nelapry
02.09.07, 13:27
zemściłam się na byłym kochanku. Rzucił mnie. Napisał mi o tym w mailu. A że
mnie się nie
rzuca (tylko ja rzucam), no to wzięłam się do roboty. Pragnę nadmienić, że
całe to "rzucanie" było tylko testem z jego strony - po całej akcji, którą mi
wybaczył, wydzwaniał, pisał, że to był test, którym on miał sprawdzić, czy...
nadal mnie pociąga, czy będę o niego walczyła itd. Oczywiście - wypad, i tyle.
A akcja wyglądała tak:
dał mi hasło do swoich wszelkich kont pocztowych - nawet jego żoneczka tego
nie miała! - tak mi ufał, idiota...
weszłam na zawodowe i prywatne i powywalałam mu najważniejsze maile (b. ważne
sprawy "w trakcie")
napisałam wiele maili do zapatrzonych w niego idiotek, byłych i potencjalnych
kochanek, w stylu "zawsze cię kochałem, ale nie miałem śmiałości ci tego
powiedzieć... kocham cię, T." albo (do bab, z którymi wiedziałam, że nigdy
nic, bo są albo stare, albo paskudne, albo jedno i drugie) "masz ochotę na
ostry seks? przyjedź do mnie dnia tego i tego o tej i o tej"
do tego były smsy i maile do jego żoneczki - z info bardzo prywatnymi, w
stylu: "cześć XYZ (tu padało pseudo, jakim się do niej zwraca) - nie dziwię
się, że mam z Twoim mężem taki rewelacyjny seks, gdybym miała taką starą babę
w domu z obwisłymi piersiami, też bym się zabawiała - po mnie już nie będzie
mógł na ciebie spojrzeć, tak mu zawyżyłam poprzeczkę" no i cała masa innych.
Co się działo, to chyba nie musze Wam pisać. Aha - nie mógł mnie straszyć
prokuraturą i wytoczyć mi sprawy o włam, gdyż... miałam maila, w którym sam mi
podaje hasło. A poza tym - tak był i jest na mnie napalony, że wszystko puścił
w niepamięć, pomimo huraganu i wielu cichych dni w domu.
Dostałam maila od żoneczki (nie chciał jej podac żadnych moicg danych - taki
jest lojalny) w stylu: mam rachunek z hotelu z ostatniego waszego tam pobytu
(i tu, dla uwiarygodnienia, nazwa miejscowości), mój mąż zapisywał na twardym
dysku wszystkie pani maile, tak że mamy dowody na panią, nie życzę sobie
kontaktu z panią i prosze zostawić mojego meża w spokoju. No coś podobnego -
nie wiedziałam, że żoneczka może nakazać innej kobiecie, co ta ma robić, oraz
nakazać meżusiowi, co ten ma robić.