despotyzm...?nie rozumiem...pomocy!

15.10.07, 13:35
Nie wiemco sie dzieje z moim ukochanym od niedawna...jestesmy
narzeczenstwem, mamy brac slub...a mnie napadaja wielkie
watpliwosci...moj mezczyzna chyba jest wielkim
despota...zazdrosnikiem i chamem...dzis mnie bardzo mocno zranil
wiec pisze pod wplywem emocji, nie moge spac...a musze gdzies komus
to powiedziec, nie chce zadreczac najblizszych...a sama nic juz nie
rozumiem...moj facet to mr jekyl i mr hyde...ma dwie rozne
osobowosci...raz kochanego, czulego cudownego mezczyzny dbajacego o
mnie, wspierajacego mnie uwielbiajacego i rozumiejacego...a czasami
zmienia sie w okrutnego mezczyzne, bez serca wciaz narzekajacego
klnacego jak szefc...
szantazujacego mnie ze jesli bede pila piwo nie bedzie dawal mi
pieniedzy...kpiacego sobie ze mnie jakie to ja moge miec
problemy...mowiacego mi ze mam zamknac morde rzucajacego o sciane
przedmiotami...a potem przepraszajacego, kwiaty...slowa jak to
bardzo mnie kocha...dodam ze tak sie dzieje od niedawna...nie wiem
czemu nie rozumiem juz nic...czuje ze mam obcego kogos w domu:
(...wiem ze to sie dzieje za czesto...mam 23 lata, kupilismy
wspolnie dzialke....kochamy sie bardzo, uchodzimy za idealna
pare...jak tez tak nas do tej pory widzialam a teraz juz nic nie
wiem...ja studiuje, on pracuje...
moze nie ma idealnych zwiazkow...ale boje sie abym sama siebie nie
skazala na meki i cierpienie malzenskie...moze kobiety kochaja same
nie chca widziec pewnych trudnych prawd o ukochanej osobie?

    • dzikoozka Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 14:06
      schizofrenia???
      na pewno coś nie tak z głową....
      zamykanie, wyzwiska, toz to czysta przemoc. Musisz to zatrzymać,
      wyrwać sie z tego, nie można tego tolerowac. Pal licho wspolne
      inwestycje, tu moze chodzić o Twoje zycie.
      • facettt O tak... pomocy!!! 15.10.07, 14:15
        Alez najdrozszy nie bije i nie pije.
        Tylko rzuca talerzami i Qoo*vami...

        A najwazniejsze, ze KOCHA.
        On tylko troche taki nerwowy jest :)))
        • dzikoozka Re: O tak... pomocy!!! 15.10.07, 14:19
          Panie, a kto w dzisiejszych czasach nie jest nerwowy?
          Normalny facet, nie ciul jakiś ...
    • grzech_o_1 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 14:27
      Jak już teraz zaczyna wychodzić szydło z worka, to zobaczysz jaki
      będzie cyrk po slubie. Zmykaj od niego jak najprędzej i jak
      najdalej.:)))
      Dobrze radzę.
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 14:30
        z meskiego punktu widzenia...? beznadzieja tak?...o ja...czemu znow
        mi sie trafia popapraniec emocjonalny ;)...zwariuje....
        najgorsze ze nie rozumiem bo stal sie taki od jakis dwoch tygodni
        wczesniej bylam z nim bardzo szczesliwa...z znam dlugo mieszkamy
        jakies prawie dwa lata...pomagal sprzatac, dawal wsparcie...zawsze
        rozumial byl czylu i kochany i nagle pokazal sie z tej bardzo zlej
        strony
        • grzech_o_1 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 14:55
          Można też z dużym prawdopodobienstwem stwierdzić, że obecnym
          zachowaniem dąży do zerwania. A nie ma odwagi zrobić tego wprost.:)))
        • nemo1968 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 15:02
          Od dwoch tygodni...? To stresa ma jakiegos? Coś w robocie...?
          • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 15:22
            do zerwania nie dazy bo mowi ze nie wybaczylby sobie jakby mnie
            starcil...przeprasza sam przychodzi wiele razy....
            a ja nie wiem co spowodowalo zmiane...stres jakis i to wielki ale
            czemu mi nie mowi ale dusi w sobie a potem wybucha?
            • nemo1968 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 15:31
              Namów go na rozmowę z jakimś kolega, albo kimś, kogo uwaza za
              autorytet. Na twoim miejscu jasno bym mu przekazał informację, że
              jeżeli będzie stosował wobec Ciebie przemoc, nawet słowną, to na
              pewno sobie na to nie pozwolisz, żeby związać sie z kimś takim. Idź
              dwutorowo - pomóż mu, ale zastrzeż sobie, że nie akceptujesz tego,
              żeby być obiektem na którym wyładowuje swoje frustracje. Zwłaszacza,
              że to bardzo mało prawdopodobne, żebyś Ty była ich przyczyną...
              Faceci reagują agresywanie na stres - to pierwszy, męski odruch. Jak
              on zrozumie co go gniecie, to łatwiej będzie mu temu przeciwdziałać.
              Proponuję, zebyś była konsekwentna, bo jak on się nauczy panowac nad
              stresem teraz, to później nic go nie powali i będzie dla Ciebie
              prawdziwym oparciem, a sam na sobie też będzie polegał. To jest
              właśnie świetny moment, żeby zrozumiał jak jesteś dla niego ważna...
              Pozdrawiam :)
              • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:02
                dziekuje za meskie spojrzenie na sprawe...i za wsparcie.:) i
                nadzieje...kocham go, wiem ze on mnie kocha...ale dzis mam zamiar
                nie mowic mu nic, powiedziec ze sama musze sobie wszystko
                przemyslec...ze jedno przepraszam nie wystarczy...ze zbyt mnie
                zranil...ze niech sam pomysli o swoim zyciu wyjedzie do kumpli spije
                sie cokolwiek...
    • ulotne_piekno Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:13
      jeśli trwa to dwa tygodnie, to chyba jest jeszcze nadzieja, że to nie charakter
      zły, ale jakieś chwilowe problemy. ważne, żebyś wprost powiedziała, co czujesz,
      bez tego nic nie osiągniesz. jeśli tak sie zachowuje ma predyspozycje
      despotyczne, ale któż z nas ich nie ma....często wszak wyżywamy sie na
      najbliższych, bo coś nie idzie w pracy np. oczywiscie tylko Ty wiesz, czy to
      przekracza pewne granice...nie skreślaj jednak zwiazku. rozmawiaj, obserwuj i
      nie podejmuj pochopnych decyzji
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:19
        dzisiaj poczekam na jego powrot z pracy...i mam zamiar
        milczec...sama zamknac sie w sobie przemilczec wszystko...i poczekac
        co on zrobi, jaki bedzie? czy kupi kwiaty przeprosi...czy naprawde
        sie zmieni...
        • ulotne_piekno Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:24
          to najgorsze, co możesz zrobić..całe życie zamierzasz milczeć i usmiechac się,
          kiedy dostaniesz kwiaty? uzna, że tak jest dobrze i nigdy sie nie
          zmieni...będzie niszczył Cie, a później przepraszał. a Ty zamkniesz się w sobie
          i, predzej czy później wybuchniesz...jeśli później, pół życia spedzisz
          stłamszona aż w końcu sie rozstaniecie, a on i tak nie bedzie wiedział, jak
          bardzo Cie krzywdził. uwierz mi, fochy i milczenie to nie wyjście, mam to za
          sobą(i do tego rozwód po 7 latach)
    • menk.a Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:23
      Rada za radą, a koleżanka tak czy owak.... zaciśnie zęby, zamknie
      oczy i weźmie na przeczekanie licząc, iż 'Józek' na powrót stanie
      się miłym i kochającym misiaczkiem, jakim był kiedyś za dobrych
      złotych czasów. A te qrwy i rozbite talerze były tylko złą marą.
      Zakładać się nie będę, ale prorokuję, że koleżanka zmieni... wielkie
      nic;)
      • stokrotka000 Re: despotyzm...?nie rozumiem...pomocy! 15.10.07, 16:29
        kurw nie bylo...on nigdy nie powiedzial na mnie nic poza zamknij
        morde co nie jest mile...ale kobiety tak nisko mnie cenicie ze co
        godze sie w milczeniu na baty...gdyby tak bylo nie byloby kryzysu
        bobym robila to co on chce...a ja chadzam jak kot swoimi
        sciezkami...robie to co kocham, nie zdradzajac go ale berdzo cenie
        wolnosc jak mnie zdenerwuje to sama mowie mu ze nie dojrzal do
        zwiazku...i zdarza mi sie nawazc go chamem egosita wygodnym
        neidojrzalym mamisynkiem a czasmi gorsze....wiec nie jest tak ze
        czekam na zranienia...u nas to wojna...
        • facettt nie rozumiem...pomocy! - za pozno :))) 15.10.07, 16:48
          stokrotka000 napisała:

          > kurw nie bylo...on nigdy nie powiedzial na mnie nic poza zamknij
          > morde co nie jest mile...

          no przecie mowilem, ze ON jest Kochjacy, tylko troche nerwowy,
          a te wredne baby w to nie wierza :)))
          • stokrotka000 Re: nie rozumiem...pomocy! - za pozno :))) 15.10.07, 17:02
            kazdy jest troche nerwowy a niektorzy bardzo...to co piszesz nie
            jest smieszne wcale...myslisz zwe tylko mezczyzni sa zli i okrutni
            nawet omijajac watek....nie kazdy z nas jest czlowiekiem po pierwsze
            a potem kobieta czy mezczyzna a charakter temperament...bywa rozni
            jak rozni sa ludzie...
            • elektroniczna.pomarancza Re: nie rozumiem...pomocy! - za pozno :))) 15.10.07, 21:39
              Twoj mezczyzna jest niezrownowazony emocjonalnie. Nie radzi sobie z
              agresja.
              Nie spodziewaj sie, ze po slubie nie wiadomo jak i dlaczego nagle
              zacznie sobie radzic i stanie sie milszy. Raczej jeszcze bardziej
              przestanie sie kontrolowac.
              Ale czasami cuda sie zdarzaja.
Pełna wersja