On nie jest tego wart...

28.07.07, 18:35
Wdałam się w romans z żonatym. On ma rodzinę i ja też, ale zakochałam się i
łamiąc wszelkie swoje zasady zaangażowałam się w to. To już prawie rok. Na
początku czekałam cierpliwie a on przychodził kiedy tylko mógł. To były
krótkie chwile( ok. 20 min) lub sporadycznie dłuższe 1-2 godzinne spotkania.
Było ciężko bo mieszkamy dom w dom, okna w okna...

Po pewnym czasie przestałam wytrzymywać. Wyznałam mu miłość i to, że chcę z
nim być ponad wszystko. On również powiedział, ze mnie kocha ale musimy być
odpowiedzialni a poza tym jego żona by go zabiła a nam zniszczyła życie.
Heh... Dla mnie to były wymówki, wiec spytałam co może dla mnie w takim razie
zrobić. Powiedział :zastanowię się i po tygodniu zaproponował pierwsze
spotkanie poza domem. Godzinne spotkanie w samochodzie. Porażka totalna. Czy
jeszcze na coś liczyć czy dać sobie spokój i cierpieć ale bez niego?
    • suce Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 18:40
      Daj żonie namiary na mnie, a będzie wesoło.
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 18:42
        A co byś zrobiła? :)
    • tasmanski-diabel Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 18:49
      to on tobie a nie ty jenu powinnaś płacić
    • 26-08em Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 18:52
      uwazam,ze powinnas sobie dac z tym spokoj!!to z pewnoscia dla ciebie bardzo
      trudne ale tak bedzie lepiej.Wszystko wydaje sie takie proste jak sie jest
      zakochanym jednak twoja sytuacja nie wydaje sie prosta.Zdecydowac musisz ty,ja
      odradzalabym ci ten zwiazek...
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 20:21
        Tak, gdyby to było takie proste. Wiele razy obiecywałam sobie, że to już koniec
        i że nawet nie otworzę mu, gdy zapuka. Raz powiedziałam mu wprost, że to koniec,
        ale potem nie wytrzymałam tęsknoty...

        Ja nic od niego nigdy nie chciałam oprócz tego, żeby był ze mną. Z różnych
        okazji a nawet bez okazji kupowałam mu drobne prezenty, by wiedział, że myślę o
        nim. Od niego nic nie dostałam. To smutne! Nie zależy mi na rzeczach, ale gdyby
        czasem pomyślał o mnie byłoby miło, mogłabym podejrzewać, że mu zależy bo
        pamięta o mnie. Od dawna podejrzewam, że to co on czuje jest bardzo egoistyczne
        i choć ja darzę go uczuciem, on chce tylko jednego.

        Bardzo chcę dać sobie spokój, ale jak to zrobić mieszkając kilka metrów od
        niego. Jak zapomnieć widząc go chodzącego w okół domu, koszącego trawę...? Jak
        go unikać, gdy zapuka pod jakimś pretekstem?
        Jest mi ciężko.
        • 26-08em Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 22:48
          sama widzisz i czujesz,ze on tylko o sobie mysli a wiec nie masz sie nad czym
          zastanawiac .Spojrz na to z boku a stwierdzisz,ze nie warto gdyby zalezalo mu na
          tobie i gdybys znaczyla wiecej dla niego to inaczej by sie zachowywal to on
          robilby ci niespodzianki i probowal twoim sercem zawladnac !!Milosc jest piekna
          wiem,ze bedzie ciezko ale czas goi rany.Pozdrawiam i zycze wytrwania!
          • sarna666 Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 23:19
            Bardzo dobrze, że mieszkacie dom w dom.
            To stwarza super możliwości.
            Facet jest totalnie rozlazły i głupi. Nikt średnio rozgarnięty nie będzie miał
            romansu w sąsiedztwie. To jest idiota.
            A Ty wyluzuj i poznaj kogoś o pięknym ciele (to ważne) z kim będziesz mogła
            grillować w ogródku.Niekoniecznie żonatego, no chyba że tacy kręcą Cię
            najbardziej.
            Życie jest prostsze, niż Ci się wydaje:)
            pozdrawiam,
            S.
        • floo77 znajdź nowego kochanka w innej dzielnicy. 29.07.07, 21:30
          na pewno jestes atrakcyjną kobietą, szkoda, że zaangażowałaś się emocjonalnie
          za bardzo. Stać Cię na więcej.
          Trzymaj się..
    • paul55 Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 23:42
      Durne te baby....
      ...i oszustki wredne....
      Straszne.
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 28.07.07, 23:56
        To nie jest tak, że kręcą mnie żonaci lub nieżonaci. Chodzi o to, że ten facet
        po prostu mnie oczarował. To było coś czego nie miałam nigdy w życiu. Jakby
        strzelił prosto w moje serce. Mogłabym zrobić, żeby był zazdrosny, ale po co?
        To chyba nie o to chodzi. Ja zwyczajnie chciałam, żeby on pokochał mnie ot tak,
        z siebie. Zawsze wierzyłam w to, że takich rzeczy się robi, że nie bawi się
        czyimiś uczuciami. Nigdy przez myśl by mi nie przyszło, że on może taki właśnie
        być. Miałam go za uczciwego i porządnego faceta i wierzyłam, że powoduje nim
        miłość. Człowiek czasem bardzo potrafi się pomylić.

        Wypłakać i przeczekać? Znacie jakiś środek na to beznadziejne uczucie pustki?
        • paul55 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 00:04
          A Ty jestes uczciwa? Ze swoim partnerem wszystko wyjasnilas???
        • aroden nie wiadomo... 29.07.07, 21:09
          magdaraf2 napisała:

          > To nie jest tak, że kręcą mnie żonaci lub nieżonaci. Chodzi o to, że ten facet
          > po prostu mnie oczarował. To było coś czego nie miałam nigdy w życiu. Jakby
          > strzelił prosto w moje serce. Mogłabym zrobić, żeby był zazdrosny, ale po co?
          > To chyba nie o to chodzi. Ja zwyczajnie chciałam, żeby on pokochał mnie ot
          tak,
          > z siebie. Zawsze wierzyłam w to, że takich rzeczy się robi, że nie bawi się
          > czyimiś uczuciami. Nigdy przez myśl by mi nie przyszło, że on może taki
          właśnie
          > być. Miałam go za uczciwego i porządnego faceta i wierzyłam, że powoduje nim
          > miłość. Człowiek czasem bardzo potrafi się pomylić.

          A co nieuczciwego jest w tym, ze on moze i Cie kocha, ale z roznych przyczyn
          rodziny opuscic nie zamierza?
          Milosc Miloscia, uczucia powstaja niekiedy same, ale niektorzy ludzie maja
          takze zasady i nie pozwola uczuciom byc jedynym drogowskazem w ich zyciu.
        • jack79 Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 09:27
          >Miałam go za uczciwego i porządnego faceta i wierzyłam, że powoduje nim
          > miłość. Człowiek czasem bardzo potrafi się pomylić.

          ale jaja :)
          kobieta doprawia rogi swojemu mężowi
          spotyla się z facetem który zdradza swoją żonę i mówi o uczciwości :)
          że niby jak on zupełnie swoją żonę oleje to wtedy będzie uczciwym człoiwiekiem
          ja się tu kiedyś posikam ze śmiechu...
          włąsciwie to nie jest śmieszne tylko tragiczne jak się czyta takie
          rzeczy...magdaraf2 ma się za ucziwą kobietę i chce żeby jej kochanek był
          uczciwy wobec niej zostawiając swoją żonę...."maskarunia"
    • izabellaz1 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 01:33
      magdaraf2 napisała:

      > po tygodniu zaproponował pierwsze
      > spotkanie poza domem. Godzinne spotkanie w samochodzie. Porażka totalna.

      Ale w czym porażka???

      > Czy jeszcze na coś liczyć czy dać sobie spokój i cierpieć ale bez niego?

      hę?
      • longin190 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 06:09
        dla mezczyzn o puszczalskiej kobiecie ,dobre :-))
    • nom73 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 10:36
      A co o tym wszystkim myśli Twój mąż? Może jego zapytaj?
      Czy chciałabyś być w życiu oszukiwana, okłamywana, żeby Twój partner nie miał do
      Ciebie zaufania?

      A tak z ciekawości, to czy Twój mąż był Twoim pierwszym partnerem?
    • nadinka_nadinka dac sobie spokoj, n/t 29.07.07, 21:02

    • mamba8 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 21:31
      nie daj się zwieść. Niech dokona wyboru a jak nie to uciekaj daleko.
    • carmen_diaz Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 21:59
      Daj sobie spokój.
      Facet najwyraźniej ma Cię w nosie i potrzebna jesteś mu tylko w łóżku(przpraszam za dosadność stwierdzeń).
      Pozatym jak widać do lojalnych nie należy.Znajdź sobie takego,który nie będzie z nkim związany i przez którego nie będziesz karmiona "tanimi wymówkami w stylu:żona by nas zabiła".
      • mamba8 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 22:02
        ależ kazdemu facetowi kobieta jest potrzebna prawie tylko do lozka.....od
        innych spraw maja matki, siostry kolezanki i kolegow
        • wioletta123 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 22:45
          Uciekaj od niego im szybciej tym lepiej dla ciebie! Czas goi rany, potęsknisz,
          popłaczesz, ale przejdzie sama zobaczysz. Tak ci się wydaje, że go kochasz.
          • wioletta123 Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 22:47
            Sama widzisz, że ta niby miłośc przynosi ci więcej rozterek niż radości, a więc
            nie daje szczęścia i nie widzisz perspektyw na przyszłość z nim. Im dłużej
            będziesz to ciągnęła tym dłużej i bardziej będziesz cierpiała, wiem bo sama
            przez to przeszłam. NIE WARTO!!!
    • angoisse Re: On nie jest tego wart... 29.07.07, 22:53
      ja rozumiem ze miłośc jest ślepa , ale kochanek który proponuje ci samochod na
      miejsce wielkich uniesien ?? zeby chociaz jakis motel, pokój z biezącą wodą...
      szkoda gadac.
      do tego sąsiad-kochanek?? i codziennie mijasz się z jego żoną jak obie
      targacie siaty na obiad dla swoich mężów? fajnie. ona pewnie lepiej gotuje, ze
      nie chce sobie facet zmieniac.


    • ulotne_piekno Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 09:44
      mnie to się w ogóle w głowie nie mieści taka sytuacja...po co zatem ta farsa z
      obu stron zwana małżeństwem?
    • smok_sielski Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 15:53
      > Powiedział :zastanowię się i po tygodniu zaproponował pierwsze
      > spotkanie poza domem. Godzinne spotkanie w samochodzie.

      Haha, gosc jest moim bogiem po prostu :D A ty nie potrafisz docenic wszystkiego
      co on dla ciebie robi :) Ze tez ja nie potrafie sie tak szarmancko zachowywac w
      stosunku do kobiet.
      smok
    • kookardka Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 16:12
      A na co chcesz liczyć ? na kolejne godzinne spotkania w samochodzie ?
      szkoda czasu - gdyby mu na Tobie zależało, to zacząłby myśleć o tym
      jak szybko rozwieść się z żoną a nie pierdzielił o tym, że ona by Wam zatruła
      życie ... a tak ma ciche schadzki w mroku, które dodają mu dreszczyku emocji ...
      romantyk w mordę jeża ...
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 18:00
        To nie jest tak, że ja jestem nieuczciwa z moim mężem. Mój mąż wie wszystko i
        wie, że darzę tamtego uczuciem. Skoro tak jest to dlaczego miałam udawać czy
        wypierać się?

        Jego żonie nie powiem, bo to jego sprawa. Ona na pewno nic nie wie.
        Tak, powinnam to skończyć i nigdy więcej do tego nie wracać. To jednak tak
        bardzo boli. Boli, że tak zakpił sobie z moich uczuć. Tym bardziej, że od
        początku stawiałam sprawę jasno i mówiłam mu, że to nie seks tylko uczucie.

        A to spotkanie w samochodzie to przecież nie wyjście razem do restauracji lub do
        kina. Ja nie chcę odmiany jeśli chodzi o miejsce uprawiania seksu tylko
        zwyczajnego spędzania z nim czasu. To wszystko nie ma sensu!
        • wioletta123 Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 18:30
          Nie ma sensu, im dłużej będziesz to ciągnęła tym gorzej dla ciebie, bo wciąż
          będziesz stała w miejscu i właściwie nie będziesz wiedziała na czym stoisz.
          Lepiej uciekaj i z czasem przejdzie ci uczucie, które nazywasz miłością. Za
          każdym razem jak ktoś się zakochuje to ma wrażenie, że TO TA OSOBA, bo jest
          zaślepiony i wydaje mu się, że trafił na odpowiednią osobę, że na zawsze już
          tylko z nią chce być i koniec! Zobaczysz ,że lepiej będzie dla ciebie jak
          zrezygnujesz z tego pseudo związku. Nie męcz się, tymbardziej że on daje ci
          znaki, że nie rozwiedzie się dla ciebie. Więc po co ci to cierpienie? Chyba nie
          chcesz tak czekać w nieskończoność...?
        • sarna666 Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 19:48
          :)
          Nie doczytałam na początku, że masz męża. A teraz widzę, że masz męża anioła.
          Czy możesz to pociągnąć i powiedzieć, co by bylo, gdyby Twój Ukochany odszedł
          od żony? Zamieszkalibyście razem?
          No i jeszcze jedno...gdybym tak przyjechała do Was na kawę i Twój mąz
          obdarzyłby uczuciem mnie...czy mogłabym się wprowadzić? Bo to zdaje się..facet
          mojego zycia...
          S.
          • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 30.07.07, 23:02
            Gdyby on odszedł od żony to oczywiście, że chciałabym z nim mieszkać i mieć go
            na co dzień. Gotować mu, sprawiać mu niespodzianki, spedzać wspólnie czas. Żyć
            po prostu.

            Co do mojego męża to wspólne mieszkanie odpada ze względu na dobro dziecka.
            • sarna666 Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 16:55
              >>Co do mojego męża to wspólne mieszkanie odpada ze względu na dobro dziecka.<<
              Czy możesz to rozwinąć?
              Czy to oznacza, że ja jestem gorszym towarzystwem dla Twojego dziecka niż
              sąsiad?
              S.
              • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 19:18
                Sąsiad z nami nie mieszka. A dziecko nic nie wie.
                • sarna666 Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 23:33
                  :)
                  Ale przecież piszesz. że mąż wie o Twoim uczuciu i je akceptuje:)
                  Ty chcesz, żeby Ukochany wyprowadził się od zony. Dokąd?:)
                  A może Ty...razem z Sąsiadem chcecie gdzieś razem uwić gniazdko? Dziecko
                  zapewne zabierzesz ze sobą?
                  Albo..zostanie z mężem?
                  No..skoro zostanie z mężem..to dlaczego wykluczasz, żę ja..gdy Twój maż mnie
                  polubi..zamieszkam w Waszym domu?
                  I stąd moje pytanie..czy moje towarzystwo bedzie gorsze..niż towarzystwo
                  Sąsiada..dla Twojego dziecka?
                  S.
    • wininia Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 20:05
      Nie budujcie szczęścia na cudzym nieszczęściu.
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 20:12
        W takiej sytuacji zawsze ktos cierpi
        • wioletta123 Re: On nie jest tego wart... 31.07.07, 21:36
          Zawsze ktoś cierpi. Zastanów się jednak czy warto? Może tylko ty chcesz sobie z
          nim życie ułożyć, a on z tobą nie? Wtedy jest bez sensu taki "związek" i
          cierpisz przez to bardziej, nie lepiej dać sobie spokój?
    • floriano Re: On nie jest tego wart... 01.08.07, 10:35
      Egoizm to normalna sprawa.
      TY chcesz egoistycznie uczucia.
      ON chce egoistycznie seksu.
      Nie sądzę, żeby facet chciał zmieniać swoje życie. Przecież to jest wygodne,
      żonka w domu i kochanka za płotem.
      • magdaraf2 Re: On nie jest tego wart... 01.08.07, 14:45
        Tak, ja też już nie sądzę. Zaczęłam go odtrącać a on chodzi zdezorientowany. Nie
        mam już sił mu tłumaczyć. Co mam mu powiedzieć?
        • kookardka Re: On nie jest tego wart... 01.08.07, 14:53
          No jak to co masz mu powiedzieć ?
          koniec bzykania na krechę ;)

          kobieto, tylko siebie męczysz w tej sytuacji ... przedłużasz sobie cierpienie.
          facet ma Cię w nosie, on chce tylko na boku pobzykać ... gdyby Cię kochał to
          odszedłby od żony i był z Tobą ...
          • magdaraf2 Powracam do tematu 20.08.07, 11:20
            Nic się nie zmienia więc zakończyłam tą farsę. Przy okazji rozmowy z jego żoną
            i tematu zdrad i niewierności zapytałam czy jej mąż był zawsze wierny. Ona z
            uśmiechem na twarzy i dumą odpowiedziała, że tak, bo on jest "taki dobry,
            kochany i troszczy się o rodzinę", poza tym "on nigdy by tego nie zrobił". I cóż
            powiedzieć? Tylko jej pogratulować, co?
            • chooligan Re: Powracam do tematu 20.08.07, 12:25
              magdaraf2 napisała:

              > uśmiechem na twarzy i dumą odpowiedziała, że tak, bo on jest "taki dobry,
              > kochany i troszczy się o rodzinę", poza tym "on nigdy by tego nie zrobił". I có
              > ż
              > powiedzieć? Tylko jej pogratulować, co?

              :DDDD
              A czemu twój mąż jeszcze jest z tobą?
    • yagiennka Zawsze mi się wydaje 20.08.07, 12:29
      że te wszystkie romansowe miłości to jest taka głupawa i prosta zasada
      zakazanego owocu. Jestem przekonana, że owe wielkie miłości mężatek do innego
      faceta i odwrornie prysły by jak bańka mydlana gdyby zmieniła się sytuacja. I
      nagle ten upragniony stał się dostępny, nie trzeba było by się kryć, zniknęły by
      wszystkie przeszkody, mąż i rodzina zniknęły by w tajemniczy sposób i owi ludzie
      miliby mozliwość ułożyć sobie razem życie. Wtedy zapewne by im wszystko przeszło
      :))) Ludzie sa dziwni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja