stokrotka000
15.10.07, 13:35
Nie wiemco sie dzieje z moim ukochanym od niedawna...jestesmy
narzeczenstwem, mamy brac slub...a mnie napadaja wielkie
watpliwosci...moj mezczyzna chyba jest wielkim
despota...zazdrosnikiem i chamem...dzis mnie bardzo mocno zranil
wiec pisze pod wplywem emocji, nie moge spac...a musze gdzies komus
to powiedziec, nie chce zadreczac najblizszych...a sama nic juz nie
rozumiem...moj facet to mr jekyl i mr hyde...ma dwie rozne
osobowosci...raz kochanego, czulego cudownego mezczyzny dbajacego o
mnie, wspierajacego mnie uwielbiajacego i rozumiejacego...a czasami
zmienia sie w okrutnego mezczyzne, bez serca wciaz narzekajacego
klnacego jak szefc...
szantazujacego mnie ze jesli bede pila piwo nie bedzie dawal mi
pieniedzy...kpiacego sobie ze mnie jakie to ja moge miec
problemy...mowiacego mi ze mam zamknac morde rzucajacego o sciane
przedmiotami...a potem przepraszajacego, kwiaty...slowa jak to
bardzo mnie kocha...dodam ze tak sie dzieje od niedawna...nie wiem
czemu nie rozumiem juz nic...czuje ze mam obcego kogos w domu:
(...wiem ze to sie dzieje za czesto...mam 23 lata, kupilismy
wspolnie dzialke....kochamy sie bardzo, uchodzimy za idealna
pare...jak tez tak nas do tej pory widzialam a teraz juz nic nie
wiem...ja studiuje, on pracuje...
moze nie ma idealnych zwiazkow...ale boje sie abym sama siebie nie
skazala na meki i cierpienie malzenskie...moze kobiety kochaja same
nie chca widziec pewnych trudnych prawd o ukochanej osobie?