Mam bałagan ...

15.10.07, 11:10
Może Wy mi panowie wytłumaczycie co to znaczy, gdy facet w jednej
rozmowie mówi mi, że mu na mnie zależy, że nie jestem mu obojętna,
on nie chce się angażować, miłość nie jest dla niego ważna ?

Wie ode mnie, że ja męża nie szukam, rodziny zakładać nie chcę,
deklaracji nie żądam, bo sama nie wiem co będzie dalej ...
ale wie, że zabawa w przelotne flirciki mnie nie interesuje ,
że chcę budować bliską relację na tak długo jak się da ...

Jakie on ma intencje ? na zabawę czy na budowanie ?
mówi, że bawić się nie chce, to czego on może ode mnie chcieć,
skoro zaznacza, że angażować się nie chce ?

bo ja nic z tego nie rozumiem...
    • menk.a Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:12
      Oj podejrzewam, że wiesz, co poeta miał na myśli..;)
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:15
        Nie wiem, kompletnie nie wiem i nie mam podstaw by zakładać,
        że facet chce mnie skrzywdzić i ma nieszczere wobec mnie zamiary.
        Jeśli zdecydowałam się napisać o tym na forum, to znaczy,
        że naprawdę mam zagwostkę. Szukam obiektywnego spojrzenia,
        bo jak rozumiesz, moje nie może takie być. A Tobie co się nasuwa ?
        • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:20
          do wyra mnie nie zaciąga ;)
        • menk.a Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:35
          Nie, tu nie chodzi o zakładanie, że ktoś chce Cię skrzywdzić. Bez
          paranoi. Ale zarzekanie się, że nie chce się w coś angażować...
          Przyjmij zatem ten mniej optymistyczny scenariusz.

          ps. nie wierzę w obiektywizm, to raz, a dwa: tam gdzie są opinie ,
          tam nie ma dla niego miejsca. To tak na marginesie.;)
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:39
            No to widzisz, ja właśnie ten mniej optymistyczny przyjmuję i mówię
            mu, że lepiej będzie jak się więcej nie spotkamy, bo szkoda mi czasu
            na przydupasów czyli facetów, którym na mnie nie zależy. Nie chcę
            mieć przydupasa tylko partnera . A on na to, że jak szkoda mi na
            niego czasu to przełknijmy tę gorzką pigułkę.

            Zastanawiam się, że może on chce być przydupasem a nie partnerem
            i pewnie smuci się, bo szkoda mi na takich czasu ...
            • menk.a Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:44
              No to pokumplujcie się z sobą. Wiesz, czasem kino, kawa czy bilard.
              Nóż widelec łyżka, wtedy się coś zmieni. Czasem warto mieć fajnego
              kumpla (bo w przyjaźń damsko-męską nie wierzę);)
              • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:54
                Nie ma takiej opcji - już jest za późno na kumplowanie się,
                dla mnie to by było zbyt bolesne. I on o tym wie ...
                Albo budujemy, albo znikam i więcej mnie nie zobaczy.
              • dziadek_54 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 08:42
                A to szkoda, bo ja bym sie bardzo chetnie z Toba zaprzyjaznil :((
                • menk.a Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 09:43
                  Nie wierzę w takie przyjaźnie. Prędzej czy później ociera się to
                  o..;)
                  • dziadek_54 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 09:51
                    Nie jestem pijany (dzisiaj) :)))) i nie musisz powtarzac mi tego
                    samego dwa razy :))
                    Przyjalem Twoje stanowisko do wiadomosci , chociaz nie ukrywam , ze
                    jest dla mnie przykre .
                    Milego dnia zycze :)))
                    • menk.a Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:01
                      Irytacja? Mam nadzieję, że nie;))
                      Wierzysz w przyjaźń między kobieta a mężczyzną? Nie mówię o luźnej
                      znajomości. A o przyjaźni, bliskiej realicji.
                      Równie miłego...
                      • dziadek_54 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:11
                        Ja nie tylko wierze, ale przezylem w przyjazni z kobieta 20 lat!!
                        I to zeby bylo trudniej , z wysokiej ranga (kobieta) , oficerem MO
                        a pozniej policji.
                        Wiara nie ma tu zadnego zastosowania, to jest wiedza.
                        • menk.a Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:15
                          Cóż, różnią nas doświadczenia no i stąd też jakieś różnice w
                          poglądach;)
                          • dziadek_54 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:37
                            Przez wrodzona mi spolegliwosc :))))) zgodze sie , chociaz :
                            1. Twoje , nawet 100krotne , zle doswiadczenia z przyjaznia damsko-
                            meska nie definiuja jej jako niemozliwej !!!
                            2. Moje , nawet tylko jednokrotne doswiadczenie dowodzi , ze taka
                            przyjazn istnieje !!!
                            Ale nie mam nic przeciwko temu zeby kazdy pozostal przy wlasnym
                            zsaniu.
                            :))

                            • menk.a Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:54
                              dziadek_54 napisał:

                              > Przez wrodzona mi spolegliwosc :))))) zgodze sie , chociaz :
                              > 1. Twoje , nawet 100krotne , zle doswiadczenia z przyjaznia damsko-
                              > meska nie definiuja jej jako niemozliwej !!!

                              Ależ ja tylko twierdzę, że ja w nią nie wierzę.
                              I dlatego, bo za każdym razem gdzieś w powietrzu pachniało seksem.
                              Wszystko jedno czy do czegoś doszło... Tak banalnie powiem, że
                              przyjaźń jawi mi się jako coś czystego i kryształowego. Seks to już
                              rysa. A skoro nie wierzę w absolut, w ideał, to i w takową
                              kryształową przyjaźń również.

                              Mam nadzieję, że to co i jak piszę jt w miarę czytelne;)

                              > 2. Moje , nawet tylko jednokrotne doswiadczenie dowodzi , ze taka
                              > przyjazn istnieje !!!
                              > Ale nie mam nic przeciwko temu zeby kazdy pozostal przy wlasnym
                              > zsaniu.
                              > :))
                              >
                              >
        • puszka_pandory1 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 13:50
          Mnie nasuwa się jedno: "I chciałbym, i boję się". Może ma za sobą
          jakieś trudne związki z kobietami, po których długo wychodził na
          prostą? Nie jesteś mu obojętna, więc obawiając się
          ewentualnej "powtórki z rozrywki" (o ile hipoteza o ranach na sercu
          jest prawdziwa) włączył mechanizm obronny...?Bo skoro nie naciska na
          seks, a przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje, to jak
          inaczej wytłumaczyć jego wahanie? Ja bym dała mu czas; skoro wszedł
          w relację jedną nogą, to po jakimś czasie albo wejdzie drugą, albo
          zniknie na zawsze...
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 14:28
            :DDDD
    • nemo1968 Ty masz bałagan ? 15.10.07, 11:19
      Ty, która zawsze nas wspomaga mądrym słowem...:)?
      Idź na całość, podepcz swoje zasady i ..... zobacz co będzie dalej.
      Nie masz ochoty zrobić czasem coś niestandardowego?
      PS
      Wbrew pozornym pozorom życzę Ci tylko takich dylematów ;).
      • kookardka Re: Ty masz bałagan ? 15.10.07, 11:27
        Stary, ja mam wrażenie, że facet mówiąc mi takie sprzeczne rzeczy
        robi sobie ze mnie jaja i patrzy jak daję z siebie robić idiotkę ...
        Często mi mówi i sam zaczyna te rozmowy, że on mi nic nie
        deklarował, że od początku przecież mówi do mnie "pani koleżanko".
        Po czym dodaje, że nie jestem mu obojętna i mu na mnie zależy ...

        jakie zasadyu masz na myśli ???
        Tez masz łeb napchany stereotypami, bo nie o łóżko chodzi.
        Sugerujesz, że mam złamać zasady i pobawić się drugim człowiekiem ?
        Pożygałabym się sama na siebie ... ja nie umiem tak traktować ludzi.

        • nemo1968 Re: Ty masz bałagan ? 15.10.07, 11:33
          > Często mi mówi i sam zaczyna te rozmowy, że on mi nic nie
          > deklarował, że od początku przecież mówi do mnie "pani koleżanko".
          > Po czym dodaje, że nie jestem mu obojętna i mu na mnie zależy ...

          No, to jednak jakieś głupoty gada. Raz tak, raz tak...
          Chyba Cię podpuszcza. Taka niekonsekwencja jest nielogiczna. Albo ma
          na celu wywołac Twoją reakcję - czyli rzuca zanętę i patrzy jak
          reagujesz. A próbuje się chociaz jakos zbliżyć w sensie chęci
          poznania Cię, tego co myslisz, czy gadacie razem duzo, czy dobrz się
          razem czujecie ze sobą...No wiesz, są przecież objawy, ze jest OK ?
          • kookardka Re: Ty masz bałagan ? 15.10.07, 11:51
            Właśnie mam wrażenie, że po prostu wydaje mu się, że jak mnie
            tak zaniepokoi i mną poszarpie to może będę bardziej się starać,
            zabiegać o niego, poza tym, jak są skrajne emocje to się coś
            dzieje - może on lubi takie jazdy ... a ja mam ochotę wiać,
            bo nie czuję się bezpiecznie.
            Ale dziwne by to było, bo od początku oboje wiemy, ze szukamy
            spokoju . Dużo razem rozmawiamy i bardzo fajnie mi się z nim
            przebywa ... największe chęci to on ma na poznanie mojego
            stanowiska co do małżeństwa i posiadania dzieci (wciąż mnie
            pyta czy szukam męża ) a ja mu wciąż powtarzam, że szukam miłości
            i mnie papier nie interesuje, bo deklaracje dozgonnej miłości
            są dla mnie nic nie warte, zależy mi na bliskiej relacji ...
    • nemo1968 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:24
      > że chcę budować bliską relację na tak długo jak się da ...

      Ja Ci odpowiem tak, że to wymaga spontaniczności i chwilami
      wyłączenia "myślenia"...Pytasz nas o wytłumaczenie...? A jeżeli to
      jest niewytłumaczalne (bo to nie prawo Pascala ;), tylko wyczuwalne?
      Mamy się wczuć w to co odbierasz jak słyszysz "nie obojętna" ?
      Nemo :)
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:36
        Problem w tym, że czuję w jednym kierunku - czuję, że jest miło,
        ciepło, spontanicznie, blisko ... nie ja zaczynam na te tematy
        rozmowy, tylko on, słyszę sprzeczne informacje podczas tej samej
        rozmowy. I to mnie niepokoi, wolałabym siedzieć spokojnie i czekać
        na rozwój sytuacji, niech się dzieje ... a nie mogę, bo te
        sprzeczności w rozmowach mnie niepokoją .
        Nie wiem jakie facet ma względem mnie intencje ...
        • nemo1968 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:44
          Skoro nie wiesz, to nie podejmuj decyzji :). Wstrzymaj się z osądem.
          To jednak kobieta ma ten przywilej, że podejmuje decyzję (ale i
          ciężar podjęcia decyzji) co do dalszego rozwoju sytuacji. Nie jesteś
          pewna, więc czerp pełnymi garściami z tej bliskości, ciepła i
          spontaniczności. Daj sobie czas :). Tak sadzę....
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:11
            Jeśli facet z góry zakłada , że to ma być popierdółka a nie związek
            ( a przeciez to mówi, a ja słucham co on mówi) to szkoda mi tracić
            czas, żeby przekonać się, że to popierdółka ...
    • funny_game Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:29
      Skojarzyło mi się z wczorajszym wątkiem z FK:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=70484842
    • grzech_o_1 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:35
      Ja też nic nie rozumiem, bo kobiety zrozumieć nie można. Dawno sobie
      dałem z tym spokój.
      Ale wiem jedno. Jestem o tym głębko przekonany. Nigdy do końca nie
      uwierzę deklaracjom kobiety, że nie chce nigdy wyjśc za mąż.
      Nie ma takich kobiet.:)))
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:05
        To ja znowu jestem nienormalna w takim razie ... co mi przyjdzie
        z tego, że facet mi powie, że mnie bedzie kochał do końca życia
        i jeszcze mi jakiś papierek na tę okoliczność podpisze ?
        a skąd on to wie ? dla mnie to nie ma szczególnej wartości ...
        takie deklaracje i papierki nie są mi potrzebne ... ja chcę czuć,
        że jestem ważna, kochana i że mu zależy na mnie , chce to widzieć
        w jego zachowaniu i słyszeć ... tak długo jak się da ...
        • grzech_o_1 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:30
          Kokardko, każda kobieta chce być ważna, ceniona, adorowana, kochana
          zawsze. To nie ulega wątpliwości. Ale wierzę też, że każda, tam w
          głębi duszy małżenstwa chce.:)))
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:41
            To wierz sobie w ten stereotyp dalej a mnie do niego nie mieszaj,
            ok ?
            • grzech_o_1 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:24
              OK!:)))
              • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:38
                nnno ! :)
    • dzikoozka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:39
      Typowe chrznienie no sorry dla mnie to zwyczajny kit
      nie znoszę takich nieszczerych dupków. Oczywiscie zależy mu na Tobie
      i nie jestes mu obojetna, mozesz go polubic nawet i troche zakochać
      się w nim, tylko nie oczekuj, ze będzie budował jakiś zwiazek z
      Tobą, bo zapwene takich "nieobojętnych" mu kobiet zna jeszcze ze 30
      sztuk.
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:33
        Prawda ?
        Pierwsze co się nasuwa to to, że facet chce czerpać pełnymi
        garściami z tego, że kobieta się zakocha a sam nie da nic więcej.
        taki wampir emocjonalny ... Powiedziałm mu to, to zapytał po co
        miałbym Cię oszukiwać ? ...
        koleżanki jakieś ma, ale tak blisko jak ze mną nie jest z żadną
        kobietą, tak mówi i mówi jeszcze, że nie wchodzą w grę żadne
        zdrady ...

        Ale to tylko tak wygląda, bo nie mogę uwierzyć, że akurat ten
        facet, mógłby być parszywą gnidą ... nie mam powodów, żeby być
        podejrzliwą.... zastanawia mnie ta sprzeczność w słowach ...

        • dzikoozka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:45
          jest taki typ faceta, który nigdy sam siebie nie uzna winnym, bedzie
          mówił pięknie o honorze, uczciwości, szczerosci,
          odpowiedzialności...i szczerze w to wierzył. Bo przecież jest
          szczery - niczego nie ukrywa, nie oszukuje, mówi że nie chce sie
          wiazac - i tak jest! Jesteś dla niego ważna - i tak jest! w tej
          chwili w której Ci to mówi, wierzy w to i jest szczery ;) Inna
          sprawa, ze on tak ma bardzo często....z róznymi "przyjaciółkami" i
          wcale nie czuje się przy tym "gnidą",nieeee no co Ty, on jest OK, to
          zycie czasami bywa okrutne. Nie lubie takich "mientkich" naginaczy,
          no nie mogę ...wkurzaja mnie, bo mają zazwyczaj masę uroku
          osobistego i doskonale to wykorzystują.
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:14
            Wiesz, trudno mi w to uwierzyć, naprawdę ... to się oczywiście
            okaże, bo jeśli mu na mnie faktycznie zależy to stanie na głowie,
            żeby mnie przekonać i uspokoić ... a jak nie, to znaczy, że chciał
            się pobawić, ale zabawa się nieco popsuła, bo szmaciana lalka się
            okazało rozum ma i wyciąga wnioski ... ale to by znaczyło również,
            że przyciagam do siebie gnidy zawszone i czas zastanowić się
            dlaczego ...
            • dzikoozka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:04
              A może niepotrzebnie patrzysz na niego pod katem swoich wartości i
              przekonań?
              Najczęstszym błędem jest ocenianie innych przez pryzmat siebie...
              Przekonałam się, ze nie warto patrzeć tak na facetów, bo to sie z
              reguły nie sprawdza.
              Po pierwsze, facet może w ogóle nie cenić czegoś, co Ty nazywasz
              trwałym partnerstwem czy zwiazkiem i dlatego do tego nie dązy. Po
              prostu nie jest to dla niego szczególną wartoscią.
              Po drugie, dla niego moze liczyć się TU i TERAZ a nie to co
              EWENTUALNIE moze się zdażyć.
              Po trzecie, będzie sie bronił rękami i nogami przed głębszym
              zaangażowaniem dopóki sie nie "wyszumi" i szkoda mu tej obecnej
              wolności na jakiekolwiek deklaracje.
              Co on Ci moze w gruncie rzeczy obiecać? Że bedzie Cie kochał i
              będzie Ci wierny (bez papierka ofkors,a el to prawie to samo co
              małżeństwo), a po jaką cholerę? Przecież za pół roku moze spotkać
              jakąś cud - mniót- dziewczyne, wiec po co ma Ciebie oszukiwać? On
              przeca uczciwy jest....
              Po czwarte, i to jest najboleśniejsze dla ego kobiety, ale niestety
              trzeba brać to pod uwage, wcale nie zakochał sie jak średniowieczny
              rycerz "na zabój", i nie pójdzie walczyc ze smokiem, zeby Cie
              zdobyć, bo zwyczajnie za dużo kombinujesz a mu sie nie chce
              wszystkiego domyslać, w ogóle za trudno z Toba jest i za duzo
              wysiłku go kosztujesz.
              • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:28
                Ani nie jestem zakochana na zabój ani nie oczekuję takiej
                deklaracji a dla mojego ego nie jest to bolesne, bo nie
                szukam królewicza. On się nie musi niczego domyślać, ja mówię
                jasno, prosto i wyraźnie. Dla mnie też ważne jest tylko TU
                i TERAZ - nic nie planuje, bo zwyczajnie nie wiem co się
                przydarzy za chwilę .

                Chciałabym w spokoju posiedzieć i poczekać jak znajomość się
                rozwinie. Różnie mogłoby być i nie wiem jak by było, przeciez
                nie zakładam, że to znajomość jest do końca życia.
                Ale nie mogę spokojnie poczekać , bo przez to jego kłapanie
                raz tak raz inaczej - przez te sprzeczności - mam wrażenie,
                że wchodzę w coś co z góry jest skazane na porażkę.
    • rozczochrany_jelonek Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:53
      > Jakie on ma intencje ? na zabawę czy na budowanie ?

      myślę że chce budować , bawiąc się przy tym przyjemnie :)
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 11:59
        a Ty wiesz, że ja też bym tak chciała ...
        tylko nie bardzo rozumiem czemu uważasz, że on tak chce ...
        mogę Cię prosić o bardziej klarowne wyjaśnienie ?
    • ulotne_piekno Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:15
      może się kiedyś sparzył i teraz boi się deklaracji, bo w razie "odrzucenia"
      okaże się słaby? woli kontrolować swoje emocje dopóki nie będzie pewien Twoich
      uczuć? może Twoje słowa, że nie szukasz męża też go zastopowały, bo pomyslał, że
      dla Ciebie to też nic poważnego?
      jeśli dobrze się z nim czujesz, nie psuj tego, a co ma byc, to będzie:)
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:40
        Coś Ty, on od początku powtarza, że nie chce żony... ostatnio się
        dowiedziałam - bo woli szczere i niedestrukcyjne partnerstwo.
        Dla mnie to jest bliska relacja bez ślubu, a dla niego chyba kolega
        i koleżanka pod jednym dachem bez uczuć ... zapytałam, ale jeszcze
        nie miałam okazji usłyszeć odpowiedzi ...
        • ulotne_piekno Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:26
          w/g mnie szczere i niedestrukcyjne partnerstwo nie zależy od bycia małżenstwem,
          czy nie, więc to kiepskie alibi.
          co do mieszkania pod wspólnym dachem jako koleżeństwo to prosze bardzo, ale
          wtedy nie ma mowy o żadnych uczuciach przecież, dzielicie tylko koszty na pół
          reasumując: chyba należy odpuscić
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:36
            ach no poczekam jeszcze, bo może to nie tak ...

            może okaże się, że facet chce związku, chce bliskiej relacji tylko
            boi się, bo sam nie wie dlaczego kilka takich początkowych relacji
            spieprzył ... a teraz już powinien wiedzieć, że to brak chęci
            wsłuchiwania się w to co mówię i straszenie mnie od początku tym,
            że on nie chce się angażować ... sprzecznośc, na sprzeczbności
            sprzecznością pogania ... takie chcenie przez zaprzeczenie ...
            no bo jak w takich warunkach spokojnie czekać na to co się wydarzy,
            czy się pokochamy czy nie, czy się zrozumiemy i dogadamy, czy nie ?
            nic samo się nie dzieje, trzeba myślec co się mówi i co się robi,
            bo samo się nie zrobi, a jak się samo myśli to wychodzą takie
            właśnie kwiatki ...
            • ulotne_piekno Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:00
              no to na początku Ci radziłam, żebyś wzieła to na spokojnie, to Ty nie:)
              a teraz chcesz czekać...czasem faktycznie warto, a, że mądra z Ciebie
              dziewczynka to mam nadzieję, że krzywdy sobie nie zrobisz:)
              • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:09
                już mu wyjaśniłam co jest problemem ( bałagan, którego narobił ),
                teraz spokojnie poczekam czy będzie dążył do pozbycia się problemu
                ( czy będzie chciał posprzątać ) - ja za niego tego nie zrobię,
                ale wiecznie czekać nie będę ... jak nie to nie, nic na siłę .
    • dziadek_54 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 12:47
      Jak dla mnie to On jest po prostu ch...za a nie facet.
      Facet wie czego chce i potrafi to kobiecie powiedziec.
      Gdzies tu przeczytalem nieglupi tekst , ze posiadanie penisa nie
      czyni z malpy faceta.
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:21
        hmmm ... ostatnio wyjaśniłam mu co rozumiem pod pojęciem
        przydupas ( i że na takich mi szkoda czasu) i pod pojęciem
        partner ... zapytałam, czy chce być przydupasem czy partnerem ?
        odparł, że jeśli szkoda mi na niego czasu to przełknijmy
        tę gorzką pigułkę ... chyba się określił jasno, prawda czy nie ?
        że chce być przydupasem ( bo ja już się gubię) ... a za chwilę
        dodał, że deklaracji dozgonnej miłości mi nie da a na dziś moze
        zadeklarować przyjaźń, szczerość i lojalność ... a jutro mi powie,
        ze jestem koleżanką, bo teraz już nie wiem, z której strony i kiedy
        przyłoży mi kijem w kolana ...
    • kookardka Zrobiłam tak ... 15.10.07, 12:58
      Napisałam kilka dni temu, że mam huśtawkę i zamieszanie z powodu
      tych sprzeczności, że jego intencje są przez te sprzeczności dla
      mnie niejsne i teraz niech mnie ściąga z tej huśtawki albo zejdę
      sama ... niech mi te sprzeczności wyjaśni, klarownie i wprost, bez
      owijania w bawełnę i nie na około, tak żeby mnie przekonać, że to
      nie jest z góry założenie na chwilowy romansik albo zostawiam ten
      bałagan tak jak jest i więcej się nie spotkamy ...

      Pan ma ten komfort, że ja go nie straszę niechęcią do związku,
      nie straszę go niepewnością, nie mówię zależy mi, a zaraz nie
      zależy mi , wręcz mówię o tym, że chcę spokoju, bliskości i
      szczerości - bez szarpania. On nie czuje co się ze mną dzieje,
      bo dałam mu bezpieczny grunt pod nogami i sam takiej niepewności
      nie ma i sprzeczności nie dają mu do myślenia ... to też mu napisałam

      Facet narobił bałaganu a ja mam to za niego sprzątać ? samo się nie
      wyjaśni, samo się nie posprząta ...

      Jak bałagan go przerasta i nie będzie chciał go posprzątać, to
      znaczy, że mu na mnie nie zależy i nie ma się czym przejmować.

      Bardziej obstawiam, że zamilknie na wieki, bo większość facetów
      tak ma, że jak pojawiają się problemy ( co śmieszniejsze, które oni
      sami powodują ) to czmychają jak te szczury do dziury ... i dobrze,
      bo ja szukam faceta, który weźmie odpowiedzialność za swoje słowa
      i czyny, sprzątnie bałagan, którego narobi, będzie szanował moje
      emocje, moje uczucia i nie zostawi mnie samej z moim niepokojem ...
      wsłucha się we mnie tak jak ja wsłuchuję się w niego ...
      innym mówię won, bo zabierają mi tylko czas ...
    • eeela Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:16
      Nie brzmi to wszystko ani wiarygodnie, ani uczciwie, ani konsekwentnie. Nie
      chce sie angazowac, ale nie jestes dla niego obojetna? Tekst stary jak swiat,
      Kookardko, powinnas wiedziec, i doprawdy warta jestes, zeby facet glowe dla
      ciebie tracil z wiekszym przekonaniem, a nie jako tymczasowy wypelniacz.
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:28
        :)))
        taaak ? ;) a ja myślałam przez całe życie, że jak będę chciała
        za dwoje to się uda ;) wola i chęć się liczy i musi być po obu
        stronach, wola i chęć na wsłuchanie się w drugiego człowieka
        a nie tylko oczekiwania, by zrozumiał i zaakceptował, bo tak !!! ...

        miałam to przez 6 ostatnich lat ( brak chęci wsłuchiwania się)-
        dziękuję, wolę być sama ...

        a właśnie przydupas jest takim tymczasowym wypełniaczem ...
        • facettt hm... 15.10.07, 14:10
          kookardka napisała:

          >a ja myślałam przez całe życie, że jak będę chciała
          > za dwoje, to się uda ;)

          - kto Ci takie bzdury naopowiadal, dziewcze?

          > miałam to przez 6 ostatnich lat ( brak chęci wsłuchiwania się)-

          - eeh ta nadwrazliwosc...
          to juz umiejetnosc zwyklego sluchania nie wystarcza?
          trzeba jeszcze koniecznie chciec sie "WSLUCHIWAC"?
          • kookardka Re: hm... 15.10.07, 14:31
            Nie rozdrażniaj mnie i nie prowokuj, bo dziś mogę zrobić Ci
            krzywdę ... widziałeś ten znaczek " ;)" i wiesz co on oznacza ?

            a wsłuchiwanie się to chęć zrozumienia, a nie tylko słuchanie
            jednym uchem, gdy drugim wypada.
            • facettt Kiedy czarno to widze... 15.10.07, 15:32
              Poviadasz, ze nie ciagnie Cie do lozka?
              Zle mi to rokuje.
              • kookardka Re: Kiedy czarno to widze... 15.10.07, 15:36
                Bo jak facet nie skupia się tylko na bzykaniu to źle to rokuje ?
                ee tam, nie jest tak źle ... znaczy coś niecoś tam się dzieje ...
    • jack79 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:18
      dlaczego nawet mądrzy i doświadczenie ludzie którzy rozumieją co się
      dookoła nich dzieje głupieją jeśli jakiś temat ich dotyczy?
      dlaczego wtedy nie umieja na spojrzeć na sprawę "trzeźwo"?
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:29
        :))) nie wiem, zgłupiałam ;)
        ale powiedź mi jak Ty to widzisz ...
        • jack79 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 13:45
          > :))) nie wiem, zgłupiałam ;)
          > ale powiedź mi jak Ty to widzisz ...

          zawsze to wszytkim radzę
          wyobraź sobie że Ty się zachowujesz tak wobec swojego partnera, że
          mówisz mu to co on Ci mówi....jak się wczujesz to dokładnie
          zrozumiesz co on o Tobie mysli i jakie plany wobec Ciebie ma
          • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:03
            oj to jest czasem pułapka - bo to inny człowiek, inna osoba,
            nie mogę wyciągać wniosków na zasadzie, bo jak ja się jakoś
            zachowuję to oznacza to i to ... i jak on się tak zachowuje
            to oznacza to samo ...

            • jack79 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:41
              > oj to jest czasem pułapka - bo to inny człowiek, inna osoba,
              > nie mogę wyciągać wniosków na zasadzie, bo jak ja się jakoś
              > zachowuję to oznacza to i to ... i jak on się tak zachowuje
              > to oznacza to samo ...

              jak komuś na kimś zależy to zawsze znajdzie sposób aby
              wszelkie "złe" sygnały jakoś tam wytłumaczyć zgodnie ze swoimi
              oczekiwaniami
              nadzieja ginie ostatnia :)

              • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:45
                tak to prawda, jak zalezy to dązy do wyjaśnienia
                sprawy - ale czemu zgodnie ze swoimi oczekiwaniami ?
                • jack79 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 14:50
                  kookardka napisała:

                  > tak to prawda, jak zalezy to dązy do wyjaśnienia
                  > sprawy - ale czemu zgodnie ze swoimi oczekiwaniami ?

                  no chciałąbyś czegoś więcej
                  więc jego brak chęci wiązania się tłumaczysz sobie przykrymi
                  przeżyciami z jego byłych związków...a nie np. tym że on po prostu
                  nie chce związku konkretnie z Tobą, a z inna może by chciał...
                  wszystko bedziesz tłumaczyć w ten sposób, tak jak chcesz żeby było,
                  tłumaczenia które nie są pozytywne z Twojego punktu widzenia
                  korzystne z góty odrzucasz

                  • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 15:02
                    On wie, że ja chcę budować bliską partnerską relację a nie bawić
                    się we flirciki ... wie, też ode mnie, że jak tego nie chce
                    ( bliskiej partnerskiej relacji) to ma sobie iść w swoją stronę.

                    Daleka jestem od usprawiedliwiania go - nie tłumaczę, staram
                    się tylko połapać w niejasnych dla mnie intencjach .

                    Wciąż nie napisałeś, jak Ty widzisz tę sytuację ...
    • buszmen33 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 15:43
      Wynika z tego że albo się boi albo chce się ubezpieczyć ze jakby co
      to On nic nie obiecał.Takie wachanie oznacza tylko jedno nie jest
      pewny w uczuciach czyli związek z kimś takim nie jest na dłuższą
      metę.Teraz to mu odpowiada ale na jak długo?
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 15:48
        co masz na myśli pisząc ,nie jest pewny w uczuciach ?
        w tej konkretnej sytuacji nie jest pewny ?
        czy piszesz o ogólnym bałaganie emocjonalnym w jego psychice ?
        • buszmen33 Nie Jest Lojalny 15.10.07, 16:30
          Nie wiem czy można mu ufać skoro jest tak zmienny i sam nie wie co
          chce.Moim zdaniem unika odpowiedzialności za związek.
          • kookardka Re: Nie Jest Lojalny 15.10.07, 17:08
            Potrafię zrozumieć, że może, na tym etapie znajomości, nie wiedzieć
            czego chce - bo ja też nie wiem czy to jest coś na dłużej czy nie,
            bo się poznajemy. Dlatego sama nic nie mówię i nie żądam deklaracji.
            Chciałabym spokojnie poczekać co będzie dalej i przekonać się jak
            będzie .

            On z kolei się asekuruje, mówiąc, że nie chce się angażować po to,
            żebym ja zbyt głęboko w to nie weszła, bo jakby co to będzie ból.
            Nie zdaje sobie sprawy, że mnie tym straszy - bo ja wtedy myślę,
            że on to traktuje przelotnie. I mówię pa. A on też chciałby zobaczyć
            co będzie dalej ( stąd mówi, że mu zalezy i nie jestem mu obojętna).

            Zastanawiam się czy ta asekuracja nie wynika z obawy, że jak się nie
            uda to będzie jego wina - tylko nie umie mi tego powiedzieć wprost.
            Zamiast powiedzieć wprost czego się boi, wysyła jakieś sygnały dymne
            a ja nie zawsze dobrze to zgaduję. Interpretuję sobie , że on to
            traktuje przelotnie i się bawi, bo to pierwsze skojarzenie - tym
            bardziej po moich ostatnich przejściach z oszołomem ( to się
            niestety potem wlecze jak cień). Mi z obawy o to, że się sparzę
            też łatwiej interpretować na nie niż na tak ... Naprawdę trudno
            trudno mi uwierzyć, że akurat ten facet chce się mną pobawić i mnie
            skrzywdzić - może on wciąż nie może pojąć, że trzeba rozmawiać
            wprost, jasno i wyraźnie, bo niedomówienia i gadanie naokoło
            powodują same tylko kłopoty ...
            • kookardka Re: Nie Jest Lojalny 15.10.07, 17:26
              Może to kolejny stereotyp,który siedzi mu w głowie,
              że jak coś się rozpada to facet jest temu winny ...
              a czasem po prostu nie miało szansy się udać.
              • buszmen33 Re: Nie Jest Lojalny 16.10.07, 10:10
                Jeśli to jest asekuracja to można zrozumieć ,że wciąż nie jest pewny
                że potrzebuje czasu na dalszy rozwój uczucia by upewnić się że to
                jest to.
                ale jest z jego strony gra..bo wie że z tego nic nie będzie to nie
                jest zbyt wporządku.Ale to powinnaś wyczuć w rozmowie i po jego
                oczach.na ile gra a na ile jest szczery.
                • kookardka Re: Nie Jest Lojalny 16.10.07, 11:35
                  Ja już nic od niego nie chcę - miałeś rację, ten facet ma mnie
                  w nosie i pobawić się dobrze chciał w moim miłym towarzystwie.
                  Bo dopóki było miło, fajnie, wesoło to było ok, a jak pojawiły
                  się jakieś problemy, które mozna moim zdaniem w spokojnie rozmowie
                  sobie wyjaśnić to robi z tego aferę, rzucając mi w twarz
                  fundamentalistycznym podejściem do związku, jakimiś założeniami
                  którymi go ograniczam ( a sam je sobie w głowie poukładał), szuka
                  winnego we mnie ... Ty wiesz, ja po prostu wczoraj byłam w szoku,
                  bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy ... w oczach nie
                  widziałam kłamstwa, widziałam szczerość i prostolinijnośc, dlatego
                  nie spodziewałam się, ze akurat ten facet okaże się takim
                  gnojkiem ...
                  • buszmen33 Re: Nie Jest Lojalny 16.10.07, 12:12
                    Wolałbym usłyszeć cos innego....Ale dobrze że Wiesz to teraz a nie
                    gdybyś jeszcze bardziej w to weszła i się zangażowała.Tacy ludzie są
                    najgorsi gdy jest fajnie to z tego korzystaja a gdy trzeba dać cos
                    od siebie podwijają ogon pod siebie i uciekają.
    • perlla Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 15:58
      Podejrzewam go o głęboko posuniętą asekurację... coś na
      zasadzie "chcem ale siem bojem"... Może to wynik kiepskich
      doświadczeń z przeszłości, a może jest z zasady dosyć powściągliwy..
      nie wiem Koko... wiem tylko tyle, ze mężczyźni to
      dziwne "stworzenia" i nie sposób bez nich zyć! choć z nimi tez
      trudno... cmoki ;DD
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:10
        po chińsku gadają, zrozumieć ich nie sposób, inne mózgi,
        skrajnie odmienne wnioski w tej samej sytuacji ... że też
        nikt nie wymyślił jakiegoś tłumacza ... wrzucasz zdanie
        i zaznaczasz opcję "tłumacz z chińskiego na nasz" i masz ;)

        cmoki :DDD
        • perlla Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:29
          ale przyznaj moja droga, ze życie bez nich sensu by nie
          miało.... ;DDD
          • ulotne_piekno Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:37
            mmm, co do chińskiego to byłam w sobotę w takiej knajpce..pyszne jedzonko dali,
            więc niech sobie będą:DD
            • perlla Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:41
              "dupa chiśka spod Radomia.... " ;DDD
              • buszmen33 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:42
                Ja tam się rozumiem z kobietami bez słów:):):)
                • perlla Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:48
                  wystarczy, ze palcem krzesło pokazesz i wszystko jasne... ;DDD
                  • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 17:10
                    :DDD znaczy " kochanie zrobiłem Ci pyszny obiadek " ? ;)
              • ulotne_piekno Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 16:43
                nas klient, nas pan:D
    • taka_zla_kobieta Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 18:00
      Było ze mną kiedyś podobnie. Usłyszałam: "Jesteś dla mnie bardzo ważna, ale cię
      nie kocham". Jakie to straszne było wtedy!!! Ledwo to przetrwałam. Dopiero
      później zrozumiałam, ochłonęłam, mgła mi z oczu spadła. Teraz jesteśmy
      przyjaciółmi. Pierwszy raz mam faceta przyjaciela i to naprawdę, bez ukrytych
      emocji.
      Dlatego kookardko... ja teraz - po tamtym - słowa: "nie jesteś mi obojętna" tak
      bym interpretowała - jak zaproszenie do przyjaźni.
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 19:27
        Ale możesz mieć rację - usłyszałam " na dziś mogę zadeklarować
        przyjaźń,szczerość i lojalność". U mnie to nie działa, niestety.
        Wolę taką znajomość zakończyć raz na zawsze - bo to za bardzo
        będzie bolało.
    • elektroniczna.pomarancza Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 21:33
      kookardka napisała:
      ale wie, że zabawa w przelotne flirciki mnie nie interesuje ,
      > że chcę budować bliską relację na tak długo jak się da ...
      >

      Czyli na cale zycie.
      A taka relacja najwyrazniej go nie interesuje, bo to prawie jak
      malzenstwo.
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 04:35
        > Czyli na cale zycie.
        > A taka relacja najwyrazniej go nie interesuje, bo to prawie jak
        > malzenstwo.

        Prawie robi wielką różnicę ;)

        Niekoniecznie, bo być ze sobą tak długo jak się da, dla mnie oznacza
        na tak długo jak obie strony mają chęć i wolę razem być. Dopóki jest
        im ze sobą dobrze i potrafią radzić sobie razem z problemami, które
        się w związkach pojawiają. Im dłużej tym lepiej ...
        • kookardka Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 04:37
          I takie "jak długo jak się da " nie jest obietnicą i deklaracją
          żadnej ze stron, że do końca życia ... właśnie dlatego, że tylko
          tak długo jak się da ( a nie na siłę i z musu, bo ktoś coś kiedyś
          obiecał).
    • mamba8 Re: Mam bałagan ... 15.10.07, 23:21
      Jak dla mnie zdradza objawy zakochania w innej, a Ciebie nie chce
      ranić.
    • kookardka tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 06:46
      No i się posypało ... ale to dobrze, bo to chore było ...
      musiałabym udowadniać, że nie jestem wielbłądem, bo pan po 3
      miesiącach znajomości, ma już mój pełny obraz w głowie ...
      Wie co pomyślę i jak zareaguję - siedzi w mojej głowie i wie
      o mnie wszystko.

      Nijak do pana nie dociera, że początki znajomości bywają trudne,
      tym bardziej gdy muszą dopasować się dojrzałe osoby z ugruntowanym
      podejściem do życia ... polegają na poznawaniu się, rozmowach
      i wyjaśnieniach sytuacji, które powodują jakieś niepokoje po jednej
      i drugiej stronie ... Ma być spokojnie to znaczy: moje niepokoje
      i obawy są najmniej ważne, mam z nimi spadać na drzewo a nie dążyć
      do rozmowy i wyjaśnienia i nie zawracać mu dupy ... a jak u niego
      się pojawiają to mam reagować i uspokajać - żeby było spokojnie ...
      pan może być zazdrosny, bo to jest przecież normalne i mam go
      uspokoić, że nie ma podstaw by czuł niepokój a jak u mnie pojawia
      się zazdrość to uspokoić mnie nie trzeba. Co więcej moja zazdrość
      z góry oznacza, że będę zabraniała mu kontaktu z koleżankami i tym
      samym wiązała mu pętlę na szyi i zachowywała się jak "żona", która
      chce go mieć na wyciągnięcie ręki i ogranicza mu wolność ... pan
      wyciąga radykalne wnioski na podstawie moich zachowań, które może
      sobie interpretować niekoniecznie zgodnie z moimi intencjami ...
      i nie słucha co ja mam do powiedzenia w tej sprawie, bo on wie
      lepiej ... Generalnie w dupie ma mój spokój, jego spokój jest
      najważniejszy.

      Za dobra byłam, za bardzo dbałam o wewnętrzny spokój pana i starałam
      się rozwiać wszystkie wątpliwości - po to, żeby było spokojnie ...
      a tu trzeba było zostawiać go z niepokojem tak jak on zostawiał
      mnie, wtedy kisił by się z tym sam, tak jak ja musiałam się kisić.
      Na własnej dupie by odczuł jak to jest, gdy siedzi się na huśtawce,
      bo druga strona nie wyjaśnia , nie uspokaja, nie jest otwarta i nie
      mówi wprost, tylko daje do zrozumienia owijając w bawełnę . Nie
      miałby teraz argumentu, że drążę tematy, bo sam miałby potrzebę je
      drążyć .

      I te ciągłe zarzuty, że jak mówię o spokojnym budowaniu relacji
      i czekaniu na rozwój wypadków , to oznacza , że żądam deklaracji
      dozgonnej miłości , bo w moim wieku z pewnością już szukam męża
      i ojca moich dzieci i chcę mieć "męża" na wyciągnięcie
      ręki a nie kochanka, przyjaciela czy kogoś kto mnie lubi ... Bzdura,
      bo ja nie mogę z góry założyć, że ten facet, z którym się spotykam
      to będzie mój partner ... przecież każda taka relacja zaczyna się
      od flirtu, bez zobowiązań i bez deklaracji ... tak jak do tej pory
      myślałam, że spotkania z nim na stopie przyjacielskiej będą dla mnie
      bolesne ze względu na to, że wiem, że nie mogę z nim być, tak teraz
      nie mam skrupułów by brzydzić się nim, traktować go jak wroga, który
      od początku mnie oszukiwał ... liczy się intencja - jeśli facet z
      góry wie, że nie chce się z nikim wiązać to po kiego grzyba w to
      włazi, skoro wie od początku , że mnie takie popierdółki nie
      interesują i szkoda mi czasu ... dopiero teraz jasno i wyraźnie
      powiedział , że z założenia nie chce mieć partnerki, bo taki ma
      sposób na życie ... pytałam o to wcześniej wprost i mówił, że nie
      wie, bo przecież życie płynie, teraz nie wie czy chce, bo się
      poznajemy a za chwilę może chcieć ... a od początku założył , że to
      będzie tylko na chwilę ... parszywa gnida ... amen .
      • grzech_o_1 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 07:19
        Nie ma się co żalić. Nie masz szczęścia do wyboru na samym starcie.
        Czy Ty spałaś dzisiejszej nocy?:)))
        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:18
          Nie spałam, musiałam przetrawić tę gorzką prawdę, która do mnie
          dotarła po tym, co wczoraj przeczytałam, bo panu brakło odwagi
          by ze mną o tym w oczy porozmawiać ... ja po prostu przyciagam
          do siebie jakiś popaprańców umysłowych, którzy mają burdel w życiu,
          burdel w emocjach i burdel w głowie ... to juz drugi z kolei ...
          a tego nie widać tak od razu ... a może ja za niepotrzebnie się
          otwieram i jestem szczera ... tego poparańca znałam już od 1,5 roku,
          bo wcześniej był moim kolegą, z którym umawiałam się na rower ...

          A jeszcze zauwazyłam, ze od miesiąca jeździ za mną jakiś koleś i
          czesto czatuje by wsiąść ze mną do tego samego tramwaju ( a ja o
          różnych porach jeżdże do pracy i prawie codziennie go spotykam) a
          potem stoi blisko mnie - kiedyś mu chciałąm przywalić bo mnie łapą
          po tyłku smyrał ...
          • grzech_o_1 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:27
            Po łapach? A jak jest to właśnie TEN? Ten Tobie przeznaczony i sam
            szczęśliwy los Ci go w dłonie wciska?:)))
            Zagadaj go kiedy i zobacz, jaka będzie reakcja.
            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:44
              Obserwowałam go ostatnio, on wyglada jakby miał jakieś psychiczne
              problemy ... ja takich ludzi przyciągam, niestety ... oszołom
              poprzedni miał kłopoty z psychiką, leczył się u psychiatry ...
              a ten ostatni miał niedawno depresję ( nieleczoną) kiedyś brał
              narkotyki - wiesz co się dzieje w głowie po odstawieniu narkotyków ?
              to sa takie jazdy jak przy schizofrenii ...
              • grzech_o_1 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:19
                Kooko. Przecież nie mówiłem poważnie. Od facetów, którzy tak
                zaczynają, trzymaj się z daleka, a nie daj boziu zagadać. Mogiła
                wtedy i nie będziesz wiedziała jak wybrnąć.
                Ale Kooko, po co, już po doświadczeniach z takimi sie zadajesz?
                Siostrą miłosiedzia jesteś? Czujesz jakąś wewnętrzną misję naprawy
                popaprańców?
                Każdy normalny facet, obcy, jak Cię spotka na przystanku raz, drugi,
                trzeci i mu się podobasz, to zagada bez obciachu. Nie będzie się
                krygował. A jeszcze jak parę przystanków wspólnie, to pogada. Za
                jakiś czas kawa wszesnopopołudniowa, i tak to leci normalnie. W tym
                nie ma żadnej tajemnej sztuki. Ale Ty też nie możesz się na starcie
                nastawiać 'na jeża'. :)))
                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:38
                  Z jakimi się zadaję ? chodzi ci o to, ze bawidamki to urokliwe
                  kochasie, co to robią dobre wrażenie ? no widzisz, właśnie ten
                  taki nie był ... ja go znałam wczesniej trochę ... ale wiesz co
                  szkoda już gadać o tym ... zmęczona jestem .
                  • grzech_o_1 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:59
                    Kooko. Chodzi mi o to, że z Twych opisów wynika, że to faceci nie
                    ustabilizowani emocjonalnie. A dorośli!!! To nie dwudziestoletni
                    chłopcy.:)))
                    • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:02
                      Kurcze, ale oni nie mają tego na czole, to wychodzi po jakimś
                      czasie dopiero ... jak ja mam to poznać na dzień dobry ?
                      • grzech_o_1 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:31
                        Nie wiem Kokardeczko. Gdybym był babą, to bym może miał jakąś babską
                        intuicję.:)))
                        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:35
                          ja tam sobie myslę, że najwazniejsze to jest to, by kobieta nie
                          wpadała jak sliwka w kompot na dzień dobry - wtedy potrafi takie
                          sprawy szybko i na zimno oceniać ... w sumie 3 miesiące, z czego
                          dwa ostatnie tygodnie to już z poważnym zastanowieniem o co chodzi
                          i że to chyba jakiś pasztet - to chyba nie dużo, prawda ?
      • jack79 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 07:42
        przykre...ale przecież to było oczywiste kokardko
        i nie powinnaś mówić o nim "parszywa gnida" - nic Ci nie obiecał,
        mówił że nie chce związku, a Ty to sobie tłumaczyłaś - że może
        skrzywdzony, że coś tam.....on Ci nadzieji nie dawał a Ty sama sobie
        je robiłaś
        no mozna mówić "parszywa gnida" jeśli on miał nadzieję ze mówiąc to
        co mówił nic Ci nie obieca, że Ty sama sobie obiecasz wszystko
        jedno mnie u kobiet bawi lub irytuje - "bo on powiedział ze mu
        zależy, bo on powiedział że mnie kocha" itp. może uderzyć czasem,
        może oszukać, zdradzić, ale mówi że kocha więc trzeba mu wierzyć? :)
        - nie patrz co kto do Ciebie mówi, patrz co dla Ciebie robi -
        no i przedewszystkim...powtórzę się, jeśli nie rozumiesz o co chodzi
        drugiej osobie, wejdź w jej skórę wyobraź sobie że mówisz do kogoś
        to co ta osoba mówiła do Ciebie, że robisz to co ta osoba robiła,
        wtedy będziesz dokładnie wiedzieć jak Cię traktuje, czy szanuje czy
        olewa, wszystkie zachowania tej osoby staną się spójne i oczywiste
        choć często takie zrozumienie sprawy bywa przykre...
        pozdrawiam
        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 09:59
          Nie rozumiesz. Ja sobie nic nie ubzdurałam. Na samym początku
          już po pierwszych "przytulaniach" była rozmowa, z której wynikało,
          że on nie chce się wiązać. Powiedziałam ok, w takim razie się nie
          przytulamy, bo ja z kolegami się nie przytulam i nie interesują
          mnie przelotne flirciki, bo jestem za słaba na coś takiego ...

          Potem były kolejne rozmowy i zaczął wspominać, że może by chciał,
          ale sam nie wie, bo się boi, że zrani i nie chce nic deklarować.
          ze nie chce mnie skrzywdzić, bo wie jak skrzywdził mnie oszołom,
          z którym się wcześniej spotykałam ... I wtedy pomyślałam, ze trzeba
          trochę poczekać co dalej. Znowu zaczął mnie przytulać a ja szczerze
          i otwarcie mówiłam, że nie chcę chwilowej znajomości. Powiedział, że
          przecież wszystko w życiu się zmienia, że wszystko płynie, że on nie
          chce być sam ... mówił o budowaniu i mówił, że takich znajomości nie
          można od początku nazywac, wsadzać w ramki bo przecież trudno to
          wszystko nazwać.

          Było wiele takich rozmów z których wynikało, że on chce budować.
          Dla mnie jego intencje były jasne - facet wie, że ja nie chcę
          chwilowego flirciku, brnie w to dalej to znaczy, ze nie zakłada
          z góry, że to tylko zabawa ... Poza tym sam mi mówił, ze nie
          traktuje tego jako zabawy...

          Potem znowu pojawiły się sygnały, że on nie chce się angażować
          i jasno powiedziałam, że w tej sytuacji ja znikam, kolegami już
          być nie możemy i więcej się nie zobaczymy. Znowu mówił o tym,
          że ja żądam deklaracji od niego a on przecież nie wie co dalej
          będzie itd. Powiedziałam mu, ze takie wahania mnie niepokoją,
          bo ja nie wiem czego on ode mnie chce - raz tak, raz inaczej ...

          Nie obchodzi mnie, że nie było deklaracji... to go nie tłumaczy
          i nie usprawiedliwia - jeśli wiedział, że nie chce się angażować
          to po co stwarzał pozory związku i opowiadał o budowaniu - kolega
          z koleżanką na spacerze trzymają się za ręce ? całują się i
          przytulają ? przecież wiedział, ze ja nie chcę być koleżanką do
          miłego spędzania czasu ...

          jak ktoś chce uderzyć to kij się zawsze znajdzie, wczoraj okazało
          się, że wszystko co mówiłam i co robiłam i wszystko czego nie
          mówiłam i nie robiłam może zostać użyte przeciwko mnie.
          Facet szuka pretekstu by zwalić na mnie winę za to, że się nie
          udało, wyciągając obgadane już na wszystkie strony sprawy
          ( wydawało by się, że problemy z głowy) wyszukując coraz bardziej
          absurdalne argumenty :
          Kiedyś zapytałam czy na drugi dzień sie spotkamy - to mi zrobił
          aferę, że stwarzam pozory uwiązania i chcę go trzymać na smyczy ...
          na drugi dzień sam żartował z tego, ze tak wybuchł.
          Kiedyś zapytałam go o relację z koleżanką, której zdjęcia miał
          w aparacie, która podczas wspólnej imprezy zachowywała się wobec
          niego swobodnie - zostałam posądzona o to, że on nawet zdjęć
          koleżance nie może zrobić bo ja myślę, że to zdrada ( a ja tylko
          chciałam uspokoic swoją zazdrość i co więcej powiedział wtedy,
          ze on to rozumie i właśnie mnie uspokaja) ...
          Wmawiał mi, ze jestem zazdrosna o jego przyjaciółkę, mimo, ze
          mówiłam mu, ze mu wierzę, że tam się nic nie dzieje ...
          Kiedyś koleżanka zaprosiła go na rower i nie poszedł, a po po dwóch
          tygodniach rzucił mi w twarz, że ograniczam mu kontakty z
          kolezankami ( a ja nawet nie wiedziałam, ze taka sytuacja miała
          miejsce) ...

          Wczoraj się okazało, ze on od początku nie zakładał budowania,
          na samym końcu, już po wszystkich zarzutach jakie wobec mnie
          wywalił wręcz zarzucił mi, że nie chciałam być koleżanką do seksu ...
          a ja przecież od początku o tym mówiłam - znaczy, ze co ... że na
          siłę chciał mnie podstępem do tego przekonać ?

          Dlatego z pełnym przekonaniem mam prawo powiedzieć, ze to parszywa
          gnida - tym bardziej parszywa, ze od początku wiedział jaką parszywą
          gnidę spotkałam wcześniej i ciągle mi powtarzał, że on taki nie
          jest ... jak nie jak tak ...

          • jack79 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:30
            > Nie rozumiesz.

            to Ty nie rozumiesz kokardko

            >Ja sobie nic nie ubzdurałam. Na samym początku
            > już po pierwszych "przytulaniach" była rozmowa, z której wynikało,
            > że on nie chce się wiązać. Powiedziałam ok, w takim razie się nie
            > przytulamy, bo ja z kolegami się nie przytulam i nie interesują
            > mnie przelotne flirciki, bo jestem za słaba na coś takiego ...

            i to miał być koniec waszej znajomości, ale ponieważ on zauważył że
            Ty mówisz poważnie więc poszedł krok dalej

            > Potem były kolejne rozmowy i zaczął wspominać, że może by chciał,
            > ale sam nie wie, bo się boi, że zrani i nie chce nic deklarować.
            > ze nie chce mnie skrzywdzić

            i obiecał że być może cos tam będzie

            > bo wie jak skrzywdził mnie oszołom,
            > z którym się wcześniej spotykałam ... I wtedy pomyślałam, ze
            >trzeba
            > trochę poczekać co dalej.

            a Ty to łyknełaś...
            powiem Ci że gdyby to było dla Ciebie za mało, prawdopodobnie
            obiecałbym Ci jeszcze więcej

            >Powiedział, że
            > przecież wszystko w życiu się zmienia, że wszystko płynie, że on
            nie
            > chce być sam ... mówił o budowaniu i mówił,

            powiedział...mówił...powiedział....mówił....nie czytasz co pisze do
            Ciebie :)
            nie ważne co powiedział i co mówił, ważne jak Cię traktował
            jeżeli facet (lub kobieta) chce coś osiągnąc różne rzeczy może
            wygadywać, także że kocha, wcale nie kochając

            > Dla mnie jego intencje były jasne - facet wie, że ja nie chcę
            > chwilowego flirciku, brnie w to dalej to znaczy, ze nie zakłada
            > z góry, że to tylko zabawa ... Poza tym sam mi mówił, ze nie
            > traktuje tego jako zabawy...

            dla mnie jego intencje też są jasne, nie chciał być na poważnie z
            Tobą więc mówił "być moze kiedyś" a teraz Ty nie morzesz mu zarzucić
            że Ci coś obiecał bo przecież nic nie obiecywał

            > Nie obchodzi mnie, że nie było deklaracji... to go nie tłumaczy
            > i nie usprawiedliwia - jeśli wiedział, że nie chce się angażować
            > to po co stwarzał pozory związku i opowiadał o budowaniu - kolega
            > z koleżanką na spacerze trzymają się za ręce ? całują się i
            > przytulają ? przecież wiedział, ze ja nie chcę być koleżanką do
            > miłego spędzania czasu ...

            ale on chciał taką koleżankę mieć, prędzej czy poźniej kochankę

            > Wczoraj się okazało, ze on od początku nie zakładał budowania,
            > na samym końcu, już po wszystkich zarzutach jakie wobec mnie
            > wywalił wręcz zarzucił mi, że nie chciałam być koleżanką do
            seksu ...
            > a ja przecież od początku o tym mówiłam - znaczy, ze co ... że na
            > siłę chciał mnie podstępem do tego przekonać ?

            chciał mieć koleżankę do seksu, nic więcej i to było jasne od
            początku tylko Ty nie chciałaś tego widzieć
            miał nadzieję że sie uzależnisz od niego i że mimo że związku "niet"
            to seks i spotkania beda wtedy gdy on bedzie miał na o ochotę

            > Dlatego z pełnym przekonaniem mam prawo powiedzieć, ze to parszywa
            > gnida - tym bardziej parszywa, ze od początku wiedział jaką >
            parszywą
            > gnidę spotkałam wcześniej i ciągle mi powtarzał, że on taki nie
            > jest ... jak nie jak tak

            mówił...powtarzał....mówił.....ile razy mam Ci powtarzać że to co
            ktoś mówi do Ciebie jest mało ważne?
            wszytskie kobiety mają ten problem, łatwo je zbajerować pieknymi
            słowkami
            on Cie po prostu okłamywał, ale zanim rzucisz w niego kamieniem
            powiedz czy Tobie też nie zdarza się klamać by osiagnąc jakiś swój
            cel?
            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:55
              Mówisz , że mam patrzeć na zachowanie i on powtarzał mi to samo,
              żebym nie słuchała i nie analizowała każdego słowa, tylko patrzyła
              na zachowanie ( to było przy okazji gdy zauważałam sprzeczności,
              niedopowiedzenia i chciałam pogadać) . To samo powtarzał, gdy
              gdy chciałam uciąć znajomość ( bo mówiłam, ze on się mną bawi) ...
              co konkretnie masz na myśli ... jakie zachowania miałyby dać mi
              sygnał, że on chce tylko kolezanki do seksu ? czesto się
              spotykaliśmy i sami w gronie jego znajomych, zawsze mnie przytulał
              był obok, przynosi jedzonko i picie, na spacerach trzymał mnie
              za rękę, przytulał ... do wyrka mnie nie ciągał ...
              • jack79 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:06
                cwańszy niż myślałem...
                ale te jego wybuchy?
                że Ty chcesz sie jutro spotkać a on BACH! - złość
                tego typu sprawy dowodzą ze udawał, pozniej się z tego śmiał, ale
                pierwsza reakcja jest wazna a nie to co potem mowil i jak się
                tłumaczył...
                prosił żebyś patrzyła jak się zachowuje więc patrzyłaś, ale
                widziałaś tylko te zachowania które Ci sie podobały, te które były
                nieprzyjemne szybko puszczałas w niepamieć

                p.s. Tobie chyba przeznaczony facet który nie ma kolezanek ani zbyt
                wielu kolegów, jestes typem człowieka który będzie szczęsliwy z kims
                takim

                trzymaj się
                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:40
                  czemu tak uważasz ? bo chcę uwiązac i zabronić kontaktów ?
                  skąd to założenie ?
                  • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:55
                    Zastanawia mnie co ja takiego mogę mówić lub pisać, ze facet myśli,
                    że nie bedzie mógł spotykac się z kolegami i koleżankami ... to
                    jest jakieś cholerne nieporozumienie , bo takie zarzuty też padały
                    z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów ... sama mam kolegów i
                    kolezanki i chciałabym utrzymywac z nimi kontakty bez obawy, ze ktoś
                    mi zabroni to czemu miałabym komus zabraniac ? to musi być jakaś
                    nadinterpretacja tego co mówię ...
                    • jack79 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:20
                      no to jeszcze raz:
                      to nie chodzi o to że ja twierdze ze Ty będziesz czegoś zabraniać,
                      chodzi mi tylko o to że lepiej sie bedziesz czuła z osobą taką o
                      jakiej mówiłem wyżej, której niczego nie bedziesz musiała zabraniac
                      bo ona nawet na to nie wpadnie żeby pojść z kolezanka na rower :)
                      pozatym to tylko moja opinia!
                      to że się tak przejmujesz że możesz być źle zrozumiana, to że
                      starasz sie odpowiedzieć na każdy post świadczy o określonym typie
                      wrażliwości, jesteś osobą która chce wytłumaczyć najdrobniejsze
                      nawet niedopowiedzenie, sytuacje...nie wszyscy są tacy, wielu nie
                      zwraca uwagi na drobnostki i w zyciu nie zapytałoby się o zdjęcie w
                      czyjeś komórce (choć to nic złego!)
                      dlatego myślę że potrzebujesz w związku bardzo dużej bliskości,
                      zaufania, a nie pełnego luzu, takie zwiazki są możliwe z osobami
                      raczej mniej towarzyskimi, nie mającymi zbyt wielu kontaktów,
                      dlatego pozwoliłem sobie wydać opinię kto by Ci mógł pasować, ale to
                      tylko moja być moze błędna opinia
                      jeszcze raz pozdrawiam
                      • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:50
                        Faktycznie nie lubię niejasności i niedopowiedzeń, bo z tego
                        potem same problemy powstają ... nie przeszkadzają mi koleżanki
                        mojego faceta - tym bardziej nie zabraniam mu kontaktów z nimi

                        a co do zdjęcia - oczywiście,ze to nic złego, ale mam chyba prawo
                        zapytać po co mu te zdjęcia ? tak jak on mnie pytał co u mnie
                        jeszcze robi telewizor mojego byłego ... ale moje pytanie to
                        robienie z gówna problemu, a jego pytanie to poważna sprawa,
                        bo to pretekst dla mojego byłego ...
                        a dla mnie to to samo i zamiast robić aferę uspokoiłam go,
                        ze nie ma to żadnego wpływu na naszą relację ... a on zrobił
                        aferę, ze nie może mieć zdjęć koleżanki w aparacie ...
                        a ja mu nie kazałam tych zdjęć wykasować , tylko chciałam u
                        słyszeć , ze te zdjęcia nie mają wpływu na naszą relację ...
                        ( bo ta sama koleżanka zachowywała się bardzo swobodnie wobec
                        niego)o odbiór intencji obcych osób mi chodzi i uspokojenie,
                        że nic sie nie dzieje ... i tyle .
                        • jack79 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 13:01
                          > a co do zdjęcia - oczywiście,ze to nic złego, ale mam chyba prawo
                          > zapytać po co mu te zdjęcia ?

                          kokardko, mi chodzilo o to że Twoje pytanie to nic złego!

                          > słyszeć , ze te zdjęcia nie mają wpływu na naszą relację ...
                          > ( bo ta sama koleżanka zachowywała się bardzo swobodnie wobec
                          > niego)o odbiór intencji obcych osób mi chodzi i uspokojenie,
                          > że nic sie nie dzieje ... i tyle .

                          zrozum że jeśli ona nie jest groźna dla wawszych relacji dostaniesz
                          odpowiedź:
                          - to tylko kolezanka nic więcej
                          jeśli natomiast zagraża Twoim relacjom z facetem jaką dostaniesz
                          odpowiedź? taką samą:
                          - to tylko kolezanka nic więcej
                          nie zadawaj pytań na które i tak dostaniesz jedną odpowiedź
                          na takie pytania sama sobie musisz odpowiedzieć dzięki własnym
                          obserwacjom

                  • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:37
                    A ja myśle że potrzebujesz kogoś kto poprostu będzie z Tobą
                    szczery ,a moze to Ty powinnas zrobić się mniej szczera i otwarta i
                    poczekać aż ktos pierwszy się otworzy.
                    • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:52
                      Teraz to ja juz mam dość facetów na bardzo długi czas
                      jeśli nie na całe życie ...
                      • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:57
                        Hej proszę nie mozesz nas tak wszystkich skreślać...
                        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 13:31
                          na wszystkich postawię krzyżyk ...
                          gdzie to ja ten mój modlitewnik posiałam i różaniec ...
                          • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 14:24
                            Daruj chociaz paru sztukom....a co z naszą kawą..?:)I kolacją..
                            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 14:26
                              najpier kolacja potem poranna kawa ? ;) spadaj ;)
                              • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 14:39
                                No co Ty Słoneczko....jak to tak...za co...:):)
                                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 14:46
                                  za miliony !!! ;))
                                  • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:03
                                    Jestem niewinny i wyjątkowy...:):)i zawsze szcery..
                                    • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:09
                                      jak słyszę "szczery" to dostaję drgawek ;)
                                      • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:11
                                        Mam cierpieć za miliony?:) to nie sprawiedliwe.Mam udowodnić Ci moją
                                        szczerość?
                                        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:12
                                          Chyba dostanę padaczki od tych drgawek ;)
                                          • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:18
                                            No dobrze to kolacja bez porannej kawy.....:)
                                            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:20
                                              a red bull chociaż ? ;)
                                              • buszmen33 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:30
                                                Poranny? jak najbardziej:)
                                                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 15:47
                                                  i poranny i wieczorny ;)
                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:49
                  Oj wiesz, od początku powtarzał że ma uczulenie na punkcie
                  swojej wolności, bo nie lubi być wiązany na smyczy. Nie powiem,
                  wkurzył mnie wtedy ( to na gg było albo smsem, nie widziałam
                  reakcji, ale zjebkę słowami dostałam ..) nie skomentowałam ...
                  jak się widywaliśmy to nie było takich sytuacji, w których mogłabym
                  zobaczyć złość, on spokojny raczej tylko terenu broni swojego ...
                  jak każdy facet ... nie zachowywał się nieprzyjemnie wobec mnie ...
                  w zasadzie to wczoraj dał popis ...
      • menk.a Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 09:38
        Co za radykalna kobieta . ;))
        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:05
          o jeszcze usłyszałam, ze jestem jak islamski fundamentalista,
          bo nie dopuszczam tego, że ktoś mnie może lubić, być moim kochankiem
          ale bez deklaracji ... no ku.. ameryki nie odkrył, bo od początku o
          tym wiedział ...
          • menk.a Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:20
            kookardka napisała:

            > o jeszcze usłyszałam, ze jestem jak islamski fundamentalista,
            > bo nie dopuszczam tego, że ktoś mnie może lubić, być moim
            kochankiem
            > ale bez deklaracji ...

            Tak Ci powiedział?? Porównał do fundamentalisty islamskiego?

            no ku.. ameryki nie odkrył, bo od początku o
            > tym wiedział ...

            Oj facet pewnie nie chce być na wyłączność, nie chce deklarować
            wyłączności. I tu jt pewnie pies pogrzebany.;)
            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:29
              Nie kochanie, on od początku powtarzał, że nie wchodzą w grę żadne
              zdrady i ja nie mam się o co martwić, bo on za seksem nie biega
              i jest wierny .On chciał mi pozabierać trochę czasu, mieć tylko
              koleżankę do seksu i na miłe spędzanie czasu - ( bo z zalożenia
              chce być sam i nigdy niczyj jak się wczoraj okazało ) ...
              a nie tak jak mówił do tej pory, że coś budujemy i chce poczekac
              na rozwój wydarzeń i zobaczyć czy coś z tego będzie czy nie ...

              Piany dostał, bo okazało się, ze ja nie chcę być koleżanką
              i wiedział od zawsze, że jak się rozstaniemy, bo dojdziemy do
              wniosku, ze nic z tego, to się więcej nie spotkamy, bo to mnie
              będzie bolało ... no i zaczęły sie właśnie takie fajne słowa jak
              islamski fundamentalista, bo nie chcę sie przyjaźnić z nim
              a potem właśnie zarzuty jak to strasznie męczył się w tej relacji
              przeze mnie wysysając z palca kolejne bzdury - ja nie mam siły ani
              ochoty udowadniać, że nie jestem wielbłądem ...
              • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:32
                Teraz jak już widzę jaka jest prawda, to nie mam ochoty go wiedzieć,
                nie dlatego, ze spotkania z nim będa bolesne, tylko dlatego, ze nie
                ma mojego szacunku, bo jest parszywą gnidą ... wyszło szydło z wora,
                zawsze wychodzi, tylko wór trzeba odpowiednio ponaciskać ...
                • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:46
                  tu prawdopodobnie masz racje!!
                  Tylko musisz sie zdecydowac, co jest celem Twoich dzialan?
                  Chcesz zalozyc rodzine, miec dom , dzieci , i problemyz tym zwiazane?
                  Czy tez chcesz udowodnic rodzajeowi meskiemu ,ze nalezy do
                  podkategorii malp czlekoksztaltnych?
                  Jesli to drugie rozwiazanie jest Ci blizsze , to na pewno odniesiesz
                  sukces , natomiast ten pierszy sposob na zycie jest duzo
                  trudniejszy i sukcesu nie gwarantuje. Trzeba o niego walczyc
                  wszelkimi dostepnmi sposobami z zastosowaniem wszelkich mozliwych
                  srodkow.
                  To jest troche tak jak z ogromna ciezarowkai zbyt niskim wiaduktem.
                  Zeby pod nim przejechac kierowcy spuszczaja powietrzez opon zeby woz
                  zmiescil sie pod wiaduktem.
                  Mysle , ze gdybys wziela z nich przyklad i "spuscila" troche
                  powietrza, duzo latwiej byloby Ci przejsc z okresu oczekiwan na
                  mlodziencze fascynacje do powaznych zwiazkow z facetami .
                  • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:03
                    Błędne założenie - ani nie szukam męża i ojca moich dzieci, chociaż
                    stereotyp mówi, że powinnam, ani nie jest tak, ze ród męski traktuję
                    jak wroga ...

                    Zależy mi na tym, by spokojnie posiedzieć i poczekać jak relacja
                    się rozwinie ... spokojnie a nie szarpana słowami " chcę coś
                    budować",za chwilę "nie chcę nic budowac". Ja nie mam ani
                    wygórowanych oczekiwań co do facetów ani nie jestem jakąś kapryśną
                    lalką ... a to,że wymagam szanowania moich uczuć i emocji uważam
                    za najnormalniejszą rzecz pod słońcem ...
                    Nie czekam na dziecięce fascynacje i gromy z jasnego nieba - szukam
                    bliskiej relacji a nie flircików i romansików .Nawet o tym mówię
                    wprost . W czym problem ?
                  • menk.a Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:03
                    Ale chwileczkę. Dziewczyna ma się dostosować... Ok zrozumiałe. A ten
                    mężczyzna to co?

                    Generalnie nie maja wspólnego celu. Ich cele się wykluczają. On chce
                    luźnej znajomości, a nazywając rzecz po imieniu: związku bez
                    związku, bez brania odpowiedzialności za kogoś i za to co razem
                    można budować. A ona właśnie chce trwałej, głębszej relacji. Nie do
                    pogodzenia. Więc dlaczego ona miałaby rezygnować ze swoich
                    potrzeb, 'spuszczać' powietrze? A on? Czemu tylko ona ma się
                    dostosować? Tylko po to by on łaskawie od czasu do czasu dał się
                    dotknąć?;)
                    • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:24
                      Nie no sprawa już jest zamknięta.
                      Do wczoraj myślałam, że to po prostu różnica płci mózgów powoduje,
                      ze mówimy o tym samym ( spokojnym czekaniu co dalej ) tylko nie
                      możemy tego powiedzieć w formie zrozumiałej dla drugiej strony.
                      Ale facet jasno powiedział, wyciągając stare (już wydawałoby się
                      obgadane) sprawy jako zarzuty, udowadniając mi po raz kolejny,
                      że jego wizja i interpretacja moich zachowań jest właściwsza ...

                      ja nie będę walczyć z wiatrakami, bo to nie ma sensu - albo facet
                      nie słucha co do niego mówię, bo ma mnie w dupie, albo zawsze wie
                      lepiej ode mnie co ja myslę i czuję w danej chwili - i też ma mnie
                      w dupie ... rzuca mi w twarz starą sprawą, jak mówię, ze już to
                      obgadaliśmy i mówiłam, że ( i tu zaczynam mówić) to rzuca, ze
                      znoooowu gadamy o tym samym ... ja zawsze jestem winna, nie mam
                      prawa mieć niepokoju, obawy, nie mam prawa chcieć wyjaśnić sprawy,
                      gdy pada zarzut w moją stronę bo on i tak wszystko wie lepiej,
                      mam kiwać główką w pionie i uśmiechać się ładnie ...
                      Jestem jak kłopot i problem, który zawraca dupę ... to jakiś
                      popieprzony sadysta psychiczny jest i niech spie.. ode mnie
                      z daleka, bo mu naprawdę przetrącę kręgosłup
                      • menk.a Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:45
                        No i już. Jesteś wolna, do wzięcia?;)
                        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:53
                          Daj spokój :))) idę się poleczyć w psychiatryku trochę ;)
                          może dziadka tam spotkam ;)
                          • menk.a Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:15
                            kookardka napisała:

                            > Daj spokój :))) idę się poleczyć w psychiatryku trochę ;)
                            > może dziadka tam spotkam ;)

                            ;))) Odwiedziny możliwe? Jakieś przepustki dają?;)
                          • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:18
                            Dawaj!Czekasm :)))
                            Tylko wez jakas butelke ze soba , bo ten lekarski spiryt jakos nie
                            bardzo mi wchodzi. :))
                    • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 12:17
                      Nie rozumiem Cie.
                      Ta znajomosc , zgodnie z Jej oswiadczeniem , jest zakonczona!!
                      To co ja napisalem jest bardziej "mysla ogolna" , oderwana od tej ,
                      konkretnej sytuacji.
                      Wydawalo mi sie , ze jest to jasne.
      • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 09:39
        Szczerze mi Cie zal , Dzieciaku.
        I mowie to bez najmniejszego nawet cienia zlosliwosci.
        • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:10
          A mi siebie nie jest żal, bo sobie do zarzucenia nie mam nic.

          Od początku byłam szczera, otwarta i uczciwa wobec niego,wiedział
          czego chcę, wiedział czego nie chcę - ja w jego głowie nie siedzę,
          intencji nie znam, nie mam podstaw by nie wierzyć w to co mówi,
          jak mówi że nie chce się mną bawić, ze nie chce mnie skrzywdzić
          jak poprzedni oszołom, to mam prawo w to wierzyć, prawda ?
          To o nim źle świadczy, jeśli wykorzystał to przeciwko mnie ...
          • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:22
            Przeciez ja nie powiedzialem , ze to o Tobie zle swiadczy , tylko ze
            mi Ciebie zal.
            Twoja znajomosc psychologii i "przekladanie" jej na "zycie" jest tak
            samo "zabojcza" jak proba "zaprzegania" nauk materialistycznych do
            zrozumienia Boga.
            Ja jestem bydle zgodne i chetnie nawet przyjme , ze masz racje we
            wszystkim co mowisz :)))
            Ale ja , glupek ktory ma gdzies wszystkich psychologow , powiem Cie
            jedno : Nie masz zielonego pojecia o relacjach damsko-meskich.
            Tych relacjach ktore dzieja sie miedzy ludzmi od tysiacy lat, do
            ktorych nie potrzeba zadnych pseudonaukowych opracowan i teorii.
            A bez tego , bedzie Ci bardzo ciezko zbudowac prawdziwy , a nie
            idealistyczny!!!, zwiazek z facetem.
            Dlatego mi Cie zal .
            Co nie zmienia faktu , ze z calego serca zycze Ci powodzenia.
            • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:39
              > Przeciez ja nie powiedzialem , ze to o Tobie zle swiadczy ,
              > tylko ze mi Ciebie zal.

              ale ja nie twierdzę, ze tak powiedziałeś...

              Nie masz zielonego pojecia o relacjach damsko-meskich.
              > Tych relacjach ktore dzieja sie miedzy ludzmi od tysiacy lat, do
              > ktorych nie potrzeba zadnych pseudonaukowych opracowan i teorii.

              Byc może nie mam, bo do tej pory jeden i drugi facet, z którymi
              byłam 5 i 6 lat nie zachowywali się jak półgłówki, a że relacje
              się rozpadły z różnych powodów to inna bajka ... oni po prostu na
              dzień obry nie potrzebowali się bawić ...a o jakie ideały Ci chodzi
              to ja nie wiem ... za dużo chcę bo chcę zrozumienia,ciepła, spokoju
              i otwartej rozmowy gdy pojawia się problem ? przecież nie oczekuję
              miłości do grobowej deski na starcie, ani tego, ze facet będzie
              spiewał mi serenady pod oknem ...

              Ja Ci coś powiem, ten facet po prostu szukał pretekstu by pozbyć się
              kłopotu, bo kłopot zaczął łapać się w tym, że pan gra a pan teraz
              tak chciał pokierować sytuacją, żeby nie wyszło na to, że jest winny
              ( przeciez od początku mówił, ze nie chce oszukac, to jak by to
              teraz wyglądało ? ) ... a jeszcze jak już powiedział, ze to była
              zabawa to bezczelnie dodał, ze teraz mogę go mieć za oszusta ...

              to jako ten bardziej doświadczony może uraczysz mnie swoją wiedzą ?
              co ? :)))
              • dziadek_54 Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 10:58
                Jesli mnie o to prosisz to nie odmowie i \"uracze" Cie :))
                to jest tak :
                kobiety madrzeja z biegiem czasu , a faceci na zawsze pozostaja na
                poziomie 18letniego samca.
                Dlatego najleprzym okresem do zawierania powaznych zwiazkow dla
                kobiet jest wiek maksymalnie wczesny.
                Wtedy jeszcze nie widza wszystkich wad przypisanych rodzajowi
                meskiemu.
                Gdyby ten koles opowiadal Ci takie pie.. przed matura to nijak
                by Ci to nie przeszkadzalo, teraz Cie denerwuje a jego osmiesza.
                \Bo Ty poszlas dalej a On nadal konczy gimnazjum.
                Z biegiem czasu bedzie Ci coraz trudniej.
                Czas powoduje ze znajdujesz sie w kregu doboru negatywnego.
                skad niby maja brac sie 35-40 letni , fajni faceci, i do tego wolni/
                Przeciez gdyby byli fajni i nadawali sie do stalego zwiazku to juz
                dawnio upolowalaby ich jakas lalunia przed Toba.
                Zbierasz coraz wiecej doswiadczen i faceci wydaja Ci sie coraz
                bardziej glupi, infantylni , zaklamani, itp. A nawet nie tyle
                wydaja , co widzisz , ze oni tacy sa.
                Zreszta w druga strone dziala to na identycznej zasadzie.
                Moge Ci powiedziec z reka na sercu , ze dzisiaj tez nie ozenilbym
                sie ze swoja zona , bo widze w niej za duzo wad.
                Ale kiedys to zrobilem i jakos przezylem swoje zycie .
                W Twoim wieku znalezienie faceta idealnie pasujacego do twoich
                wymagan (zwielokrotnionych psychologia) jest praktycznie
                niemozliwe!!! Rozwaz czy nie lepiej przyjac to za pewnik i
                zaprzestac poszukiwan.
                Szczescia Ci to nier przyniesie , ale przynajmniej zaoszczedzi
                cierpien.
                Napisalem to tylko dlatego , ze chcialas.
                • kookardka Re: tak się pożalę trochę ... 16.10.07, 11:13
                  > Zbierasz coraz wiecej doswiadczen i faceci wydaja Ci sie coraz
                  > bardziej glupi, infantylni , zaklamani, itp. A nawet nie tyle
                  > wydaja , co widzisz , ze oni tacy sa.

                  eee tam, to ze facet lubi jeździć na rowerku, albo siedzieć przed
                  kompem i grać sobie w gierki to nie jest nic złego ... ale jeśli
                  nie zależy mu na moim spokoju, nie szanuje moich uczuć i emocji,
                  irytacją reaguje na próbę wyjaśnienia wątpliwych kwestii, które
                  zaczynają psuć relację to znaczy, że ma mnie głęboko w dupie ...
                  a nie głupi, infantylny czy zakłamany.

                  > W Twoim wieku znalezienie faceta idealnie pasujacego do twoich
                  > wymagan (zwielokrotnionych psychologia) jest praktycznie
                  > niemozliwe!!! Rozwaz czy nie lepiej przyjac to za pewnik i
                  > zaprzestac poszukiwan.

                  Ja nie mam wymagań co do faceta,tym bardziej zwielokrotnionych
                  psychologią, bo nie znam się na psychologii, nie mam jego obrazu
                  w głowie i nie wiem jakim powinien być człowiekiem - na pewno takim,
                  który będzie chciał otwarcie i szczerze rozmawiać o wątpliwościach
                  i problemach, a reszta to wszystko się w praniu okaże, za dużo chcę ?

                  dawno juz podjęłąm decyzję, ze wolę być sama niż mordowac się
                  w jakiejś relacji, która mnie zjada od środka - tak przeżyłam
                  ostatnie 6 lat - dziekuję nie powtórzę tego drugi raz .
    • pat-i27 Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:02
      Nie rozumiem takich pytań kookardko.
      Spotykam sie z mezczyzną i nic nie wymagam od niego ,nie zadaje pytan Jak jest
      mi z nim dobrze i jemu ze mna to zwiazek trwa .Jesli nie rozstajemy sie .
      Przecież to sie czuje ,czy mezczyzna ( i odwrotnie) chce byc ze mna czy tylko
      bawi sie mna .Pozdrawiam
      • kookardka Re: Mam bałagan ... 16.10.07, 10:06
        eee nie chce mi się tego już tłumaczyć, szkoda czasu ...
    • naprawdetrzezwy Tak, masz w głowie bałągan. 16.10.07, 11:55
      "Wie ode mnie, że ja męża nie szukam, rodziny zakładać nie chcę,
      deklaracji nie żądam, bo sama nie wiem co będzie dalej ...
      ale wie, że zabawa w przelotne flirciki mnie nie interesuje ,
      że chcę budować bliską relację na tak długo jak się da"


      Nie chcesz relacji i związków, ale chcesz je mieć jak najdłużej.
      Proponuję psychiatrę.
      • kookardka Re: Tak, masz w głowie bałągan. 16.10.07, 12:00
        ja wyraźnie napisałam :
        "chcę budować bliską relację na tak długo jak się da"

        jak nie wiesz, że od początku znajomości trudno założyć, że to
        będzie związek, i jeśli nie kumasz, że można być z kimś być bez
        ślubu, gdy okaże się, że to jednak jest związek to Ty masz problem
        nie ja ...

    • kookardka No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 13:36
      No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty już mi się zbiera ...
      pogadałam sobie a teraz nie ma to tamto, życie płynie dalej ...
      zanim go poznałam żyło mi się dobrze, to i teraz świat się nie
      zawali ... teraz przynajmniej będę miała mój upragniony spokój,
      bo nikt nie będzie mną szarpał ... i tutaj pewnie zaglądać będę
      cześciej :))
      • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 13:45
        a ja jednak polecam znalezienie sobie faceta, który mówi, że chce być z Tobą do
        końca życia i chce mieć z Tobą dzieci :)) Wiem, że odpowiesz, że on przecież nie
        może tego wiedzieć, czy jutro też będzie chciał być ze mną do końca życia, ale
        to poczucie w danym dniu, że akurat dzisiaj tak czuje jest nieziemskie!!!! :)))
        i daje nadzieję, że skoro dzisiaj tak jest, to jutro też tak będzie :)))
        a jeśli od początku mówi, że nie chce ani związku ani dzieci... - ja już się na
        taki układ nie piszę :)) nie wiem jak Ty, zawsze możesz wziąć poprawkę na to, że
        ja bardzo chcę mieć męża i dzieci ;PPP
        pozdrawiam
        • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 13:52
          Jakby mi tak facet wypalił w kilku pierwszych miesiącach
          znajomości to dopiero bym wiała !!! :)))
          Kofana , ja nigdy nie powiedziałam, że nie wierzę w słowo
          "kocham Cię", bo właśnie wierzę TU i TERAZ a potem się zobaczy
          jak będzie :)) i niech tak będzie tak długo jak się da :))

          Grunt to wyciągać wnioski na przyszłość ;)
          kajecik sobie założę i będę zapisywać ;)
          • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:16
            kookardka napisała:

            > Jakby mi tak facet wypalił w kilku pierwszych miesiącach
            > znajomości to dopiero bym wiała !!! :)))


            ja nie wieję :) zawsze podobała mi się taka pewność :)
            • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:24
              no to gratulacje :))) dbaj i opiekuj się swoim szczęściem :)
              • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:35
                mam nadzieję, że wszystkiego nie spieprzę ciągłymi myślami o kimś z przeszłości
                kto wcale nie chce być ze mną do końca życia i nie chce mieć dzieci ;) to
                wszystko jest takie banalnie proste, jeśli ustali się jakiś życiowy priorytet ;P
                • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:46
                  To ja widocznie jestem za ostrożna i jak widzę faceta, albo znam
                  go krótko, to nie umiem powiedzieć czy to facet na całe życie ...
                  wolę sobie spokojnie poobserwowac i poczekać rok może dwa wtedy
                  już mogę być nieco pewniejsza swojej decyzji ...
                  no ale ja mam być może takie skrzywienie, bo moje długie związki
                  się rozpadły, własnie dlatego, ze jeden facet nie dbał o moje
                  uczucia i emocje ( za to dbał o pracę) , a drugi był patentowanym
                  leniem i rozkapryszonym pracownikiem, który ciągle wylatywał z pracy
                  ( za to kochał mnie na zabój, był świetny w łóżku, miał dość
                  specyficzny i trudny charakter ) ... i jedno i drugie to akurat
                  moje priorytety - chce czuć się kochana i nie chcę utrzymywać
                  faceta ... a to można ocenić dopiero po jakimś czasie bycia razem ...
                  • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:53
                    tak masz rację, że to dopiero wiadomo po jakimś czasie...
                    wybacz mnie trochę ponosi, trochę czuję się jak zakochana nastolatka ;P
                    Moim zdaniem po roku już wszystko wiadomo - czy ktoś Cię kocha czy nie... ale
                    jeśli przez pierwsze miesiące ktoś Cię olewa... to po prostu nie dowiesz się jak
                    będzie po roku... bo nie zniesiesz tego olewania, zwłaszcza jeśli Tobie
                    zależy... ( a nawet jeśli się to cierpliwie znosi - to rodzi to jakiś żal... tak
                    przynajmniej mi się wydaje)
                    • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:00
                      > ale jeśli przez pierwsze miesiące ktoś Cię olewa ...
                      > to po prostu nie dowiesz się jak będzie po roku ...
                      > bo nie zniesiesz tego olewania, zwłaszcza jeśli Tobie
                      > zależy...

                      ooo z pewnością nie będę się chciała dowiedzieć ;)
            • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:30
              No własnie czemu wtedy Koko chcialabyś uciekać ...uciekać od kogoś
              kto chce Ci oddaje siebie do końca.
              • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:37
                jakby facet deklarował mi miłośc do grobowej deski, ślub
                i dzieci po miesiącu lub dwóch znajomości, to pomyślałabym,
                że mu coś się z głową stało :)) albo, że chce złapać mnie
                na takie obietnice ;)
                • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:42
                  bo właśnie z głową się coś dzieje, gdy człowiek się zakochuje :PPPPP
                  wydzielają się tam jakieś chemikalia ;PP
                  bo jednak są tacy ludzie, którzy po miesiącu zamierzają się pobrać
                  (tak na marginesie, pewnie 80% z nich się rozwiedzie, nie martw się ja nie
                  zamierzam tego zrobić tak szybko, bo tak można odebrać to co piszę, zbyt
                  rozsądna jestem ;P)
                  • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:51
                    boszszs to dobrze, bo już zaniepokoiłam się, że coś nie tak
                    z Twoimi chemikaliami :)))) się pilnuj, bo jak się poparzysz
                    drugi raz, to możesz mieć poważne obawy o brak zaufania,jak ja :(
                    pamiętasz co Ci pisałam, że teraz nie mam powodów by nie zaufać ...
                    a jednak się pomyliłam ...
                    • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:55
                      pilnuję się :)
                      i chyba jeszcze nie zaufałam :)
                      obserwuję, nie pozwalam na nic więcej :)
                      • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:01
                        :)) powodzenia :)
                        • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:07
                          Nie mówie że to ma być miesiąc....dwa...trzy....Tak szybki w
                          deklaracjach uczuć to i ja nie jestem:):)
                          • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:09
                            Mówie o deklaracjach na całe życie ... taki związek by przetrwał
                            dłużej musi się przetrawić i trochę potrwać musi przejść zarówno te
                            dobre i te złe chwile.
                            • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:18
                              szczególnie te złe ...
                              a jak po drugiej stronie już na początku znajomości pojawia się
                              niechęć do rozprawienia się z drobnymi złymi to trzeba wiać ...
                              a jak wydaje się, że drobne złe są do końca załatwione, a druga
                              strona wciąż do nich wraca i rzuca nimi w twarz to trzeba wiać
                              tym bardziej ... szczególnie, gdy wciąż trzyma się swojej chorej
                              i nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością wersji ...
                              • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:19
                                Gdy jest szczere uczucie wszystko mozna sobie wyjaśnić...
                                • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:22
                                  prawda ? to wydaje się takie oczywiste jak zależy na drugim
                                  człowieku ...a nie złość, irytacja i atak ... tak sobie myślę,
                                  że szczerość jednak nie popłaca - ale z drugiej strony jak tak
                                  można od początku budować coś bez szczerości ? nie da się ...
                                  • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:32
                                    Zgadza się ...ja wole bolesną szczerość dla mnie niż udawanie że
                                    jest ok.
                          • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:12
                            ponawiam prośbę, abyś się sklonował i podesłał
                            mi tu swojego klona emocjonalnego :)))
                            • buszmen33 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:33
                              Ja taki skromny człowieczek....?
                              • kookardka Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 15:38
                                Nie marudź tylko się klonuj ;) to co Ty wiesz o związkach
                                z praktyki, niektórzy nie wiedzą nawet w teorii ;)
              • eleni80 Re: No dobra, koniec tego tematu, bo na wymioty 16.10.07, 14:39
                no właśnie czemu? że niby nie zna mnie do końca?
                "If you don't know me by now
                You will never never never know me"
                ;P

                to takie piękne i niewinne uczucie... gdy już na początku coś takiego Cię trafia
                ;) chociaż na chwilę, chociaż na trochę dodaje skrzydeł :)
                a zobaczy się co będzie dalej... byle mieć oczy szeroko otwarte "przed ślubem" i
                przymknąć je nieco "po"...
    • luzzik21 Re: Mam bałagan ... 15.05.08, 10:57
Inne wątki na temat:
Pełna wersja