak działa, by samiec zapłodnił możliwie największą liczbę samic (natura nie
                                  > uwzględnia pigułek i prezerwatyw, a Człowiek jest świadom ich użycia, więc
                                  dla
                                  > mnie to usprawiedliwienie zdrad jest.. co najmniej żenujące;))). A prawda na
                                  > życie jest taka, że jeśli ktoś sam ze sobą "zawrze pakt", że chce być
                                  uczciwy,
                                  > że wybiera wierność, to.. nagą Pami Anderson mogą mu położyć na blacie i
                                  > jedynie powie, że fajna cielęcinka;) W rozwoju Człowieka należy też wziąć pod
                                  > uwagę rozwój umysłu i samoświadomości, jak i świadomości społecznej.
                                  Człowiek,
                                  > który potrafi przewidzieć konsekwencje swoich poczynań, potrafi też się
                                  > zastanowić i zważyć, czy warto być wiarołomnym - niezależnie od instynktu,
                                  nad
                                  > którym możemy!! panować.. jeśli chcemy, rzecz jasna:)

                                  Pamela Andreson zostala fatalnie wykorzystana przez swego kochanka, i stad
                                  wszystkie pozniejsze z nia afery erot., ale to juz klasyka przedmiotu.
                                  A ja swoja droga, wcale nie jestem przekonany, ze patrzalbym na Pamele
                                  >> 'fajna cielecinka'
                                  >
                                  > Nie zgodzę się. Jak same nazwy wskazują: To PRAKTYKA weryfikuje TEORIĘ w
                                  > każdym jednostkowym przypadku, nie odwrotnie.

                                  Nic dodac, nic pomnozyc. Juz to wyjasnialem: teoria zawsze musi zawierac jakis
                                  margines bledu / zwlaszcza w naukach spolecznych/.
                                  >
                                  >
                                  > Nigdzie nie powiedziałam, że robisz to TY:) O mnie było. Mam świadomość, że
                                  > mogę mówić o czymś jedynie jako Kobieta, którą jestem. Więc staram się nie
                                  > wypowiadać i nie obierać stanowiska Mężczyzny - przykładowego Mężczyzny, o
                                  > którym tu rozmawiamy. Przecież nie będąc Mężczyzną, nie jestem w stanie wczuć
                                  > się na tyle, by mówić o emocjach związanych z dość traumatyczną sytuacją
                                  > życiową, prawda? Podobnie Ty nie mógłbyś się wczuć w rolę Kobiety, która
                                  > poroniła.. jest to poza Twoimi możliwościami empatycznemi.
                                  >
                                  > Ok, to mozemy uzgodnic.:))
                                  >
                                  > OK. Ale ja celowo zaznaczam, że słowa i doświadczenia NIE SĄ MOJE. Moje są
                                  > rozmowyu z Nimi, obserwacje Ich zachowań. Ja jedynie przytaczam przykłady z
                                  > życia dla faktu, że.. osobiście nie znam żadnego Mężczyzny, na którym
                                  > przywołane przez Ciebie teorie się sprawdziły. Należy jeszcze uwzględnić
                                  jedną
                                  > niezwykle ważną zmienną - inaczej zachowuje się Mężczyzna, który dowie się
                                  > zaraz po urodzeniu się Dziecka, że nie jest Jego Ojcem biologicznym, a inaczj
                                  > Ten, który się o tym dowie po latach. Pierwszy właśnie poznał małą Istotę,
                                  > która.. właściwie jeszcze nic dla Niego nie znaczy, poza tym, że wie, że nie
                                  > jest Jego genetyczną inwestycją. Drugi związał się emocjonalnie (i nie tylko)
                                  z Człowiekiem, w którego, jako swojego Potomka, zainwestował masę czasu, sił,
                                  > emocji, wspólnych doświadczeń, itd. A tego już z dnia na dzień nie da się
                                  > zerwać, bo.. świadczyłoby to o głupocie i o tym, że to, co inwestował, nie
                                  > miało żadnego znaczenia i wartości. Właśnie dlatego w drugim przypadku rzadko
                                  > kiedy Tatuś się odmeldowuje, jako Tatuś:)

                                  Jasno i dokladnie! I tak wlasnie wyglada roznica pomiedzy oszustwem i wyborem.
                                  A w kwestii wyboru / dziwnego nieco, prawda?/ nauka tez ma wyjasnienie.
                                  Mezczyznom chodzi o przyszla kopulacje z matkami nie ich dzieci, i
                                  doprowadzenie do tego, aby pojawily sie ich dzieci. To jest jego odroczona
                                  inwestycja.
                                  >
                                  Trochę za ostro odbierasz drobną pułapkę na Ciebie;) Jeżeli chcesz mi coś
                                  > udowodnić naukowo, to tego się trzymaj. Nie skacz ze środowiska w środowisko,
                                  > bo.. powiem Ci jak to wygląda: w momencie, kiedy życie potwierdza przytaczane
                                  > przez Ciebie teorie - zgadzasz się z argumentem "życie". W momencie, kiedy je
                                  > neguje - nie jest dla Ciebie już żadnym argumentem, bo.. nie popiera go żadna
                                  > teoria:) Taka wybiórczość prowadzi donikąd, bo jest raczej pokazaniem Twojej
                                  > elastyczności w sięganiu po argumenty "z każdego worka".. a w ten sposób
                                  można
                                  > nawet udowodnić, że Ziemia jest płaska;)
                                  To jest gra np w pn, a ja jestem m. a m. graja w pn. nie po to zeby sobie
                                  pograc, a po to, zeby wygrac. Kobiety zas uprawiaja gry, aby sobie pograc dla
                                  przyjemnosci. / uogolnienie, ale czyz dalekie od zycia?/.
                                  >
                                  > Teraz tak:
                                  >
                                  > Czy teorie, jakie mi przytoczyłeś, uważasz za aksjomat?

                                  Jako istotny detal / dane z badan empirycznych, uwienczone uogolniajaca
                                  teoria/, do ktorego mozna sie odniesc.
                                  I nie traktuje tegoz: jak pijany latarni; nie dla oswiecenia, a dla podparcia.
                                  >
                                  To ja Ci zaserwuje taki przyklad: u doroslego czlowieka - wplyw na jego
                                  > > inteligencje maja: 60% - geny, 35% - srodowisko, 5% - blad.
                                  > > >
                                  >
                                  > Rozwiń to w zestawieniu moich słów, na które miało być odpowiedzią, jeśli
                                  > możesz..

                                  Rozwijam
      • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 15.07.07, 23:55
        Przepraszam. Ale troszeczkę sprostowania.
        Od dawien dawna, tylko na podstawie szacunków teoretycznych fachowcy ocenali,
        że około 0,4 do 0,7 procenta ojców nie ma pojęcis że wychowuje nie swoje dzieci.
        Okolo 20 lat temu genetyka zrobiła gigantyczny krok do przodu. I szczególnie w
        USA upowszechniły się badania calych rodzin na potencjalne zagrożenie ryzykiem
        nowotworów wynikające z uwarunkowań genetycznych. I dopiero wtedy wyszło, jak
        bardzo medycy przez lata się mylili. O rząd wielkosci w sensie matematycznym. Z
        badań wynika, że to około 4 do 7 procent ojców nie ma zielonego pojęcia o tym,
        że wychowuje nie swe własne dzieci. Bo genetycznie nie mają z nimi nic
        współnego.
        Zaznacza. dane dotyczą USA i przeróżnie to się rozkłada w poszczególnych
        stanach.
        A czy w innych częściach świata jest inaczej? Wątpię.
    • eleni80 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 01:16
      ja słyszałam, że 3 na 5 ;) a nie 4 na 100
    • menk.a Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 08:33
      Baby są wredne i mściwe. 'Nie chcesz mnie? Nie dostaniesz też dziecka'.
      A prawo i sądy .... Może jakaś komisja śledcza albo zgodność kodeksu z
      konstytucją - ostatnio takie posuniecia są dosyc modne;)
      • kakarakamuchen Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 08:38
        a tatusiowie na to: nie chcesz mnie, to chrzanie bachora.
        • menk.a Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 08:50
          aaa to druga strona medalu.
          Tak czy owak: dzieciak staje się narzędziem zemsty.
          ;)
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:34
        Taaa.. a kasa leci.. teraz to nic, tylko w komisjach być;)
        • menk.a Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:36
          A niektórzy to szczęściarze, za którymi z walizami pełnymi PLN biegają
          oficerowie z CBA :D
          • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:39
            Trzy melony i nie wziął. Uczciwy gość. Kryształowy.
            :)))
          • dziadek53 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:39
            Tez tego jakos nie rozumiem.
            Zawsze mowie, ze mozna mnie kupic , podkupic, przekupic i zakupic, a i tak
            ciagle nie ma chetnych , a za innymi z waliza lataja.
            Wciaz jestem do kupienia. :))
            • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:46
              Zacznij mówić, że jesteś nieprzekupny.. zadziała, jak.. afrodyzjak;D;D;D
              • menk.a Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 10:09
                'Kiedy ktoś mówi, że jt nie do kupienia, zn że zaproponowałeś za niską cenę'.
                i
                'Ja się nie sprzedam. Ale można mnie kupić' (pokretne to dosyć:P)
                • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 10:13
                  Uśmiechem? Miłym gestem?:)))
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:45
            Nasza łatwość odbiegania od KAŻDEGO tematu jest zatrważająco perfekcyjna;););)
            • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:50
              Przeciez kasa, walizki, CBA, komisje a wszystko okraszone politykami. Czyli na
              temat, bo pierdlem czuć z daleka. Nawet szkoda czasu na rozprawy. Od razu po
              dychu. Bo rok, nie wyrok i spływa jak po kaczce.:)
            • grzech_o_1 Re: Odporność polskich Sądów.. 16.07.07, 09:52
              Aha. Ciągle zapominam się pianistko zapytać. Co to za utwór muzyczny
              skomponowałaś? Trochę na nutach się znam, ale nie bardzo mi to wychodzi.:)))
              • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 20.07.07, 21:50
                Ja pie..!! Czy Ty jestes bliznikiem, chorym na spiski, urojenia?? kuzwa mac!! Co Ci nie pasowało w tym watku??? A gdyby ktos , kto udziela sie jedynie na FM mial jakis prblem prawny i chccielibysmy go rozwiazac?
    • e-milia44 Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 00:58
      A ja współczuję matkom. Nie współczuj gipsy wszystkim ojceom genaralnie, bo
      takie historie się zdarzaja w obie strony. Jesli facet dla dziecka jest jak
      ojciec, to chyba nie chodzi o te alimenty prawda... Faceci tez potrafią niexle
      manipulować. Nauczona doświadczeniem - nie osądzam, bo prawda może z drugiej
      strony wyglądac inaczej.
      • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 10:34
        Tylko widzisz.. problem jest taki, że za Matką stoją Sądy (przestarzały Kodeks
        Rodzinny), Społeczeństwo, tradycyjne przypisanie Jej miana "lepszego Rodzica"..
        W dodatku, na linii Kobieta/Mężczyzna Ludzie od razu podświadomie Kobiecie
        nadają kategorię "ofiara", gdy dzieje się źle.
        Zauważ choćby z innego przykładu różnicę myślenia o płciach - jeśli Kobieta
        milknie w Związku, staje się oziębła, to.. zazwyczaj czytamy (np. tutaj), albo
        słyszymy (w życiu), że to WINA MĘŻCZYZNY, bo o Nią nie dba, nie daje Jej
        odczuć, że jest kochana, nie potrafi się w Nią wsłuchać, ect. Jeśli jest
        odwrotnie, Mężczyzna nagle zamyka się w sobie, to.. co słyszymy/czytamy?? No
        znowu WINA MĘŻCZYZNY, jak nic, bo.. NA BANK CHAM JEDEN MA KOCHANKĘ!! Innych
        możliwości jest.. szczypta (o ile się w ogóle pojawiają).

        Ja nie neguję faktu, że są setki wspaniałych samotnych Mam, które same sobie
        nie zawiniły.. choć też bez winy nie są. Ale o Mężczyźnie wrobionym w nieswoje
        Dziecko trudno chyba powiedzieć, że jest temu jakkolwiek winny, prawda?
        Kłamstwo było (i jest rozciągnięte na całe późniejsze życie) JEJ. I tu mówię o
        takich sytuacjach, które - wybacz - w świecie Kobiety zdarzają się raczej
        rzadko, bo Matka może chować nieświadomie nieswoje Dziecko jedynie, gdy
        zamienią Je w Szpitalu.. co nagminne nie jest:)

        Pozdrawiam:)
        • adela38 Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 11:04
          Wszystko pieknie, panowie powinny miec szanse kochac nieswoje dzieci, ale nie
          powinni byc do tego zmuszani przez oszustwo.W momencie jak dowiaduja sie o
          oszustwie powinni miec mozliwosc sie z niego wyplatac.I sami postanowic jaki
          kontakt chca czy nie chca z dzieckiem.A dziecko ma prawo znac swojego
          prawdziwego biologicznego ojca.Tak jak ten ma prawo wiedziec, ze ma dziecko.Nic
          nie stoi na przeszkodzie by po sprawie o zaprzeczeniu ojcowstwa wytoczyc druga o
          jego stwierdzenie w stosunku do biologicznego ojca..A jesli takowego nie ma to
          niech pomaga fundusz alimentacyjny.Poza tym ojcostwo to nie tylko alimenty ale
          tez prawo do dziedziczenia.
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 11:07
            Dokładnie. Budowanie na kłamstwie, to budowanie na piasku.. budowla się kiedyś
            zawali i ucierpią WSZYSY domownicy..
          • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 23:36
            adela38 napisała:

            > Wszystko pieknie, panowie powinny miec szanse kochac nieswoje dzieci, ale nie
            > powinni byc do tego zmuszani przez oszustwo.W momencie jak dowiaduja sie o
            > oszustwie powinni miec mozliwosc sie z niego wyplatac.I sami postanowic jaki
            > kontakt chca czy nie chca z dzieckiem.A dziecko ma prawo znac swojego
            > prawdziwego biologicznego ojca.Tak jak ten ma prawo wiedziec, ze ma dziecko.Nic
            > nie stoi na przeszkodzie by po sprawie o zaprzeczeniu ojcowstwa wytoczyc druga
            > o
            > jego stwierdzenie w stosunku do biologicznego ojca..A jesli takowego nie ma to
            > niech pomaga fundusz alimentacyjny.Poza tym ojcostwo to nie tylko alimenty ale
            > tez prawo do dziedziczenia.

            Jutro sporstuję woja wpowiedz, bo dzis mi sie nie chce. Ale trzeba kilka rzezy wyprostowac, bo sama nie wiesz o czym piszesz.
            • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 21.07.07, 23:37
              Ja pie..eee, klawiatura mi siada :)
            • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 00:26
              suce napisała:

              > adela38 napisała:
              >
              > > Wszystko pieknie, panowie powinny miec szanse kochac nieswoje dzieci, ale
              > nie
              > > powinni byc do tego zmuszani przez oszustwo.W momencie jak dowiaduja sie
              > o
              > > oszustwie powinni miec mozliwosc sie z niego wyplatac.....
              >
              > Jutro sporstuję woja wpowiedz, bo dzis mi sie nie chce. Ale trzeba kilka
              rzezy
              > wyprostowac, bo sama nie wiesz o czym piszesz.

              Chetnie poczekam do jutra.:)
              >
              • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 08:59
                :):)):))))

                ..dlaczego wiedziałam, że to napiszesz?:))
          • e-milia44 Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 04:16
            Adela, chyba cos ci sie pomieszalo... Tego nie bylo w temacie i pewnych
            oczywistych rzeczy nikt tu nie kwestionuje. Takie oogólne hasła nic tu wnoszą,
            bo to wszyscy wiemy. To jest upraszczanie czegos na temat czego mamy już więcej
            informacji.
          • suce Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 10:06
            adela38 napisała:

            > Wszystko pieknie, panowie powinny miec szanse kochac nieswoje dzieci, ale nie
            > powinni byc do tego zmuszani przez oszustwo.W momencie jak dowiaduja sie o
            > oszustwie powinni miec mozliwosc sie z niego wyplatac.


            Nieznajomośc prawa szkodzi, nieznajomośc prawa nie usprawiedliwia, oraz najbardziej okrtutne, ostatnio stosowane przez władzę : Daj mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Weż, proszę do serca, moje rady :)
            Gwoli wyjaśnienia, wześniej pisałam o możliwości zaprzeczenia ojjcostwa przez złożenie wniosku do rpokuratury, ktora to albo wszczyna postępowanie albo nie. Raczej nie, bo walnę wprost- wola trupy od babrania się w łozkowych sprawach. Ale możliwość prawna jest.


            I sami postanowic jaki
            > kontakt chca czy nie chca z dzieckiem.

            Wiadmomo, dobry prawnik, trochę szarpania się z ex, policja, kuratorzy, RODK, ale można to załatwić :) Jak się któraś strona uprze to będzie wiedziała, jak osiągnąc cel. AAA, z boku stoi dzieciak i wszystko widzi :(


            A dziecko ma prawo znac swojego
            > prawdziwego biologicznego ojca.Tak jak ten ma prawo wiedziec, ze ma dziecko.Nic
            > nie stoi na przeszkodzie by po sprawie o zaprzeczeniu ojcowstwa wytoczyc druga
            > o
            > jego stwierdzenie w stosunku do biologicznego ojca.

            Oczywiście, że istenije taka możliwość, ale najczęściej wygląda to tak, że matka (także może zaprzeczyć ojcostwu, najczęsciej w małżeństwie. Ma kochanka, z mężem nie żyje, ale rozwodu nie ma. Dziecko z automatu męża ) zakłada sprawę o zaprzeczenie. Po uprawomocnieniu się wyroku i zmianie w akcie urodzenie, idzie z biologicznym ojcem do USC i przed kierownikiem składają oświadczenie o uznaniu dziecka. Tu także nie ma ram czasowych. Ojciec może uznać 40 letniego facet, z tym, ze po ukonczeniu 18 lat , to ten facet musi wyrazić na to zgodę.Dziecko uznane może nosic nazwiso matki,ojciec musi się na to zgodzić.
            UWAGA! Od lipca 2003 roku, domniemany ojciec biologiczny może przed Sądem dochodzić swego ojcostwa. Znam 3 przypadki w Polsce.



            A jesli takowego nie ma to
            > niech pomaga fundusz alimentacyjny.

            tego zdania kompletnie nie kumam. Myślisz, ze FA (który zresztą nie istanieje od maja 2003 r., zastąpiony zaliczką alimantacyjną) wypłacał pieniądze matkom, których dzieci nie miały ustalonego ojcostwa. Tak jest w przypadku zaliczki, brawo władzo ustawodawczo !:)
            Aby matka dziecka mogła otrzymac pieniądze z FA ( słyszałam, ze projekt obywatelski przeszedł w Sejmie) musi nastąpić postępowanie sądowe ( prawomocny wyrok) i postępowanie egzekucyjne (komornik), który stwierdzi niewypłacalność ojca.



            Poza tym ojcostwo to nie tylko alimenty ale
            > tez prawo do dziedziczenia.


            To temat rzeka :)
            Pzdr


            p.s. no_okki nie wiem gdzie jesteś,że u Ciebie chłodno ;)
            Prześledz moje wątki :) Idę rosół wstawić.
            • andreas3233 Re: Odporność polskich Sądów../ do suce.. 25.07.07, 00:06
              suce napisała:
              > Nieznajomośc prawa szkodzi, nieznajomośc prawa nie usprawiedliwia, oraz
              najbard
              > ziej okrtutne, ostatnio stosowane przez władzę : Daj mi człowieka, a paragraf
              s
              > ię znajdzie. Weż, proszę do serca, moje rady :)
              > Gwoli wyjaśnienia, wześniej pisałam o możliwości zaprzeczenia ojjcostwa przez
              z
              > łożenie wniosku do rpokuratury, ktora to albo wszczyna postępowanie albo nie.
              R
              > aczej nie, bo walnę wprost- wola trupy od babrania się w łozkowych sprawach.
              Al
              > e możliwość prawna jest.
              >
              >
              > Wiadmomo, dobry prawnik, trochę szarpania się z ex, policja, kuratorzy, RODK,
              a
              > le można to załatwić :) Jak się któraś strona uprze to będzie wiedziała, jak
              os
              > iągnąc cel. AAA, z boku stoi dzieciak i wszystko widzi :(
              >
              >
              > A dziecko ma prawo znac swojego
              > > prawdziwego biologicznego ojca.Tak jak ten ma prawo wiedziec, ze ma dziec
              >
              > Oczywiście, że istenije taka możliwość, ale najczęściej wygląda to tak, że
              matk
              > a (także może zaprzeczyć ojcostwu, najczęsciej w małżeństwie. Ma kochanka, z

              > żem nie żyje, ale rozwodu nie ma. Dziecko z automatu męża ) zakłada sprawę o
              za
              > przeczenie. Po uprawomocnieniu się wyroku i zmianie w akcie urodzenie, idzie
              z
              > biologicznym ojcem do USC i przed kierownikiem składają oświadczenie o
              uznaniu
              > dziecka. Tu także nie ma ram czasowych. Ojciec może uznać 40 letniego facet,
              z
              > tym, ze po ukonczeniu 18 lat , to ten facet musi wyrazić na to zgodę.Dziecko
              uz
              > nane może nosic nazwiso matki,ojciec musi się na to zgodzić.
              > UWAGA! Od lipca 2003 roku, domniemany ojciec biologiczny może przed Sądem
              docho
              > dzić swego ojcostwa. Znam 3 przypadki w Polsce.
              >
              >tego zdania kompletnie nie kumam. Myślisz, ze FA (który zresztą nie istanieje o
              > d maja 2003 r., zastąpiony zaliczką alimantacyjną) wypłacał pieniądze matkom,
              k
              > tórych dzieci nie miały ustalonego ojcostwa.
              >
              Pzdr

              Itd..., to wydaje sie zrozumiale, itp.
              Jednak pozostaja kilka kwestii / moim zdaniem/ - i tutaj do Ciebie, jako
              Prawnika:
              >a/ Co by prawo powiedzialo na obligatoryjne badanie DNA ojca i dziecka po
              urodzeniu, moznaby uwzglednic dobrowolna rezygnacje ojca z badan / obliczylem
              na jednym z forow, ze kosztowalo by toz dodatkowo podatnika - 73 gr rocznie/.
              b/ Sa sytuacje, gdy matka dz. celowo/swiadomie poswiadcza nieprawde/ wprowadza
              niebiologicznego ojca w sytuacje nieprawdy odn.jego ojcostwa.
              A moze by tak karac osoby poswiadczajace tutaj nieprawde - wg ogolnych zasad o
              poswiadczaniu nieprawdy. W tej chwili prawo NIC nie robi w tej materii.
              c/Dlaczego okres wystepowania o zaprzeczenia ojcostwa jest tutaj taki krotki, i
              do czego tutaj jest potrzebny prokurator i te wszystkie ceregiele?
              Wystarczy wydluzenie okresu wystepowania o zaprzeczenie.
              Podejrzewam, ze znam odpowiedz; lecz dalej nie rozumiem dlaczego na pocz. XXI w.
              poslugujemy sie prawem sprzed polwiecza - nieprzystajacym do nowej syt.
              naukowej, spolecznej, itp.
              Co Ty na to?
              >
              >
        • e-milia44 Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 04:14
          Powtarzam, to że za matka stoją sądy to bzdura. Jestem matką i oprcz tego że z
          ojcem musiałam walczyc z kołtuńskimi kuratorkami i z sądem.
          • gipsygirl Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 09:01
            Powtarzam, że mowa o WIĘKSZOŚCI przypadków, nie jednostkowych wyjątkach..
            Dyskutować na Forum można albo o jednym jednostkowym przypadku, albo o jakiejś
            powszechnie praktykowanej, spotykanej, większości - inaczej mija się to z celem
            i.. sensem, prawda?
    • jszhc Re: Odporność polskich Sądów.. 22.07.07, 11:18
      Ja nie jestem ani bardziej za ojcami...wilekimi ofiarami;p...ani za
      matkami...uwazam, ze dziecko powinno takze miec szance wypowiedzenia sie w
      takiej sprawie, zwlaszcza gdy juz mowic potrafi:)....jesli dziecko ucieka od
      matki, placze za ojcem- to samo przez sie...cos musi to znaczyc....i
      odwrotnie....
Pełna wersja