męskie rozmowy

04.09.07, 13:13
Właśnie przeczytałam wypowiedź ministra edukacji [już nie Giertych
heh]. Pan ten stwierdził, że ma gdzieś edukację seksualną, bo mama i
lekarz wyedukuują młodą damę... [ha..]
Czyli:
1. edukacja seksualna dotyczy tylko dziewczyn i one mają dbać, żeby
nie było niechcianych ciąż
2. uświadamianie to sprawa matki i.. lekarza [tia...]

Pytanie:
czy faktycznie powinno być tak, że edukacja seksualna to sprawa
kobiet? czy mężczyźni nie muszą nic wiedzieć? czy ojcowie nie
rozmawiają z dziećmi?
Jak to jest w Waszym przypadku Panowie? Ktoś was.. uświadamiał? Czy
wy odbędziecie taką rozmowę z synem/córką?

Ja dodam od siebie, że mi nikt nic nie mówił. Ale mojej mamie też
nikt nic nie mówił - mówi czasem, że dziś 12latka wie więcej o życiu
niż ona w dniu ślubu.
    • andromeda21 Re: męskie rozmowy 04.09.07, 13:48
      > Właśnie przeczytałam wypowiedź ministra edukacji [już nie Giertych
      > heh].

      Leguminko znaczy :)))

      > Pan ten stwierdził, że ma gdzieś edukację seksualną, bo mama i
      > lekarz wyedukuują młodą damę... [ha..]

      możesz dac linka na całość?, bo z urywka to różne interpretacje
      wychodzić mogą...


      > Ja dodam od siebie, że mi nikt nic nie mówił. Ale mojej mamie też
      > nikt nic nie mówił - mówi czasem, że dziś 12latka wie więcej o
      życiu niż ona w dniu ślubu.

      Bo nastała telewizja.
      I seriale, gdzie niewinnie i delikatnie mówią przed 22 że ktoś ma
      ochotę na barabara.
      A Mały Profesor jest bezlitosny, musi dopytać znaczenia
      słowa "barabara" tak samo jak i "konsensusowi" nie przepuści :)))
      • floo77 link 04.09.07, 14:07
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65649,4457318.html
    • ona_28_i_pol Re: męskie rozmowy 04.09.07, 13:53
      Wiesz, co Ci powiem? Edukacja seksualna, to powinna być pprzede
      wszystkim świadomość, że nie warto tego robić z byle kim, byle jak,
      byle gdzie, byle.. jak najwcześniej zacząć. To głównie uświadomienie
      Dziecku, że ta sfera jest czymś szczególnym, nie miejską toaletą. I,
      ze warto to robić tylko z kimś tego wartym, by nie stracić własnej
      wartości.. Cała reszta, to już musztarda po obiedzie, dla Tych,
      którzy nie potrafią pewnych zasad wszczepić Dziecku, jako Jego
      zasad - tak, by nie chciało, a nie nie mogło.
      • menk.a Re: męskie rozmowy 04.09.07, 13:59
        ona_28_i_pol napisała:

        > Wiesz, co Ci powiem? Edukacja seksualna, to powinna być pprzede
        > wszystkim świadomość, że nie warto tego robić z byle kim, byle
        jak,
        > byle gdzie, byle.. jak najwcześniej zacząć. To głównie
        uświadomienie
        > Dziecku, że ta sfera jest czymś szczególnym, nie miejską toaletą.
        I,
        > ze warto to robić tylko z kimś tego wartym, by nie stracić własnej
        > wartości.. Cała reszta, to już musztarda po obiedzie, dla Tych,
        > którzy nie potrafią pewnych zasad wszczepić Dziecku, jako Jego
        > zasad - tak, by nie chciało, a nie nie mogło.

        To nie tylko pełne poezji opisy jak ta sfera jt piękna i wspaniała.
        Tu powinna być też rzetelna wiedza nt. zagrozeń, konsekwencji,
        wszystkich metod antykoncepcji.
        A nie tylko i wyłącznie katolicki punkt widzenia.
        To tak jak w książkach do historii dla Rosjan wyciąć rozdziały na
        temat Katynia, a dla Niemców o hitleryzmie, a dla Polaków fakty nt.
        pogromów zydowskich.
        Pełna i rzetelna informacja. Wnioski zostawiż już edukowanym;)
        • ona_28_i_pol Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:07
          Widzisz, tylko że jeśli Kobieta mówi "nie", bo jest przekonana, że
          nie warto, to ta cała wiedza jest Jej na "przedbiegach" (jako
          nastoplatce) tak naprawdę niepotrzebna. A jako dojrzała seksualnie
          (czyli też psychicznie i w ramach gotowości na przyjęcie wszystkich
          konsekwencji współżycia) Kobieta, jest w stanie dowiedzieć się
          takich rzeczy, to nie średniowiecze:)
          To od czasów rewolucji seksualnej i sypiania, co za tym idzie, z Kim
          popadnie, byle gumaka i go!! zaczęły się nagminne niechciane ciąże
          jeszcze Dzieci, pandemia wręcz niektórych chorób wenerycznych i cała
          reszta mniejszych, bądź większych, tragedii. Bo nie ma już "CZY to
          robić", a łatwizna "JAK to robić".
          • menk.a Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:15
            ona_28_i_pol napisała:

            > Widzisz, tylko że jeśli Kobieta mówi "nie", bo jest przekonana, że
            > nie warto, to ta cała wiedza jest Jej na "przedbiegach" (jako
            > nastoplatce) tak naprawdę niepotrzebna. A jako dojrzała seksualnie
            > (czyli też psychicznie i w ramach gotowości na przyjęcie
            wszystkich
            > konsekwencji współżycia) Kobieta, jest w stanie dowiedzieć się
            > takich rzeczy, to nie średniowiecze:)
            > To od czasów rewolucji seksualnej i sypiania, co za tym idzie, z
            Kim
            > popadnie, byle gumaka i go!! zaczęły się nagminne niechciane ciąże
            > jeszcze Dzieci, pandemia wręcz niektórych chorób wenerycznych i
            cała
            > reszta mniejszych, bądź większych, tragedii. Bo nie ma już "CZY to
            > robić", a łatwizna "JAK to robić".

            nie wynalazek rewolucji seksualnej.
            Były dużo wcześniej i ludzie na kiłę umierali od wieków. Tak, od
            wieków.
            Co ciekawe leczono ich m.in. rtecia, która potęgowała spustoszenie i
            chorzy umierali w męczarniach.

            Wiedza nastolatkom jt niepotrzebna? Jak najbardziej potrzebna. Im
            więcej danych i informacji, tym bardziej swiadomy wybór, tym
            mniejsze ryzyko ciaży, tym mniejsza ciekawość zaliczenia pierwszego
            razu bez zabezpieczenia, tym mniej 15-latek na porodówkach.
            Jednocześnie elementarnej wiedzy brakuje też dorosłym dojrzałym
            kobietom.
            I to drugi dramat.
            Skutek: aborcje pokątne, dzieciaki na śmietnikach albo w beczkach do
            kapusty,...
            Wiedza, wiedza, wiedza, z różnych punktów widzenia. Nie tylko ta
            piękna poetycka, romantyczna. Ale ta rzeczowa, racjonalna.;)
            • ona_28_i_pol Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:20
              A napisałam, że wynalazek?:) Nie. Tylko skala ich "popularności"
              znacznie się rozszerzyła. To tak, jak z wirusem HCV. Był zawsze. Ale
              to dzięki przetaczaniu niezbadanej krwi mamy do czynienia z ukrywaną
              jeszcze resztkami sił pamdemią żółtaczki wszczepiennej.

              _______


              Wybór - owszem Tylko w dalszym ciągu jest to wybór JAK, nie CZY
              WARTO - tego jakoś Nikt (prawie) nie potrafi nauczyć.. i dlatego
              najłatwiej podsunąć wybór JAK:)
              • menk.a Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:36
                ona_28_i_pol napisała:

                > A napisałam, że wynalazek?:) Nie. Tylko skala ich "popularności"
                > znacznie się rozszerzyła. To tak, jak z wirusem HCV. Był zawsze.
                Ale
                > to dzięki przetaczaniu niezbadanej krwi mamy do czynienia z
                ukrywaną
                > jeszcze resztkami sił pamdemią żółtaczki wszczepiennej

                Tu przyczyny należy szukać gdzie indziej. W niewłaściwym pzetaczaniu
                krwi , jej pzrechowywaniu, w niebadaniu, ...

                > Wybór - owszem Tylko w dalszym ciągu jest to wybór JAK, nie CZY
                > WARTO - tego jakoś Nikt (prawie) nie potrafi nauczyć.. i dlatego
                > najłatwiej podsunąć wybór JAK:)

                Jeśli zatem ktoś otrzyma wiedzę 'czy warto' a nie otrzyma 'jak' i
                podejmie decyzję, że jednak to zrobi to skutki mogą być tragiczne.
                Zapobiegać, niż leczyć. Prewencja.
                Myślisz, że jak ktoś wie jak wygląda prezerwatywa to o niczym innym
                nie myśli tylko gdzie by tu jej użyć?;)
                • ona_28_i_pol Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:43
                  Myślę, że jak Ktoś otrzyma wiedzę i nabierze przekonania, że warto
                  się zastanowić CZY, to JAK zdąży się siedemdziesiąt razy dowiedzieć,
                  nim zacznie. Właśnie dlatego, że wiedza CZY wiąże się ze
                  świadomością skutków rozpoczęcia współżycia. Sam, zanim w ogóle
                  dopuści do zaistnienia okoliczności prowadzących do "pierwszego
                  razu", postara się o wiedzę techniczną do tego przydatną. Choćby to
                  świadczy o RZECZYWISTEJ gotowości na inicjację seksualną. Jeśli
                  dowiesz się, że wędrówki po górach mogą dostarczyć wspaniałych,
                  niezapomnianych wrażeń obcowania z naturą, to nie musisz w pakiecie
                  otrzymywać wiedzy o zagrożeniach lawinami, osprzęcie, szlakach -
                  tego dowiesz się sama, kiedy podejmiesz decyzję, że świadomie chcesz
                  spróbować wyprawy w góry, prawda?:) A jeśli usłyszysz o Kimś, kto
                  wybrał się w góry kompletnie nieprzygotowany na taką wyprawę, to nie
                  skomentujesz tego "bo brak edukacji!!", tylko "co za idiota!!":)
            • andromeda21 Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:31
              > Wiedza nastolatkom jt niepotrzebna? Jak najbardziej potrzebna. Im
              > więcej danych i informacji, tym bardziej swiadomy wybór, tym
              > mniejsze ryzyko ciaży, tym mniejsza ciekawość zaliczenia
              pierwszego razu bez zabezpieczenia, tym mniej 15-latek na
              porodówkach.

              i wg Ciebie one tak z ogólnej niewiedzy zaciążyły?....
              • menk.a Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:39
                andromeda21 napisał:

                > > Wiedza nastolatkom jt niepotrzebna? Jak najbardziej potrzebna.
                Im
                > > więcej danych i informacji, tym bardziej swiadomy wybór, tym
                > > mniejsze ryzyko ciaży, tym mniejsza ciekawość zaliczenia
                > pierwszego razu bez zabezpieczenia, tym mniej 15-latek na
                > porodówkach.
                >
                > i wg Ciebie one tak z ogólnej niewiedzy zaciążyły?....
                >

                Na pewno tej wiedzy im zabrakło. Tu nie mam wątpliwości. Wiedzy i
                kilku innych elementów. Jednak przede wszystkim wiedzy.
                Natomiast nie przesądzam, że każda, gdyby ją miała nie poszłaby do z
                kimś łóżka;)
                • andromeda21 Re: Choroby weneryczne to ... 04.09.07, 14:48
                  > > i wg Ciebie one tak z ogólnej niewiedzy zaciążyły?....
                  >
                  > Na pewno tej wiedzy im zabrakło. Tu nie mam wątpliwości. Wiedzy i
                  > kilku innych elementów. Jednak przede wszystkim wiedzy.

                  heeej, mamy XXI wiek, telewizja do najmniejszej Wsi dociera
                  15 latki doskonale wiedzą co to i do czego jest prezerwatywa
                  ale mogła nie doczytać, że nie w 100% zabezpiecza...
                  no ale ona tak mu się chcaiła w całości oddać
                  albo myślała, że jak będzie bachor, to on się z nią ożeni

                  jakby słuchała prostych rad Koscioła, lepiej by na tym wyszła :)

                  (żeby nie było - nie mówię, że te rady są niezbędne dla
                  wszystkich :))))
      • floo77 tą świadomośc mozne też przekazywać w szkole 04.09.07, 14:02
        bo tak normalnie to nie każdy rodzic rozmawia z dzieckiem, a co
        dopiero o seksie.
        Świadomość - wartości, ok. Ale i jak się zabezpieczyć, ja bym chyba
        puszczała dzieciakom film z porodu ;]
        Aha - to że mówię komuś o prezerwatywie nie znaczy, że zachęcam do
        przypadkowego seksu i w ogóle.
        • adellante1 Re: tą świadomośc mozne też przekazywać w szkole 04.09.07, 14:04
          np po szkolnej imprezie w szkolnej toalecie :)))))))))))
        • ona_28_i_pol Re: tą świadomośc mozne też przekazywać w szkole 04.09.07, 14:12
          Mi Nikt nie puszczał, a jednak wyszłam z Domu z przekonaniem, że to
          coś na tyle szczególnego i ważącego na dalszym życiu możliwymi
          konsekwencjami, że nogdy nie myślałam JAK, a zawsze CZY WARTO..
          widać można, choć niewątpliwie wymaga to pracy i przykładu własnego:)
          Za to scenka, jak Trzynastolatkowi, czyli dzieciuchowi kompletnemu,
          Pan Nauczyciel prezentuje nakładanie gumki na banana, budzi we mnie
          zarówno niesmak, jak i obawę.. Jaką? Ano taką, że nawet jeśli
          wcześniej nie planował spróbować, to teraz ochota na zajęcia
          praktyczne i ciekawośc zrobią swoje..
          • floo77 dzieciaki i tak są tego ciekawe 04.09.07, 14:37
            nie można zakładać, że jak o czymś się nie mówi, to tego nie ma.

            Najgorsze jest to, że dyskusja o edukacji seksualnej zawsze staje
            się walką światopoglądową i myśleniem, że jeśli ktoś pokazuje
            prezerwatywę to zachęca do seksu z kim popadnie i od razu.
            Nikt nie rozmawia, nikt nie edukuje, a dziewczyny, które zachodzą w
            ciąże w szkole są zostawiane same sobie, a jeszcze niejedna pani
            będzie miała dla takiej tylko słowa krytyki.

            Wiedza jest wazna, wiedza o konsekwencjach może uchronić kogoś przed
            pochopnym krokiem. 13latek już o tym myśli, dlaczego więc zakładać,
            że to dopiero nauczyciel obudzi w nim zwierzę, które dopiero teraz
            zobaczy, że ma penisa?
            • ona_28_i_pol bo Rodzice nie potrafią uczyć tego, 04.09.07, 14:50
              czego powinni:) Nie chce mi się powtarzać:)
              Po prostu z nieumiejętności wszczepienia Dzieciom zasad, które
              pozwalałyby na panowanie nad ciekawością świadomości, wtłacza się
              zasady "skoro już masz to robić, to załóż gumkę/łyknij pigułkę". To,
              o czym rzeczywiście mowy już nie ma, to "CZY masz to robić w tym
              wieku, nie będąc w stanie ponieść ew. konsekwencji ani ekonomicznie,
              ani emocjonalnie, ani psychicznie" - bo ŻADEN środek antykoncepcyjny
              nie daje całkowitego zabezpieczenia przed ciążą i chorobami.
              Jak Dzieciak będzie ciekawy, jak to jest podłożyć pod szkołę ogień,
              to też mamy Mu dać wybór zapałki/zapalniczka?? Bo ciekawość weźmie
              górę i nie ma na to rady?? Hm...
    • funny_game Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:09
      Interesujące jest dla mnie to, że nasi wspaniali i nieustraszeni politycy mają
      najwyraźniej jakiś tajemniczy klucz różnicujący zło na to, o którym można mówić
      i to, o którym nie można. Ileż ja bym dała, by ten klucz zrozumieć.
    • ulotne_piekno Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:09
      mój Tata na filmach zawsze mawiał "zamknij oczy, bo sie gryzą"...to chyba
      niewiele miało wspólnego z nauką:)
    • buszmen33 Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:12
      Bo prawda jest taka ze uświadamia nas otoczenie.
      Nikt tak naprawde nie słucha rodziców czy tego co mówią szkole.Sami
      zbieramy doświadczenia od dziecka przez całe życie.
      • funny_game Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:15
        To doświadczenie dostajemy też w ogromnej mierze od rodziców. Niekoniecznie w
        postaci słów.
      • floo77 ja słucham.. ale mnie nikt nie mówił 04.09.07, 14:25
        nikt nie traktuje/nie traktował powaznie, a ja słucham i pamiętam...
    • andromeda21 Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:16
      W niektórych krajach to jest tak: kiedy młoda dama dostaje pierwszy
      okres, to mama zabiera ją do lekarza, który jej przepisuje pigułkę.
      I nie ma niechcianych ciąż. Po co to całe zawracanie głowy z
      edukacją seksualną w szkole? Edukuje ją mama i lekarz. Inne mamy
      wolą inaczej edukować w tym zakresie. Nie angażujmy w to szkoły, bo
      to materia indywidualna, rodzinna i środowiskowa. Zwolennicy
      edukacji seksualnej zrobili z niej coś w rodzaju nowej religii, i
      dlatego wywołują stałe konflikty światopoglądowe. Takich konfliktów
      trzeba unikać.

      stąd też ne ma mowy o chłopcach - w INNYCH krajach.
      Co do meritum - sławetne naciąganie balonika na bananka też nie
      wydaje mi się świetnym pomysłem wychowawczym :)
      • grzech_o_1 Re: Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:30
        Nie wiem jak jest teraz. Ale jak kiedyś byłem w Szwajcarii, to taki
        spot leciał w TV przed każdym programem dla młodzieży.
        I jeszcze taka ciekawostka. Największy procent kobiet używajacych
        stale tabletek anty jest w Arabii Saudyjskiej. Kto by pomyślał?
        • andromeda21 Re: Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:33
          > stale tabletek anty jest w Arabii Saudyjskiej. Kto by pomyślał?

          Kogo to dziwi? Chyba kogoś, kto nie zdaje sobie sprawy, jakie jest
          położnie kobiety w Islamie ;)))
          • grzech_o_1 Re: Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:36
            Islam islamem. Ale to światły kraj bardzo wykształconych ludzi. W
            tym oczywiście kobiet.:)
            • andromeda21 Re: Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:50
              grzech_o_1 napisał:

              > Islam islamem. Ale to światły kraj bardzo wykształconych ludzi. W
              > tym oczywiście kobiet.:)

              świat arabski był wykształcony na długo przed euro-germańskim :)))
              • grzech_o_1 Re: Minister powiedział zaś: 04.09.07, 14:54
                Fakt. Nie mieli swego ciemnego średniowiecza.:)))
      • floo77 ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 14:31
        to kwestia mam i dziewczyn, ale w ogóle.. kwestia która chyba nie
        dotyczy Polski.. kraj dziewic i matek polek niepokalanych...

        Poza tym, zwolennicy edukacji seksualnej nie wywołują konfliktów
        światopoglądowych, robią to osoby identyfikowane z prawica i
        Kościołem Katolickim. Fakty kontra wiara. A czy trzeba walczyć?
        Można informować, nie rezygnując z rozmowy o wartościach, a
        przywoływanie sceny z prezerwatywą i bananem jest jakimś
        trywializowaniem i sprowadzaniem edukacji seksualnej do poziomu
        śmieszności. Przecież takie lekcje to nie "technika" współżycia, ale
        również rozmowa o konsekwencjach. Dzieciaki pytają "BravoGirl", tak
        mogłyby spytać w szkole.
        • andromeda21 Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 14:45
          floo77 napisała:

          > to kwestia mam i dziewczyn, ale w ogóle.. kwestia która chyba nie
          > dotyczy Polski.. kraj dziewic i matek polek niepokalanych...

          nie - on daje przykłąd rozwiązania stosowanego w niektóych krajach
          co równie więc dobrze można wysunąć teze, że Legutko jest za takim
          rozwiązaniem w Polsce...


          > Poza tym, zwolennicy edukacji seksualnej nie wywołują konfliktów
          > światopoglądowych, robią to osoby identyfikowane z prawica i
          > Kościołem Katolickim.

          Kościół ma pogląd - stosuj kalendarzyk, nie stosunkuj się w okresie
          płodnym
          Edukatorzy mówią - a daj spokój, masz tu prezerwatywy, środki
          kremowe, wkładki itd. No jak mimo wszystko, to masz tabletki
          wczesnoporone.
          Jak dla mnie konflikt jest całkiem obustronny.


          > Fakty kontra wiara.

          do moich ulubionych "faktów" należy propagowanie prezerwatywy jako
          środka na AIDS
          równocześnie wswzyscy wiemy, że od czasu do czasu gumka plemnika
          puści
          wielkiego wypasionego plemnika, główka, ogonek....
          a malutki wirusik HIV to chyba ze strachu nie przejdzie....



          > Można informować, nie rezygnując z rozmowy o wartościach, a
          > przywoływanie sceny z prezerwatywą i bananem jest jakimś
          > trywializowaniem i sprowadzaniem edukacji seksualnej do poziomu
          > śmieszności.

          A co jeszcze można robić? Demonstrować pozycje?....


          > Przecież takie lekcje to nie "technika" współżycia, ale
          > również rozmowa o konsekwencjach. Dzieciaki pytają "BravoGirl",
          tak mogłyby spytać w szkole.

          A już nie ma czegoś takiego jak godzina wychowawcza?
          I ile czasu można mówić o tych konsekwencjach?...
          • tygrysio_misio Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 14:47
            Ty w ogole wiesz co sie robi na godzinach wchowawczych?

            • andromeda21 Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 14:52
              tygrysio_misio napisała:

              > Ty w ogole wiesz co sie robi na godzinach wchowawczych?
              >
              za moich czasów pani uzupełniała dziennik, planowała wycieczkę,
              zbierała pieniądze a jak już nic innego nie było do roboty to
              jechała dalej z materiałem z fizyki (bo i fizyczką naszą była)
              • tygrysio_misio Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 14:54
                dokladnie..wiec gdzie tu dublowanie rozmow o konsekwencjach?
                • andromeda21 Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 15:13
                  tygrysio_misio napisała:

                  > dokladnie..wiec gdzie tu dublowanie rozmow o konsekwencjach?
                  tak było i było bez sansu...

                  hah, właśnie dostałem zaszłoroczny plan lekcji wychowawczych
                  (gimnazjum)
                  wybrane zagadnienia:
                  dojrzałość a dorosłość
                  cel i sens mojego życia
                  dlaczego warto dawać i dzielić się czymś z innymi
                  o ludziach niepełnosprawnych
                  kultura bycia
                  konflikty rodzice-dziecko
                  agresja w naszym otoczeniu
                  wpływ tytoniu na nasze zdrowie
                  ja i moja rodzina
                  autorytet, idol, ideał
                  wyrażanie własnych uczuć i emocji

                  a do tego jest jeszcze przedmiot Wychowanie do Życia w Rodzinie ...
                  • tygrysio_misio Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 15:20
                    toz to sciema jest..tez mialam takie tematy zajec...a tak naprawde
                    zajmowano sie wycieczkami do ktorych nigdy nie dochodzilo i w 4
                    klasie obowiazkowo studniowa na kazdych zajeciach
                    • andromeda21 Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 15:26
                      tygrysio_misio napisała:

                      > toz to sciema jest..tez mialam takie tematy zajec...a tak naprawde
                      > zajmowano sie wycieczkami do ktorych nigdy nie dochodzilo i w 4
                      > klasie obowiazkowo studniowa na kazdych zajeciach

                      podobno nie do końća ściema - zresztą zaglądałem też do wychowania
                      do zycia - te same klimaty :) plus film o rozwoju płodu dla tych co
                      Discovery i internetu nie mają...
                      • tygrysio_misio Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 15:33
                        pokaz mi 15 lataka ktory oglada Discovery albo przeszukuje internet
                        w poszukiwaniu informacji o rozwoju plodu
                        • andromeda21 Re: ja to czytam, że on nie tylko twierdzi, że 04.09.07, 16:03
                          tygrysio_misio napisała:

                          > pokaz mi 15 lataka ktory oglada Discovery albo przeszukuje
                          internet
                          > w poszukiwaniu informacji o rozwoju plodu

                          nie pokażę - chronię swoją prywatność
          • floo77 hmm 04.09.07, 15:01
            On się boi mówić zbyt otwarcie - jak każdy polityk.

            KOściół ma jasno określone stanowisko, ale przewaga edukatorów
            polega na tym, że mają obowiązek informować o wszystkich
            możliwościach, również o metodach naturalnych. Nie powinno tak być,
            i moim zdaniem nie jest, że edukatorzy narzucają coś. Mogą
            informować o skuteczności - podając statystyki, to może przeważać
            szalę na rzecz metod w stulu prezerwatywy, ale też mają obowiązek
            informować o ewentualnych zagrożeniach wynikających z brania
            tabletek antykoncepcyjnych - i tu szala przechyla się w stronę metod
            naturalnych.
            Kościół nie może propagować prezerwatyw, edukator ma obowiązek
            informować o wszystkich metodach w bezstronny sposób, a przede
            wszystkim mówić tez o konsekwencjach i uczuć odpowiedzialności, żeby
            dzieciak pomyślał, zanim coś zrobi.

            Piszesz troszeczkę kpiąc, że przecenia się rolę prezerwatywy, że
            wcale nie chroni w 100 procentach. Ale chyba lepiej zabezpieczać
            choć w części, niż wcale, prawda? Mieć jakąś szansę, niż zero szans.
            Oczywiście można nie współżyć, żyć w celibacie i zakłądać, że inni
            też tak żyją, a jesli współżyją to nawet lepiej, że zarażą się HIV
            czy czymś innym jeszcze - niech to będzie kara, tak? Nie mówmy jak
            się zabezpieczać o ile już ktoś ulegnie.. jak się zarazi to będzie
            miał nauczkę na całe życia... dla mnie to jest taki sposób myślenia.
            Sposób myślenia zawistny i bazujący na hipokryzji. Bo ludzie to
            robią... nie ma wielu takich dziwaków jak ja. Ludzie to robią.

            Pytasz co jeszcze można robić na lekcjach wychowania seksualnego i
            uśmiechasz się kpiąco, pisząc o tym, że można jeszcze demonstrowac
            pozycje... To mni eprzeraża szczerze mówiąc, taki sposób myślenia,
            to dokłądnie takie samo myślenie, które zakłada, że mówiąc komuś o
            prezerwatywie, zachęcam tego kogoś do seksu tu i teraz z kim
            popadnie..

            Pytasz ile czasu można mówić o konsekwencjach - myśle, że takie
            lekcje miałyby określoną liczbę godzin, a chcąc powiedzieć o
            wartościach, metodach, konsekwencjach i znowu wartościach - trochę
            czasu to zabierze.

            Piszesz od czego są godziny wychowawcze? Heh.. tia.. jasne, a od
            czego jest dom rodzinny? Godziny wychowcze też mają jakieś tam
            scenariusze obmyślane, oprócz spraw organizacyjnych są tam chyba też
            godziny pomyślane jako rozmowa o różnych postawach, problemach, to
            godzina dla spraw klasowych i spraw ogólnych. Równie dobrze można by
            powiedzieć, że są lekcje biologii albo... religii. Ale Wychowanie
            seksualne ni emogłoby byc na jednym czy drugim przedmiocie moim
            zdaniem, bo to coś więcej niż tylko bioplogia i tylko religia. To i
            wartości, i fizjologia. Po prostu wiedza, bez ideologizacji.
            • andromeda21 Re: hmm 04.09.07, 15:42
              Ależ ja nie mam nic przeciwko edukacji - tyle tylko żę uważam , że
              to wszystko już jest.


              > Piszesz troszeczkę kpiąc, że przecenia się rolę prezerwatywy, że
              > wcale nie chroni w 100 procentach. Ale chyba lepiej zabezpieczać
              > choć w części, niż wcale, prawda? Mieć jakąś szansę, niż zero
              szans.

              Otóż jest dokładnie odwrotnie. Zakładam gumkę i hulaj do Afryki, bo
              przecież jestem doskonale zabezpieczony przed AIDS...(tak mnie
              wyedukowano)

              > Oczywiście można nie współżyć, żyć w celibacie i zakłądać, że inni
              > też tak żyją, a jesli współżyją to nawet lepiej, że zarażą się HIV
              > czy czymś innym jeszcze - niech to będzie kara, tak?

              Co Ty pierdzielisz?...
              Można współżyć i nawet NIE stosując metod "nienaturalnych" nie
              zachodzić w ciążę - faz cyklu Ci chyba nie kuszę tłumaczyć? .. :)
              Można sobie i w bok skakać, ale warto pamiętać, że nawet założenie
              gumki przez Simona nie musi dawać gwarancji.
              By the way - świetny przykład: "ofiary" Simona zdaje się nie były
              małolatami z zapadłej dzielnicy.

              > Pytasz co jeszcze można robić na lekcjach wychowania seksualnego i
              > uśmiechasz się kpiąco, pisząc o tym, że można jeszcze demonstrowac
              > pozycje... To mni eprzeraża szczerze mówiąc, taki sposób myślenia,
              > to dokłądnie takie samo myślenie, które zakłada, że mówiąc komuś o
              > prezerwatywie, zachęcam tego kogoś do seksu tu i teraz z kim
              > popadnie..

              Nie filozuj, tylko odpowiedz - co ma być na tym przedmiocie, czego
              nie ma?....


              > Pytasz ile czasu można mówić o konsekwencjach - myśle, że takie
              > lekcje miałyby określoną liczbę godzin, a chcąc powiedzieć o
              > wartościach, metodach, konsekwencjach i znowu wartościach - trochę
              > czasu to zabierze.

              metody zapobiegania - no może wyciągnie się z 45 minut
              potrzeby seksualne , sfery erogenne itd - druga lekcja
              i co dalej?...

              wartości - o jakie do piiii wartości Ci chodzi
              jakie niby specjalne wartosci się łączą z zagadnien iami wychowania
              seksualnego?

              > Piszesz od czego są godziny wychowawcze? Heh.. tia.. jasne, a od
              > czego jest dom rodzinny? Godziny wychowcze też mają jakieś tam
              > scenariusze obmyślane, oprócz spraw organizacyjnych są tam chyba
              też
              > godziny pomyślane jako rozmowa o różnych postawach, problemach, to
              > godzina dla spraw klasowych i spraw ogólnych. Równie dobrze można
              by
              > powiedzieć, że są lekcje biologii albo... religii. Ale Wychowanie
              > seksualne ni emogłoby byc na jednym czy drugim przedmiocie moim
              > zdaniem, bo to coś więcej niż tylko bioplogia i tylko religia. To
              > wartości, i fizjologia. Po prostu wiedza, bez ideologizacji.

              Powtarzam: rzeczy związanych stricte z seksualności nie zbierze się
              na pełen przedmiot. Sorka
              I tak jest specjalizowany przedmiot wychowanie do żyycia w rodzinie -
              już w innym poście wspomniany.
              Tak naprawdę, to widać, że usiłujesz wyważać otwarte drzwi pod
              fałszywą tezę:

              ze z niewiedzy jest mnóstwo zaciążeń małolat

              W naszym lokalnym gimnazjum są 2 (słownie: dwie) takie sztuki - i to
              bynajmniej wyedukowane :)).
    • tygrysio_misio Re: męskie rozmowy 04.09.07, 14:32
      mi tez nikt nic nie mowil...sama sie dowiedywalam wszytskiego...od
      dziecka musialam wszytsko robic sama..sama sobie wybralam szkole i
      sama dowiadywalam sie o antykoncepcji i dzialaniu mojego organizmu

      ja bylam nastawiona na indywidualizm od malenkiego

      jednak nie wszyscy tak maja..co widac po tych ciazach 12 latek

      ja jestem za edukacja seksualna od podstawowki..poczatkowo jako
      zapoznawania sie z wlasna rozwijajaca sie plcia oraz z
      zroznicowaniem przeciwnej plci...zajecia w grupach jedno-plciowych
      oraz czasem oedukacyjne

      od gimnazjum juz stanowcze uczenie o seksie, o tym jak zachodzi sie
      w ciaze oraz jak sie przed nia uchronic...oraz zajecia etyczne coby
      pobudzic dzieci do myslenia o czyms co nazywaja "godnoscia" itpe
      oraz nauczyc szacunku do drugiej plci

      etyczne a nie religia jakas z zakonnica pokazujaca,ze przestworza
      miedzy wluknami prezerwatywy sa kilkadziesiat razy wieksze od
      plemnikow i to nie ma sensu ;]

      • andromeda21 Re: męskie rozmowy 04.09.07, 15:01
        > ja jestem za edukacja seksualna od podstawowki..poczatkowo jako
        > zapoznawania sie z wlasna rozwijajaca sie plcia oraz z
        > zroznicowaniem przeciwnej plci...

        na biologii już o tym nie uczą?!....


        > od gimnazjum juz stanowcze uczenie o seksie, o tym jak zachodzi
        sie w ciaze

        to o tym już nie uczą na Biologii?...
        nic o motylkach?
        o zasadach dziedziczenia?...


        > oraz jak sie przed nia uchronic...

        UWAGA uczę jak się uchronić przed niechcianą ciążą:
        Nie piepsyć się w okresie płodnym.
        Wężykiem, wężykiem i do domu.

        > oraz zajecia etyczne

        no jest etyka / religia
        szkoda, że nikt nie wybiera etyki


        > etyczne a nie religia jakas z zakonnica pokazujaca,ze przestworza
        > miedzy wluknami prezerwatywy sa kilkadziesiat razy wieksze od
        > plemnikow i to nie ma sensu ;]

        dlaczego nikt nie domaga się rewizji przedmiotu o nazwie religia?
        gdzie w programie są zagadnienia związane z islamem,
        protestantyzmem, religiami/filozofiami wschodu?...
        • tygrysio_misio Re: męskie rozmowy 04.09.07, 15:24

          > na biologii już o tym nie uczą?!....

          nie..na biologii ucza fizjologii a nie psychologicznych aspektow
          wlasnej plci


          > to o tym już nie uczą na Biologii?...
          > nic o motylkach?
          > o zasadach dziedziczenia?...

          nie...na biologii uczy sie juz wszytskiego co sie dzieje po
          wytrysku..zeby dobrze zrozumiec czym jest seks trzeba wyjasnic tez
          troche wiecej z wczesniejszego stadium..i nie mowie o aspektach
          technicznych

          > UWAGA uczę jak się uchronić przed niechcianą ciążą:
          > Nie piepsyć się w okresie płodnym.
          > Wężykiem, wężykiem i do domu.
          >
          > > oraz zajecia etyczne
          >
          > no jest etyka / religia
          > szkoda, że nikt nie wybiera etyki

          wlasnie o to chodzi aby byla obowiazkowa...znaczy sie aby etyka byla
          czescia tego przedmiotu tak jak geometria jest czescia
          matematyki...nie trzeba na tym przedmiocie dodatowo uczyc o
          pomaganiu biednym i innych sasadach etycznych


          > dlaczego nikt nie domaga się rewizji przedmiotu o nazwie religia?
          > gdzie w programie są zagadnienia związane z islamem,
          > protestantyzmem, religiami/filozofiami wschodu?...

          bo to chyba temat na inna rozmowe/...zaloz watek to sie wypowiem
          • andromeda21 Re: męskie rozmowy 04.09.07, 16:06
            tygrysio_misio napisała:

            >
            > > na biologii już o tym nie uczą?!....
            >
            > nie..na biologii ucza fizjologii

            noo, jednak coś zostało


            > a nie psychologicznych aspektow wlasnej plci

            to jest w wychowaniu do życia w rodzinie



            > nie...na biologii uczy sie juz wszytskiego co sie dzieje po
            > wytrysku..zeby dobrze zrozumiec czym jest seks trzeba wyjasnic tez
            > troche wiecej z wczesniejszego stadium..i nie mowie o aspektach
            > technicznych

            harlekiny i TV niedostępne ?
            oraz wychowanie do życia w rodzinie...



            > wlasnie o to chodzi aby byla obowiazkowa...znaczy sie aby etyka
            byla
            > czescia tego przedmiotu tak jak geometria jest czescia

            jest wychowanie do życia itd ....
            Bo Ci zaraz program wkleję :))


            > bo to chyba temat na inna rozmowe/...zaloz watek to sie wypowiem

            nie, bo pascal wytnie
    • metroseksualny_4 Re: męskie rozmowy 06.09.07, 23:08
      Mnie osobiscie uswiadomiło podwórko jak wieksząsć chyba osób ale
      dokładnie wyedukowala mnie mama :) więc dy bylem w szkole juz w 5
      klasie wszystko wiedzialem :)
    • nemo1968 Re: męskie rozmowy 07.09.07, 08:36
      > Pytanie:
      > czy faktycznie powinno być tak, że edukacja seksualna to sprawa
      > kobiet? czy mężczyźni nie muszą nic wiedzieć? czy ojcowie nie
      > rozmawiają z dziećmi?

      - ostatnio córka mnie pytała, co to znaczy "zgwałcić" -
      wytłumaczyłem. Nie rozmawiam z córką o fizjologicznych aspektach
      seksu, choć już wie, że coś takiego jest, i wie jak to z grubsza
      wygląda. Wie, tez po co to się dzieje (miłość + chęć posiadania
      dziecka). Bardzo się przydaje miec zwierzęta w domu, bo choć nie
      podglądała kotów, to dlaczego kotka jest ciężarna wie.
      W związku z tym nazwała (sama ;) kociczkę "Kotka Niecnotka" a ogólna
      sytuację określiła jako "Kotka w ciąży a kot kraży" :)))
      Już rozmawialiśmy o okresie. Ja z niczym się nie plączę, raczej
      przemycam pewne kwestie jako naturalne w życiu codziennym :).
      Np. Mamę boli głowa...
      - Dlaczego ?
      - Bo będzie miec okres.
      - Co to jest okres?
      Odpowiadam jednym zdaniem jak to z grubsza wygląda i mówię - pogadaj
      z mamą o szczegółach.

      Raczej nie wyobrażam sobie rozmów z córką na temat "techniczno-
      fizjologicznych" aspektów seksu :). Poza tym jest jeszcze mała :)

      Ja sam nie rozmawiałem z rodzicami, po prostu wcześniej dowiedziałem
      się od kolegów.

      Dla mnie w tej chwili jest ważne tylko to, zeby córce uświadomić, a
      chyba już to się udało, że jej płciowość w aspekcie seksualnym jest
      jej bardzo pozytywną cechą i wartościa, którą powinna chronić. Czyli
      mówiąc po ludzku: nie pozwalac sobie na głupie żarty, na dotykanie,
      zaczepianie, itd. Wydaje mi się, ze lepiej od razu tak sprawę
      stawiac, że to jest część jej ludzkiej godności i nikt nie ma prawa
      jej do niczego zmuszać ani namawiać. Mam nadzieję, że to rozumie i
      nie będzie podatna na jakiekolwiek sugestie innych w tych sprawach
      do czasu, aż sama będzie świadoma czego chce :).

      > Jak to jest w Waszym przypadku Panowie? Ktoś was.. uświadamiał?
      Czy
      > wy odbędziecie taką rozmowę z synem/córką?


      • ona_28_i_pol Re: męskie rozmowy 07.09.07, 10:15
        Dojrzałość Twojej wypowiedzi mi imponuje.. musiałam to napisać, choć
        rzadko strzelam takie komentarze:) Ale prezentujesz rzadką
        umiejętność - po pierwsze trzeźwego podejścia do tłumaczenia takich
        spraw (nie jesteś czerwieniącym się dzikusem, jakich pośród Rodziców
        w sytuacji usłyszenia pytań z cyklu, wielu..), po drugie dawania
        córce do zrozumienia, że to wartość. A wystarczyłoby powiedzieć
        przed czym i jak się chronić.. gratuluję:)
        • nemo1968 Re: męskie rozmowy 07.09.07, 10:24

          Dziękuję za miłe słowa :), zona aktywnie w tym uczestniczy. Nie
          przeceniałbym mojej roli :)
          • ona_28_i_pol Re: męskie rozmowy 07.09.07, 10:32
            A ja bym ją doceniła, bo Mężczyźni lubią całość sumować "niech Ci
            mama wytłumaczy".. i wsio:) A nt. wartości seksualności Kobieta
            powinna się dowiedzieć właśnie od Ojca. Od Mężczyzny. To jest
            istotny filar w dalszych kontaktach i bredniach, jakie nie raz
            usłyszy od innych "mężczyzn".
    • przemek.plywak Re: męskie rozmowy 07.09.07, 15:56
      jasne, że ojcowie powinni rozmawiać z synami o seksie, tak jak
      powinni rozmawiać o wielu innych sprawach - jeśli są tu ojcowie,
      niech się uderzą w piersi, jak często rozmawiają ze swoimi synami,
      to szerszy problem komunikacji między rodzicami a dziećmi
    • kruk51 Re: męskie rozmowy 08.09.07, 18:41
      Wychowanie seksualne to sprawa obojga rodziców. Ale uwaga ! Rodziców
      wychowanych seksualnie. Najczęściej rodzice też nie są wychowani. Tru
      dno by umieli rozmawiać o seksie ludzie eksperymentujący w młodości i
      podsłuchujący co inni na ten temat wiedzą. Dla tego wychowanie seksual
      ne jest problemem społecznym. A poza tym obyczajowość społeczna utrudnia
      problem uświadamiania.
      • floo77 no ale rodzice zawsze coś wiedzą..bo są rodzicami; 08.09.07, 18:49
        Wydaje się, że kiedyś jakoś się chyba nie mówiło zbyt wiele o tym -
        o życiu seksualnym. Więc rodzice byli zdani na siebie, ale tym
        bardziej powinni chyba zadbać, żeby ich dzieci wiedziały więcej,
        rodzice wiedzą więce, są przecież rodzicami ;-]

        Masz rację, to jest problem społeczny - wychowanie seksualne i wcale
        nie uspokaja fakt, że wokół niby tyle się mówi o seksie, bo trzeba
        jeszcze zobaczyć w jaki sposób to się odbywa i na jakim jest
        poziomie.
Pełna wersja