limo-nade1977
14.08.07, 23:18
Witam wszystkich.
Zawsze zastanawiałem się co skłania ludzi do pisania na forach,dopuki sam nie poczułem że chce to zrobić.Chce się podzielic z Wami moją historią,historią jakich wiele,lecz ta jest moja,bardzo moja.Odkąd pamiętam zawsze sam radziłem sobie z własnymi problemami i sam starałem się je rozwiązywać.Bardzo trudno było mi się otworzyc przed kimkolwiek,w zasadzie nigdy tego nie zrobiłem,mimo że miałem i mam kolegów,niektórych nawet bardzo dobrych,lecz nie takich by nazwać ich przyjaciółmi,brata-który wie o mnie najwięcej i najlepiej rozumie,gdyż w dzieciństwie i młodości razem przeżywaliśmy piekło patologii w naszym domu,oraz osobe mi najdroższą,która zmieniła moje życie i nadała mu sens,moją Justynke.Czasem z bratem wspominamy tamte czasy ze łzami w oczach starając się wyciągnąć te dobre chwile których było tak mało,a z Justą?No właśnie.Zaczne od czasu od którego z nią jestem a to już prawie 11 lat...Po rozwodzie rodziców pojechałem z ojcem do jego rodzinnego miasta,brat został z mamą i dzieliło nas 200km.Ojciec dalej robił swoje czyli hulaj dusza piekła niet i obaj byliśmy na początku na utrzymaniu babci.Z czasem znalezliśmy dorywcze zajęcia lecz to były grosze które tatus systematycznie przepijał,a ja młody 19letni chłopak wydawał na pierdoły,na które nigdy wcześniej nie mogłem sobie pozwolić.Tu ją poznałem.Od razu zwróciła na siebie moją uwage-radosna,wesoła,pełna energii,o ślicznych oczach i zabójczym uśmiechu.Pomijając mniej ważne szczegóły staliśmy się parą.Nawet w snach nie myślałem że uda mi się ją zdobyc,a jednak moja cierpliwość została wynagrodzona.Ona dziewczyna z rodziny na bardzo dobrym poziomie i ja biedny chłopaczyna dla którego reszta świata mogłaby nie istniec.Nie mieliśmy łatwo,jej rodzice patrzeli na mnie przez pryzmat mojego tatusia,więc nie byłem zbyt mile widzianym gościem u niej w domu.Spotykalismy się gdzie popadło,na mieście,czasem u mnie czasem u niej(jak taty nie było)spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwile.Mnóstwo spacerów,rozmów,byłem szczęśliwy jak nigdy przedtem.Znalazłem dobrą prace,ona miała szkołe i tak beztrosko życie nam mijało.przyszedł czas że upomniało sie o mnie wojsko.Odroczyłem pobór gdyż chciałem się dalej uczyć.Na nauke niestety nie było funduszy więc po niecałym roku mnie wzieli.Bałem się strasznie czy przetrwamy te próbe czasu i rozstania.Po 15-stu miesiącach wojsko miałem za sobą,a Justynka nadal przy mnie była,tak samo śliczna,kochana jak zawsze.Znalazłem nową prace,snuliśmy sobie plany na przyszłość i układało nam sie bardzo dobrze.Z czasem w mojej firmie o branży budowlanej zacząłem podnosić swoje kwalifikacje,zrobiłem prawojazdy,różne uprawnienia na sprzęt budowlany.Byliśmy ze sobą juz 4 lata,jej rodzice zaczeli mnie poznawać takim jakim jestem i powoli akceptować.W pracy nastąpila za to zmiana gdyż coraz częściej wyjeżdżałem w delegacje.ciągłe rozstania,powroty na weekendy,lecz i to nas nie poróżniło.Kochaliśmy sie bardzo,zaczeliśmy już myślec o przyszłości poważniej.Rodzice Justynki wpadli w tarapaty finansowe,musieli sprzedać dom,auto ciężarowe(jej tata miał transport)przeprowadzili sie na nowowybudowane osiedle bloków i wynajeli tam mieszkanie.Pieniądze ze sprzedaży szybko się konczyły,tymbardziej że ich wiele nie zostało po spłacie długów.Postanowili wyjechać do stanów.Dostali wize na pół roku a Justa z siostrą miały zostać w domu.Ja w tym czasie wyprowadziłem się od ojca i babci po kłótniach i mieszkałem u rodziny.Wcześniej jednak przez 3 m-ce żyłem w swoim samochodzie.W tygodniu byłem w delegacji więc nie było problemu lecz gdy wracałem na weekend...Justynce powiedziałem że mieszkam u kolegi,nie miałem odwagi jej powiedzieć prawdy(zrobiłem to dopiero po kilku latach)Nikt tego nie wiedział.Spędzałem z nią czas a wieczorem jezdziłem po mieście,spotykałem się z kolegami,lecz zawsze nadchodził czas że każdy szedł do domu.Ja wtedy wybierałem sobie zaciszne miejsce gdzieś na peryferiach miasta,parkowałem autko i lulu.Silnik pracował całą noc bo były to trzy miesiące jesienne.Przesypiałem tak ze 2 godziny i rano na śniadanko do sklepu-bułka z kiełbachą i do Justysi.Często nocowałem u kuzyna i po jakimś czasie zaproponował mi żebym u niego tymczasowo zamieszkał.Trwało to właśnie do momentu wyjazdu jeszcze nieteściów do stanów.Zaproponowali mi bym zamieszkał z dziewczynami podczas ich nieobecności.Słoneczko dla mnie zaświeciło w końcu-pomyślałem.Ja odciąże ich troche finansowo bo dorzuce się do czynszu i będe z Justa w jednym mieszkaniu,pokoju :-) (oficjalnie miałem mieć własny pokój ale jak rodzice Justy pojechali to....)W końcu mogliśmy się nacieszyć sobą bardziej.Nigdy nie zapomne budzenia się przy mojej ukochanej,patrzenia jak krząta sie po mieszkaniu,czułych rozmów jej dotyku,pieszczot.Wtedy pierwszy raz w życiu poczułem że naprawde mam rodzine,to ona nią była.Po połowie roku teściowie wrócili,nie mieli nic przeciw temu bym mieszkał z nimi dalej,ufali mi,stałem się częścią rodziny.Teściu założył warsztat,teściowa otworzyła bar,wszystko jakoś się kreciło.Polska wstąpiła do unii,zachodnie kraje otwierały rynki pracy,rozmawialismy z Justynka o możliwościach wyjazdu.W tym czasie dalej pracowałem na delegacjach.Codziennie do siebie dzwoniliśmy gdy byłem poza domem,czasem kilka razy dziennie.Któregoś dnia odebrałem telefon od mojej ukochanej.Wcześniej mówiła że musi kupić test ciążowy,gdyż okres jaj sie spóznia,no to szykuj się tatuśku-mówiła żartując.Odebrałem ów telefon i usłyszałem że płacze,wiedziałem co to oznacza,jestem w ciązy powiedziała.Serce na chwile przestało mi bić.Wjednej sekundzie zobaczyłem siebie w roli ojca,z malutkim człowieczkiem na rękach,uczącym się przewijać i opiekowac tak małą i kruchą istotką.Byłem szczęśliwy a zarazem przerażony czy zdołam utrzymać rodzine.Justynka pracowała już wtedy w jednej z fabryk w naszym mieście.Nikomu z rodziny nic jeszcze nie mówiliśmy,baliśmy się troche reakcji i było jeszcze wcześnie.Justa podgadywała troche mame na ten temat ale nie powiedziała jej do końca.To był listopad minęły święta,sylwester Justynka w styczniu poszła na rutynową kontrole do ginekologa.Ja jak zwykle w tej pieprzonej delegacji,odbieram telefon i..znowu płacz.Stwierdzono że serduszko nie bije i należy jak najszybciej usunąć malutką fasoleczke jak nazwaliśmy nasze dzieciątko.Tylko pan bóg wie co ja wtedy czułem i tylko ona wie przez co przeszła.Przyjechałem do domu,czekałem w szpitalu aż zabieg się skończy.Zobaczyłem jak wywożą ją z sali na wózku i nie wiedziałem co mam zrobić.Nic tak nie dołuje faceta jak bezradność.Połozna powiedziała -prosze być przy niej.Była na wpól nieprzytomna bardzo ją bolało,powiedziała -juz nie ma naszej fasolki.Powiedziano nam że takie żeczy się zdażają,że nie należy się załamywać i próbować dalej.Staraliśmy się wrócić do normalnego życia i coraz częściej rozmawialiśmy o następnej próbie.Wtedy to Justynka znalazła w internecie bióro pośrednictwa pracy w Anglii i postanowiliśmy wysłać moje cv.Następnego dnia już do mnie zadzwonili,byłem w szoku bo tak naprawde poważnie tej cv-ki nie traktowałem.Ah tam poleci gdzies do kosza myślałem,a spróbować nie zaszkodzi.Miałem 2 tyg do wyjazdu.2 tyg na załatwienie wszystkich formalności.Byliśmy bardzo nerwowi w tym czasie i zaplanowaliśmy że jak sie ustawie jakoś to ją natychmiast sciągne.Jako ze czyniliśmy juz starania o następnego dzidziusia Justynka zrobiła sobie test ale wynik był negatywny.Martwiliśmy się o to ale spróbować można tam w Anglii pomyślałem.Pojechałem 21.06.2005.Początki jak zawsze nie były łatwe.A w kraju znowu nerwówka bo Justynce spózniał się okres.Zrobiła test i..stało się to na co czekaliśmy-była w ciąży.To dodało mi sił i motywacji bo były chwile zwątpienia czy zostać tam czy wracać,teraz nie było wyjścia trzeba zapewnić rodzinie godny byt.Od mojej cudownej nażeczonej(bo byliśmy już po zaręczynach dłuższy czas)nadchodziły same dobre wieści,serduszko biło jak dzwon a mnie duma i radośc rozpierała że będe w końcu tatą.Justynka przyjechała do mnie na 2 tygodnie juz z brzuszkiem,by