nie_kapuje
01.03.08, 22:33
Witam wszystkich forumowiczow. Mam (chyba) problem, ktorym chcialabym sie z
kims podzielic i zobaczyc, co ludzie z zewnatrz moga o tym sadzic.
Jestem w zwiazku partnerskim od trzech lat, od dwoch mieszkamy razem. Dotad
nie bylo powazniejszych problemow. Zyjemy zgodnie, z problemami radzimy sobie
wspolnie, caly czas miedzy nami bylo duzo namietnosci i serdecznosci.
Moj partner czesto wyjezdza (pracuje naukowo i czesto jezdzi na konferencje
albo prowadzi rozne warsztaty). Nigdy nie mialam z tym wiekszych problemow.
Jasne, fajniejsze jest lozko pelne, a nie puste. Ale zawsze po takim rozstaniu
bardzo milo jest sie witac.
No i zdarzylo sie poltora miesiaca temu, ze znow wyjechal na dwa tygodnie.
Niestety, jak wrocil, bylam bardzo mocno zaziebiona i on tez, tak sie zlozylo.
Wiec seksu nie bylo. Nie bylo, nie bylo, i nie ma az dotad. Od miesiaca. A
zazwyczaj kochalismy sie raz dziennie lub raz na dwa dni. Co prawda, moja
choroba sie przedluzyla, bralam antybiotyki, mielismy troche pracy, ale jakos
nigdy dotad takie rzeczy nie byly przeszkoda. On jest dla mnie bardzo cieply i
serdeczny, ale wszelkie moje umizgi delikatnie odprawia. Nie wiem, co o tym
myslec. A raczej, mam mnostwo pomyslow, czesc niezle pokreconych, w ogole juz
serie spiskow dziejowych wymyslilam. Glupieje troche, prawda.
Co moze w facecie spowodowac taka strasznie nagla zmiane? Ze dwa miesiace temu
nie mogl zyc bez seksu, a teraz mnie odtraca?