chooligan
02.09.07, 22:46
Mam problem: prawie nigdy nie zdobywałem żadnej kobiety.
To zawsze laski błagały o moje względy. Ale to wina
mojej mamusi która była bardzo zaborcza i od małego
wpajała we mnie że seks jest zbrodnią przeciw ludzkości,
co troszeczkę kolidowało z uczynkami mojego taty który
zaliczał kolejne sąsiadki i koleżanki stanowczo twierdząc
że nie jest "miękkim ch..em robiony". Ale nie ważne..
Mój problem jest taki że zarówno moja żona jak i inne
kobiety zawsze same inicjowały kontakt seksualny i teraz
kiedy chcę się onanizować nie myślę o żonie czy tym całym
burdelu jaki się przetoczył ale zawsze, no kurka zawsze
mam marzenia o tych kobietach które sam zdobyłem:
1. Celina - tylko dlatego że powiedziałem jej że ma brzydką fryzurę (była ze
mną przez 1,5 roku jak ta przysłowiowa wierna, bura suka),
chociaż mówiłem jej że jest głupia i niech spada jak
najszybciej
2. Ewa - dopiero za drugim podejściem oddała mi się, aczkolwiek
generalnie starałem się o nią ze względu na przyjaźń z Jej bratem.
Tak czy siak z około kilkudziesięciu Pań kojarzę tylko Te dwie.
No po prostu szok