mysiaa14
17.07.07, 09:19
Wczoraj mój facet wyprowadził sie ode mnie- kiedy byłam w pracy spakował
wszystkie swoje rzeczy, zabierając dosłownie nawet te przedmioty które razem
kupiliśmy.W niedziele trochę sie pokłóciliśmy, padły ostre słowa, popłakałam
sie...wczoraj swierdził ze "za wysoko stawiam poprzeczkę a on chce zyc
wygodnie".Dla mnie jego nagła wyprowadzka była szokiem, kiedy wróciłam do
domu, zwłaszcza ze oczekiwałam chociaż jakiejś rozmowy, choćby podziekowania
za wspólny czas kiedy dzieliliśmy życie, w zapiam zastałam puste szafy.Znam
go kilka lat i po prostu do głowy mi nie przyszło ze zachowa sie jak tchórz i
nawet nie poinformuje mnie o swoich zamiarach (chociaz wiele razy sprawił mi
juz ból)...nie spałam całą noc, czuje sie fatalnie. Dzisiaj dostałam sms ze
chciałby pogadac bo podjął chyba zbyt pochopną decyzję. Nie wiem jak teraz
mam sie zachować,jak te sytuacje rozegrać-chciałbym tez dać mu nauczkę.Boję
sie ze w czasie tej rozmowy sie rozpłacze...poradzcie coś