prosze spojrzec meskim okiem

24.03.08, 10:11
nasze codzienne zycie jest trudne..3 lata malzenstwa, 8 lat
wspolnie..
wiecznie niezadowolony maz-jego ulubione zajecie -gry na
kompie ,niby wspolna firma, zalozona na niego -ale to ja wykonuje
80% pracy; spanie do 13 w poludnie, nie wiem o ktorej zasypia..sex
raz na miesiac ,ale ogladanie panienek na internecie chyba
codzinnie; czemu tak dlugo spi ?bo nie chce ogladac jego zdaniem
mojej sfochowanej twarzy, krzyki i awantury o wszytsko i
nic..wyzwiska, co drugie slowo "ku..", doprowadza go do szalu
wszystko -furiat ...mieszkam w jego mieszkaniu wiec juz nie raz
uslyszalam,ze jesli mi sie nie podoba to moge wypier....nic go nie
interesuje, a teraz w swieta .....sobota spal do 14.30, potem kilka
aferek, do swiecenia bylam sama, w niedziele spal do 18.00 ..moze to
moja wina -moze przyzwyczilam go do tego,ze jak mnie wystawia ,ze
cos zalatwi a potem tego nie robi -w koncu zalatwiam to sama, w
pracy to On mi pomaga -nie pracujemy razem -on jest taki wg niego
cudowny,ze mi pomaga....
Panowie wiem jestem idiotka, ktora tkwi w tym zwiazku z nadzieja na
zmiane-cho co chwila dostaje cios za ciosem bo On sie nie zmienia..
gdzies na dnie serca jest jesszcze milosc utkana chyba juz tylko ze
wspomnien o nazej kiedys wielkiej milosci
i strach przed odejsciem przed samotnoscia
co ja mam zrobic?co mu doelga?czemu facet tak bardzo potrafi sie
zmienic?
powiedzcie mi...
    • comedia_finita Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 10:54
      heh..
      jak ktoś mi odpowie na pytanie, jak to możliwe, że człowiek się może tak
      zmienić, to będę osobiście postulować o nagrodę Nobla dla niego i kupię mu
      najpyszniejsze ciastko na świecie :)
      • calineczka50 Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 11:17
        no to powiem Ci,ze zmienil sie ..i slogany o tym,ze widzialy galy co
        braly mozna sobie wsadzic ...
        pomagal w domu,pracowal,pracowal, dbal o mnie -od czasu do czasu
        pewnie,ze sie poklocilimy ,ale byly to normalne sprzeczki na
        poziomie a nie pelne agresji i wyzwisk
        rzadko,kiedy siedzial i gral
        wiec niestety ludzie sie zmieniaja i to bardzo
        albo swietnie ukrywaja swoje prawdziwe oblicze ,ale jestesm bardzej
        przy zmianie bo wiem za jakiego czlwoeika wychodzialm za maz , a
        wiem jak zaxzelo sie wszytsko zmieniac po 3-4 miesiacach
        • comedia_finita Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 16:06
          ale ja wcale z Tobą nie polemizuję,
          wręcz przeciwnie również się nie mogę nadziwić
          doskonale wiem o czym mówisz, serio!
    • menk.a Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 11:23
      calineczka50 napisała:

      > > Panowie wiem jestem idiotka, ktora tkwi w tym zwiazku z nadzieja na
      > zmiane-

      Postawiłaś diagnozę. I od razu sama przed sobą się usprawiedliwiłaś. I nadal nic
      nie zrobisz, by przerwać to błędne koło.
      Masz zdrowe ręce to na co czekasz?
      • bura.kocica Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 12:01
        no i ma męskim okiem..
        • menk.a Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 12:08
          bura.kocica napisała:

          > no i ma męskim okiem..

          Tak. Jestem jednym z ostatnich mężczyzn tutaj.;))
          • bura.kocica Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 12:23
            jak muszkieter:)
    • bogo2 Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 13:51
      zarejestruj nowa forme na siebie i przejmij wszystkich klientow
      firmy twojego meza..opusc jego mieszkanie, wynajmij cos dla siebie,
      i nie pozwol , by domowy komputer, do gier byl, po pracy...
      jezeli to zrobisz, to strach, samotnosc i odejscie ,to beda jego
      dylematy, a nie twoje... just do it...!!! :)


      calineczka50 napisała:

      niby wspolna firma, zalozona na niego -ale to ja wykonuje
      > 80% pracy; (...)
      > i strach przed odejsciem przed samotnoscia
      > co ja mam zrobic?(..)
    • creencia Re: prosze spojrzec meskim okiem 24.03.08, 18:29
      moze Twoj maz nie czuje, ze Ty go potrzebujesz? przeciez codziennie mu
      udawadniasz na nowo, ze radzisz sobie ze wszystkim sama: praca, dom, urzedy. Nie
      znajduje dla siebie miejsca, czuje sie zbedny i nieprzydatny- stad jak to
      okreslilas, "wystawianie Ciebie", frustacja, wyzwiska, zabijanie czasu przed
      kompem...A przeciez ONI tak lubia byc niezastapieni.. A nie chcialabys z nim po
      prostu porozmaiwac. Ale nie przy okazji kolejnego konfliktu, tylko ot.tak, kiedy
      on gra na kompie: "czy znalazlbys kochanie dzis o.. godzine czasu na rozmowe?" A
      jesli nie , to "zaproponuj, kiedy?bo to wazne, zalezy mi itd...
      No a jesli rozmowa, rozmowy na spokojnie nie pomoga, to wybieraj kase ze
      wspolnych kont i uciekaj gdzie pieprz rosnie, bo tego kwiatu to pol swiatu:)!!
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja