Gość: Maja
IP: *.acn.waw.pl
28.07.03, 15:57
myslalam ze nigdy tego nie uslysze..a jednak..po 3 miesiacach moj mezczyzna
stwierdzil ze dla mojego dobra(sic)powinnismy zostac przyjaciolmi.Wytlumaczyl
mi to tym ze jego praca nie pozwala mu na zaangazowanie sie w nasz zwiazek a
nie chce abym cierpiala kiedy go wiecznie nie ma(taka ma prace-praktycznie w
polsce jest pare dni w miesiacu).nie wiem co mam o tym myslec...tymbardziej
ze znow sie ze mna skontaktowal(temte slowa padly 3 tyg.temu-od tego czasu
nie odzywalam sie do niego).spotkalismy sie...i nie moglismy sie od siebie
oderwac....wiem ze to glupie i ze nie powinnam byla znow go do
siebie "dopuscic"ale ja go kocham i nie potrafie dac sobie spokoju...
zastanawia mnie jedno-o co mu wlasciwie chodzi..czy faktycznie chce byc tylko
przyjaciolmi-bo wie ze nie jest mi w stanie teraz zagwarantowac stabilnego
domu(patrz wyrzej:PRACA)..czy poprostu nie czuje do mnie nic ponad przyjazn?
(mowi ze nie moze o mnie zapomniec i ze jestem dla niego kims wyjatkowym)nie
wiem..a z drugiej strony po co do mnie zadzwonil i blagal o spotkanie.sex?
jest atrakycjnym,bogatym facetem-moze miec kazda..a nie mnie...kobiete z
dzieckiem...:((((
powiedzcie mi faceci -o co mu chodzi?
ps.wczoraj znow wyjechal..powiedzial ze zadzwoni..no ale ja sama nie wiem czy
jest sens ciagnac cos..skoro on mowi wprost ze to nie ma
przyszlosci.strasznie mi smutno.