tygrysio_misio
04.09.07, 16:30
mam takie cos w glowie,ze zawsze jak sie spotkam z kims z kim musze
powaznie pogadac to nic z tego nie wychodzi..mowie o samcu
oczywiscie,bo z samicami nie utrzymuje az taich ontaktow
dlatego glownie, ze bardzo dobrze sie przy tym kims czuje i on tez
nie chce chyba psuc spotkania
ogolnie ciezko sie rozmawia na ciezkie tematy ;]
jest cos taiego co sprawia,ze z nim akurat rozmawia mi sie jeszcze
ciezej. Nie potrafie sie na niego zloscic kiedy go widze.
Kiedy sie spotykamy zawsze jest milo i przyjemnie...ale potem to
gdzies pryska
On ma jakas bariere...niechetnie w ogole daje sie namowic na
spotkanie..iedy juz to wymusze to jest super zajebiscie..konczymy
spotkanie z glupim uczuciem,ze jestem najlepsza;]
co prawda ostatnio bylo miedzy nami niemilo...ale to nie jest powod
zeby odpychac sie ode mnie rekoma i nogami , bo przeciez wystarczy
poswiecic mi troche czasu zeby bylo super
taki glupi uklad..niby jest super itpe...ale jednak uparte nie i juz
ja chyba jestem bardziej uczciwa wobec innych i w obec siebie niz
on...jak widze,ze ktos ogo nie chce startuje do mnie to trzymam go z
daleka,zeby nawet nie pomysla,ze cos moze z tego wyjsc...to jest
najlepsze rozwiazania w takim ukladzie a nie bawic sie w przyjazn
itpe