lidka_77
24.12.07, 16:23
dziś wpadła mi w ręce "Rzeczpospolita" i to naprawdę żałosne, ale
druga strona to az dwa mini felietony(felietony?) skupiajace się na
Gazecie Wyborczej. No i Ziemkiewicz napisał, że goście ze szkła
kontaktowego i wykształciuchy (nie uzył słowa wykształciuchy)
nabijaja się z Jarosława Kaczyńskiego, bo ten ma konto z matką, ale
już z Tuska nie, mimo że ten ma konto wspólne z żoną. I taka mnie
refleksja naszła, że co wypada z żoną to już nie wypada z matka. Mam
rację? Wspolne konto z matka i mieszkanie z matką to jakies takie
nieodcięcicie pępowiny - a może się mylę?
tak w ogóle to niektóre argumenty wypowiadane publicznie są
śmieszne, a nikt nie umie ich zbić ciętą ripostą.. eh... tak jak np.
swego czasu wypowiedź Ministra Ziobry, że on będzie miał konferencje
i będzie mówił, że Doktor jakiś tam jest mordercą, bo dziennikarze
też tak robią. No halo - jako dziennikarz może opowiadac głupoty
(patrz: przypadek wyżej), jako Minister RP nie ma takiego prawa i
nikt mu tego nie wytknął... i ja się pytam dlaczego?
a w ogóle to jestem głodna, stąd ten wątek - żeby zająć czyms myśli
itp. ;)