Dodaj do ulubionych

czy kobieta z zezem ma u was szansę?

08.10.07, 21:41
pytanie do panow- czy kobieta z dosc duzym zezem ma u was szanse?
Obserwuj wątek
            • dziadek_54 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 08:29
              Nikt nie mowi , ze kogos obrazasz, nie nadinterpretuj.
              Chodzi o to , ze sama sie tym nakrecasz i , prawdopodobnie , chcesz
              na zez zwalic wine za jakies tam swoje niepowodzenia.
              To nie jest sredniowiecze , jakakolwiek ulomnosc cielesna nie jest w
              stanie wykluczyc czlowieka z zycia publicznego , rodzinnego czy
              zawodowego.
              Wiesz o tym rownie dobrze jak ja , a przykladow mozna by podac
              milion.
              Pisanie takich tryndolow odsuwa Cie od prawdziwej walki o sukces.
              (bez wzgledu na to o jaka dziedzine chodzi).
              Na innym forum przeczytalem ze facet ma problemy w pracy bo ma
              malego penisa i to przeszkadza mu byc mezczyzna.
              Zreszta fora pelne sa takich watkow.
              Patrz zebys miala w glowie i wsrod takich ludzi szukaj partnerow.
              Oni nie beda patrzyli na Twojego zeza , a reszte po prostu olej.
              A co do lamania regulaminu to poczytaj naglowek forum , szczegolnie
              akapit o wyszukiwarce.
              Pozdrwiam .
            • dziadek_54 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 08:35
              A Ty co profesje zmieniles i myslisz mi chleb odbierac?
              Niech sie nad soba nie roztkliwia tylko wezmie do roboty.
              Zobacz tego Reve czy jak on tam sie nazywal, dopiero na wozku stal
              sie normalnym czlowiekiem.
              A ten fizyk , taki pokrecony , co nie mowi nawert a dostal nobla.
              Zez , a co to jest zez, jakby byla fajna babka to patrzylbys na to ?
              • falcon87 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 10:32
                Moim skromnym zdaniem zez wielu dziewczynom dodaje uroku. Znam dziewczynę, która
                mi się podoba, stara się ukryć zeza grzywką. Rozumiem to, ale najważniejsze w
                człowieku jest to "coś" w oczach. Zez nie przeszkadza.

                Jeszcze jedna kwestia. Większość ludzi nosi ze sobą... nie - właściwie dźwiga
                ze sobą jakieś kompleksy. A to mały penis, a to odstające uszy, ktoś inny jest
                łysy, a ktoś ma jedną nogę krótszą od drugiej. Ja też mam kompleksy (dokładnie
                jeden duży). Ale zdaję sobie sprawę że problem tkwi TYLKO we mnie. Myślę sobie o
                ludziach najbardziej lubianych przez otoczenie. I się okazuje? To nie są ci
                doskonali fizycznie, ale właśnie ci z nadwagą, krzywymi nogami itp. Ale
                poradzili sobie ze swoimi kompleksami. I to tutaj chodzi. Wtedy w oczach jest to
                "coś" a reszta staje się nieważna. Są wieksze problemy wokół nas, wyobraź sobie
                że w Twojej dzielnicy są ludzie, którzy być może nigdy nie wstaną z łóżka.
                • sheffieldian Słusznie! Brzydota i niedoskonałość tkwi przede 04.11.07, 12:36
                  wszystkim w głowach. Ludzie są tak cudownie różni, tak odmienni od
                  siebie, dzięki temu świat nie jest monotonny i beznadziejnie nudny.
                  Kobieta mojego życia ma właśnie zeza i nie przeszkadza mi to
                  zupełnie:) Kochamy się, i mówiąc szczerze zwróciłem na nią uwagę
                  przez tę "ułomność" właśnie.
        • grzech_o_1 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 08.10.07, 22:36
          Niestety, nie jestem okulistą. Więc napisałem tyle, o czym mam jaką
          taką orientację.
          Kiedyś to były barzo powazne problemy. Ale teraz okulistyka jest
          tak zaawansowana, że z wieloma rzeczami sobie radzi bez problemu.
          Próbuj dalej. Głowa do góry.
          A wierz mi, są większe kłopoty na tym świecie. Jeżeli w nicku, Twój
          wiek, to jesteś bardzo młoda. Całe życie przed Tobą.
          Pozdrawiam. I głowa do góry.:)))
            • nowa76 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 08.10.07, 22:49
              img225.imageshack.us/my.php?image=zdjcie011db0.jpg
              img404.imageshack.us/my.php?image=zdjcie009ju2.jpg
              img218.imageshack.us/my.php?image=imagesih9.jpg
              img179.imageshack.us/my.php?image=images4kl7.jpg
              img400.imageshack.us/img400/9390/images5md7.jpg
              • ginger43 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 10:03
                Czy Ty nie przesadzasz? Lekko Ci oko ucieka, ale to nie jest duży
                zez! Zupełnie co innego spodziewałam się zobaczyć na tym zdjęciu.
                Praktycznie jeśli będziesz zachowywać się naturalnie, nikt nie
                będzie na to zwracać uwagi. Poza tym masz całkiem ładne oczy.
                Spróbuj ćwiczyć jogę, to super robi także na oczy.
              • tapatik Przesadzasz. 10.10.07, 11:49
                Problem nie leży w Twoich oczach, tylko w Twoim przekonaniu, że zez jest czymś co odstrasza facetów.
                Jeśli przestaniesz o tym myśleć, skupisz się na swoich zaletach, będziesz mieć świadomość swojej seksualności, zaczniesz widzeić siebie jako kobietę, która podoba się mężczyznom, to pozbędziesz się problemu. Zaczniesz mieć za to inny: nadmiar adoratorów. :-)
                • nowa76 Re: Przesadzasz. 10.10.07, 11:53
                  wiesz ten poglad nie wyssalam z palca. jedna osoba juz tu wczesniej pisala jakie
                  byly rakcje po jej operacji oczu. kilku facetow powiedzialo : "szanse na
                  zamążpojscie wzrosly" jednym z nich byl nawet lekarz. ja rowniez spotykam sie z
                  takimi opiniami typu: " no co Ty ona ładna przeciez ma zeza" albo " co??? ta
                  zezowata" itp itd. wiec jak mozna budowac poczucie wlasnej wartosci
                  • tapatik Re: Przesadzasz. 10.10.07, 12:06
                    Właśnie pisząc w ten sposób niszczysz swoje poczucie własnej wartości. Czy to chcesz osiągnąć? Myślę, że chcesz osiągnąć zupełnie przeciwny efekt.
                    Dam Ci taki przykład:
                    Ty masz problem z oczami, a są kobiety, które mają problem z wielkością biustu i kombinują niebezpieczne często operacje, aby ten biust był ładniejszy (czyt. miał odpowiedni rozmiar). Tymczasem nie każdy facet zwraca uwagę na wielkość, więc zamiast zbierać kasę na operację lepiej by zrobiły szukając odpowiedniego faceta.

                    Zauważ, to jest kolejny Twój post. Sama się nakręcasz, że jesteś nieatrakcyjna. Tymczasem atrakcyjność kobiety tkwi w mózgu. Jeśli zaczniesz inaczej myśleć znajdziesz mężczyznę, który będzie Tobą zainteresowany, bo zauważy w Tobie kobiecość. I to będzie dla niego najważniejsze.
            • grzech_o_1 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 08.10.07, 22:55
              Co mogę jeszcze powiedzieć? Trzymaj się i próbuj.
              Syn mojej szwagierki miał bardzo poważną wadę wzroku od urodzenia.
              Nie powiem teraz dokładnie na czym polegała. Ale miał operację
              dopiero gdy skończył 20 lat. Tak długo czekali lekarze, aż organizm
              dojrzeje i wszystko przetanie się już rozwijać. Aż bedzie
              całkowicie ukształtowane. Zoperowali dopiero wtedy. Efekt
              znakomity. W klinice w Katowicach.
              :)))
                • protoplex Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 19:36
                  Oczywiście że ma szansę... ja na zeza patrzyłem z 5 sek. a potem zacząłem patrzeć w oczy: kolor oczu, ich oprawa, brwi i cała reszta. Twój zez chociaż najbardziej widoczny zawrócił tylko pierwszych 5 sek. mojej uwagi. Ty zapewne myślisz że jesteś jednym wielkim chodzącym zezem, ale Twoją urodę - Twoją osobowość - opisuje znacznie więcej czynników, a facet wybierając partnerkę ocenia całość. Z naszego punktu widzenia twój zez to zaledwie 1% całego twojego obrazu, więc nie panikuj. Nie jest tak źle, gorzej by było gdybyś wyglądała jak Doda :-) Wtedy już nie miałabyś szans na żadnego normalnego faceta.

                  Pozdrawiam
      • nowa76 Re: Podwójne ;) 09.10.07, 11:56
        nie widze podwojnie to jakis kolejny mit . osoba z zezem widzi raczej normalnie
        jak kazda inna osoaba ktora ma jakas tam wade wzroku np krotkowzrocznosc czy
        dalekowzrocznosc
        • kookardka Re: Podwójne ;) 09.10.07, 12:21
          heeej, nie gniewaj się, tak mi się skojarzyło :) Nie przejmuj
          się tak swoją wadą wzroku :) To naprawdę nie ma aż takiego
          znaczenia jak Ci się wydaje ... potraktuj to z humorem ...
          jedni są bardziej puszyści, inni szczapowato chudzi, jedni mają
          zeza, a inni wadę wymowy ... Popracuj nad swoimi pasjami, nad
          tym byś była ciekawym, fajnym, wesołym dobrym człowiekiem, tacy
          ludzie przyciągają innych ... Polub siebie za to jaka jesteś :)))
          To jest Twoja wartość ... kocha się innych za to jakimi są ludźmi,
          a na kochanie trzeba sobie "zapracować".

          Ludzie, którzy patrzą na Ciebie przez pryzmat Twojej wady
          i Twoją wartość jako człowieka dyskryminują poprzez tę wadę
          to głupcy są, a takimi nie warto się przejmować.

          Jeśli bardzo doskwiera Ci ta sprawa, to pomyśl o tym,
          by skorzystać z rady psychologa. Mówię całkiem poważnie.
          • dziadek_54 Re: Podwójne ;) 09.10.07, 12:30
            Żadko , od pewnego czasu , zgadzam sie z Toba ale tym razem prawie w
            100%.
            Napisalem troche wyzej cos podobnego tylko "zdziebko" innym
            jezykiem. :))
            Jedyne co mi sie w Twojej wypowiedzi nie podoba to akapit o
            psychologach. Przezylem sporo lat i sporo widzialem i slyszalem.
            Ale nigdy nie spotkalem nikogo komu pomoglby psucholog, chyba ze w
            oproznianiu kieszeni.
            Pozdrawiam .
            • kookardka Re: Podwójne ;) 09.10.07, 13:15
              W tym przypadku bardzo dużo zależy od nastawienia pacjenta i jego
              pracy własnej. Dentysta, czy chirurg zrobią coś za Ciebie, tutaj
              psycholog jest od tego by pokierowac Tobą i pokazać Ci możliwości...
              Nic za Ciebie nie zrobi, robisz wszystko sam - i to jest kluczowe.

              U nas w kraju, niestety, powszechnie uważa się, że psycholog czy
              psychiatra to zło konieczne - wstyd i ostateczność ... Nie ma
              kultury korzystania z pomocy tych specjalistów, nie ma takich zajęć
              w szkołach dla dzieci dlatego wiele osób męczy się przez pół życia,
              albo i całe żyjąc w kompletnej nieświadomości, ze to można zmienić
              i przestać się męczyć ... Ja np wiem, że gdybym w szkole średniej
              miała przedmioty związane z kontrolą emocji, z otwartą komunikacją,
              czy z asertywnością to w dorosłe życie weszłabym z zupełnie innym
              plecakiem odporności na głupotę innych ludzi ;) Nie każdy ma
              możliwość i potrzebę zgłębiania tych sfer swojej psychiki, ale
              naprawdę warto - im szybciej tym lepiej ... to otwiera oczy,
              pozwala pozbyć się uprzedzeń, przestać przejmować się tym co ludzie
              powiedzą, trzymać swój kurs, oddzielać ziarno od plew, trzymać się
              bliżej środka nie popadając ze skrajności w skrajność, nie poświęcać
              się, nie uzależniać, nie oczekiwać itd ... wygodniej i łatwiej
              się żyje, gdy człowiek wie już to co na takich zajęciach można
              przyswoić ... kto powiedział, ze można uczyć się życia tylko na
              własnych błędach ? a taka terapia u psychologa polega właśnie na
              pokazaniu róznych możliwości postrzegania tej samej sprawy, zmianie
              podejścia do wielu zagadnień, ktore teraz męczą i bolą, a po terapii
              są do opanowania i do zaakceptowania ...

              Dlatego nie zgadzam się z takim zaniżaniem wagi tej dziedziny
              jako nauki i takich lekarzy jako marnych specjalistów. Przez takie
              podejście, wielu trafia do szpitala psychiatrycznego zbyt późno ...
              chojraki co to wszystkie rozumy pozjadali leżą potem jak rośliny
              na łóżkach i gapią się otępiałym wzrokiem w sufit, bo zjadły ich
              wyrzuty sumienia z powodu krzywdy, którą zrobili innym ...
              bo dobiły ich frustracje, z którynmi nie umieli sobie poradzić
              i przez to stracili w życiu coś cennego itd ... z psychiką nie ma
              żartów,lepiej reagować wcześniej niż potem wyciągać się z depresji
              prochami ...
              • dziadek_54 Re: Podwójne ;) 09.10.07, 16:27
                Przykro mi , ale nadal nie umiem z Toba rozmawiac.
                Mieszasz psychologie z psychiatria, zonglujesz sloganami , do
                prostej rzeczy wplatujesz przypadki ciezkich chorob psychicznych
                ( pozumiem ze wedlug Ciebie , te "roslinki" leczyc beda
                psychologowie?Tak?.
                To nie dla mnie , zycze Ci milego dnia. :)))
                • kookardka Re: Podwójne ;) 09.10.07, 16:47
                  Wg Ciebie mieszam pojęcia i rzucam sloganami ... ale to życie
                  jest ... ostatnio dużo się tym tematem interesowałam z konieczności
                  bardziej niż dla przyjemności ... jak dla mnie to wszystko razem
                  się zazębia i jedno z drugiego wynika, może dlatego widzę to
                  wszystko w szerszym kontekście. Jak w porę trafisz do psychologa
                  to być może psychiatra nie będzie potrzebny ...
                • kookardka Re: Podwójne ;) 09.10.07, 16:55
                  Poza tym odnoszę wrażenie, że jak zwykle używając tego śmiesznego
                  argumentu ludzi w Twoim wieku " jestem starszy i mądrzejszy"
                  na siłę chcesz pokazać mi, że nie mam racji. Jak zwykle rzucasz
                  granat do ogródka i w nogi, bo brak Ci porządnych argumentów.
                  A jeśli je masz to poproszę o konkrety :
                  jakich sloganów używam, w którym miejscu pomieszałam psychologię
                  z psychiatrią ? Gdzie ja napisałam, że "roślinki" będą leczyć
                  psycholodzy ?
                • grzech_o_1 Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 09.10.07, 21:39
                  'wpieprzyć'.
                  Po pierwsze, przeczytaj bardzo uważnie post Kokardki.
                  Po drugie. Popracuj wiele lat z tysiącami luudzi. w firmie.
                  Jednocześnie udzi płci obojga. Pokieruj wiele lat wielkimi
                  zespołami ludzkimi. Pomijam sparawy czysto zawodowe, ale
                  jednocześnie jak w wielich zespołach wyciskają swe piętno sprawy
                  prywatne, rodzinne i co tam jeszcze chcesz. Bądź zmuszony, tak jak
                  w Twym rejonie powozić ludzi do Tworek. A jednoczenie to sa Twoi
                  pracownicy, wiele lat. A więc zainteresowanie ich losem. Kupa wizyt
                  w Tworkach na oddziałach. Rozmów z ordynatorami, psychiatrami, z
                  rodzinami. Spróbuj mieć takie doświadczenie.
                  A ja mam. Ogrom lat.
                  Nawet nie wiesz, co ludzie potrafią przezywac z powodów błachych z
                  Twego czy mego punktu widzenia. A dla nich to są tragedie zyciowe.
                  I zaradź temu.
                  Oczywiście możesz to olać. Zostawić człowieka samemu sobie
                  stwierdzając że z gówna robi widły. Ale przetłumacz mu to.
                  Jak przetłumaczysz? Od takiego tłumaczenia i terapi są fachowcy.

                  Dziwię się co jakiś czas Dziadek.
                  Masz 54 lata. A tak często marudzisz, jak kilkunastolatek. No i
                  znawca wszelkich prawd objawionych.

                  Powtarzam.
                  Zadaj sobie do diabła trud i przeczytaj dokładnie post Kokardki.
                  I zrozum go do cholery.
                  Bo tu młodzież czyta Twe posty.
                  • dziadek_54 Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 10.10.07, 08:50
                    Powiem tak : nie bede odpowiadal na post kokardki , bo zrobilem to
                    wczoraj.
                    Jednak Twoj serdeczny przyjaciel usunal wszystkie moje odpowiedzi a
                    kokardki zostawil , probujac zrobic ze mnie idiote.
                    Ale mnie to lotto , ja nie mam ambicji podobania sie wszystkim.
                    To tylko jeszcze jeden dowod na to ze tu sie pisac nie da dopuki
                    forum rzadzi psychopata.
                    Nie da sie tego zamknac jednym postem a robic "wykladu" mnie sie nie
                    chce.
                    Pozdrawiam z ranca.
                    A osobiste wycieczki mozesz sobie darowac.
                  • kookardka Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 11.10.07, 11:01
                    > Nawet nie wiesz, co ludzie potrafią przezywac z powodów błachych z
                    > Twego czy mego punktu widzenia. A dla nich to są tragedie zyciowe.
                    > I zaradź temu.
                    > Oczywiście możesz to olać. Zostawić człowieka samemu sobie
                    > stwierdzając że z gówna robi widły. Ale przetłumacz mu to.
                    > Jak przetłumaczysz? Od takiego tłumaczenia i terapi są fachowcy.

                    Spychanie tej dziedziny na margines, ośmieszanie i bagatelizowanie
                    jej znaczenia w naszym życiu niestety, powoduje, ze często ludzie
                    trafiają do specjalisty zbyt późno, albo na tyle późno, że
                    zniszczenia są do odpracowania przez lata, o ile wogóle się uda ...

                    Brak świadomości jak bardzo istotna jest to sfera życia
                    ( piszę o higienie psychiki) prowadzi do strasznych w skutkach
                    zaniedbań, niedopatrzeń i tragedii ... Często nie zdajemy sobie
                    sprawy, że mamy do czynienia z osobą chorą, która wymaga pomocy,
                    tylko bagatelizujemy sygnały, ośmieszamy jej poglądy, uznajemy
                    ją za dziwadło a potem okazuje się, ze to wszystko co mówiła,
                    co robiła to były objawy np schizofrenii, która w ukryciu rozwijała
                    się przez lata ... Cżesto swoim nieświadomym zachowaniem możemy
                    narobić chorej osobie wiele szkód... psychika ludzka jest bardzo
                    krucha, czasem wystarczy jedno wydarzenie, które przeważa szalę.





                      • binia-kinia Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 12.10.07, 11:18
                        dziadek 54 tak czytam co wypisujesz i muszę stwierdzić, że jest to
                        żenujące.Pomyśl, jeśli Twoja córka, tak z dnia na dzień przestanie
                        radzić sobie z problemami, wreszcie będzie mówić o samobójstwie lub
                        przestanie sie odzywac do wszystkich, siedząc i patrząc w jeden
                        punkt.To co ty zrobisz? Zaprowadzisz ją do dentysty? Takich
                        przypadków jest mnóstwo, widziałam na własne oczy, gdzie osoby
                        tryskajace energią w ciagu kilku miesiecy, traciły chęć do życia i
                        dalszej egzystencji.
                        • kookardka Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 12.10.07, 11:43
                          Po pierwsze to myślę, że nie zauważy,że potrzebna jej pomoc,
                          a jej zachowanie uzna za fanaberię i będzie awanturował się,
                          że jej się w dupie poprzewracało, że zrobiła się leniwa i
                          krnąbrna ... i zacznie ośmieszać jej poglądy, deprecjonować
                          poczucie wartości ( bo głupia jest) ... potem dziewczyna zamknie
                          się w sobie i dojdzie do wniosku, że nikt jej nie rozumie ...
                          albo samobójstwo, albo narkotyki ... potem szpital, bo psycholog
                          już nie pomoże ... tu się moge zgodzić, ze w wielu przypadkach
                          psycholog nie pomoże - bo już jest za późno ...

                          to tylko czarny scenariusz ... ale wszystko zaczyna się od tego,
                          że niewielu jest rodziców, którzy umieją wyposażyć dzieci w pancerz
                          odporności, często nieświadomie popełniają całą masę błędów
                          wychowawczych, które potem czkawką odbijają się przez całe życie ...
                          psychoterapia często sięga do dzieciństwa, bo okazuje się, że tam
                          zaczął się problem ... i to nie wina rodziców, tylko braków w
                          systemie oświaty, to wina stereotypów i uprzedzeń przez lata
                          utrwalanych w naszych głowach - brak zwyczaju korzystania
                          z pomocy specjalistów, brak zainteresowania higieną psychiczną,
                          brak przedmiotów w szkole, które przygotują do życia w rodzinie,
                          do życia w społeczeństwie i reagowania w trudnych sytuacjach ...
                          • kookardka Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 12.10.07, 11:48
                            i nie mam na mysli przedmiotu co to jakiś czas temu miał być
                            wprowadzony do szkół - przygotowanie do życia w rodzinie...
                            bardziej chodzi mi o szeroko rozumianą asertywność, komunikację
                            z ludźmi, techniki reagowania na stres i kontrolowania emocji ...
                            znajomośc tych metod i tych zagadnień, ale czynna znajomość
                            przećwiczona w grupie i w życiu naprawdę je ułatwia :)))
                            a przynajmniej mniej komplikuje wiele spraw ...
                          • binia-kinia Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 12.10.07, 15:21
                            kokardko masz rację, rodzice popełniają mase błędów wychowaczych,
                            nie zauwazają zmian w zachowaniu dziecka,tak jak napisałaś myśląc,
                            że to fanaberie, ale niestety czasami jest to wołanie o pomoc,
                            której jeśli nie uzyskają moze doprowadzić do bardzo tragicznych
                            kosekwencji. Natomiast jeśli chodzi o pancerz, to owszem mozna
                            pomóc, nauczyć pewnych zachowań w reacji na stres, ale niestety,
                            rodzimy się już, albo mocni psychicznie albo bardzo słabi.Dlatego
                            najważniejsza jest rola rodziców szczególnie dla dziecka nie tylko
                            rodzicem, ale iw tym drugim przypadku by być nie tylko dobrym
                            rodzicem, ale i również dobrym psychologiem.Pozdrawiam.
                        • dziadek_54 Re: Przepsaszam Dziadek. ale tym razem muszę się 12.10.07, 12:37
                          Mysle ze przeczytalas nieuwaznie.
                          Nie odmawiam "uzytecznosci" psychiatrii ktora jest dziedzina
                          medycyny , tak samo jak kazda inna.
                          Ja tylko psychologow mam za kretaczy i oszustow, (wtedy gdy
                          probuja "leczyc"). W wielu innych okolicznosciach moze i sa
                          potrzebni , ale nie otym byla mowa.
                          A to jest roznica.
                          Jesli , nie daj Boze , takie niszczescie spotka moja corke , to
                          zwroce sie do tradycyjnej medycyny , czyli do psychiatry o pomoc.
                          Pozdrawiam .
        • grzech_o_1 Re: Podwójne ;) 09.10.07, 12:41
          Podwójne szanse.
          Uśmiechnij się. Pamiętaj, zawsze ta odrobina poczucia humoru.
          Ja mam odstające uszy i jestem kompletny mańkut. I żadnych
          kompleksów.
          Pozdrawiam i powodzenia.:)))
    • dzikoozka Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 12:48
      Nie jestem facetem ale coś Ci napisze.
      Mam wrażenie, ze jesteś "zafiksowana" na punkcie tej wady.
      Sama mam problemy ze wzrokiem i wiem jak to utrudnia zycie (nie mogę
      prowadzić, nie mogę samodzielnie poruszac sie w nocy w nieznanym mi
      otoczeniu, czasami potykam sie albo niechcący potrącam ludzi). Mimo
      to nie skupiam sie na tej ułomności. Staram sie o niej nie myśleć,
      myslę o tym co mam do zrobienia, na co mam ochotę, co dzisiaj
      fajnego zrobię, takie "normalne" podejście pozwala innym zapomnieć o
      moim "braku". Ludzie lubią mnie (albo i nie) nie z powodu jakiejs
      wady fizycznej, ale z powodu zalet czy wad ducha (mam nadzieję ;))
      Życzę Ci pozytywnego spojrzenia (:)) na ludzi, wiary we własne siły
      i zalety, a nikt nie będzie patrzył na Twojego "zeza",nie będzie on
      miał znaczenia wobec np. fantastycznego poczucia humoru, szerokiej
      wiedzy w dziedzinie historii jazzu czy rewelacyjnego stylu pływania
      żabka :))
      • purpurowa_komnata Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 21:36
        Myślę tak samo. Poza tym zez nie był głownym moim problemem w
        życiu.Mam swoje ograniczenia, które dla wielu osób mogą wydać się
        śmieszne- staram się jednak nie poddawać i nie pokazywać tego- nie
        miałam na nie wpływu. Można albo się tym zamartwiać albo odnaleźć w
        sobie inne wartości.
      • nowa76 Re: ma :) 09.10.07, 19:34
        no w tym to raczej nie. tylko zdaje sobie sprawe ze nie kazdy facet chcialby
        miec zezowata dziewczyne a potem zone. wiesz moze sie obawiac reakcji kumpli,
        znajomych, rodziny...
        zdjecia nie przesle ale sa dwa zdjecia moich oczu w tym watku
        • grzech_o_1 Mała! Przestań Ty wreszcie jojkać! Bo po diabła? 09.10.07, 19:57
          Przeciez wiadomo, że dwa zdjęcia, zatuszoane sa Twoje.
          Jaki zez? Zwykła wada wzroku. Co to ma do rzeczy?
          A ma! Ma jak cholera.
          bo jak się zamknisz w sobie, wyizolujesz się w swym bezpodstawnym
          kompleksie, no to będziesz miała.
          Wyjdź dziecino do ludzi. w szkole, na studiach, w pracy, gdzie
          masz okazję.
          Do ludzi, rozumiesz to?
          Zobaczysz jak zaraz będzie fajnie.
          Masz wadę wzroku? A co Cię to Dziecino obchodzi?
          Leczyć trzeba oczywiście.
          Ale Mała. Ja mam prawie 60 lat.
          Gdybym tu wyszczególnił jakie znam szczęśliwe małżeństwa, jakie
          pary, jak się podobierali, to głowa boli.
          Tylko bądź wśród ludzi.
          I nie jojkaj tu.
          Zez.
          Myślałby kto, że wielki problem.
          Trzymka Mała.:)))

          Wierz staremu dziadkowi.
          Jak co To napisz kiedy. Pozdro.:)))
        • malinowy000 Re: ma :) 09.10.07, 19:58
          a ty myślisz, że każdy facet to chodzący ideał męskości, spokojnie głowa do
          góry, grunt ot życie traktować na luzie i na zapas się nie przejmować
        • facettt ma :) 10.10.07, 11:23
          nowa76 napisała:

          > no w tym to raczej nie. tylko zdaje sobie sprawe ze nie kazdy
          facet chcialby
          > miec zezowata dziewczyne a potem zone. wiesz moze sie obawiac
          reakcji kumpli, znajomych, rodziny...

          eeh.. - co to za mezczyzna , ktory bierze sobie kobiete, pytajac
          o zdanie (na jej temat) kumpli, czy rodzine?
      • tapatik Facettt jesteś genialny. 10.10.07, 12:24
        facettt napisał:

        > a niby w czym to przeszkadza w pocalunkach?

        Właśnie. Z tego co wiem, to znaczna część populacji podczas całowania się zamyka oczy.
        Nowa, jak już sobie kogoś znajdziesz, to po prostu pozwól się całować.
    • purpurowa_komnata Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 20:05
      Co prawda Panem nie jestem ale i tak odpowiem. Na operację zeza
      zdecydowałam się w wieku 26 lat.Kierowały mną względy nie tylko
      estetyczne.Już po operacji anestezjolog poinformował moją panią
      doktor"szanse na zamążpójście wzrastają" oczywiście chodziło o mnie.
      Kiedy mi to powtórzyła to doznałam szoku- nie zdecydowałabym się na
      zabieg dla mężczyzny- zrobiłam go wyłacznie dla siebie. Po powrocie
      do domu te same słowa usłyszałam od mojego ojca i brata-
      zdenerwowało mnie to i powiedziałam tylko"nie jesteście pierwsi".Nie
      rozumiem dlaczego zez miałby skreślać kobietę w czyichkolwiek
      oczach. Jeśli skreśla to nie warto takiemu człowiekowi poświęcać
      zainteresowania. Rozumiem jednak,że zez może być dla jego posiadacza
      problemem. Pozdrawiam.
    • dobrawa111 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 20:40
      Ja Cię rozumiem, mam córkę - nastolatkę z lekkim zezem (przeszła już jedną
      operację)i widzę jakie ma kompleksy. Niestety z jej punktu widzenia uzasadnione,
      brak sms od chłopaków, brak zainteresowania na dyskotekach szkolnych, itd, itp.
      Im dłużej to będzie trwało tym kompleksy będą większe. I nie piszcie, że
      ważniejsze są inne cechy i to co ma w głowie, dla dziewczyn zez to katastrofa.
      • purpurowa_komnata Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 20:50
        Oczywiście- że katastrofa-dla kobiety(dziewczyny) wygląd jest jej
        częścią- dla mężczyzny (chłopaka)wygląd to tylko dodatek do jego
        osoby. Tak to postrzega społeczeństwo. Doskonale pamiętam siebie
        przed zabiegiem- kiedy ktoś mi się zaczynał przyglądać to miałam
        wrażenie, że ten ktoś myśli, źe jestem głupia- choć to oczywiście
        nie było prawdą. Dzieci, młodzież również potrafią okrutnie
        potraktować. Jedyne to pozostaje albo skorygować wadę albo odnaleźć
        swoją wartość na innym polu. Ja też rozumiem założycielkę wątku.A co
        do córki- z pewnością potrzebuje dużej dozy akceptacji od
        otoczenia.Gdyby potrzebna była rozmowa- proszę pisać na pocztę
        gazetową. Pozdrawiam.
        • protoplex Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 07:55
          "dla mężczyzny (chłopaka)wygląd to tylko dodatek do jego osoby."

          I to jest prawda i to jest klucz, dla was kobiet wygląd to niemal wszystko, dla nas to tylko jedna z wielu cech, to ok. 20% całego obrazu kobiety. Zwracasz nadmierną uwagę na rzeczy nieistotne. A jeśli jakiś facet na tym forum pisze że on tylko wybiera kobiety zwracając uwagę na wygląd to by oznaczało, że:

          a) jest bardzo "kobiecy" w swoich wyborach,
          b) nie zdaje sobie sprawy z istnienia takiej rzeczy jak "intelekt".
          c) ma małego penisa, w związku z czym szuka kolejnego przedłużenia (ten przypadek akurat łatwo rozpoznać, tacy faceci lubią otaczać się licznymi gadżetami, a kobieta jest jednym z nich).
          • purpurowa_komnata Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 09:51
            Tak się składa,że napisałam o sterotypach- dla mnie osobiście wygląd
            jest tylko dodatkiem, do mojej osoby i myślę o sobie człowiek- to że
            kobieta-ma dla mnie znaczenie drugorzędne-aczkolwiek istotne.Poza
            tym kwestia wyglądu może być istotna zarówno dla mężczyzn jak i dla
            kobiet- każdy ma kompleksy i może bardzo przeżywać swoją "inność"
            • protoplex Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 10:12
              Stereotyp to utarte wrażenie społeczne nie mające odzwierciedlenia w faktach. A to akurat nie są stereotypy, tylko statystyka. Wsyatrczy spojrzeć jaki odsetek facetów powiększa sobie penisa, a jaki procent kobiet powiększa sobie piersi; jaki odsetek obu płci dokonuje korekty plastycznej twarzy, czy usuwania tkanki tłuszczowej. Ale nie ma się o co obruszać - kobiety takie są i nikt się o to na nie nie gniewa. To nie jest ani wada ani zaleta, to jest specyfika. Faceci mają swoją specyfikę, która też - założę się - wydaje się kobietom dziwaczna, ale nie gniewacie się o to na nas. Po prostu faceci tak mają. Problem zaczyna być wtedy, kiedy zaczynamy za bardzo się wczuwać we własne specyfiki.
              • purpurowa_komnata Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 11:02
                :-) Jeśli chodzi o mnie przyjmuję ludzi takimi jakimi są- różnice
                istnieją ale na siłę nie ma co ich szukać- wynikają nie tylko z
                różnic między płcią. Poza tym od zawsze byłam nonkonformistką- nie
                podporządkowywałam się dziwacznym "normom". Wpychanie kogoś w utarte
                ramy to nic dobrego. Każdy człoweik jest indywidualnośią.
                Pozdrawiam.
                • protoplex Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 11:16
                  No cóż... chyba nie zrozumiesz co mam na myśli. Odnosisz do siebie, to co ja odnoszę do statystycznego pojęcia kobiety. Oczywiście każdy/a z nas jest indywidualnością. Ale mimo tych indywidyualności żaden facet nie powie o sobie "Jestem ciotą i mięczakiem". Tak jak żadna kobieta nie powie o sobie "Jestem najbrzydszą babką na świecie". To jest w genach naszych płci i nonkonformizm nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiesz co mam na myśli? :-) Pozdrowienia.
      • kukuleczka01 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 22:02
        a ja co mam powiedzieć? nie mam zeza i tak jestem brzydka XD i wiadomo, dopadają
        mnie złe myśli, ale ogólnie się z tego bardzo śmieje XD Po prostu to zależy od
        podejścia i typu człowieka - jak ja się komuś wyżalę, ponarzekam na siebie,
        momentalnie humor mi się poprawia ;p
        Znam osoby, którym się nie wykształciła pełna ręka, albo mają np. 6 palców i
        normalnie funkcjonują i mają chłopców.
        Po prostu należy, jak nie zaakceptować (np. ja nigdy chyba siebie nie
        zaakceptuje) to przynajmniej zacząć to postrzegać w innym świetle i podchodzić
        do tego z humorem ;p np. jak ktoś ci coś wytknie, nie można się od razu
        obruszać, a wręcz przeciwnie - trzeba pokazać, że jesteś tego pełnie świadoma,
        ale nie robisz z tego wielkie halo. Wierz mi, jak się obrazisz na 99% zostaniesz
        uznaną za zakompleksioną. Ludzie inaczej postrzegą ciebie.
        Wiem, że czasami nie jest to łatwe, ale trzeba się przemóc. Najlepiej, jak się
        ma do pomocy przyjaciółkę. Oo! Wtedy mówisz jej wszystko bez ogródek o sobie i
        później się razem z siebie śmiejecie Xd ot, taka terapia ;pp
        Po prostu trzeba zapomnieć o wyglądzie.
        • nowa76 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 22:08
          z tymi przyjaciolkami to roznie bywa. ja tez taka w lo mialam co kiedys
          opowiadala mi jak to slyszala w radio o tym ze przeprowadzili pewna ankiete
          wsrod mezczyz z jaka obieta by sie nie zwiazli nigdy w zyciu 1. gruba 2 z
          krzywymi nogami 3. z zezem i na koniec padly jej slowa: " no i oczywiscie
          wiekszosc facetow powiedzialo ze nie chcieli by tej z zezem !!!" i jakim tonem
          to powiedziala...
          • miraser5 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 23:10
            Moim zdaniem trochę odwracasz kota ogonem.
            Zez jako taki oczywiście jest wadą wzroku deprymującą w jakimś stopniu rozmówcę.
            Nie mogąc nawiązać tzw. kontaktu wzrokowego, czujemy się trochę nieporadnie w
            kontaktach z osobami zezowatymi. Zezowaci to odczuwają i stają się bardziej
            zamknięci w sobie co jeszcze bardziej ten kontakt utrudnia.
            Całość problemu sprowadza się wtedy do zeza, a tak naprawdę leży on już zupełnie
            gdzie indziej. Najzwyczajniej w świecie wydaje ci się że zez stanowi tak istotny
            problem, że z nim nie jesteś w stanie nawiązać normalnych relacji. A to nie prawda.
            Pierwsza sprawa to musisz trochę zmienić wyobrażenie własnej osoby. Trochę
            "zapomnieć o zezie". Oczywiście nie da się tego zrobić z marszu, ale są środki
            zaradcze.
            Może zmień fryzurę na taką z grzywką. Zmień okulary, np takie z wyraźną oprawką,
            ale dosyć wąskie.
            Generalnie rzecz biorąc zamiast tracić czas na forum udaj się do jakiegoś
            niezłego stylisty, który podkreśli poprzez odpowiedni ubiór i dodatki twoje
            zalety, a ukryje lub skoryguje niedoskonałości.
            Zobaczysz poczujesz się lepiej, a to jest najważniejsze.
            Zresztą pamiętaj. Najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a faceci najpierw patrzą
            na tyłek, nogi lub cycki, a na nie w oczy ;).
            Inna sprawa to musisz poznawać dużo ludzi i nie przez internet ale w takich
            bardziej bezpośrednich relacjach, a niestety to, jak się skończy szkołę i
            osiągnie pewien wiek, jest znacznie bardziej poważnym problemem niż zez.
            • nowa76 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 23:16
              nie sadze aby fryzura czy okulary cos zmienily. zaliczylam juz wiele fryzur, i
              wiele oprawek okularowych. ja po prostu wstydze sie patrzec ludziom w oczy
              ciagle unikam ich wzroku. w okularach to jeszcze pol biedy ale sa sytuacje ze
              musz je zdjac wowczas przezywam katusze najchetniej zapadlabym sie pod ziemie
            • paero123 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 11:59
              miraser5 napisał:

              > Zez jako taki oczywiście jest wadą wzroku deprymującą w jakimś stopniu rozmówcę
              > .
              > Nie mogąc nawiązać tzw. kontaktu wzrokowego, czujemy się trochę nieporadnie w
              > kontaktach z osobami zezowatymi.

              Gdzies czytalem, ze aby druga osoba byla przekonana, ze sluchasz jej z uwaga w
              kontakcie wzrokowym nalezy patrzec w JEDNO jej oko (a ona ma wrazenie, ze patrzy
              jej sie "w oczy"). Wiec o ile zastosujemy sie do tego i spojrzymy w ktores
              (zdrowe?) oko osoby z zezem to wszystko powinno byc OK - i my bedziemy
              usatysfakcjonowani i osoba z zezem bedzie mniej speszona nie widzac naszych
              "biegajacych oczu" a spokojne spojrzenie
    • kroliklesny Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 09.10.07, 23:47
      Nie ma sprawy. Uwazam, ze to moze byc seksy. I tak gdy sie kocham,
      zamykam oczy. A tak na powaznie- a co to za problem? Aby tylko
      wesola byla i miala to "cos" co z niektorych dziewczyn robi
      atrakcyjne partnerki, a w braku tego "czegos" i tak im nic nie
      pomoze. Pozdro!
      • toniejestlogin Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 00:30
        Ale co znaczy to pytanie "czy ma szansę"? Szansę na co?

        Na związek? Na małżeństwo? czy na permanentną adorację i słodkie
        słówka w windzie od nieznajomych?

        Bo sądzę że na związek i małżeństwo szanse są tak samo duże jak "bez
        zeza". Wierz mi, że ogromna większość facetow w nosie ma wszelkie
        niedociągnięcia fzyczne swoich kobiet. Facet, który decyduje się na
        poważny związek patrzy przede wszystkim na to, czy kobieta jest
        miła, sympatyczna, samodzielna i umie stworzyć wokół siebie
        atmosferę ciepła i spokoju. Jeśli tak jest to reszta to dodatki...

        A jeśli chodzi o komplementy od obcych facetów w windzie, to raczej
        wątpię... tylko nie wiem, czy Ci na tym zależy...
    • aquarius1973 Re: czy kobieta z zezem ma u was szansę? 10.10.07, 01:03
      Hej!
      Oczywiscie ze ma. Najwazniejsze by mila poukladane w glowie, byla ambitna,
      inteligentna. Zez w niczym nie przeszkadza jesli chodzi o kochanie, przyjazn i
      mowiac prosto bycie razem.
      Idelnie by bylo miec wspolne pasje, zainterowania - to daje wielkiego powera i
      podstawe do "przegadania" i nie tylko ;-) calych nocy!

      Pozdrawiam!

      Kuba
    • <