zwiazki facetow z duzych miast i kobiet "przyjezdn

11.11.07, 21:33
a wiec sprawa ma sie tak:

jako ze mam 23 lata i dopiero czuje w sobie ze dojrzalem zeby zaczac probowac z kims sie spotykac ale w moim duzym miescie wszystkie fajne (takie jakie mi sie podobaja) dziewczyny w moim przedziale wiekowym (gora mlodsza o 3 lata) sa juz dawno temu zajete mam pytanie do facetow z tej grupy co temat tej wiadomosci:

co sadzicie o takich zwiazkach ? wy konczycie jeszcze studia a poznajecie mlodsza przyjezdna, studentke powiedzmy z odleglosci ok 100 km od waszego miasta. wy jeszcze mieszkacie z rodzicami (sic!) szukacie pracy dopiero, a moze nawet chcecie powazniej wyjechac po studiach za granice no a wasza mlodsza dziewczyna studiuje...

dostaje rozne glosy, nawet takie ze to jeszcze za wczesnie, ze mozna sobie pojechac, popracowac, popodrozowac..... fajnie ale tak samemu po pewnym czasie jest zle. noi facet zdrowy tez musi miec seks. tak wiec wybor albo zostawiasz wszystko i jedziesz albo siedzisz i czekasz az ona skonczy studia i dopiero razem jezdiecie. gorzej jak moze to trwac az 2-3 lata.......

ja powiem tylko tyle ze i tak bede podjarany strasznie bo ludzie - do jasnej cho..ry dopiero teraz mam 1 dziewczyne w zyciu i moglem juz naprawde sie wczesniej zaczac bawic to bym poznal bardziej jak to jest byc w zwiazkach i w ogole. no a tak to.... jestem nowicjuszem dlatego pytam
    • poprioniony Re: zwiazki facetow z duzych miast i kobiet "przy 11.11.07, 21:47
      Ni waca nie zaczailem o co Ci chodzi. Ale to pewnie dlatego, zem kiep z wsi.
      Stad wazny wniosek dla Ciebie: mozesz miec problemy komunikacyjne ze swoja
      wybranka - tylko pomysl, moze trafic Ci sie wlasnie taki prowincjonalny koltun.
      • eeela Re: zwiazki facetow z duzych miast i kobiet "przy 12.11.07, 01:22
        Tez bym sie upila z radosci, gdybym pierwszego chlopaka zarwala w wieku lat
        dwudziestu i trzech, a kto wie, moze i zaczelabym trzy po trzy farmazony na
        forach wypisywac?
        • grzech_o_1 Ośmnastego lutego roku 1814 jechał na białym 12.11.07, 07:52
          koniu człowiek średniego wieku, nieco otyły, w sieraczkowym surducie
          pod szyje zapietym, w kapeluszu stosownym bez żadnego znaku prócz
          małej trójkolorowej kokardy. Za nim w niejakiej odległości drugi,
          znacznie młodszy, także w surducie, ale ciemnozielonym, także w
          kapeluszu bez znaków, także zgarbiony równie jak pierwszy, a może i
          lepiej - siedział na dereszowatym koniu. Koń biału, krwi orientalnej
          był niewielki, niepokaźny, ale dzielny. Deresz zaś był -
          dereszowaty, torudno o nim co wiecej powiedzieć: nie wstrzymywany
          ani sławą przodków, ani swym własnym usposobieniem, potykał się
          często na drodze, która mu los codziennie wyznaczał.
          Pierwszym z tych jeźdźców był Napoleon, drugim byłem ja.
          Nazajutrz postawiono nam kawę. Nie spieszyliśmy się do
          niej.Spojrzeliśmy po sobie. Jeden zagwizdał, drugi zaśpiewał, jeden
          powąchał, drugi skosztował...

          Zapraszam Eeelik na kawę. Dzień dobry.
Pełna wersja