lalunia24
03.05.08, 17:02
czy ktos tez tak ma?
Rozstalam sie ze mezczyzna po poltora roku, przez kolejne poltora spotykalismy
sie prawie jak para, tylko rzadziej.Codzienne tel, kontakt itd. Zauwazylam, ze
powod naszego rozstania jest wciaz aktualny czyli on utrzymuje kontakt z innym
kolezankami(kolezanka to za male slowo, rozne rzeczy tam sie dzialy-czulam sie
jak jedna w haremie).
W koncu stwierdzilam dosc-jak sie spotyka z innymi to ze mna nie bedzie,
ograniczylam kontakt telefoniczny do minimum, wlasciwie nie odbieralam ani nie
odpisywalam. Wczoraj przypadkiem sie spotkalismy w sklepie-rozmowa byla
kwadratowa, co u ciebie, no fajnie/no nic.Na szczescie mialam malo czasu, on
tez sie spieszyl wiec powiedzialam,ze go nie zatrzymuje.Poczulam ulge i mialam
wrazenie,ze on tez.
Dlaczego tak jest?dlaczego ludzie ktorzy jeszcze jakis czas temu nie mogli bez
siebie zyc teraz nie moga na siebie patrzec?Nie widzielismy sie od miesiaca i
nagle po miesiacu okazuje sie,ze nie umiemy ze soba rozmawiac i nie mamy za
bardzo o czym.Cos mi tam zaczal opowiadac o sobie, sluchalam, ale drugim uchem
wypuscilam.Kiedys tego nie bylo-chlonelam kazde jego slowo.