Mężczyźni, a hazard...

17.09.07, 11:16
Czy macie panowie słabość do hazardu, czy lubicie ten dreszczyk emocji z nim
związany. Jeśli tak, to jaki rodzaj hazardu to jest, bo wydaje mi się, że pod
to pojęcie można podciągnąć więcej rzeczy, niż się zwyczajowo przyjmuje. A tak
na marginesie, czy wydaje się wam, że więcej jest nałogowców wśród mężczyzn,
czy wśród kobiet...
Pozdrawiam wszystkich nałogowców i tych wolnych od nałogu
mała hazardzistka :)
    • wesmar Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 11:23
      w 90% kasy siedze w akcjach: wig20, chiny, nowa europa, dla
      dopelnienia w ramach klas aktywow posilkuje sie hedzami. Jak sie
      posra na calym swiecie to na ladnych pare lat topie znaczna czesc
      moich oszczednosci. Mozna to nazwac hazardem, ale dlugofalowo raczej
      nie. Przetrwalem spadki dzienne kilku tys, co latwe nie jest.
      Pozdr. dla hazardzistki
      • ginger43 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 11:35
        Wiesz, nie pomyślałam o tym jako hazardzie. Myślę, że są osoby, które inwestują
        w sposób, który można by przyrównać do hazardu, ja inwestuję ostrożnie i
        długofalowo. Myślę, że hazardem jest zainwestowanie ostatniego grosza, celem
        szybkiego pomnożenia.
        • grzech_o_1 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 11:44
          Witaj Gingi.
          Mamy inwestowanie kasy w cele o podwyższonym ryzyku. ale to nie jest
          hazard. Chociaz możemy powiedziec o sobie, że świadomie ryzykujemy.
          Hazard natomiast, to ładowanie kasy we wszelkiego rodzaju gry czy
          zakłady, które z założenia [matematycznie zgodnie z rachunkiem
          prawdopodobieństwa] są grami o tak zwanej sumie ujemnej.
          Hazard oczywiscie może przyjąć cechy ciężkiego, patologicznego
          nałogu. Znam takie osoby.
          Ja absolutnie nie gram w nic.
          Pozdro Gingi.:)))
          • ginger43 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 11:55
            Teraz są takie czasy, że trzeba w coś sensownego (patrz np. fundusze, akcje)
            inwestować jeśli się ma jakiś wolny grosik, ale poza nielicznymi przypadkami,
            nie jest to hazardem. Natomiast co z graniem w karty na pieniądze, zakładami
            piłkarskimi, kasynami, wyścigami konnymi i innymi mniej legalnymi grami
            hazardowymi. Czyżby nikogo to nie kręciło, choćby od czasu do czasu? A tak w
            ogóle, to gdzie się wszyscy podziali, taki tu grobowy spokój zapanował... :(
            • grzech_o_1 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 12:16
              Hazard tak jak i zakłady bukmacherskie jest Gingi oczywiście
              legalny. A ponieważ polega na zwykłym wyciąganiu pieniędzy z
              kieszeni ludzi i przynosi gigantyczne zyski, to musisz mieć koncesję
              i płaci się specjalne podatki.
              Być może jakiś margines nielegalnego podziemia istnieje, ale to
              chyba margines. Przed wojną to się nazywały - szulernie.

              Nie mam pojęcia gdzie się Towarzystwo podziewa. Funni mi się tu
              tylko gdzieś rzuca w oczy.
    • kakarakamuchen Gram w zielone 17.09.07, 12:16
      pliszki i piczi polo pod mostem ;Djak byłam mała (wciąż jestem.) tak- jak była
      młoda, grałam w pikuty, pola, trasy. potem próbowano nauczyć mnie w brudża \(bo
      niby predyspozycje po genach lezą). 20 lat minęło, a ja, tłuczek, ni w ząb. w
      pokera gram.
      • grzech_o_1 Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:25
        Za co ojciec córkę lał?
        Nie za to że grała w karty, tylko za to że chciała się odegrać.

        Oczywiście że w zielone grałem. Hazardowo w czasach szkolnych. W
        klasy z dziewczynami, w gumę, w cymbergaja, w karty rzńąłem w durnia
        i wojnę. No i w klipę itd.
        KLIPA!!! To była gra! Golf miliarderów to nędzna namiastka.

        Witaj Karakanku.:)))

        • grzech_o_1 Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:32
          Aha. W pikuty byłem szkolnej klasie mistrzowskiej. Z łatwością
          przechodziłem wszystkie stopnie wtajemniczenia. Ale nauka sporo
          krwawych ran kosztowała.
          • wininia Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:34
            a rzucałeś 'skobelki'/takie z drucika /w nogi dziewczyn?
            albo kładłes lusterko na podłodze
            • grzech_o_1 Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:38
              'Skobelków' się nie rzucało tylko strzelało nimi z cienkiej gumki
              założonej na dwa rozcapierzone palce.:)))
              Lusterka sobie nie przypominam. Ja byłem bardzo grzeczny.
      • wininia Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:32
        kupuję losy na każdym Odpuście
        • grzech_o_1 Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:41
          Losy to mi się zdarzało kupować na loteriach fantowych szkolnych czy
          na wiejskich zabawach. Ale to ciągnęły dziewczyny a ja buliłem.:)))
      • ginger43 Re: Gram w zielone 17.09.07, 12:35
        kakarakamuchen napisała:

        > w pokera gram.

        A w rozbieranego grałaś kiedyś, to jest dopiero zabawa :))) Ja nie grywam w
        karty, ale kiedyś na żaglach trzymałam latarkę jak towarzycho grało, do dzisiaj
        się ze mnie śmieją, że asekurantka jestem. Kolega przegrywał i ... nic, bo
        dziewczynom odwagi nie wystarczyło. Mam wrażenie, że nawet się obawiały, żeby
        sam się nie obnażył do końca, ech jakie my grzeczne byłyśmy
    • wininia Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 12:29
      Mój Tata grał tyle lat w "Lajkonika" i nigdy nic nie wygrał.
      Ja gram w toto -specjalne i nigdy nic nie wygrałam
      • grzech_o_1 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 12:35
        Winińka. To hazard, czyli gra o sumie ujemnej. Czyli z założenia
        masz przegrywać kasę. Dlatego nigdy w życiu nie wypełniłem ani
        jednego kuponu totka i nie gram w nic.:)))


        Spiżarnia już na zimę załadowana? Groch i fasola wyłuskane?
    • grzech_o_1 Re: Mężczyźni, a hazard... 17.09.07, 12:46
      Co do kobiet. Ja znam jedną co sporo gra na różnych automatach co to
      stoją po barach i pubach.
      Ale kiedyś płynąłem promem ze Szecji do Finlandii. Prom gigant, 3
      tysiace pasażerów. Na pokładzie promenadowym automatów było od
      jasnej anielki. No i Szwedki i Finki grały namiętnia.

      To z hazardu chyba pochodzi powiedzenie - 'postawić wszystko na
      jedną kartę'. I w różnych sytuacjach życiowych nie waham się tego
      robić. I o dziwo, przeważnie dobrze na tym wychodzę.:)
    • brunet.biust.fan.22 ja. bukmacherka. czytac !!!! 18.09.07, 01:29
      w tym co napisze trzeba "siedziec troszeczku" wiec co niektore osoby moga sie nie znac :)


      obstawiam tylko tenis kobiecy (WTA Tour). 1,5 roku. nie interesuje mnie to ze zakladow na pilke nozna jest 900 i jest tam 35 lig. kto by sie jakas pipidowa interesowal z koziel wolki ? haha.... 20 facetow latajacych za pilka. ja wole plec piekna. dziewczyny na ekranie sledze od polowy 2004. o zawodniczce z czolowki WTA powiem ci wiecej niz niejeden kibol o swojej druzynie pilkarskiej lub calej lidze. bo tutaj nie chodzi tylko o to, ktora wygra ale tez jak wyglada, ktora brzydka, ktora ladna, jaka figura, jaki stroj wprowadza (moda na korcie) czy umie sie pogodzic z porazka i jak reaguje, itd. po prostu takie kobiece odruchy w sporcie :) kto nie oglada dluzej ten nie zrozumie. widzialem mecze gdzie zawodniczka wygrala pewnie I seta 6:0 po czym w II i III lapala dola fizycznego i przegrywala calosc. samo zycie. ktos powiedzial ze to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych dyscyplin.


      google twoim przyjacielem. jest wiele forow i stron pomocnych. trzeba "tylko" znac jezyki obce (jak to jest ? po angielsku betting, po niemiecu wetten, a jak ktos zna w innych jezykach to niech dopisze :-) ). jako przyklad moge podac niedawny mecz Williams-Jankovic. ne jednym z ogolnoswiatowych forow bylo glosowanie, kto wygra... jestem debilem, cieciem, ciota, ktora sie kompletnie nie zna na tej dyscyplinie. wchodze tam, patrze a tu: Williams - 200000 glosow, Jankovic - 2000 glosow. aha... to juz wiem na kogo postawic. sytuacje mozna mnozyc. wiadomo tylko, ze takiego turnieju z Wielkiego Szlema z pula nagrod 11000000 $ nie mozna porownywac do wiejskich turniejkow za 300-600k $. bo nawet gdybym sam byl taka zawodniczka to o takie male $ nie chcialoby mi sie grac zawsze na wysokich obrotach :) dlatego tu czeste niespodzianki sie zdazaja. aha. noi sa rozne nawierzchnie tenisowe wiec to tez radze wziac pod uwage laikom.


      za drugi tydzien US OPEN zarobilem "na czysto" +2500 PLN. jest to moja pierwsza tak duza kasa ale sie nie tym staram "nie podniecac".
      widzialem i czytalem historie innych. znam rozne opowiastki. widzialem ludzi, ktorzy sie chwalili kuponem: 500 zl --> 10.000 zltrafionym. mniejsze wygrane tez sa. wieksze pewnie tez. wiem, te ze pewno raczej wiekszosc ludzi siedzi cicho i nie pisze o swoich sukcesach :) po moim przykladzie sam sie przekonalem ze realne jest sobie "dorabiac" co miesiac na czysto 500-3000. jesli tylko masz swoj sposob i nie boisz sie postawic kasy. bo to co stawiasz (trzeba miec swiadomosc) ze moze byc spisane na straty.


      w ocenie na "kogo" postawic kieruje sie wlasnym doswiadczeniem, tym co zobaczylem w TV, typami uzytkownikow z przeroznych stron/forow. w wiekszosci sie trafia ale niespodzianki tez sie zdarzaja. ogolnie jednak jestem na sporym plusie 8-).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja