Dylemat - alimenty a milosc do dzieci

21.03.08, 07:58
Dzieci juz duze, 20-kilka lat. Corka wlasnie wyszla za maz, ale nadal sie uczy.
Syn... - podobno sie uczy, ale pracuje w Anglii.
Moze uczy sie zaocznie?...
Nie wiem tego.

Czyli... - prawnie obowiazek alimentacyjny ustal.
Ale jesli przestane placic, wystapie z tym do Sadu, wiem, ze strace dzieci,
dla ktorych wyczuwam jestem raczej juz chyba obojetny...

Z drugiej strony - nie chce byc nabijany w butelke...

Czy ktos z Panow byl w podobnej sytuacji?
    • menk.a Re: Dylemat - alimenty a milosc do dzieci 21.03.08, 08:10
      Czy prócz łożenia na dzieci, utrzymywałeś z nimi stały kontakt? Czy
      jest między Wami jakaś wieżź ojcowsko-dziecięca? Bo jeśli nie, to
      nie masz się czym przejmować.
      Jeśli tak, to ci dorośli już ludzie chyba rozumieją, że są dorośli i
      alimenty na nie nie są już koniecznością ani prawnym wymogiem, ani
      przyzwoitością ojca. Co najwyżej możesz im dobrowolnie pomagać
      finansowo, jeśli masz możliwość a one trudną sytuację.
      Alimenty zdaje się ustalane są do maksymalnie 26 roku życia lub do
      momentu, kiedy dziecko jeszcze się uczy (n. studiuje, nie mówimy tu
      o wiecznych studentach).;)
    • taki_s_obie Re: Dylemat - alimenty a milosc do dzieci 21.03.08, 08:16
      pim3pl napisał:

      > Ale jesli przestane placic, wystapie z tym do Sadu, wiem, ze strace dzieci,
      > dla ktorych wyczuwam jestem raczej juz chyba obojetny...
      >
      > Z drugiej strony - nie chce byc nabijany w butelke...
      >


      dobry tatus!! chcesz sobie kupic uczucie dzieci czy co??

      piszesz, ze jestes juz im objetny. o co chodzi? ex-zona bedzie miala pretensje
      do ciebie, ze o dzieciatka nie dbasz?

      corka ma meza!!!! czy tobie chlopie sie juz kompletnie popie..lo w mozgu?
      jezeli ma meza tzn, ze ma partnera, z ktorym (przynajmniej teoretycznie) jest na
      dobre i zle i oni w dwojke ukladac maja sobie zycie. oczywiscie mozesz mlodym w
      jakis sposob pomoc finansowo (meble, nowa lodowka, urlop itp) ale gryzc sie z
      powodu alimentow. a kiedy oni maja dorosnac i zaczac zyc na wlasny rachunek?

      syn pracuje w angli! chyba (????????) uczy sie. puknij ty sie w czolko. on ma
      wiecej pieniedzy niz ty.

      a jak taki dobry jestes, to podam ci moj numer konta. podrzuc co miesiac troche
      grosza na papieroski i piwko!!


    • gomory Re: Dylemat - alimenty a milosc do dzieci 21.03.08, 08:35
      Moze napisz do nich list? Spytaj sie czy w ogole chcieliby od Ciebie jakas kase.
      Tylko dopisz, ze nie chcesz by Cie nabijali w butelke. Wszak jest szansa, ze Twoje dzieci zostaly wychowane na uczciwe i zachowaja sie stosownie.
    • lacido Re: Dylemat - alimenty a milosc do dzieci 21.03.08, 14:53
      jeśli córka jest zamężna nie ma obowiązku płacenia alimentów chyba podobnie z
      nieuczącym sie synem który jest pełnoletni i sie nie uczy tylko nie wiem czy to
      nie trzeba czasem wystąpić do sadu żeby o tym orzekł.
      Wydaje mi sie, że uczucia dzieci nie zalezą od tego czy i ile się płaci jeśli są
      obojętne to czy dostaną kasę czy nie to nic tego nie zmieni, miłoścą nie zapałają
    • demonii.larua Re: Dylemat - alimenty a milosc do dzieci 21.03.08, 18:54
      Najpierw idziesz do Sądu, potem przestajesz płacić. Tylko sąd może stwierdzić,
      że obowiązek ustał - jeśli jedno jest w związku małżeńskim, a drugie pracuje to
      zapewne to stwierdzi.
      Skoro wiesz, że stracisz dzieci po tym jak przestaniesz im łożyć i piszesz, że
      jesteś im obojętny, to jasne że byłeś dla nich jedynie bankomatem - z czyjej
      winy, nie mnie oceniać.
      Mój wujek był w podobnej sytuacji, ale płacił tylko na córkę - wydawać by się
      mogło, że byli w dobrych stosunkach, mieli kontakt, odwiedzali sie regularnie,
      wszystko skończyło się kiedy wniósł po ślubie 24 latki do sądu o stwierdzenie,
      że obowiązek ustał. Bańka mydlana pękła, a panna wylała z siebie w końcu, że
      zmuszała sie od wielu lat do kontaktów z ojcem byle tylko kasę dostawać.
    • dr.weber jaki dylemat? 21.03.08, 19:07
      prawo jest prawem, miłość miłością.
      • pim3pl Re: jaki dylemat? 21.03.08, 20:06
        Po kolei:
        Nie – nie mam kontaktu ojcowsko-dzieciecego.
        Mieliśmy po rozwodzie, ale się urwał.
        Wiecie jak to jest – padają słowa, z jednej czy drugiej strony, konflikt się
        pogłębia… potem już nawet nie wiadomo, kto zaczął…
        Niedawno dowiedziałem się, że córka wyszła za mąż i że jest w ciąży.
        Więc już choćby z tego powodu jest to dla mnie dylemat.
        Nie chce KUPOWAć uczuć moich dzieci, ale jeśli ta bańka mydlana zawsze pęka?....
        Można się przecież jeszcze przez czas jakiś łudzić – a może jak dorosną, to
        zrozumieją…
        Z drugiej strony – jeśli wniosę do Sądu o zaprzestanie płacenia, to już chyba
        będzie koniec.

        Odnoszę wrażenie, że już jesteśmy sobie obci.
        Ja bardzo chciałbym pomóc mojej córce, ale czy to jest nadal moja córka?...
        (jest i pozostanie do końca życia, tylko czy ja będę jeszcze kiedyś ojcem i
        dziadkiem)

        • menk.a Re: jaki dylemat? 21.03.08, 21:25
          Chwilka. Poniewczasie dowiedziałeś sie, ze córka wyszła za mąż. O ciąży. Nie
          utrzymywałeś ze swoimi dziećmi kontaktu. Obowiązki ojcowskie sprowadziłeś do
          płacenia alimentów. Była utrudniła czy zaprzestałeś z wygody? Zresztą teraz to
          już bez znaczenia.
          I chcesz być ojcem? Nadal? Może dziadkiem? Sumienie? Starość? Samotność zagląda
          do oczu?
          Rozwiodłeś się do kurki anielki z żoną, a nie - jak myśli paru panów - również z
          dziećmi. (I tu mi się cisną na język brzydkie wyrazy, które powtarzałabym po 3 razy)
          Zapytaj swoje dzieci czy one nadal Cię potrzebują. Może potrzebują. Może nawet
          mają Ci co wybaczać. Może nawet Ci wybaczą.
          • pim3pl Re: jaki dylemat? 21.03.08, 21:41
            Nie zaprzestalem z wygody.
            Moja byla je nabuntowala.
            Rozmawialem z dziecmi - traktuja mnie jak obcego. I trudno im sie dziwic, po
            takim czasie.
            Zadna samotnosc - bo mnie sie zaraz zaczna cisnac wyrazy.
            Po prostu - chce wyprostowac sciezki, ale do tego trzeba dwojga.
            A dzieci chca abym sie wkupil, ktora to rola mi nie lezy.
            A sumienie? - tak jasne. Kazdy je ma, ja tez. Chce naprawic bledy, ktore kazdy
            popelnia.
            No chyba ze sa wyjatki.
            • lacido Re: jaki dylemat? 21.03.08, 21:48
              > A sumienie? - tak jasne. Kazdy je ma, ja tez. Chce naprawic bledy, ktore kazdy
              > popelnia.
              > No chyba ze sa wyjatki.

              to może zacznij od rozmowy z córką, powiedz jej że nie masz obowiązku już
              płacenia alimentów zobacz jak ona na to zareaguje, zawsze możesz dodać, że
              chętnie jej pomożesz w miarę swoich możliwości czy coś takiego wg mnie to by
              było lepiej przyjęte bo nie wynikałoby z przymusu tylko Twoich dobrych
              chęci.Chyba ze ona wychodzi z założenia że się jej należy
            • menk.a Re: jaki dylemat? 21.03.08, 21:49
              Matka buntowała...
              Więc próbuj. Jak najszybciej. Skoro wcześniej były manipulowane, miej nadzieję,
              że teraz potrafią myśleć samodzielnie , potrafią ocenić sytuację i wyciągać wnioski.
              Próbuj.
              Najpierw wyprostuj Wasze relacje dziecko-ojciec, a potem możesz im pomagać
              finansowo. Od czasu do czasu.
              Kolejność odwrotna ... jakoś nie bardzo wydaje mi się właściwa.
              • pim3pl Re: jaki dylemat? 24.03.08, 07:12
                Dlugo sie nie odzywalem. Sorry.
                Dziekuje wszystkim za slowa wsparcia (takze krytyki).
                Przemysle sprawe... - mysle, ze macie racje.

                Szacunek.
                • lacido Re: jaki dylemat? 24.03.08, 14:45
                  czyli co zamierzasz?
                  • pim3pl Re: jaki dylemat? 28.03.08, 08:26
                    Co zamierzam?
                    Chce poleciec do Polski (nie mieszkam w RP) i osobiscie "rozpoznac sytuacje". Utrzymuje kontakt z dziecmi, ale przez telefon nie da sie pogadac.
                    Chcialbym odstapic od alimentow, w formie przepisanej przez prawo, ale zaproponowac corce pomoc finansowa, oczywiscie nie w zamian za...

                    Czy to cos zmieni miedzy nami? - bogowie tylko wiedza.
                    Nie wiem jaki jest ich stosunek do mnie.

                    Tymniemniej - bardzo dzieki za pomoc i wsparcie, i nadal czekam na odpowiedzi - chcialbym poczytac jakies wiesci od Panow, ktorzy przez takie cos przeszli i jak to sie zakonczylo.

                    Szacunek.
Pełna wersja