Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję

01.12.07, 21:35
Poznałam kogoś w wakacje w Anglii. Z koleżeństwa szybko przerodziła
się nasza znajomość w "romansik" ;) Krótki, bo trwający może około 3
tygodni. Mimo to bardzo się do niego przywiązałam, bo przez ten czas
(w sumie ok 2 miesięcy) byliśmy praktycznie 24 h/ dobę razem. Jako
niepoprawna romantyczka wewnątz (ale twardo stąpająca po ziemi z
zewnątrz;) naprawdę byłam zauroczona.On bardzo się starał;) I ciężko
było mi wrócić po wakacjach do Polski (choć z drugiej strony nie
mogłam się doczekać, ale tylko ze względu na to, że nie lubię
Londynu). Tym bardziej, że on był moim pierwszym (i póki co
ostatnim) partnerem seksualnym (mam 19 lat, on 29). Wyjechałam.
Wierzyłam, że utrzymamy kontakt i tak rzeczywiście jest do tej pory.
On był tu w Polsce, specjalnie, żeby mnie zobaczyć:)
I problem tkwi w tym, że w zasadzie nie wiem co mam o tym wszytskim
myśleć. Facet, dosyć dużo ode mnie starszy, przyjeżdża, planuje
kolejny przyjazd w niedalekiej przyszłości, ale tak naprawde nie
zadeklarował się na nic. Ja także nie gadałam z nim o tym, że "skoro
już przyjechał to może bądźmy razem" - bo bez sensu jest dla mnie
związek na odległość, "wyłudzanie" obietnic wierności itp... Ale z
drugiej strony jest mi troche przykro, gdy wieczorami pojawiają się
myśli, że on np. dzisiaj prześpi się z jakąś dziewczyną (bo w koncu
żadnych zobowiązań wobec mnie nie ma!)... Bo ja, wiedząc, że on ma
przyjechać, potem ja do niego jechać - nie oglądam się za facetami.
Dodam, że jestem b. atrakcyjną dziewczyną (kobietą?! nie wiem sama
jak mam sibie nazwać;), bo czułabym, że gram nie fair - nie wiem
dlaczego. Wiem, że faceci nie angażują się tak łatwo, a już na pewno
nie w związek z niedoświadczoną dziewczyną, 10 lat młodszą.
Mimo wszytsko chciałabym prosić o zdanie - jak myślicie, czy to, że
przyjechał może oznaczać, że traktuje mnie jako kogoś wyjątkowego?
Co facet myśli w takich sytuacjach... Byłabym wdzięczna za
odpowiedzi. Pewnie napiszecie, żebym z nim pogadała. Naprawde nie
czuję, że jest to konieczne. Głównie dlatego, że ja nie jestem przy
nim, on nie jest przy mnie... Powiedziałam wyraźnie, że poza Polską
mieszkać nie będę. On powiedział, że może by się tu przeprowadził
(ale to takie luźne plany) - główną barierą jest bark znajomości
języka...
Ok, gaduła ze mnie;) Mam nadzieję, że wysnujecie z tego zapewne
chaotycznego tekstu mój główny problem;)
Pozdrawiam
    • karadzo Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 22:24
      Jeżeli pytasz o to czy 29-letni facet może zakochać się w 19-latce -
      to tak, jasne że może. Łatwiej niż Ci się wydaje i, muszę
      powiedzieć, zdecydowanie przeceniasz tu zdolności analitycznego
      myślenia 29-latka w opisywanej sytuacji.

      Jak tak jest w Twoim przypadku ?

      Trudno powiedzieć, w każdym razie Twoje opowiadanko na pierwszy rzut
      oka wygląda na typową, intensywną, wakacyjną przygodę - z lekkim
      kacem po. Czyli było miło, ale się skończyło, zaangażowałaś się, ale
      sama zaczynasz dostrzegać, że na dłuższą metę oboje nie traktujecie
      się zbyt poważnie.

      Sorry za sceptyzyzm, ale skoro wolisz zapytać w tej sprawie na
      infantylnym forum niż porozmawiać z facetem, to coś tu chyba jest na
      rzeczy, prawda ?
      Dlatego dla Twojego komfortu psychicznego radziłbym nie przedłużać
      agonii tej znajomości.
      • farjatka Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 22:35
        Dzięki za odpowiedź. Nie rozumiem jednak pewnej kwestii - czemu
        skończyło się z lekkim "kacem po" (czy ten kac to moje
        zaangażowanie? jeśli tak to wydaje mi sie to trochę złym
        określeniem). Po drugie, właśnie w tym tkwi mój problem! - to się
        nie skończyło! On był tu na tydzień po prawie 2 miesięcznym
        niewidzeniu (z tego bilety kupił już 2 tyg po moim wyjeździe),
        planuje znowu przyjechać... No a już w ogóle to zaskoczył mnie tymi
        przemyśleniami na temat zamieszkania tu. Także nie wiem czy to sie
        tak naprawde skończyło. Dodam, że zaproponował mi wyjazd do swojego
        rodzinnego miasta...
        > Sorry za sceptyzyzm, ale skoro wolisz zapytać w tej sprawie na
        > infantylnym forum niż porozmawiać z facetem, to coś tu chyba jest
        na
        > rzeczy, prawda ?
        Masz rację. Tyle, że jak już wcześniej wyjaśniłam - nie wiem na
        czym stoję i chyba za krótko go znam, by wyczuć, czy mogę o taką
        rzecz zapytać. Poza tym nie wiem czy ja mogę od niego oczekiwać
        ewentualnego związku i widywania się raz na 1,5-2 miesiące...
        Ajjj... Skomplikowane to jest. Trudno jest mi zakończyć to, bo
        naprawde zależy mi na znajomości z nim! Jest to bardzo wporządku
        facet, szczery i autentyczny (ale niepoprawny imprezowicz!). Ale nie
        chcę też cierpieć. A wiem, że po każdym jego przyjeździe i potem
        odjeździe będę "troche" dochodzić do siebie...
        Dzięki za odpowiedź:)
        • karadzo Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 22:56
          farjatka napisała:

          > (czy ten kac to moje
          > zaangażowanie?

          Przeciwnie, miałem na myśli nieprzyjemne następstwa tego
          zaangażowania, związane z przerwaniem więzi fizycznej i emocjonalnej
          z drugim człowiekiem.
          Co do drugiego pytania odnośni jego deklaracji, to już od niego
          zależy na ile potrafi je zrealizować i od Ciebie - jak długo tak
          jesteś w stanie pociągnąć w związku ciekwaym, ale jednak
          korespondencyjnym, w którym o niczym nie jesteś do końca pewna.
          • leniwykot Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:17
            trudno jest cokolwiek powiedzieć doradzić:( On jest juz dorosałym
            facetem powiedzmy ukształtowanym emocjonalnie Ty mloda kobietą przed
            którą całe życie imprezy nowe znajomości
            do związania sie trzeby byc mocno przekonanym że to jest własnie ten
            jak na mój rozumek to radziłbym poczekać kontynuować znajomośc na
            siłe nie przerywać ale czas pokaże co czujesz Ty i On
            weź to na spokój świat nie kończy sie na tym pierwszym choćby to był
            sam Apollo:)
            • farjatka Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:25
              O! właśnie zauważyłam Twojego posta. Wiesz, czasem wydaje mi się, że
              nie ja tak potrzebuje imprez jak on!:P I to samo z nowymi
              znajomościami.

              leniwykot napisał:
              > jak na mój rozumek to radziłbym poczekać kontynuować znajomośc na
              > siłe nie przerywać ale czas pokaże co czujesz Ty i On
              > weź to na spokój świat nie kończy sie na tym pierwszym choćby to
              był
              > sam Apollo:)

              Tak, wydaje mi się, że to najlepsze wyjście - czas pokaże;) Ah..
              sama nie wiem czy mogę doszukiwać sie jakiejkolwiek oznaki, że on
              mógłby traktować mnie poważnie... No i ten pierwszy;) Wiem, że
              bardzo możliwe że będą kolejni (chociaż nie ptrzesadzajmy z ich
              ilością - mam nadzieje;), ale póki co jest on...
          • farjatka Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:21
            >w którym o niczym nie jesteś do końca pewna.

            Właśnie to jest najgorsze. Nie wiem ile jestem w stanie wytrzymać,
            chyba narazie tak zostanie - 3 tyg do świąt, potem 2 tyg z rodziną i
            przyjaciółmi(obecnie mieszkam sama, w zupełnie odmiennym kierunku
            Polski niż ten, z którego pochodzę), potem sesja no i jadę;)
            Prawdopodobnie on jeszcze wcześniej przyleci (w trakcie przygotowań
            do sesji - nie wiem czy to najlepszy pomysł;p). A potem zobaczę,
            może się coś wyjaśni?! Uwierz, że naprawde chciałabym kogoś tu
            poznać i mieć "święty spokój", bo ta sytuacja mnie męczy. Ale nie
            wiem dlaczego myślę, że to byłoby trochę nie fair (i z drugiej
            strony biorąc pod uwagę związek z kimś innym ogarnia mnie żal, że
            coś się skończy wlaśnie z tym teraźniejszym). Może tak czuję z tego
            względu, że to mój pierwszy. Ahh.. Sama nie wiem
            • leniwykot Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:29
              samo życie:))))
              bierz z niego tyle ile możesz żeby później nie żałowac że cos
              przeoczyłas:)))
              naprawdę uważam że masz jeszcze troszke czasu na bardzo poważny
              związek ale znam sytuacje gdzie taka róznica wieku o niczym nie
              świadczy i nie jest żadną przszkodą:)
              wszystko zależy od twojego harakteru czego oczekujesz od życia:)))

              dopóki tego nie wiesz nie podejmuj wiążących decyzji :))))
              i żyj tak dobrze jak tylko możesz sobie na to pozwolić:) ale szanuj
              uiczucia innych:)
              • farjatka Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:39
                Ajj... Chyba masz rację!!! Po prostu tak mnie na myślenie zawsze na
                weekend zbiera - jak siedzę sama w domu i wiem, że muszę się uczyć.
                Ale też b. tęsknię za nim. Wiesz, zobaczymy jak to sie potoczy kiedy
                ja tam pojade, jeśli wszytsko będzie dalej się "rozwijało" - tzn.
                dalej ędzie nam ze sobą tak dobrze itp. to może zdobędę się na
                rozmowę, może to wyjdzie "samo z siebie"? A może się skończy bo
                poznam kogoś innego? Zobaczymy! Dzieki za Wasze odpowiedzi!!!
                Pozdrawiam!
                • leniwykot Re: Ej.. faceci powiedzcie mi na czym stoję 01.12.07, 23:45
                  a ja trzymam kciuki i nieważne jaki bedzie koniec tej historii wązne
                  żebyś była z niego zadowolona:))) tzn z końca historii:))))
Pełna wersja