kurcze, o co chodzi?

11.09.07, 06:12
witam, zastanawiam się czy cośz tego będzie...poznałam jakiś czas
temu faceta; kontakt się urwał na jakiś czas, a ostatnio z powodów
zawodowych znowu się zetknęliśmy. On pracoholik do bólu - czasem się
spotykamy, tak na pół prywatnie, półprywatnie, bo zazwyczaj w
kwestiach zawodowych, ale nasze rozmowy schodzą na prywatne:) bo
naprawdę rozumiemy się wpól słowa, super nam sie rozmawia - możemy
godzinami przez telefon i żadne nie potrafi przerwać - po prostu
super. Kiedyś na moją propozycję spotkania, powiedział, by nie
naciskać i nie chce byc którymśtam z kolei kontaktem w moim
telefonie. Rozmawiamy na bardzo rożne tematy, docinamy sobie,
śmiejemy się z tych samych rzeczy, zaczynamy czesto mówić o tym
samym - on sam stwierdził, ze mnie ubóstwia i rozumiemy się jak mało
kto, ale...no właśnie - kiedyś powiedział, ze nie łączy biznesu z
życiem prywatnym, a już na pewno nie tak szybko:) ale kurcze
normalny facet chciałby, zeby coś było dalej...z drugiej strony ani
on, ani ja nie należymy do tzw. normalnych:) jest
charakterologicznie mocno zdystansowany, ale już i tak sporo w moim
kierunku wykonuje gestów...ale naprawdę rzadko się zdarza, by
odbierać az TAAK na tych samych falach i by pozwalać, by to tak szło
swoim rytmem...tak, wiem, że może tak lepiej, ale spokoju mi to nie
daje, bo taki "suchy" onanizm mozna uprawiać przez 20 lat:) proszę
mnie nie atakować, ze facet nie chce, to dalej tego nie przenosi w
inny wymiar, a ja jestem zranioną panienką, bo to nie tak....ale
wszelkie sugestie z Waszej strony - konstruktywne sugestie, jak
najbardziej wskazane:)
    • smok_sielski Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 08:17
      > proszę mnie nie atakować, ze facet nie chce

      Prawda cię wyzwoli.
      smok
      • kozica111 Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 08:39
        Okrutnik :)
        • nemo1968 Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 08:41
          To twój, prywatny - Kozi pogląd na Smoka :)))) ?
          Że Okrutnik, .... a co ma Koza o Smoku rzec,...? Że Słodki Brutal ?
          • kozica111 Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 09:32
            Koza to koza a nie owca nie?;)

            A jesli chodzi o pytanie kolezanki..nie od dzis wszyscy wiem ze
            jesli mezczyznie zalezy to gotow nawet smoka zabic;) Z tego wniosek
            ze panna dookonala daleko idacej interpretacji.Moja rada-odciac pana
            na chwile.
            • nemo1968 Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 10:03

              Myslę, ze Smoku i Kozą nie pogardzi....:))
    • nemo1968 Re: kurcze, o co chodzi? 11.09.07, 09:04

      Żądasz kategorycznie konstruktywizmu, bronisz się przed atakiem....
      Cóż, my zazwyczej takie panienki, to na przystawkę...na jeden ząb,
      ale spróbuję być choć przez chwilę poważny :))))
      Myślę, ze ten twoj facio to ma małe poczucie wartosci i woli, zeby
      go kobiety wyhaczały :)...
      Albo najzwyklej w świecie - nie jestes w jego typie - i już :).
      Tylko nie pisz teraz, ze jestes ładna, inteligentna i podobasz się
      mezczyznom.....jak widac nie wszystkim ;).
      • fuga27 Re: kurcze, o co chodzi? 12.09.07, 05:18
        Nemo, nie, nie napiszę, ze jestem ładna, inteligentna i podobam się
        wszystkim, bo byłoby to dosyć niefrasobliwe z mojej strony... do
        Smoka: Smoku - nie nie jestem brzydka - to też nie rozwiązuje
        problemu:))
        wydaje mi się, ze gdybym nie była w jego typie, pewne słowa nie
        padałyby, bo każdy facet zna laski i wie, na ile nieopatrznie
        wypowiedziane słowa mogą "zaszkodzić", by potem wyplątać się z
        nich...a on nie należy do ludzi, którzy są wylewni i mówią, by gadać
        tylko. A może to jest tak, ze w pewnymwieku nabywa się cierpliwości
        i te motyle w brzuchu wcale nie są konieczne? Kiedyś ktoś powiedział
        mi: wolę poznać, a potem się zakochać, niż się zakochać, a potem
        dopiero poznawać...i szukać wspólnych elementów. Nie twierdzę, ze w
        tym wypadku tak jest, ale moze to taki gatunek...nie jestem też
        gadułą okrutną, więc opcja bycia kobietą-kumplem też raczej odpada...
        • nemo1968 Re: kurcze, o co chodzi? 12.09.07, 08:44

          > wydaje mi się, ze gdybym nie była w jego typie, pewne słowa nie
          > padałyby, bo każdy facet zna laski i wie, na ile nieopatrznie
          > wypowiedziane słowa mogą "zaszkodzić", by potem wyplątać się z
          > nich...

          - nie przywiązuj do słów uwagi :)))), przywiązuj ją do czynów :)
          Znasz "Paroles, paroles" Dalidy ??? Chcesz, jak piszesz "pewnych"
          słów - nie ma sprawy :). Na pęczki, wypowiedziane w chwili kiedy ich
          oczekujesz, wypowiedziane w ten sposób, ze sama dopowiadasz ich
          końcówki...Aż się zdziwisz, że uznasz je w pewnym momencie za swoje
          myśli....Mężczyn się poznaje po tym co robia, a nie co mówią :)
          My mamy działanie we krwi, w naturze....bajdurzymy wobec Was, bo
          taki jest wymóg chwili i potrzeba autoprezentacji. Kiedy kochamy -
          działamy :)))
          • fuga27 Re: kurcze, o co chodzi? 12.09.07, 11:53
            nie przywiązuję wagi do słów...a co do czynów...jeszcze daleka
            droga.Z drugiej strony pewne jego czyny przemawiają na TAK, ale nie
            dzielę skóry na niedźwiedziu:) jest to gatunek zdeklarowanego
            singla, wiec wcale nie musi sie palic do związku. Zresztą, ok.
            przyjmijmy, ze nie jestem w jego typie:)
    • floo77 może jesteś tylko dobrym kumplem 11.09.07, 09:17
      Dobrze wam się gada, jest jakieś porozumienie w pół słowa, ale.. no
      właśnie, może to tylko gadanie, a nie coś więcej. Kobieta - kumpel,
      a nie kobieta taka po prostu.

      Czy nie jest tak, że jak się z kimś dużo rozmawia [facet z kobietą],
      to nie wychodzi to poza etap rozmowy? Może trudniej jest znaleźć
      kumpla - przyjaciela, niż kobietę? Może "takie" kobiety -
      potencjalne kochanki, dziewczyny, żony, nie mówią zbyt wiele, są po
      kobiecemu powściągliwe? Z góry zaznaczam, że ja nie wiem i tak się
      tylko zastanawiam.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja