Ja szalona, czy on fleja i leń?

02.02.08, 21:13
Witam, wątek ten umieszczam na forum męskim, gdyż potrzebuję przede wszystkim męskiej opinii.

Mieszkam z chłopakiem, który ma diametralnie różne od mojego poczucie czystości.
Przez ponad 3 lata związku sprawiłam, że zaczął myć naczynia (nigdy na bieżąco, tylko jak się nazbiera stos), myje i odkurza podłogi, ale tylko gdy ja zacznę lub go poproszę to się dołączy i pomoże. Zwykle jest to zrobione niechlujnie.
Robi za to zakupy. Rzadko, ale jednak - coś ugotuje.
Poza tym chłopak pracuje w domu na pół etatu (ma swoją działalność), żadnych innych obowiązków nie ma.

Ja uczę się, trenuję sport (oczywiście nie muszę trenować, ale chcę).
Często jest tak, że wracam wieczorem do domu i nie ma obiadu, gary w zlewie, jeśli wstawię rano pranie- to czeka ono na mnie w pralce az powieszę. Do tego syf na stole, bo dla mojego faceta to problem na bieżąco wynosić naczynia, śmieci, butelki po napojach itp.

Nasz kłótnie dotyczą w 95% jego bałaganiarstwa, lub jak kto woli, mojej pedantycznej upierdliwości.

Czy mam rację oczekując, że jeśli nawet jak jest moja kolej na gary, to on je umyje, bo wie, że późno wrócę?
Czy jak już on umyje podłogę, to czy mam prawo wkurzona mu powiedzieć, że kurz w kątach jest?
Czy mam prawo oczekiwać, że obiad będzie jak wrócę? Ja gotuję często.
Czy jestem szalona bo myję i jemu karzę myć od czasu do czasu szafki w kuchni (jak widać, że sa brudne, pozaciekane)? Czy ktoś z was myjąc naczynia nie myje kuchenki, lub kafli nad kuchenką, szafek wokół?

Dodam jeszcze, że on słabo mówi po polsku i wszelkie sprawy załatwiam ja sama.

A więc pytam czy ja jestem pedantką, czy on fleją i leniem?
Proszę o rady, bo może za dużo wymagam? Ja chcę mieć partnera w obowiązkach domowych,a nie kogoś kogo trzeba ciągle o wszystko prosić.
    • arsmenik Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 02.02.08, 21:31

      Wg mnie to mamusia nie nauczyła porzadku i samodzielności w pracach
      domowych, a za młodego to idealnie. Bo nic nie tzrebabyło robić. To
      są własnie duże dzieci skrzywdzone przez nadgiorliwych rodziców.

      Bo czym skorupka za młodu itd...

      Wydaje mi sie ze mozna to jakos rozwiązać, poprzez ciagle
      powtarzanie co ma zrobić. Nawet jak jest w domku to zadzwon i
      przypomnij ze pranie jest do wywieszenia, czy to ze bedziesz za dwie
      godzinki w domku i jakis obiad by sie przydał. Takie mimowolne
      przypomnienia a mozliwe ze z czasem wyrobi sie nawyk posprzatania
      czy nowet ugotowania jakiegos posiłku dla ciebie.:)

      Pozdrawiam
      • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 02.02.08, 21:37
        Tak to oczywiście jest wina domu rodzinnego. U nich zawsze była pani do
        sprzątania, a rodzice mieli poważniejsze problemy. Z resztą powód tego jest mało
        istotny, trzeba to rozwiązać przyszłościowo.

        Zwykle zostawiałam mu kartki z tym co powinien zrobić, irytowały go strasznie,
        niby, że zostawiam mu instrukcję działa na dzień. Może faktycznie telefony miały
        by inny wydźwięk?
        Co do ciągłego ustnego powtarzania to powoduje odwrotny efekt, buntu i nerwów,
        bo łażę za nim i mówić co i jak ma robić. Albo proszę cały dzień, by zdjął
        SWOJE! pranie z suszarki - on twierdzi, że wie, że ma zdjąć i zdejmie. (Szkoda
        tylko, ze dopiero po paru dniach)
        • facettt Ty szalona :) 06.02.08, 14:04
          juz jeden telefon komorkowy wyrzucilem za takie ponaglenia
          na smietnik :)
    • sibeliuss Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 13:06
      Wybacz, że zapytam - czego oczekujesz po 3 latach związku?
      Rewolucyjnej zmiany w postępowaniu? Na to chyba już za późno, poza
      tym z tego co piszesz jest to ignorant i bałaganiarz.
      Z higieną osobista jest podobnie?
      Ps. tak z ciekawości - jakiej jest narodowości?
      • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 13:27
        sibeliuss napisał:

        > Wybacz, że zapytam - czego oczekujesz po 3 latach związku?

        Wątek nie jest o tym czego ja oczekuję, ale się pytam czy moje wymagania i
        przyzwyczajenia są normalne i rozsądne.
        Bo może przesadzam z czystością?

        > Rewolucyjnej zmiany w postępowaniu?

        rewolujcji nie, ale zmiany na lepsze. Ludzie się zmieniają przecież, tym
        bardziej, że on widzi swoje niechlujstwo.

        >Na to chyba już za późno,

        Czemu za późno?

        poza
        > tym z tego co piszesz jest to ignorant i bałaganiarz.
        Bałaganiarzem jest, ale czy ignorantem? On zdaje sobie sprawę, że nie jest w
        porządku i że rodzice go pewnych rzeczy nie nauczyli, lecz niebywałą!!! trudność
        sprawia mu ogarnięcie własnego syfu.
        Dochodzą też oskarżenia mnie o pedantyzm i szleństwo sprzątaniowe;) Ale mnie się
        wydaje, żem nie taka znów stuknięta.

        > Ps. tak z ciekawości - jakiej jest narodowości?

        A czemu pytasz?
        • sibeliuss Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 13:58
          Hmm, ustalmy jedno - każdy ten wątek ma prawo inaczej
          zinterpretować - ok?
          Widzisz, trzy lata to jest jednak sporo, szczególnie w młodym wieku.
          Być może facet się oswoił z sytuacją i Twoim zachowaniem
          (przymuszaniem) i traktuje to jako normę - tym bardziej, że jak
          piszesz wychował się w domu, gdzie tego nie uczono.
          Czemu ignorant? Ano po temu, że z szacunku do Ciebie i Twoich
          oczekiwań mógłby przyjąc pewne zachowania jako stałe (zawsze się
          sprząta, zawsze wynosi puste opakowania etc.).
          Czemu pytam o narodowość? Otóż szczególnie u południowców norma
          jest, że to kobieta jest od prania gaci i sprzątania po mężczyźnie.
          • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 14:14
            sibeliuss napisał:

            > Hmm, ustalmy jedno - każdy ten wątek ma prawo inaczej
            > zinterpretować - ok?
            Zgadzam się. Przepraszam, jeśli zabrzmiałam niesympatycznie. nie taki był mój cel.

            > Widzisz, trzy lata to jest jednak sporo, szczególnie w młodym wieku.
            > Być może facet się oswoił z sytuacją i Twoim zachowaniem
            > (przymuszaniem) i traktuje to jako normę - tym bardziej, że jak
            > piszesz wychował się w domu, gdzie tego nie uczono.

            No ale jak ja nie powiem, to marne szanse sa na to że on to zrobi sam.

            > Czemu ignorant? Ano po temu, że z szacunku do Ciebie i Twoich
            > oczekiwań mógłby przyjąc pewne zachowania jako stałe (zawsze się
            > sprząta, zawsze wynosi puste opakowania etc.).

            To sprzątanie na bieżąco zdaje się być ponad jego możliwości. Ja proszę by sprzątnął stół to wynosi tylko duże rzeczy i tyle ile weźmie na jeden raz, ażeby tak szmatę wziąć i przetrzeć...eh zawsze po mojej interwencji.
            On twierdzi, że szacunek okazuje mi w inny sposób oraz ze są poważniejsze problemy niż bałaganiarstwo- jak np zdrady, alkoholizm itp

            > Czemu pytam o narodowość? Otóż szczególnie u południowców norma
            > jest, że to kobieta jest od prania gaci i sprzątania po mężczyźnie.

            Jest Amerykaninem.

            A ty uważasz, że opisane przeze mnie sytuacje są czymś normalnym w związku czy też są oczekiwaniami z kosmosu?
            • sibeliuss Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 14:22
              Szczerze - uważam, że jesteś najnormalniejszą osobą pod słońcem.
              Twoje oczekiwania to oczekiwania cywilizowanego człowieka. Czy on
              argumentuje jakoś niechęć do wynoszenia rzeczy do kuchni na
              kilka "zabrań"? Może czasu mu szkoda? Znam faceta, który ten czas
              woli spędzić przy bardzo interesujących sprawach - sex, TV lub
              komputer. Tylko czy aby jest przekonany, że jego kobieta ma podczas
              seksu trzymać głowę w pudełku po pizzie?
              Musisz go bardzo mocno i slepo kochać skoro godzisz się na takie
              akcje.
              ps. nie odpowiedziałaś jak to się ma do higieny i zmiany odzieży.
              • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 15:17
                Czym on to argumentuje hmmm... no tym, że sprzątnął przecież. A że nie do końca i nie wszystko to już tak będzie, bo on doskonały nie jest i muszę zaakceptować fakt, że w pewnych czynnościach jest niedokładny i moich oczekiwań w 100% nie spełni.
                No i argument koronny - śmieci mnie nie zjedzą przecież.
                Jemu bałagan nie przeszkadza, więc trudno nam się w tej kwestii porozumieć. Jego zdaniem jest porządek, a moim syf...

                Nie jestem ślepo zakochana, jestem zakochana normalnie:)
                Chłopak mnie nie bije i nie chleje i na dziwki nie chodzi, tylko fleją jest nie do wytrzymania.
                I brak mu takiego nawyku krzątania się po domu, zrobienia tego czy owego, zatroszczenia się o sferę "ogniska domowego".

                Co do higieny osobistej. No cóż było kiepsko, teraz jest o wiele lepiej.

                Zastanawiam się jak to zrobić, by był partnerem w obowiązkach domowych, a nie moim popychadłem.

                Pani do sprzątanie nie wchodzi w grę w ogóle.
                • sibeliuss Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 16:15
                  > Czym on to argumentuje hmmm... no tym, że sprzątnął przecież. A że
                  > nie do końca i nie wszystko to już tak będzie, bo on doskonały nie
                  > jest i muszę zaakceptować fakt, że w pewnych czynnościach jest
                  > niedokładny i moich oczekiwań w 100% nie spełni.
                  ---
                  No to masz odpowiedź, kochaj go jakim jest.
                  Ciekawe czy on bierze pod uwagę, że możesz tego nie akceptować i że
                  to jest z jego strony pójście na łatwiznę.
    • jsolt Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 22:43
      > Przez ponad 3 lata związku sprawiłam, że zaczął myć naczynia
      (nigdy na bieżąco,
      > tylko jak się nazbiera stos), myje i odkurza podłogi, ale tylko
      gdy ja zacznę
      > lub go poproszę to się dołączy i pomoże. Zwykle jest to zrobione
      niechlujnie.
      > Robi za to zakupy. Rzadko, ale jednak - coś ugotuje.

      no to bardzo ładnie

      > Czy mam rację oczekując, że jeśli nawet jak jest moja kolej na
      gary, to on je umyje, bo wie, że późno wrócę?

      nie. powiedz mu, żeby zmył, a nie oczekuj

      > Czy jak już on umyje podłogę, to czy mam prawo wkurzona mu
      powiedzieć, że kurz w kątach jest?

      po co? zbierz ten kurz, jeżeli ci przeszkadza

      Czy mam prawo oczekiwać, że obiad będzie jak wrócę? Ja gotuję często.

      no to gotuj. A on gotuje rzadko. i już.

      Czy jestem szalona bo myję i jemu karzę myć od czasu do czasu szafki
      w kuchni (jak widać, że sa brudne, pozaciekane)?

      jeżeli to jest raz w tygodniu, to tak, jesteś szalona.
      raz na 2 miesiące może być:)

      Czy ktoś z was myjąc naczynia nie myje kuchenki, lub kafli nad
      kuchenką, szafek wokół?

      oczywiście, że nie. ja nie myję. nie chce mi się i nie mam czasu.
      jak się kuchenka zasyfi, to wtedy myję.


      Ja chcę mieć partnera w obowiązkach domowych,a nie kogoś kogo trzeba
      ciągle o wszystko prosić.

      na tym polega partner w obowiązkach, że jak go poprosisz to zrobi.

      nie jęcz, tylko mów wprost czego oczekujesz, ale nie zrzędź za
      bardzo:)
      • jsolt Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 04.02.08, 22:48
        aha, żeby nie było, to ja napisałam - kobieta, i to lubiąca czystość
        kobieta:)

        akurat u mnie jakoś jest w miarę czysto.
        nie robimy żadnych dyżurów, zmywa ten kto ma możliwość itp.
        Pogodziłam się z tym, że ja np. widzę brudną wannę a on nie, ale
        cóż:) jak czegoś chcę, to mówię wprost.

      • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 05.02.08, 23:00
        jsolt napisała:

        > Czy mam rację oczekując, że jeśli nawet jak jest moja kolej na
        > gary, to on je umyje, bo wie, że późno wrócę?
        >
        > nie. powiedz mu, żeby zmył, a nie oczekuj

        No ale dlaczego mnie nikt nie musi mówić i przypominać o zrobieniu czegoś? Ja
        nie jestem w stanie go kontrolowac i mówić co ma zrobic i kiedy. Mnie sie
        wydaje, że osoba dorosła, bez problemów ze wzrokiem, powinna takie rzeczy robić
        sama.
        Ja na prawde mam dość czasem tego mówienia o wszystkim za każdym razem.

        > > Czy jak już on umyje podłogę, to czy mam prawo wkurzona mu
        > powiedzieć, że kurz w kątach jest?
        >
        > po co? zbierz ten kurz, jeżeli ci przeszkadza

        No po to, żeby zaczął dostrzegać, że robi coś na "odwal się". Czy twoim zdaniem
        co tydzień mam chodzić za nim i zbierać kurz z kątów, które on dopiero co umył?

        > Czy mam prawo oczekiwać, że obiad będzie jak wrócę? Ja gotuję często.
        >
        > no to gotuj. A on gotuje rzadko. i już.

        No dobrze, to sie będę żywić na mieście.

        > Czy jestem szalona bo myję i jemu karzę myć od czasu do czasu szafki
        > w kuchni (jak widać, że sa brudne, pozaciekane)?
        >
        > jeżeli to jest raz w tygodniu, to tak, jesteś szalona.
        > raz na 2 miesiące może być:)

        To zalezy od tego jak szybko się zabrudzą. Czesem pół roku czasem dwa tyg,
        zależy. Mycie tych mebli nie jest dla mnie standardowym cotygodniowym
        sprzątaniem, lecz tylko jak sie zabrudzą.

        > Czy ktoś z was myjąc naczynia nie myje kuchenki, lub kafli nad
        > kuchenką, szafek wokół?
        >
        > oczywiście, że nie. ja nie myję. nie chce mi się i nie mam czasu.
        > jak się kuchenka zasyfi, to wtedy myję.

        Dokładnie o to mi chodzi.

        > Ja chcę mieć partnera w obowiązkach domowych,a nie kogoś kogo trzeba
        > ciągle o wszystko prosić.

        > na tym polega partner w obowiązkach, że jak go poprosisz to zrobi.

        No tu mamy różne definicje chyba. A masz dziecko małe?
        Czy tylko samego faceta?
        Wiesz partner to nie jest "popychadło", które potrzebuje kata nad soba by coś
        zrobić.
        Dla mnie jest to DUŻY dyskomfort psychiczny, kiedy wracam do domu, a panuje w
        nim ogólny nie ład. Wracam i musze się za wszystko sama zabrać, wydać polecenia
        i rozkazy ...
        Nie wiem czy taka sytuacja może mi się po prostu nie podobać?

        > nie jęcz, tylko mów wprost czego oczekujesz, ale nie zrzędź za
        > bardzo:)

        oj wypróbowałam juz wszelkie znane mi możliwości przemówienia do niego, mówienia
        wprost oczywiście też.
        Teraz to on kazał mi się zamknąć i nie mendzić.
        Raz mi sie udało wytrzymac miesiąc...bez skutku:/ Ciekawe ile czasu teraz dam
        radę życ wg jego warunków?

        • liberata Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 01:17
          Wydaje mi się, że powinnaś wyluzować. Chłopak stara się. Sprząta.
          Nie potrafi sprzątnąć tak jak ty, ale się się stara. Doceń to.
          Gdyby cię nie kochał, to by nie sprzątał w ogóle. Sporządź listę
          zysków i strat. Zyski: kocha cię i jedyną jego wkurzającą cechą jest
          bałaganiarstwo. Straty: chodzisz wkrzona, bo wciąż musisz go
          opie..ć.
          Przestań. Nie przyjęłaś do domu sprzątaczki, tylko faceta, który
          jako facet ma swoje zalety. Dziwię się, że on tak spokojnie znosi
          twoją upierdliwość. Z doświadczenia wiem, że facet, który nie
          sprzątał w domu rodzinnym sprzątać nie będzie. Poza tym przeważnie
          mężczyźni sprzątają właśnie tak: jak się poślizgną na śmieciach
          wysypujących się z szafki z wiadrem, nie mają żadnej czystej rzeczy,
          ze zlewu śmierdzi i coś wypada, w lustrze już nie można się
          zobaczyć: wtedy poświęcają całą swoją energię na sprzątanie,
          najpierw porządnie się wk*urwiwszy, że w końcu ich dopadło. I wtedy,
          owszem, wszystko błyszczy. A jak ty każesz mu sprzątać codziennie,
          to nie dziw się, że robi na odwal.
          Pamiętaj, on nigdy nie będzie sprzątał tak jak ty to sobie
          zaplanowałaś. Kropka. Szkoda nerwów.
          Zatrudnijcie sprzątaczkę i niech się dołoży do jej wynagrodzenia.
          Mówię ci, będzie szczęśliwy (jeśli ma jakiekolwiek pieniądze).
          • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 10:54
            liberata napisała:

            > Wydaje mi się, że powinnaś wyluzować.
            Od 3 lat próbuję wyluzować, ale jak widać nie potrafię wyluzować całkowicie.

            >Dziwię się, że on tak spokojnie znosi
            > twoją upierdliwość.
            Oj... a gdzie ja napisałam, że on to przyjmuje ze stoickim spokojem:)

            > A jak ty każesz mu sprzątać codziennie,
            > to nie dziw się, że robi na odwal.

            Absolutnie nie każę sprzątać co dziennie, a raz w tygodniu. Naczynia co drugi dzień.

            > Zatrudnijcie sprzątaczkę i niech się dołoży do jej wynagrodzenia.
            > Mówię ci, będzie szczęśliwy (jeśli ma jakiekolwiek pieniądze).

            Gosposi mówimy zgodne nie, gdyż:
            Gosposi mówimy (oboje) NIE, bo:
            -nie wyobrażam sobie by dorosły człowiek nie był w stanie ogarnąć własnych
            śmieci 60m mieszkaniu (w 200metrowym domu może i tak jest),
            -uczy to sprzątania po sobie, pewnej konsekwencji i zorganizowania,
            -mnie na gosposię nie stać. Musiałby płacic on, ale twierdzi, że widzi, iż ma
            pewne braki w kwestii czystości i nie będzie ich rozwiązywał gosposią,
            -mając gosposię w domu, jak my nauczymy nasze dzieci obowiązku sprzątania i
            czystości, skoro żadne z nas nie będzie tego robić?
            -gosposia może będzie niezbędna jak sprawimy sobie kiedyś wielką chałupę, ale
            nie w dwupokojowym mieszkaniu:)
            -dorosły cywilizowany człek powinien te podstawowe czynności umieć ogarnąć sam.

            Jesteś kobietą czy mężczyzną?
            • jsolt Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 18:07
              agatita1982 napisała:

              >
              > Absolutnie nie każę sprzątać co dziennie, a raz w tygodniu.
              Naczynia co drugi dzień.

              jeżeli tobie się wydaje, że ty możesz partnerowi cokolwiek kazać, a
              on to powinien robić bez szemrania i drugie tyle z własnej
              inicjatywy, coby tylko księżniczka była zadowolona, to przemyśl to
              jeszcze raz.
              kazać to można psu, a nie człowiekowi.
              >
              >
              > Gosposi mówimy zgodne nie, gdyż:
              > Gosposi mówimy (oboje) NIE, bo:
              > -nie wyobrażam sobie by dorosły człowiek nie był w stanie ogarnąć
              własnych
              > śmieci 60m mieszkaniu (w 200metrowym domu może i tak jest),
              > -uczy to sprzątania po sobie, pewnej konsekwencji i zorganizowania,
              > -mnie na gosposię nie stać. Musiałby płacic on, ale twierdzi, że
              widzi, iż ma
              > pewne braki w kwestii czystości i nie będzie ich rozwiązywał
              gosposią,
              > -mając gosposię w domu, jak my nauczymy nasze dzieci obowiązku
              sprzątania i
              > czystości, skoro żadne z nas nie będzie tego robić?
              > -gosposia może będzie niezbędna jak sprawimy sobie kiedyś wielką
              chałupę, ale
              > nie w dwupokojowym mieszkaniu:)
              > -dorosły cywilizowany człek powinien te podstawowe czynności umieć
              ogarnąć sam.
              >
              nie wróżę ci dobrze ani w tym związku, ani w żadnym innym.
              nie możesz oczekiwać, że drugi człowiek będzie zachowywał się
              dokładnie tak, jak ty byś tego chciała w danej sytuacji.
              naprawdę, spraw sobie lepiej pieska i go tresuj.
              • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 18:42
                jsolt napisała:

                > agatita1982 napisała:
                >
                > >
                > > Absolutnie nie każę sprzątać co dziennie, a raz w tygodniu.
                > Naczynia co drugi dzień.
                >
                > jeżeli tobie się wydaje, że ty możesz partnerowi cokolwiek kazać, a
                > on to powinien robić bez szemrania i drugie tyle z własnej
                > inicjatywy, coby tylko księżniczka była zadowolona, to przemyśl to
                > jeszcze raz.
                > kazać to można psu, a nie człowiekowi.

                1. zgadzam się z tym co piszesz.
                2. ale ty moze chociaż przeczytaj post, na który ta odpowiedź się pojawiła, i
                zauważ jakie tam sa słowa użyte, i nie cytuj czegoś wyrwanego z kontekstu


                > nie wróżę ci dobrze ani w tym związku, ani w żadnym innym.
                > nie możesz oczekiwać, że drugi człowiek będzie zachowywał się
                > dokładnie tak, jak ty byś tego chciała w danej sytuacji.
                > naprawdę, spraw sobie lepiej pieska i go tresuj.

                Dobrze, że nie jesteś zawodową wróżką.
                Ależ ja nikogo nie tresuję, pisków nie lubię.
                Wiem, że nie moge tego oczekiwać od nikogo.
                Jakbys uważnie czytał to byś zauważył, że napisałam gosposi mówiMY nie. My jako
                my- ja i mój chłopak, a nie tylko ja. Żeby było jaśniej dodam, że to co
                napisałam to są po części jego argumenty czemu on nie chce gosposi.
                Ale czy tu uważasz, że zostawianie po sobie wszystkiego na wierzchu i nie na
                miejscu jest normalne?

                Poza tym najeżdżasz tak na mnie a nie widzisz tego w ogóle, że próbuję się
                zastanowić, że to może ja jestem jakaś stuknięta. I że to może we mnie jest
                problem?To też źle wg. ciebie?
                • agatita1982 Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 18:46
                  agatita1982 napisała:

                  > Jakbys uważnie czytał to byś zauważył...

                  Przepraszam za zwracanie się do Ciebie w męskiej osobie, wybacz!

                  Poza tym sama napisałaś że u Ciebie akurat jest czysto...nie wiem czy wiesz jak
                  to jest mieszkać w chlewie:(
    • dziabdzik Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 06.02.08, 12:18
      Pierwsza rzecz - nie mędź. Zrazisz go do siebie, bedzie myślał, że ma w domu zrzedzącą babę jak z kawałów o żonie i mężu i co gorsze, będzie przekonany o swojej niewinności. Może to paradoks, ale:

      1. faceci rzeczywiście mają cos może nie z oczami, ale z mózgiem, co nie pozwala im posprzatać tak dokładnie jak kobieta. Może to wynikać np ze świadomości, ze przeciez jest czysto i nie robia tego dokładnie.

      2. po domu mozna latać ze scierką pół albo i cały dzień. Co dzień. Zwłaszcza kiedy są dzieci. Szkoda życia.

      3. Kiedy go krytykujesz za niedokładność, zabijasz jakąkolwiek inicjatywę. On bedzie wolał dostac zjebkę zasłużoną za bezczynnoiść od niezawinionej za niedokładną pracę.

      4. Przenigdy nie pytaj "sprzątałeś"? Jeżeli nie widać różnicy, nie ma potrzeby sprzatać.

      Nie ma sensu sie przetrzymywać z niesprzątaniem. Syf i kiła mu nie przeszkodzi a ty będziesz się męczyć. moglibyscie sie spotkać może w pół drogi, może nie musisz byc bezkompromisowa.
      Jesli ktos ma dzieci, utrzymanie czystosci jest konieczne ze wzgledu na zapobieganie powstawaniom alergii od kurzu. Wtedy dopiero koleś miałby jazdę.
      Na koniec: powodzenia w wychowaniu. Nawet ja się zmieniłem i choć nadal jestem parszywym leniem i robie wiele rzeczy dopiero przed jej przyjsciem to regularnie ganiam z odkurzaczem, po kazdym myciu naczyń poleruję kran i zlew do sucha. Nawet sie przyuczyłem do opuszczania deski w kiblu po załatwieniu sprawy. Nie ma przypadków beznadziejnych.
    • facettt Ty szalona. 06.02.08, 14:05
      nie sprzatam, gdyz nie lubie i nie musze.
      Cos nie jasne, czy wylozyc sprawe prosciej?
      • agatita1982 Re: Ty szalona. 06.02.08, 16:19
        facettt napisał:

        > nie sprzatam, gdyz nie lubie i nie musze.
        > Cos nie jasne, czy wylozyc sprawe prosciej?

        Spokojnie!
        Tak proszę wyłożyć jaśniej. Nigdy niczego nie sprzątnąłeś? Naczyń po sobie nie
        myjesz? a wynosisz je czasem z pokoju do kuchni? A co z łazienką? Kibla tez nie
        myjesz?
        Co innego jeśli masz gosposię, nie o taką sytuacje mi chodzi.
        A co robisz jak masz pełny kosz bielizny na pranie?
        Nigdy nie umyłeś też kuchenki, na której gotujesz?
        • facettt absoluutnie. 06.02.08, 19:06
          od tego wszystkiego mam zone.
          mila
          madra
          i piekna.

          co wiecej:
          z kochanka mialbym tak samo.
          • agatita1982 Re: absoluutnie. 06.02.08, 19:11
            facettt napisał:

            > od tego wszystkiego mam zone.
            > mila
            > madra
            > i piekna.
            >
            > co wiecej:
            > z kochanka mialbym tak samo.

            To nie do ludzi takich jak ty był skierowany wątek i zawarte w nim pytania, ale
            dzięki.
            Ktoś w takim razie ci sprząta, nie jest tak że żyjesz w smietniku.
            Nie z takimi osobami chciałam porozmawiać.
            • liberata Re: absoluutnie. 07.02.08, 01:05
              Wiesz co? U nas w domu spawdziło się wspólne sprzątanie. Np: teraz,
              przez godzinę sprzątamy. Ja gotuję, ty zmywasz. W tym czasie możemy
              porządnie się nagadać. :)
              życzę powodzenia! Ale mówię ci, nie wkurzaj się, raczej go chwal jak
              coś zrobi sam z siebie, to może trochę się rozrusza.

              U nas wielokrotnie była poruszana kwestia pani do sprzątania. Jednak
              ja się wstydzę. Brudu się wstydzę. Zanim wpuściłabym tą panią do
              domu musiałabym sama najpierw porządnie wszystko posprzątać. A to
              się trochę mija z celem.
              • liberata Re: absoluutnie. 07.02.08, 01:14
                Acha! A co do:

                "mając gosposię w domu, jak my nauczymy nasze dzieci obowiązku
                sprzątania i czystości, skoro żadne z nas nie będzie tego robić?"

                nie martw się o to. Mając dzieci musielibyście zatrudniać gosposię
                na calutki dzień, jeśli byście chcieli zupełnie nic robić.
            • facettt w Kuchni jak dziecku po niemiecku :) 07.02.08, 18:12
              agatita1982 napisała:
              > Nie z takimi osobami chciałam porozmawiać.

              nie watpie.
              Chcialem Ci mile zasugerowac pewne sprawy, lecz widze, ze trzeba
              wprost:

              jezeli ten Pan nie lubi sprzatac - to nie bedzie sprzatal.

              Albo sie z tym pogodzisz, i sama wezmiesz na siebie ciezar porzadkow,
              (jezeli nie stac Cie na gosposie), albo poszukaj sobie innego,
              bardziej spolegliwego Pana :)))

              Kogo jak kogo, ale z balaganiarza nigdy nie udalo sie zrobic
              pedanta :)))



    • pluskwaparszywka normalnie jesteś szalona! 07.02.08, 09:05
      on sie nie zmieni. zmienisz sie może ty do pewnego stopnia, ale przypuszczam, ze
      juz ten "pewien stopień" osiągnęłaś. dalej nie pojedziesz. przerabiałam to przez
      lata. i wybrałam swój styl życia.
    • naprawdetrzezwy A po cholerę mieszkasz z niechlujnym brudasem? 07.02.08, 13:28
      (brudasem, bo nie przekonasz mnie, że nie zaniedbuje i tej części życia).

      Pewnie ma dużego penisa?
      (jak można żyć z fleją?!)

      Ohyda.
      • lilith.b Re: A po cholerę mieszkasz z niechlujnym brudasem 07.02.08, 14:15
        naprawdetrzezwy napisał:

        > (brudasem, bo nie przekonasz mnie, że nie zaniedbuje i tej części życia).
        >
        > Pewnie ma dużego penisa?
        > (jak można żyć z fleją?!)
        >
        > Ohyda.
        >
        O jego higienie osobistej już było wyżej.
        Po co z nim jestem? Bo go kocham, on mnie. Jest naprawdę wiele dziedzin życia na
        płaszczyźnie których ludzie dochodzą do porozumienia. Sprzątanie lub nie, nie
        jest jedynym wyznacznikiem dobrego związku.
        Jeśli mój chłopak ma wiele zalet, jest interesującym człowiekiem, mądrym,
        przystojnym, wrażliwym itp to nie będe tego wszystkiego przekreślać, bo on jest
        bałaganiarzem.

        teraz jestem na etapie takim: "Może to ja jestem szurnięta a on ma "rację". Może
        jakiś kompromis wypracujemy?"

        Wedle jego prośby zamknęłam się, nic nie mówię, nie gderam i nie marudzę. Chciał
        czasu i możliwości działania samodzielnie to je dostał...zobaczymy co to z tego
        wyjdzie.
        • liberata Re: A po cholerę mieszkasz z niechlujnym brudasem 07.02.08, 14:22
          Dobrze robisz.

          Chyba jednak nie jest to wątek na to forum - żaden facet nie zdradzi
          ci tajemnicy, jak zmusić mężczyznę do prac domowych. Ponieważ nie
          leży to w ich interesie :)
          • killer-tom Re: A po cholerę mieszkasz z niechlujnym brudasem 07.02.08, 15:55
            Witaj agatitu1982,

            doskonale Cię rozumiem !
            Ja mieszkałem z kimś takim w czasie studiów. Próbowaliśmy (ja z drugim kolegą)
            rożnych sposobów, niestety bezskutecznie.
            Taka osoba nigdy się nie zmieni, bo po prostu dla niej ten bałagan - nie istnieje.
            Widocznie brakuje takiemu komuś jakiejś komórki w mózgu, która by za to
            odpowiadała ! ;/
            Jak już "umyje" podłogę, a w kątach jest brud, to ten ktoś nie robi tego
            specjalnie (czyt. ze złośliwości) tylko go nie zauważa, albo też go widzi, ale
            uważa że to nie szkodzi, nie wiem....

            Z tego co piszesz, u mnie była dokładnie taka sama sytuacja jeśli chodzi o
            zachowanie porządku, te same "objawy": sprzątnięcie ze stołu (tylko duże
            rzeczy), nie "wpadnięcie" na to, żeby wyjąć pranie z pralki, itp.
            Podejrzewam, że jakby Cię nie było przez jakiś czas, to Twój partner by się nie
            mył w tym czasie...

            Na Twoim miejscu bym się poważnie zastanowił, czy chcę z nim nadal mieszkać, bo
            zdaję sobie sprawę jakie to może być irytujące. Oczywiście to moja opinia, Ty
            postąpisz jak uważasz.

            Tak jak już pisałem, tego sie nie da "wyleczyć", jak zagrozisz rozstaniem, może
            będzie lepiej przez tydzień, dwa...

            Pozdrawiam i życzę powodzenia,
            Tomek
    • atteilow Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 07.02.08, 17:40
      O mój Boże! Na cóż on Tobie, kobieto udręczona?!
      Na cóż Ci ten darmozjad, leń, ignorant brudny niedomytek?
      Nie rozumiem. Rzuć go zanim bedziesz miała ochotę rzucać w niego brudnymi garami.

      Czyżby był tak dobry w lózku, że jest warty tago by z nim być?

      Zapewniam nie ma bardziej podniecajacego widoku niż mężczyzna zmywający naczynia. Najlepiej w fartuszku, a pod fartuszkiem oczywiście - nic.

      Zabawy dla dorosłych
    • ela.kwiatek Re: Ja szalona, czy on fleja i leń? 09.02.08, 18:04
      Witam,
      mam ten sam problem. Mój chłopak tez prowadzi działalność, więć
      dużą część dnia jest w domu. Jeśli mu nie przypomnę co ma zrobić to
      na 100% nie zauważy śmieci, góry naczyń, góry prania, pustych
      pudełek opakowań po tym co zjadł, które kładzie gdziekolwiek. Jako
      dziecko został rozpieszczony przez Babcię z którą mieszkał- Teraz
      też myśli, że powinien być obsługiwany. Ja walczę z tym gdyż nie
      chcę być służącą, pracuje zawodowo i oczekuje,że połową obowiązków
      zajmie się on. Od kilku dni leży wielka góra naczyń w zlewie, ale
      zawzięłam się i jej nie pozmywam - czekam.(Oczywiście on jest o tym
      poinformowany, bo zaraz ktoś napisze, że winą jest zła komunikacja
      między nami...) Proszenie go o umycie łazienki lub odkurzenie, jest
      wieczną walką. Czasami zamiast go prosić robię coś sama, bo nie
      chce np spać w brudnej pośćieli. Jest to męczące i zastanawiam się
      co by było gdybym miała z nim dziecko. Ja myślę, że taka sytuacja
      100 lat temu byłaby normalna, ale kiedyś pracą kobiet była praca w
      domu. Teraz pracujemy zawodowo i nie widzę powodu dla którego mamy
      pracować na 2 etaty - w pracy i w domu. Faceci są bardzo wygodni...
      W każdym razie jestem po Twojej stronie, bo sama mam lenia w domu
      (to co napisałaś w 100% odnosi się do mojego chłopaka, tyle,że mój
      nie robi nawet zakupów. Od jakiegoś miesiąca mamy pustą lodówkę, bo
      skoro on nie robi zakupów to ja też nie. Nie wiem czy dobry to
      sposób, ale ja się po prostu zbuntowałam :) Co z tego wyniknie,
      zobaczymy, ale przynajmniej teraz on widzi, że lodówka sama się
      jednak nie napełnia, pranie się samo nie robi, zmywanie samo się
      znie zmywa, podłoga sama się nie odkurza i to samo dotyczy
      łazienki, pościeli i ręczników, które wcześniej u nas też same się
      prały :) Pozdrowienia dla wszystkich kobiet mieszkających z
      Leniami :)))))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja