kowallia
17.01.08, 13:12
Dzień Dobry,
proszę wszystkich o chłodną ocenę sytuacji i może radę, tylko nie
dowalajcie mi proszę!
Jestem od dwóch lat po rozwodzie, mam synka 6 lat.Od pół roku jestem
w związku z facetem.Wszystko było cudownie, aż do momentu kiedy
(niech będzie Zbyszek)powiedział mi,że boi się, nie wie co ma myśleć
co robić,ze niejednokrotnie zastanawiał się czy nie skończyć ze mną
relację ze względu na dzieciaka .Było to jak grom z nieba dla mnie.
Przed tym, rozmawialismy bardzo dużo na ten temat, zdąc sobie
sprawę, że sytuacja jest dosyc skomplikowana,starałam się na każdym
kroku mu pokazywać, że strasznie mi na nim zalezy.Zresztą miałam z
jego strony bardzo pozytywne sygnały,takie które pozwoliły mi mu
zaufać, było mi cięzko ale zaufałam...i tu masz!Najgorsze jest w tym
to,że on nie chce ze mną rozmawiać na ten temat,upewnił mnie,że nic
się nie zmienia,chociaż powiedziałam,że jeżeli to jest dla niego
zbyt duże wyzwanie, zrozumiem każdą jego decyzje...Nie odszedł,
ale ... czuje ze jest coś nie tak...Kiedy chcę sama odejść -
zatrzymuje,kiedy zaczynam znowu coś budowac - wycofuje się.Jak mam
to rozumieć?
Dlaczego nie pozwala mi odejść i dlaczego nie odejdzie sam?