karvana
09.10.07, 15:30
a może nie? nie nosiłabym drogiej, seksownej bielizny - przecież tego i tak
nie widać. A skoro noszę (nosiłam - rzuciłam palanta, bo był skąpy) to robię
to dla niego, aby go podkręcać, wiec chyba powinien to finansować?
Nie muszę używac perfum za kilka stów - a skoro używam, bo lubi, gdy pachnę
(ja nie czuję, jak pachnę, więc nie muszę) i to go kręci - to chyba powinien,
skoro to jest jego przyjemność, nie moja, partycypować w kosztach?
Podobnie, jeśli chodzi o inne akcesoria - ubrania, buty itd.
Nie ma niczego za darmo. Przyjemność kosztuje. Mój skąpiec mówił mi
regularnie, że on nie płacił nigdy za seks - co już jest nieprawdą, bo
kolacyjki, alkohol, hotele itd.
Wiem, że byłam najlepszą d..ą w jego życiu - nigdy takiej nie miał i miec nie
będzie. Sam sobie strzelił samobója przez swoje skąpstwo. Byłam cierpliwa - do
czasu. Nie stac cię, palancie, na seks ze mną.