Opór przed zbliżeniem

02.11.07, 13:09
Kilka miesięcy temu, podczas wspólnego wyjazdu pierwszy raz się
mizialiśmy. Facet wtedy rozmiział mnie i ... już. Byłam tym
poddenerwowana i wyszła z tego nieprzyjemna sytuacja. Od tamtego
momentu kochaliśmy się ze sobą tylko dwa razy,potem były też tylko
mizianki, ale już bez nerwowej reakcji z mojej strony. Potem były
tylko pocałunki i przytulenia. Zapytałam o co chodzi, czy mnie nie
pożąda, nie pragnie ze mną być blisko ... odpowiedział, że boi się,
że rozkręcą mi się złe emocje ... panowie, co ja mam zrobić, żeby
facet nie bał się ze mną kochać.
    • funny_game Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 13:27
      Przestać używać słowa "miziać" na każdą czynność związaną z seksem i napisać, o
      co w ogóle chodzi.
      • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 13:31
        O brak seksu w związku.
        • funny_game Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 13:34
          Ale ja w ogóle nie zrozumiałam, o co poszło podczas waszego pierwszego razu. Bo
          napisałaś, że on Cię rozmiział i już... Nie kumam :)
          • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 13:39
            Trochę mnie popieścił, podniecił i tak zostawił. To mnie wtedy
            rozdrażniło i powiedziałam mu, że mi się to nie podoba. Potem
            kilka razy też tak było, ale już mnie to nie rozdrażniało,
            tylko sprawiało przyjemność. Teraz powiedział, że nie będzie
            się ze mną kochał, bo boi się, że znowu będzie draka .
            • funny_game Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 13:44
              Dziwne. Przecież się nie kochaliście...
              To tak, jakby budował kilka razy same fundamenty, zostawiał rozgrzebany plac
              budowy i marudził, że nie będzie budował więcej domów, bo są fe.
              • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 14:25
                Dlatego moja pierwsza reakcja właśnie taka była, miałam wrażenie,
                że on mnie mizia na "odpie..się" i dlatego się wściekłam.
                Porozmawialiśmy o tym. Potem były mizianki i seks. Potem te kontakty
                intymne osłabły, były tylko mizianki. Teraz nie ma nic. Zapytałam co
                się dzieje i jako powód podał strach przed moimi negatywnymi
                emocjami ( tymi, które pojawiły się podczas pierwszej wspólnej nocy,
                mimo, że temat wtedy obgadaliśmy a taka niemiła sytuacja się nie
                powtórzyła podczas kolejnych mizianek ). Może to tylko wykręt.
                • funny_game Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 14:34
                  Nie wiem.
                  Ale chyba czas wziąć sprawy we własne ręce i delikatnie pokazać, że seks z nim
                  to coś, co Ci sprawia frajdę i to, czego chcesz :)
                  To do dzieła, nie zapomnij stworzyć takiej atmosfery, która będzie zupełnie inna
                  od tej towarzyszącej poprzednim razom :)
                  • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 14:52
                    Tylko ten pierwszy był nieudany. Kolejne były przyjemne i na pewno
                    było to po mnie widać, poza tym mówiłam o tym. A teraz nagle ten
                    pierwszy wraca jak bumerang i powoduje obawy.
            • tygrysio_misio Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 14:02
              powiedz mu wprost..."ale przeciez poprzednia draka byla o to zes mnie nie
              przelecial a ja chcialam, glupku jeden"
              • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 14:28
                To było już kilka miesięcy temu, dawno zamknięta sprawa, którą on
                teraz przywołuje. Już wtedy wiedział czemu moja reakcja była właśnie
                taka. Mam wrażenie, że to jednak pretekst.
    • nemo1968 Nie spuszczaj mu manta :) 02.11.07, 14:43
      ...pod koniec kazdego miziania :)))

      A tak, trochę powazniej, to on Cię nie pożąda. Rozumiesz - nie
      działasz na niego jako kobieta ! Pomiział, 2x poseksił, ale w sumie,
      to nie ma ochoty, tylko ci wprost nie mowi a kluczy "że dba o twoje
      nerwy" ;)
      • smuutne.oczy Re: Nie spuszczaj mu manta :) 02.11.07, 14:55
        No właśnie tak się zastanawiam czy to nie jest tylko pretekst.Poza
        tym, niestety, działa na mnie frustrująco, bo czuję się obwiniania
        na siłę.
        • aniol74 Re: Nie spuszczaj mu manta :) 02.11.07, 16:37
          Facet ma problem sam ze soba, a na Ciebie zgania.
          • smuutne.oczy Re: Nie spuszczaj mu manta :) 04.11.07, 09:52
            Dokładnie tak. W krókich słowach ujęłaś to co do tej pory się działo.
            Nie był do mnie życzliwie nastawiony, wszystko go we mnie drażniło
            nawet moje zachowania i reakcje, które w wielu sytuacjach były takie
            same jak jego reakcje. Swoich zachowań nie widzi, za to te same
            zachowania u mnie krytykuje i mnie za nie atakuje. Nie jest skłonny
            do dialogu, tylko do wyciągania zbyt pochopnych wniosków. Nastawiony
            jest na atak a nie na porozumiewanie się. Musiałabym być pustą
            lalką, bez emocji i uczuć by wytrzymać takie "akcje" dłużej.
    • nangaparbat3 Re: Opór przed zbliżeniem 02.11.07, 17:29
      Przypuszczam, ze problem jest zupełnie gdzie indziej - bo to jednak "jaki
      zwiazek, taki seks".
      To napisz, jaki związek?
      • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 09:03
        Wylałam sobie kubełek zimnej wody na głowę i ochlonęłam.
        Przypomniałam sobie i na nowo spojrzałam na wiele syuacji, kóre do
        tej pory miały miejsce. Faktycznie to nie jest związek. To jakiś
        poparany emocjonalnie i umysłowo koleś, który sam nie wie czego chce
        od życia i od ludzi. Jednego dnia coś mówił a za dwa dni mówił
        odwrotnie. To wzbudzało mój niepokój wewnętrzny, niepewność
        sytuacji, zaburzało mi spokój, powodowało wiele wątpliwości, które
        chciałam z nim wjaśnić a to go drażniło i rzucał mi w twarz, że za
        dużo myślę, analizuję i dopytuję. Czułam się nieakceptowana,
        pouczana za każde moje słowo i moje zachowanie,obwiniana za to, że
        coś między nami nie gra szczególnie wtedy gdy moje zachowania były
        spowodowane jego zachowaniem i słowami : ja nie miałam prawa do tego
        by zrobiło mi się przykro, nie miałam prawa do tego by czuć się
        urażona , zasmucona czy zdezorientowana tym co mówił - krytykował
        moje zachowanie, atakował mnie za to zamiast ( tak jak ja w
        sytuacjach, gdy on tak reagował na moje zachowania i słowa)
        wyjaśnić, że źle się zrozumieliśmy i wytłumaczyć co miał na myśli.
        On po prostu nie był dla mnie życzliwy i wyrozumiały, a sam
        oczekiwał tego ode mnie. Wytykał mi palcem i pokazywał jako wady
        zachowania, reakcje i sposób bycia a sam zachowywał się idenycznie .
        Tylko moje były złe a jego wg niego - właściwe i jak najbardziej na
        miejscu. Wiedział lepiej ode mnie co ja czuję i co pomyślę, wyciągał
        ostateczne, kategoryczne i nie do podważenia wnioski na podstawie
        tego co myślał,nie pytając mnie o zdanie a potem nie słuchając co
        mam do powiedzenia. Jak niesprawiedliwy sędzia, który wydaje wyrok
        wysłuchując zeznań jednej tylko strony. Ja nie dam z siebie zrobić
        chłpczyka do bicia i rozstawiania po kątach. Oczekiwal ode mnie, że
        nie będę myślała i czuła,bo to źle, powinnam być pustą lalką bez
        emocji, podporządkowaną, zawsze uśmchniętą i godzącą się na każde
        jego zachowanie i słowa ( mimo, że to rani). Nie był życzliwy i
        skłonny do rozmów, tylko wiał zawsze wtedy, gdy pojawiał się jakiś
        problem uznając, że to moja wina, że problem się pojawił ( a to on
        był jego przyczyną). To człowiek, który jak wroga traktuje każdego,
        kto nie zgadza się z jego podejściem do życia.
        • nom73 Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 10:09
          A teraz spójrz na siebie z boku i opisz obiektywnie swoje zachowanie w stosunku
          do niego. Może jego zachowanie wynika z Twojego zachowania, w obecności innych
          może zupełnie inaczej się zachowywać. :-)
          Ja na przykład różnie zachowuje się w tej samej sytuacji w obecności różnych
          osób, np. jedni uznają mnie za niemiłego gbura a inni wręcz przeciwnie, zależy
          od konkretnej osoby. :-)
          • viviene Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 10:13
            a jak jest naprawde?:)
            • nom73 Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 11:50
              viviene napisała:

              > a jak jest naprawde?:)
              No to przecież napisałem wyżej, zależy od konkretnej osoby, dla Ciebie będę
              miły. :-)
              • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 12:15
                Ja w stosunku do życzliwych mi osób reaguję spokojnie. Jak ktoś mnie
                atakuje to mówię spokojnie co mi się nie podoba i dalej jestem
                spokojna. Nie atakuję pierwsza, ale potrafię oddać, gdy ktoś po mnie
                usiłuje jeździć.
              • viviene Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 12:46
                co za szcescie ,czy to dziś mój szczesliwy dzień??:)
          • smuutne.oczy Re: Opór przed zbliżeniem 04.11.07, 12:13
            Ja podchodziłam spokojnie, ciepło i bez ataku, życzliwie i z chęcią
            do wyjaśniania problemów. Czasem faktycznie reagowałam emocjami,
            przecież jestem człowiekiem ale szybko mi przechodziło i zawsze po
            takiej sytuacji mówiłam przepraszam i tłumaczyłam skąd taka a nie
            inna reakcja. On tak nigdy nie robił.

            Z tego co mówił, ma problemy w relacjach z kobietami i boi się, że
            może kogoś skrzywdzić. Kilka powiedziało mu, że jest egoistą, a jego
            związki kończyły się po kilku miesiącach. Bardzo długo był sam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja