Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i corka?

14.01.08, 20:14
Albo raczej - zgodzic sie. Nie jestem za pozwalaniem i
zabranianiem...
Moj przyszly maz jest w trakcie rozwdu. Byli malzenstwem przez 18
lat, znaja sie 23. Ich corka ma lat 15. Sa w dobrych kontaktach, ale
on twierdzi ze bardziej przypominalo to rodzenstw niz malzenstwo.
Kocha mnie i wprowadzamy sie wkrotce do wspolnego mieszkania. Jego
jeszcze zoa, ale juz niedlugo po prostu wykupila urlop ( n jego
koszta na dodatek ) dla calej trojki. On twierdzi ze robi to dla
corki i to nic przyjemnego. Ja uwazam ze nie da sie tanczyc na dwoch
weselch jenoczesnie. Kto z nas ma racje?
    • brak.polskich.liter Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 14.01.08, 23:12
      Napisalas - narzeczony? Cudne. Moze niech pan sie najpierw rozwiedzie, a potem
      planuj z nim slub, co? Bo z tego, co piszesz wynika, ze pan, "w trakcie
      rozwodu", mieszka nadal z malzonka, wybieraja sie na wspolne wakacje (dla dobra
      corki lat 15, jaaasne :P), a Tobie opowiada niewiarygone dyrdymaly, zeby Cie
      bezstresowo bzykac na boku. Najfajniejsze jest to, ze te wszystkie dyrdymaly
      lykasz, jak mlody pelikan. Coz, jesli chodzi o pana, to klasyka gatunku - nie
      takie rzeczy dzentelmeni opowiadaja, kiedy im sie nawinie mlody, chetny a naiwny
      kasek, kryzys wieku sredniego ma swoje prawa. Ciekawa jestem, swoja droga, czy
      zona wie, ze pan jest juz "w trakcie rozwodu"?

      Co do wyjazdu i Twojej na ten temat opinii - moge sie zalozyc, ze facet
      pojedzie. Bez wzgledu na to, czy mu laskawie "pozwolisz", czy tez bedziesz sie
      dasac i strzelac fochy.

      A (parafrazujac Osiecka) - zona go nie rozumie i wcale ze soba nie spia. Wcale.
      Oni tacy przyjaciele platoniczni sa. Albo rodzenstwo. ROTFL.
      • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:06
        Starosc nie radosc.
        Nie kazdy moze byc stary i piekny.
        A co do mojego zwiazku- rzeczywiscie jestem o wiele mlodsza i
        utrzymywal go w tajemnicy przez jakis czas. I rzeczywiscie bylo pare
        dziwnych sytuacji zwiazynaych z kretactwemi utrzymywaniem tajemnic.
        Typowe uklady.
        Jestem na tyle roztropna i na tyle twardo stapam po ziemi - ze
        postawilam ultimatum. Albo sie bawimy, albo sie kochamy. W rachube
        wchodza uczucia.
        Do wspolnego mieszkania wprowadzamy sie od kwietnia. Rozumiem, ze po
        tak dlugim stazu ciezko jest odejsc z dnia na dzien, ale albo sie
        kogos kocha, albo nie.
        JA ogolnie zauwazylam, ze faceci czesto boja sie powedziec prawdy.
        Stawiaja na harmonie - nawet ta wyklamana. Wola oklamac, i mic
        spokoj niz powiedziec prawde za ktora idzie byc moze klotnia, lub
        ida ostre slowa.
        W sumie czesto sa tchorzami. Nie uogolniam! Pisze - szesto!
        • brak.polskich.liter Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:02
          Wiesz, jesli facetowi naprawde zalezy, potrafi: oswiadczyc zonie "poznalem inna
          kobiete", spakowac rzeczy i wystapic o rozwod. Wykonalne, realne, zdarza sie.

          Pan, o ktorym piszesz, ma wyjatkowo wygodny uklad: zona + dziecko w domu, a
          mloda, atrakcyjna kochanka na boku. Dlaczego mialby to zmieniac, sam z siebie?

          > Jestem na tyle roztropna i na tyle twardo stapam po ziemi - ze
          > postawilam ultimatum. Albo sie bawimy, albo sie kochamy. W rachube
          > wchodza uczucia.

          I bardzo dobrze. Twoj kochanek jest moze i fajny i swietnie sie sprawdza w
          rekreacyjnym, niezobowiazujacym ukladzie. Ale Tobie chodzi o zwiazek, nie o
          rekreacyjne bzykanie, a to troche inna bajka.
          Pan + niezupelnie byla zona w pakiecie to troche tlok i na Twoim miejscu
          staralabym sie nieco ochlonac i ostudzic romantyczne uczucia - w kazdym razie
          przed ujrzeniem orzeczenia o rozwodzie.
          • tetlian Ręce opadają 15.01.08, 19:10
            Jestem pewien, że żona tego faceta jak i jego dzieci w ogóle nie mają pojęcia o
            żadnym "rozwodzie" i o tym, że coś jest w ogóle nie tak. Ten facet to
            najzwyklejszy w świecie drań. Ale Ty też jesteś nie lepsza. Wiedząc o tym, że ma
            żonę i dzieci, mieszasz się w ich związek. Czy naprawdę chcesz by tamta kobieta
            i jej córka cierpiały? A tak na pewno będzie, gdy dowiedzą się o kochance.

            To, że ktoś nie ma skrupułów, żeby zdradzać żonę, nie oznacza jeszcze, że można
            mu to ułatwiać. Nie jest Ci źle z tym co robisz? Poszukaj sobie lepiej
            porządnego niezwiązanego z nikim mężczyzny.
        • albat Re: Pozwolic narzeczonemu.... Sponsorig :D 16.01.08, 12:01
          u.... wystarczy to slowo chyba :D na odloty.pl sie znalezliscie?
        • zoffia0 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 11:32
          > W sumie czesto sa tchorzami. Nie uogolniam! Pisze - szesto!
          w sumie są ale spróbuj im to powiedzieć ,
          np. mój dzielnie urządza się w nowym gniazdku a ponieważ przychodzi
          wieczorami do córki to właśnie wczoraj coś się już nie wybierał tak
          ochoczo do swojej kawalerki i co budze się w nocy a obok mnie spi
          nie kto inny jak mój mąz co to przedwczoraj się wyprowadził ;)
      • lefigaro.fr @ brak.polskich.liter : cudny tekst ! 15.01.08, 12:57
        Gratuluje cietego piora
        • brak.polskich.liter :) n/t 15.01.08, 13:38
      • wal.do Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:10
        brak.polskich.liter napisała:

        > a Tobie opowiada niewiarygone dyrdymaly,

        100% prawdy :) Zmień narzeczonego, bo z tym długo nie będziesz. W ślub też wątpię. Wciąż będą nowe powody żeby go odwlec. A nawet jeśli dojdzie do skutku, to jak będzie już rozwodnikiem, to czemu nie miałby być po raz drugi jak już mu się znudzi Twój atrakcyjny bez wątpienia tyłeczek?

        Nie bądź blondynką. Chociaż się przefarbuj i pomyśl chwilę ;)
        • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 16:53
          Waldo - wiedzialam ze ktos w koncu mnie zrozumie.
          Lubicie jak sie tak do was mowi?
          Ale nie wczuwaj sie za bardzo w role baby i nie daj sie uwiesc
          legendzie IQ pigmentow ludzkich organow.

          Nie jestes prorokiem i nie wiesz co bedzie. A jezeli jetes to daj mi
          pare rad co do wyboru poszczegolnych akcji.

          Ten rozwod dojdzie do skutku. A chociazby ze wzgledu na walory,
          takie jak pupa. Nic wiecej na ten temat. To takze czytaja
          niepelnoletni 15latkowie.

          Wycieczki nie bedzie. Postawil ultimatum i zrozumial ze tak sie nie
          robi. Szkoda tylko ze po dlugiej & skomplikowanej rozmowie - jakich
          ja nie nawidze - ze mna.
          • jacek226315 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 19:37
            kata80 wiesz co szkoda na Ciebie slow,szczegolnie jak c..a myslisz
        • gczern Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 13:14
          to niestety klasyka gatunku, jak się pali to wtedy powodem jest że "żona
          zachorowała i nie mogę jej teraz zostawić" BUAHAHAHAHA nie wiem z kogo mam się
          śmiać czy z tych "mężusiów - ogierków" czy z naiwnych dziewczyn które dają się
          wodzić za nos takimi głupotami
      • marsupilami25 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 16:00
        Swietnie ujete!
        Mnie zastanawia, od kiedy to 15 letnia corka marzy o wakacjach z Tatusiem ? Ja w
        tym wieku raczej marzylam, zeby spedzac je na swoj sposob z rowiesnikami. Oj,
        gruuuuby kit ktos tu wciska ...
        Druga kwestia: jak to jest ze, zona w trakcie rozwodu ma mozliwosc dysponowania
        pieniedzmi Twojego (nazwijmy poprawnie) KOCHANKA ? I to bez specjalnego
        sprzeciwu ? Moze mi sie wydaje, ale po prawie do opieki nad dziecmi, podzial
        finansow/majatku jest kolejnym tematem rozwodu !
        Wiecej niz pewne, ze facet na wakacje pojedzie i bedzie dobrze sie bawil w roli
        kochanego Taty i Meza. Powodzenia.
      • p.bera Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 21:07
        no juz nie przesadzaj, myslisz ze jak jedzie z ex zona dla dobra corki (notabene
        15 lat bardzo to wrazliwy wiek, to chyba dobrze ze Tata tak sie poswieca ze swoj
        przyszly zwiazek odsunal kosztem dobra dziecka). myslisz ze puka nowa narzeczona
        a ze stara zona jedzie dla przyjemnosci? jada z wrazliwa mloda kobieta,
        wlasciwie dziewczyna, czy przy niej beda jak to piszesz "bzykac sie"?? nie
        sadze, raczej widze romantyczne spacery z corka po plazy a zona gdzies w tle.
        nie powinnas sie przejmowac, a w ostatecznosci tlumacz to sobie tak ze przeciez
        to jest jego zona (fakt, byla) ktora zna jak to sie mowi dogłębnie!! wiec co
        dla niego za radosc i nowosc ??
        • jacek226315 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 23:19
          p.bera napisala:
          no juz nie przesadzaj,mslisz ze jak jedzie z ex zona.
          Ludzie nauczcie sie czytac z uwaga,ona wyraznie napisala ze to
          jeszcze zona , a nie byla zona
      • antek_2002 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 07:57
        Wydajesz zbyt radykalne sądy.
        Tak jakby wszystko miało się kręcić wkoło bzykania. Ja jeżdżę na urlop z byłą
        żoną, wyłącznie dla dziecka. Zero bzykania. Nie ma o tym nawet mowy. A
        dogadujemy się dobrze, po przyjacielsku.

        Pozdrawiam.
        • jacek226315 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 16:14
          antek_2002napisal:
          >wydajesz zbyt radykalne sady.
          Piszesz,ze jezdzisz z ex-zona na urlop wylacznie dla dziecka.A ile
          to dziecko lat ma.Mam nadzieje,ze nie 15. Ja jak mialem 15lat
          wolalem towarzystwo rowiesnikow,rodzicow miale caly rok,wiec na
          obozy jezdilem w swoim towarzystwie.Poza tem zapominasz o
          jednym ,jak wiekszosc tutejszy forumowiczow ,ze facet ma jeszcze
          zone a nie ex-zone i pewno wcale nie mysli nad zmiana stanu
          cywilnego, a swej konkubinie mowi to co ona chce uslyszec.Napewno
          nie ona byla pierwsza i nie ona bedzie ostatnia.Moja mama zawsze
          twierdzi ,ze kobiety prowokuja a potem placza,dlatego nigdy nie
          wezmie strony kobiet.Ciekawym dlaczego mezczyzni nie maja takich
          dylematow.Nie slyszalem by mezatka miala na boku kochanka i jezdzila
          na wczasy dla dziecka.Autorka powinna zazadac przepsania na nia
          mieszkania do ktorego rzekomo maja sie wprowadzic, i sie przekona
          natychmiast o jego intencjach.A ja dalej twierdze,ze w tym wypadku
          autorka mysli pewna czescia ciala
      • gczern Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 13:10
        Facet ma rację w kazdym szczególe, ja też znam kilka młodych dziewczyn które
        związały się z facetami w małżeństwach, czego to nie obiecywali.... dwie z nich
        zadzwoniły do domu i okazało się że ŻONY NIC O TYM NIE WIEDZIAŁY!!!!!!!!! facet
        okłamywał ich na boku a zapierały się że przecież "nigdy by mi czegos takiego
        nie zrobił"
    • hansii eeh... 14.01.08, 23:24
      Literka oczywiscie musiala dolac oliwy do ognia :)))

      Lecz ma racje o tyle, ze ow pan najpierw sie powinien rozwiezc...
      Ty i tak mu nie masz NIC do pozwalania.
      Dorosly jest i zrobi - co zechce.
      Jednakze istotnie, zabierajac sie za "nowa" kobiete , niezrecznie
      byloby wybierac sie z poprzednia na urlop.
      Nawet dla dobra corki.

      Jezeli corka ma 15 lat - to moze ew. pojechac SAM na urlop z corka.
      • brak.polskich.liter Hansii 15.01.08, 00:15
        Ja stara jestem i pare podobnych ukladow widzialam na zywca, a pare dalszych
        znam z opowiesci znajomych. W jednym z nich - wypisz-wymaluj, jak historia
        opisana przez Kate80 - pan sie tak "rozwodzil" przez prawie 3 lata. Rozwod sie
        zawsze opoznial z jakiegos wazkiego powodu. Pan w tym czasie pomieszkiwal ze
        swoja "narzeczona", ale do zony wracal, bo, jak tlumaczyl "oni wcale ze soba nie
        spia, dom duzy, to prawie sie nie widuja, a to wszystko dla dobra dzieci".
        Narzeczona - mloda niunia, starsza o pare lat od corki pana - to wszystko
        lykala, a kiedy zaczela sie w koncu niecierpliwic, pan kupil jej pierscionek z
        dyjamentem i sie dziewcze cieszylo, jak przyslowiowa konska de do bata. Slub byl
        planowany, zas imiona dla przyszlych dzieci wybrane. No, cud, miod i orzeszki,
        po prostu.

        W koncu jakas zyczliwa dusza doniosla zonie, ta sie leciutko zdenerwowala,
        wziela pana krotko przy pysku, a ten podreptal z powrotem w domowe pielesze. O
        "rozwodzie w toku" i innych cudawiankach zona i corka dowiedzialy sie jakies pol
        roku po zakonczeniu romasu pana.
        Wot, samo zycie.
        • hansii Literko? - Future, or Nature ? :))) 15.01.08, 10:10
          W koncu czas przyszedl...
          (na pytanie).

          Warsztat masz.
          Pomysly (mam nadzieje) juz zebralas.

          Moze by cos wiekszego?
          Wiesz, ze mnie sie nie chce, bo lenivy jezdem :)
          Ty jednak moglabys :)))

          J.
        • p.bera Re: Hansii 15.01.08, 21:11
          tak i zaraz dziwnym prawem deja vu ma byc to tez w tym przypadku.... watpie,
          raczej docenial bym tego Pana za troske o dobra corki, badz co badz wrazliwej
          15latki, ktora w tym wlasnie wieku wyrabia sobie wazne swiatopoglady. raczej
          brawa dla tego Pana za asceze zyciowa, no przeciez ze stara Zona nie bedzie
          szedl do lozka, przy coreczce na dodatek
          • brak.polskich.liter Buahaha 15.01.08, 21:36
            A juz zwlaszcza wchodzenie w uklad "rodzina w domu, bzykadelko na boku" nalezy
            uznac za przejaw ascezy zyciowej i troski o swiatopoglad oraz morale
            dorastajacej corki :PPP
    • ryko Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 01:57
      Dziecinko80,

      Jeżeli jest to prawdziwy facet, to tylko uśmieje się na Twoje "pozwalanie".
      Fajnie jest tak sobie wyobrażać, że inni, jak nie przymierzając jakiś kundelek,
      tylko czekają na nasze rozkazy...

      Buhahaha, nie wróżę żadnemu Twojemu związkowi zbyt dużo spokoju...
    • menk.a Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 08:30
      No i paskudna zazdrość się we mnie odzywa. Zazdrość o...
      narzeczonych, którzy spędzają urlopy ze swoimi prawie eks żonami i
      dziećmi razem, a ... narzeczone czekają stesknione w domach. Piękny
      obrazek. Aż łzy ciekną po policzkach.;)
    • monika_04 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 08:52
      Od kiedy to człowiek żonaty może mieć narzeczoną? Na razie to jesteś kochanką ;)
      • jumar1 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:48
        A jeśli pomieszkują razem
        to i jeszcze ... <bardzo dostojna nazwa>

        ... konkubentką ;-)

        Pzdr.
        • monika_04 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 09:54
          No mieszkać chyba jeszcze nie mieszkają skoro ona pisze, że dopiero mają taki
          zamiar.
        • pyge Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:02
          chyba: konkubiną :D
    • twarz2 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 11:28
      Ty tez po 23 latach będziesz siostrą ;-))))
      • mohikanka Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 12:14
        twarz2 napisała:

        > Ty tez po 23 latach będziesz siostrą ;-))))

        Raczej niańką na starość, a nie siostrą :) A tak poważnie-mojego (starszego
        sporo)faceta poznałam, kiedy jeszcze był żonaty. Wtedy jeszcze nie było nic
        między nami. Od roku jest rozwiedziony, mieszka z młodszą córką, starsza córka
        mieszka z matką, my jesteśmy razem od niedawna. Wiem, że spotyka się z żoną. Nie
        mam nic przeciwko, jeszcze we wszystko co mówi wierzę ;) Ale Ty, Kata, nie wierz
        mu za bardzo, bo jeśli on nadal mieszka z żoną to najwyraźniej ma Cię w nosie. I
        wspólnym mieszkaniem może tylko Cię mamić. A córka ma 15 lat, to już duże
        dziecko i powinno pewne sprawy rozumieć, bo dla jej dobra, to on ją powinien
        wysłać na obóz zimowy z rówieśnikami, a nie ze sobą i żoną :) Nie twierdzę, że
        na 100 % Cię okłamuje, ale miej uszy i oczy szeroko otwarte.
        • gulgul231 Szczerze nie wiem czy na tak rozpoczęty wątek 15.01.08, 12:44
          trzeba odpowiadać na poważnie, czy nie...

          Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują na to że facet robi
          Cię w trabe (to na poważnie).

          A jak w końcu okaże się że jednak nie rozwodzi sie to napisz do
          mnie, ja też jestem w trakcie rozwodu ;), ale ponieważ moje dzieci
          są wybitnie... małoletnie (młodsze ma rok), to trochę będę jeździł z
          nimi i z moją żoną-do-której-nic-przecież-nie-czuję na urlopy.
          Zobowiązuję sie uroczyście poświęcać Ci tyle czasu ile potrzebujesz
          (a moze tyle ile ja potrzebuje? a czy to ma znaczenie? przeciez
          stanowimy jedność i bedziemy razem... wiec czy to chodzi o Ciebie
          czy o mnie... co za różnica?) (to było trochę mniej poważnie)
    • lefigaro.fr A mnie interesuje co innego : 15.01.08, 13:08
      Jaka, Twoim zdaniem, jest roznica miedzy "pozwoleniem" a "zgodzeniem
      sie" ?

      Jesli dobrze rozumiem, to jesli nie pozwolisz, to on oczywiscie nie
      pojedzie (no bo jak tak bez Twojego pozwolenia), a jesli sie nie
      zgodzisz, to on nie pojedzie either (no bo jak bez Twojej zgody ...)

      Coz, zycze szczescia w relacjach damsko-meskich (bedzie Ci potrzebne)
      • hansii No taka , ze, Andrzejku ...) 15.01.08, 19:17
        na forach politycznych to Swietnie Ci wychodzi (moje) zastepstwo
        (za co serdecznie dziekuje, gdyz nie chce mi sie tam juz pisac ...)

        Ale tu, to moglbys sie jednak miarkowac, co ?
    • microtune Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 13:16
      tez pojedz sobie na wakacje z kolega i powiedz ze traktujesz go ja
      brata, w koncu macie wspolnych znajomych, a zeby bylo taniej to
      mozecie nawet spac w tych samych lozkach ;)
    • nabucho1 Wyluzuj kobieto 15.01.08, 13:58
      Nie ma co rozkminiać, facet robi co chce, kobieta nie może mu zabronić. Jak się boisz ze Cię zdradzi to jesteś w bezbnadziejnej sytuacji, bo tak samo może Cię zdradzić w pracy, albo ściemniać i wychodzić na dziwki wieczorami. Jak chce to niech jedzie, jak nie to nie. Nie musi Ci się przecież tłumaczyć. Pomyśl, jak ma Cię zostawić to i tak to zrobi. Ale możesz zrobić jedno, obserwować tą byłą żonę, bo to ona go prędzej Ci odbierze niż on Cię rzuci, bo baby są egoistyczne i podłe.
      • titta Re: Wyluzuj kobieto 15.01.08, 14:04
        nabucho1 napisał:
        "o to ona go prędzej Ci odbierze niż on Cię rzuci, bo baby są egoistyczne i podłe."

        Ta, bardzo adekwatny tekst, skierowany do kochanki.
      • brak.polskich.liter Tako rzecze Nabuchol 15.01.08, 14:12
        Facet = ubezwlasnowolniony kretyn
        Kobieta = egoistyczna i podla modlicha

        Rada dotyczaca obserwacji bylej (chyba nie takiej znow bylej, btw) zony
        przecudna. Pisz dalej, stary...

        Gratulacje! Swoim postem wygrales w moim subiektywnym konkursie na Idiote Tygodnia.
        • funia81 Re: Tako rzecze Nabuchol 15.01.08, 15:11
          Wybacz, ale ty, popisujac sie swoim wielkim doswiadczeniem zyciowym, rownie
          beznadziejnie przeginasz w druga strone: kobiety - naiwne i cierpiace; faceci -
          bezmyslni lub bezlitosni dranie. My tez bywamy wredne. Poza tym nie ma dwoch
          takich samych przypadkow; nie dokonuj uogolnien na podstawie pieciu czy
          dziesieciu obserwacji - w dodatku nie wszystkich wlasnych.
          A twoj subiektywny konkurs na Idiote Tygodnia na szczescie malo kogo interesuje ;-)
          • brak.polskich.liter Re: Tako rzecze Nabuchol 15.01.08, 15:40
            funia81 napisała:

            > Wybacz, ale ty, popisujac sie swoim wielkim doswiadczeniem zyciowym

            "Popisywac sie" znaczy wedlug Ciebie prezentowac swoja opinie, podpierajac ja
            garscia obserwacji wlasnych? Interesujace...

            > kobiety - naiwne i cierpiace; faceci -
            > bezmyslni lub bezlitosni dranie.

            A to juz wylacznie Twoja projekcja.

            > My tez bywamy wredne.

            Zgadza sie, niektore kobiety bywaja wredne, podobnie, jak niektorzy faceci.
            Podzial na wrednych i niewrednych mozna rowniez przeprowadzic wsrod innych grup
            (informatycy, rencistki, lysi, bruneci, kominiarze, fryzjerki, etc) - ale jaki
            to ma zwiazek z postem Katy80?

            > Poza tym nie ma dwoch
            > takich samych przypadkow; nie dokonuj uogolnien na podstawie pieciu czy
            > dziesieciu obserwacji - w dodatku nie wszystkich wlasnych.

            Kobieto, czytaj ze zrozumieniem. Odnioslam sie do przypadku opisanego przez
            autorke watku. Opinie na temat jej kochanka wyrazilam w kilku postach - w
            skrocie jest ona taka, ze facet sciemnia. Ten, konkretny facet, czaisz? Nigdzie
            nie pisalam farmazonow w stylu "faceci to bezlitosne dranie, a kobiety to biedne
            niunie", co insynuujesz. Swoja opinie poparlam przykladem "z zycia", sztuk 1.

            Twoje dobre prawo miec w kwestii tego pana zdanie odmienne (jakie masz - tego
            nie wiem, bo go nie zaprezentowalas). Ale, jak rozumiem, w argumentacji "ad rem"
            jestes niezbyt mocna i wolisz bawic sie w wycieczki "ad personam".

            > A twoj subiektywny konkurs na Idiote Tygodnia na szczescie malo kogo interesuje
            > ;-)

            Ojejejej. Zalamalam sie :PPP
          • ciarek_z_kutna Re: Tako rzecze Nabuchol 17.01.08, 04:38
            funia81 napisała:


            > A twoj subiektywny konkurs na Idiote Tygodnia na szczescie malo kogo
            interesuje
            > ;-)
            Czy idzie o Nabuchodonozora ?
            • mhr-cs Re: Tako rzecze Nabuchol 17.01.08, 12:11
              1.niewiadomo do kogo piszesz
              ale chyba do kobiety
              2.mezczyzna moze wszystko robic
              ale kobiety sa glupie i nic nie umia
              3.a z kturej wersi jestes
              chyba bez charakteru i inteligenzi
    • malina510 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:16
      Dziewczyno - wiej!!! Takie opowieści, że to żona urlop kupiła, a on
      dla dobra dziecka.. prosze Cię. On robi to dla dobra swojej rodziny,
      pewnie chce ją dalej mieć. Te opowieści o poświęceniu, nic
      przyjemnego. Napatrzyłam się na to. Wiem, odejście boli, ale niech
      jedzie, a Ty pakuj manatki. Trzymam za Cibie kciuki!!!
    • wacek44 Jedź z nimi, proponuję gruppensex 15.01.08, 14:16
      Napisz potem prosze
    • leeloo2002 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:21
      To dla mnie jest albo jakas sciema, albo on nie ma charakteru i daje sie lepić
      jak plastelina. I co, na urlopie będą rozmawiać o uregulowaniu kwestii
      rozwodowych? Ja w takiej sytuacji bym sie postawila. Jeśli ma ochotę na wakacje
      z córką, to niech jedzie, ale tylo z nią.
      • mhr-cs Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 12:16
        jezeli w to wiezysz
        to dla ciebie dobze
        albo jestes glupia
        albo masz tez przyjaciela
    • monkras Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 14:30
      kara80..jakby Twojemu Mezczyznie zalezalo na Twoich uczuciach na
      taką propozycje swojej zony (nie wnikajac czy bylek czy obecnej w
      przededniu rozwodu) zareagowalby jednoznacznie - odmową. Takie
      zachowanie to stwarzanie pozorow do zlej gry - tym bardziej jesli
      jego zona wie o Waszych planach... Corka jest na tyle dorosla ze
      sama rozumie sytuacje w ktorej znalezli sie rodzice wiec na nic zda
      się jej ich wspolne towarzystwo na wakacjach. Zadenmu dziecku
      rodzice ktorzy nie tworza prawdziwej kochajacej sie pary nie stworza
      milego towarzystwa. Wplacone pieniadze za wycieczke nie maja tu nic
      do rzeczy - zona powinna raczej zabrac ulubioną ciocię czy kolezanke
      na babski wypad a z prawie bylym nie stwarzac pozorow szczesliwej
      rodziny. TAki punkt widzenia oczywiscie mozna miec jesli jest tak
      jak mowi Twoj Luby. Chyba ze razem z zona tworza calkiem udana parę
      gdzie on w chwili znudzenia jej wdziekami stworzyl sobie super
      przyczułek rozkoszy na boku...wtedy adios amigo, niech zapuka do
      Twoich dni po tym jak zlozy pozew i ustali warunki opieki nad
      maloletnia. Powodzenia w kazdym razie!
      • dontomasson Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:10
        ale bagno.. niezłe scierwo z tego twojego faceta, jogi babu biedny miś, z żona
        na urlop musi jechać - a ty jestes naiwna
        • andrzejc1974 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:18
          Jesteś naiwna. facet chce mieć żone i Ciebie. Kobiety to sa dziwne,
          gdy sie zakochają robia głupstwa
          • mhr-cs Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 12:22
            masz racie
            ale nie wszystkie
            co chcesz znajdziesz na ulicy
            ale co to mowi o meskim harakterze
            albo pije albo nie
            wiesz bez harakteru
      • kata80 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 17:02
        Ok . Kto wie. Byc moze tak jest. Nie zagladne mu do mozgi i nie
        dowiem sie prawdy.
        Jedno jest faktem - ja go do zwiazku i wspolnego zycia ze mna nie
        zmuszam i nie zmuszalam.
        Tak wyszlo. Polubilismy sie, zakochalismy sie. DOwiedzialam sie ze
        ma zone z ktora - wedlug niego - prowadzi nieciekawy zwiazek.
        Euforia z jego strony? Na pewno. Ale czym jest zwiazek bez eufori?
        Jestem na tyle trzezwa , za sama mu radzilam zeby sie pozadnie nad
        tym zastanowil. Proponowalam czekac i obserwowac co bedzie. Mi sie
        do niczego nie spieszy. Jego reakcja bylo postanowienie o rozwodzie.
        Jezeli sie mna bawi, to dlaczegonie bawi sie dalej zostajac przy
        zonie? W czym problem?
        On wie ze ja na nic nie nalegam i niczego nie zadam. Owszem - daze
        uczuciem i szanuje, doceniam nasz zwiazek. Ale nigdy nie kazalam mu
        od niej odejsc i nigdy nie dawalam mu powodow do obawy ze miedzy
        nami koniec jezeli nie zmieni sytuacji.
        Ma mozliwosc bawienia sie ze mna ile zechce.
        • kpt_kloss Rozwalilas malzenstwo, zrujnowalas 15-latce zycie 15.01.08, 20:11
          Piszesz ze go do niczego nie namawialas. Ale zaloze sie ze takze
          nie zniknelas z jego zycia dobrowolnie.

          Jestes perfidna, i zycze ci jak najgorzej. Mam nadzieje, ze facet
          cie porzuci dla mlodszej za kilka lat.

          Naturalnie najbardziej jest zapewne zal corki, bo dla dzieci w tym
          wieku (zreszta jak w kazdym innym wieku) to prawdziwa psychiczna
          katastrofa.

          Kazdy zonaty facet ma oczywiscie pokusy na boku bo kazdy z nas jest
          stworzeniem biologicznym. Widz polega na tym, ze mamy w zyciu
          odpowiedzialnosci ktore sami sobie stworzylismy, jak np dzieci i
          zona.

          Nie mysle ze ich malzenstwo bylo takim koszmarem jak piszesz, skoro
          zona chce jechac na wakacje a on tez. Jesli malzenstwo jest
          koszmarem ludzie nie chca spedzac ze soba czasu.
          • brak.polskich.liter Re: Rozwalilas malzenstwo, zrujnowalas 15-latce z 15.01.08, 22:07
            Powtorze sie i spytam po raz n-ty: dlaczego to kochanka "rozwalila malzenstwo" i
            zmarnowala zycie corce pana? Z poroza malzonki i hipotetycznego kuku na psyche
            nastoletniej corki niech tlumaczy sie maz i tatus ww. pan. Uposledzony umyslowo
            nie jest (tak przynajmniej zakladam), chyba wie, gdzie, komu i w jakich
            okolicznosciach - pardon - wsadza, bedac zonaty wybral gre na dwa fronty... Mam
            kontynuowac?
            Kochanka nic nikomu nie obiecywala - ani wiernosci, ani uczciwosci. Nie, nie
            jest, jak napisales "perfidna". Jest natomiast skrajnie naiwna, niedoswiadczona
            i brak jej instynktu samozachowawczego - pakowanie sie w zwiazek z zonatym
            facetem i inwestowanie w ten zwiazek uczuc jest zywym dowodem tychze.

            > Kazdy zonaty facet ma oczywiscie pokusy na boku bo kazdy z nas jest
            > stworzeniem biologicznym. Widz polega na tym, ze mamy w zyciu
            > odpowiedzialnosci ktore sami sobie stworzylismy, jak np dzieci i
            > zona.

            Wiesz co, nie wiem, jak u Ciebie, ale nie chcialabym, zeby moj maz bzykal mnie z
            poczucia odpowiedzialnosci czy obowiazku. To juz wolalabym zaprzyjaznic sie na
            stale z wibratorem.

            > Nie mysle ze ich malzenstwo bylo takim koszmarem jak piszesz, skoro
            > zona chce jechac na wakacje a on tez. Jesli malzenstwo jest
            > koszmarem ludzie nie chca spedzac ze soba czasu.

            Oczywiscie, ze nie jest koszmarem. Beznadziejne malzenstwo to sciema na uzytek
            kochanki.

            • jacek226315 Re: Rozwalilas malzenstwo, zrujnowalas 15-latce z 20.01.08, 01:20
              brak.polskich.liter napisala:
              >Powtorze sie i spytam po raz n-ty:dlaczego to kochanka "rozwalila
              malzenstwo"
              Otoz skad wiesz,ze rozwalila,jestem pewny,iz zona wcale nie wie o
              rozwodzie i pewnikiem sie nie dowie.To primo.Secondo to to,ze
              autorka nic nie pisze,iz facet ukrywal to ze jest zonaty,wiec po
              kiego diabla sie pcha na trzeciego.Terzio. to to ze jak suka nie da
              pies nie wezmie.
          • dorsai68 Re: Rozwalilas malzenstwo, zrujnowalas 15-latce z 18.01.08, 11:43
            Bzdura mój kapitanie!
            Ona nic nie rozwaliła. Jak mówił poeta: "w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało na raz". Staremu samcowi młoda samiczka zatańczyła przed nosem, uderzyła feromonai i ekskluzywnymi perfumami po nozdrzach i mózg mu agle wyparował?

            Kooooleeeego, nie żartuj. Gość jest kuty na cztery nogi. Z jednej strony przykładny mąż i dobry ojciec, rodzinne obiadki, wspólne wakacje itp, z drugiej niezobowiązujący (tak właśnie) seks z dużo młodszą, inną i bardziej chętną partnerką.
            Jak go dzieweczyna mocniej przyciśnie o rozwód i mieszkanie, zniknie z jej życia szybciej, niż się w nim pojawił.

            Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że przyszła-niedoszła "eksżona" (sic!) wiedziała o wszystkim (albo przynajmniej domyślała się) i do pewnego stopnia tolerowała skoki na boki swojego męża. Przyroda zna takie przypadki.
            • jacek226315 Re: Rozwalilas malzenstwo, zrujnowalas 15-latce z 20.01.08, 01:38
              dorsai68 napisal(a)
              >Nie zdziwilbym sie ,gdyby okazalo sie, ze przyszla-
              niedoszla"ekszona" wiedziala o wszystkim(albo przynajmniej domyslala
              sie) i od pewnego czasu tolerowala skoki na bok swojego
              meza.Przyroda zna takie przypadki.
              Ano zna.Ja znalem taka pare w Zielonej Gorze ,gdzie jezdzilem na
              wakacje. Zona wychodzila po kochanke z kwiatami,a jak szli razem to
              maz w srodku pod lewa reka blisko siebie kochanka,zona pod prawa
              reka z daleka
        • elektra13 ?? 16.01.08, 12:46
          Trochę sie pogubiłam.
          Napisałaś na początku "postawilam ultimatum. Albo sie bawimy, albo
          sie kochamy." a teraz "On wie ze ja na nic nie nalegam i niczego nie
          zadam.(...) Ale nigdy nie kazalam mu od niej odejsc i nigdy nie
          dawalam mu powodow do obawy ze miedzy nami koniec jezeli nie zmieni
          sytuacji."
          To jak to w końcu jest?
        • road_66 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 18:39
          >Wycieczki nie bedzie. Postawil ultimatum i zrozumial ze tak sie nie
          >robi. Szkoda tylko ze po dlugiej & skomplikowanej rozmowie - jakich
          >ja nie nawidze - ze mna.

          > On wie ze ja na nic nie nalegam i niczego nie zadam. Owszem - daze
          > uczuciem i szanuje, doceniam nasz zwiazek. Ale nigdy nie kazalam mu
          > od niej odejsc

          Nic nie nalegasz, ale na wakacje jechać nie może, chociaż chciał. Z miłością już
          jest tak, że ludzie nie potrafią się pogodzić z tym, że osobę, którą
          pokochaliśmy my, może pokochać też inna osoba. Myślisz: "zostawi ją, ze mną
          łączy go prawdziwa miłość". To samo pewnie pomyśli, żona kiedy się o tobie
          dowie, lub jego następna kochanka, młodsza, jędrniejsza itp. Młodość nie trwa
          wiecznie. Jeśli to Twój główny atut, to nie miej większych złudzeń. Zresztą my
          tu gadu-gadu a i tak, spróbujesz, bo miłość nie rządzi się rozumem. Pewnie
          będziesz kiedyś żałować. Taki los, czuję co najwyżej wzruszenie.

          Pozdrawiam
        • mhr-cs Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 12:29
          nigdy bym nie pomyslala
          ze takie kobiety jeszcze sa
          na swiecie
          ale to moze te co nic nie wiedza
          i nie maja wiecej
          jak podstawowa szkole
          bez szkoly niestety
          jest coraz wiecej matek
          • brak.polskich.liter Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 15:01
            mhr-cs napisała:

            > ale to moze te co nic nie wiedza
            > i nie maja wiecej
            > jak podstawowa szkole

            ROTFL, ROTFL. Blagam, przyznaj, ze jestes trollem. Albo, ze to jakis projekt
            badawczy, majacy na celu niewiadomoco. Pliiiiz.

            > bez szkoly niestety
            > jest coraz wiecej matek

            No, coz, to by wiele wyjasnialo...

            Sluchaj, Mhr-cs, mam pytanie: czy moge wkleic sobie Twoj post w sygnaturke?
            Jest... jedyny w swoim rodzaju. Moge?

    • x-magda-x sama sobie odpowiedziałaś - 15.01.08, 15:28
      - "nie da się tańczyć na dwóch weselach jednocześnie". To nie wróży
      dobrze Waszemu związkowi.
      • muck Re: sama sobie odpowiedziałaś - 15.01.08, 15:40
        kobieto, ona jest jego żoną, ŻNONĄ!!!!
        Rozumiesz?
        Ma prawo jechac ze swoją WŁASNĄ żoną gdzie tylko mu sie podoba.
        A tobie nic do tego.
        To ewentualnie żona może mu pozwalać, lub nie, ale nie Ty.
        ty nie jesteś nawet narzeczoną, bo facet jakby nie było - jest nadal
        żonaty.
        A Ty tylko kochanką.

        Swoją drogą, skoro ona zamówiła wczasy dla ich całej trójki, to
        chyba wiedziała, że pojedzie z nią.

        Następnie: nie za JEGO pieniądze, tylko za ICH pieniadze bo rozwodu
        nadal nie mają. A Ty się nie wtrącaj w życie tego małżeństwa.
        • brak.polskich.liter Re: sama sobie odpowiedziałaś - 15.01.08, 15:54
          muck napisała:

          > ty nie jesteś nawet narzeczoną, bo facet jakby nie było - jest nadal
          > żonaty.
          > A Ty tylko kochanką.

          To juz autorce watku pare osob wyjasnilo :)

          > Następnie: nie za JEGO pieniądze, tylko za ICH pieniadze bo rozwodu
          > nadal nie mają.

          Pelna zgoda.

          > A Ty się nie wtrącaj w życie tego małżeństwa.

          Z calym szacunkiem, ale z tym nie moge sie zgodzic.
          Dlaczego oczekujesz od kochanki lojalnosci w stosunku do zony? Przeciez to nie
          kochanka ma zone, tylko maz. To on jej przyrzekal milosc, wiernosc, etc i to on
          swoje obietnice zlamal. Ubezwlasnowolniony nie jest, romans z autorka watku byl
          jego swiadomym wyborem. Wiec skad apele do kochanki o niewtracanie sie w zycie
          tego malzenstwa?
          • gulgul231 Re: sama sobie odpowiedziałaś - 15.01.08, 16:00
            > > Następnie: nie za JEGO pieniądze, tylko za ICH pieniadze bo
            rozwodu
            > > nadal nie mają.
            >
            > Pelna zgoda.

            FYI: mozna byc w trakcie małzenstwa i mieć własne (odrebne od meza/
            zony) pieniadze.

            (to nie jest zlosliwosc tylko wyjasnienie :D )
            • brak.polskich.liter Re: sama sobie odpowiedziałaś - 15.01.08, 16:20
              gulgul231 napisał:

              > FYI: mozna byc w trakcie małzenstwa i mieć własne (odrebne od meza/
              > zony) pieniadze.

              Racja - nie wiemy, czy kochanek autorki watku i jego zona maja rozdzielnosc
              majatkowa, czy nie. Deafaultowo jest wspolnota, stad zalozenie.
              Niech autorka zweryfikuje (o ile wie i jesli to ma w ogole jakies znaczenie)
              • gulgul231 znaczenia nie ma 15.01.08, 16:57
                ja tylko tak w ramach czepiactwa :)

                defaultowo wspolnota przewiduje tez majatek osobisty, wiec żona (co
                do tego kim jest ta pani to nikt tutaj nie ma wątpliwości :) ) mogła
                wyłożyć własną kasę na wyjazd dla siebie i męża
        • mhr-cs Re: sama sobie odpowiedziałaś - 17.01.08, 12:44
          masz racie
          ale dlaczego szuka kochanki
          bo w uszku nic sie nie dzieje
          lepiej szukac jak cos samemu robic
          a gdzie jego rozum
          tu i tam na dole to samo
          moze by to zrobil lepiej pod prysznicem
          sam ha ha ha
          • brak.polskich.liter Re: sama sobie odpowiedziałaś - 17.01.08, 14:37
            mhr-cs napisała:

            > bo w uszku nic sie nie dzieje

            Oj, dzieje sie, dzieje! Swierzb i woskowina, pani kochana :PPP

            Litosci, czy Ty w ogole czytasz swoje posty?!
            Niunia, wez do reki slownik ortograficzny albo zainstaluj sobie spell-checka i
            napisz jeszcze raz to samo, uzywajac: wielkich liter na poczatku zdania, znakow
            przestankowych, no i bez tych koszmarnych ortow, ktorych nasadzilas w kilku postach.

            Purystka jezykowa nie jestem, ale czytajac kolejnego juz posta Twojego
            autorstwa, wymieklam. Bez urazy, ale to, co (i jak) wypisujesz, sprawia, ze
            normalnemu czlowiekowi oczy sie odwracaja i uciekaja w tyl glowy.


            • jacek226315 Re: sama sobie odpowiedziałaś - 17.01.08, 14:41
              brak.polskich.liter
              Brawo ,mnie oczy tez bola od tych bykow
            • lolyta Re: sama sobie odpowiedziałaś - 18.01.08, 04:03
              > Niunia, wez do reki slownik ortograficzny albo zainstaluj sobie spell-checka i
              > napisz jeszcze raz to samo, uzywajac: wielkich liter na poczatku zdania, znakow
              > przestankowych, no i bez tych koszmarnych ortow,

              ale wtedy te posty straca swoja specyficzna sile razenia...
          • jacek226315 Re: sama sobie odpowiedziałaś - 17.01.08, 14:39
            mhr-cs kochana wroc do szkoly podstawowej i podszkol ortografie,oczy
            bola czytajac Twe byki/kture,>bo w uszku, czy mam kontynuowac?/
    • wj_2000 Zwierzenia starego chłopa 15.01.08, 15:35
      Nie wiem, czy coś madrego Ci poradzę, ale podziele sie swoim
      doswiadczeniem sprzed 20 lat.
      Z żona juz wtedy od kilku lat nie sypiałem, ale zyliśmy dość
      zgodnie, ciesząc sie dwójką udanych dzieci w wieku 19 i 22 lata. I
      zakochałem się w kobiecie (rozwódce) tylko trochę młodszej ode mnie
      i od zony.
      Szał miłości był nie do opanowania!
      Nie afiszowałem się z romansem, ale i nie kryłem zbyt skutecznie,
      więc szybko sie wydało. Żona naburmuszona, ale też niewiele miała
      środków by się jakoś odgrywać.
      Byłem w szalonej rozterce. Co pół dnia wydawło mi się co innego - a
      to że chcę nowe zycie, a to, że szkoda rodziny.
      Dorosłe juz dzieci były - muszę to przyznać - bardzo racjonalne i
      bardzo fair. Próbowały pomóc nam obojgu. Nie wpadły w nutę
      jednoznacznego potępienia, ale też nie chciały słyszeć o
      jakichkolwiek kontaktach z ta nową.
      Któregoś wieczoru, WYDAWAŁO mi się, że podjąłem decyzję. Zaczęliśmy
      w gronie rodzinnym omawiać praktyczne aspekty rozwodu. Przez parę
      dni czułem się jak na skrzydłach. Mentalnie byłem już "narzeczonym"
      tej drugiej.
      Ale sprawa zaczęła się przeciągać. Hormony po 2 latach przestały w
      końcu buzować i ... po 20 latach jestem z żoną. Cieszymy się
      wnukami. Z "narzeczoną" mam kontakty bardzo rzadkie, ale nie
      pozbawione serdeczności.
      Różnie jak widać bywa.
      • pecan trudno cokolwiek radzic.... 16.01.08, 22:52
        mialam troche inna sytuacje...Nie byl to facet zonaty, tylko kawaler
        zareczylismy sie. On w USA ja w Polsce przez pewnien czas. Ciagle pracowalam z
        moim eksem w jednej firmie, ktory zaproponowal mi wyjazd na wkacje (zawsze
        jezdzilismy opalac sie na plaze naturystow). Moj narzeczony wiedzial o tym, ze
        jedziemy na tydzien nad morze i wiedzial, ze mnie kompletnie z moim eksem nic
        nie laczy. Ja nie zdradzilam. Jestesmy malzenstwem, szczesliwym. Nie kazdy by
        mial takie zaufanie...:)
    • rikol Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 15:47
      Dziewczyno, czy ty kpisz czy naprawde wierzysz w to co napisalas?
      Facet jedzie ze swoja zona na urlop. Ciekawe po co? Omawiac poezje Mickiewicza?
      Czy moze zeby zepsuc jej urlop? Jesli naprawde ona to zamowila, to widocznie
      chce jego towarzystwa, czyli nic nie wie o zadnym rozwodzie (i pewnie nigdy sie
      nie dowie). Gdyby sie jednak tak stalo, ze jednak bedzie z toba (jedna szansa na
      miliard), to ciebie bedzie tak samo traktowal jak teraz zone.

      Marnujesz swoj czas i mlodosc z tym zonokosiem.
      • ab554 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 16:54
        Mysle , ze zona moze wiedziec o Tobie , ale nie ma zamiaru spasowac.I walczy o
        niego.Jezeli on sie zdecydowal jechac , to znaczy , ze pomalu sie poddaje i po
        prostu przegrywasz.Jestem pewna , ze beda ze soba spac.Moze czegos sie naucza ,
        przez to zagrozenie rozwodem , moze ona walczy dla samej walki - nie wiem.


        Jezeli to on kupil to mieszkanie , to pewnie bedzie dla corki.W rodzinie nic sie
        nie zmarnuje. Dla ciebie nie bedzie to stracony czas , nie przejmuj sie , ale
        nie radze Ci powielac roli tej "trzeciej".
    • kruk51 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 17:10
      Kobito ! Po prostu jesteś nie mądra. Czy ty tego nie widzisz, że jesteś
      już poza nawiasem. Z tą miłością to jest różnie. Nikt nie jest w stanie
      udowodnić szejkowi, że nie kocha swoich dwanaście żon. A co do pozwole
      nia to jesteś śmieszna. Zabroń wiatrowi wiać ! Rzecz już się stała.
      • jacek226315 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 19:54
        piszesz o sobie narzeczona i o niej ex-zona,no ale ona nadal jest
        jego legalna zona a Ty tylko kochanica.Ciekawym na co liczysz,ze Ci
        ze stolu panskiego okruch spadnie. Sama pchasz palec miedzy drzwi
        wiec sie ne spodziewaj ,ze nie nabijesz sobie guza.
    • inessta Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 15.01.08, 20:10
      Sprawdź siłę jego uczuć. Poproś by mieszkanie prawnie było twoje. Zobaczysz jak
      cię kocha i czy się zgodzi.
      • stokrotkaa2006 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 10:04
        Bravo inessta.....To jest mysl....
        Ale ona w zyciu tego nie zrobi bo przeciez nie chce go zmuszac do
        czegokolwiek.....a nie chce zmuszac dlaczego? Bo boi sie że go
        straci...no i juz wiadomo komu tak najbardziej na tym zwiazku
        zależy....
        Szkoda mi tej dziewczyny...bo ja wielokrotnie to juz
        przechodziłam...i rzecz jasna nigdy nie słuchałam opinii
        innych....mówiłam: ze mna bedzie inaczej.....
      • mr_pope Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 17.01.08, 17:33
        Eee tam, kiepski pomysł na sprawdzanie uczuć faceta. Koleś, który w tych czasach
        przepisałby własne mieszkanie na bądź co bądź obca kobietę musiałby być naiwny a
        nie kochający. Lepiej zadzwonić do żony i poprosić by nie robiła 'narzeczonemu'
        awantur na urlopie.
    • lidka_77 wszyscy kłamią, wszędzie kłamstwo 15.01.08, 21:10
      a liczy się tylko zabawa drugim "człowiekiem", co widać m.in. na
      Forum.
      Ty tez się baw, póki możesz i o ile możesz.


      • mhr-cs Re: wszyscy kłamią, wszędzie kłamstwo 17.01.08, 12:55
        nikt nie ma przeciwku twojej zabawy
        ale albo zabawa albo rodzina
        albo ?????
    • matylda1001 Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 10:40
      :) Dzielisz skórę na żywym niedzwiedziu. Ile Ty masz lat, że jesteś
      jeszcze taka naiwna? Ciekawe ile takich "narzeczonych" było już
      przed Tobą...żona przetrwała wszystkie, przetrwa i Ciebie. Chyba
      nawet szybciej sie to skończy niż Tobie się wydaje, potem znajdzie
      sobie następną naiwną. Jak żona załatwi wszystkie swoje sprawy
      (wychowa córkę, zabezpieczy swoją i dziecka przyszłość) to odda go
      jakiejś głupiej bo po co jej taki znoszony kapeć na stare lata?
      Wtedy mialabyś szanse ale teraz to raczej zajmij sie własnym życiem
      bo szkoda go na zabawkę dla jakiegoś kretyna.
    • dariuso4 Ja Ci powiem kto ma racje.. 16.01.08, 11:06
      Racje ma zawsze facet. Skoro mówi że to nic dla niego przyjemnego i że robi to dla córki to taka jest prawda. Tutaj cały problem polega na tym że kobiety uważają że Twój facet ściemnia. A terzba zauważyć że to kobiety ściemniają w takich sytuacjach. WIdocznie same by tak zrobły i wydaje im się że jażdy tak zrobi. A panowie nie ściemniają, są ucuciwi i trzeba im zaufać. Pogodź się z tym że córka i była żona zawsze będą obecne w waszym życiu, bo ich łączy dziecko, a dla faceta to sprawa najważniejsza na świecie.
    • kurza_stopa Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 11:15
      Kata80-jak sama nie wiesz o co ci chodzi to po zaśmiecasz forum?
      Raz piszesz, że nie da się tańczyć na dwóch weselach jednocześnie, a
      raz, że ma możliwość bawienia się z toba ile chce.
      Proponuję zacząć myśleć zamiast psać bzdury. Nudy.
    • naprawdetrzezwy No co ty, to przecież normalne 16.01.08, 11:23
      że na wczasy jeździ się z osobą, której się nie kocha.

      I tak samo normalne jest, że pozwala się takiej osobie dysponować swoimi pieniędzmi.


      O ile napisałaś prawdę.
    • hangingrock Re: Pozwolic narzeczonemu na urlop z ex-zona i co 16.01.08, 12:44
      Ehm... To córka chce jeszcze jeździć z rodzicami na wakacje? W tym wieku?
      Jest jeszcze jedna alternatywa. Możecie pojechać w czwórkę. Skoro żona jest jak
      siostra, to chyba jej nie będzie przeszkadzała dziewczyna męża (brata :/ hehe).
      A skoro macie mieszkać razem, to na wakacje chyba też możecie jechać, prawda?
      Córa ma 15 lat, to już kawał dziewczyniska i pewnie już zna życie co nieco.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja