Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę?

11.05.08, 23:05
Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy postanowiłem zapytać zupełnie mi nie znanych ludzi z internetu o radę, która może zmienić moje życie ;). Jako, że pytanie jest wyjątkowo dwustronne, pozwalam sobie zamieścić tego samego posta na forach "mężczyzna" i "kobieta". Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie - po pierwsze, jeśli chodzi o efekty, po drugie, różnice między odpowiedziami obu płci.

Do rzeczy. Mam 33 lata. Jestem niepełnosprawny - moje nogi nie pracują. Poruszam się na wózku. Długa historia. Poza tym wszystko ze mną ok. Kiedyś, nie chwaląc się, miałem spore powodzenie u kobiet. Po wypadku oczywiście wszystko zmieniło się o 180 stopni. Z żadną przedstawicielką płci pięknej nie jestem w stanie niczego zbudować.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każda pierwsza z brzegu dziewczyna będzie w stanie pokochać niepełnosprawnego. To wymaga przełamania pewnych barier psychicznych, wysiłku, na który część nigdy się nie zdecyduje.
Ostatnio jednak poznałem pewną kobietę, która wydaje mi się być zdolna do takiego wysiłku. Co więcej, wydaje mi się być najwspanialszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek spotkałem. Widzę, że traktuje mnie z sympatią, mimo że nie znamy się długo (znajoma znajomych) nawiązała się między nami jakaś nić porozumienia.
I teraz problem - co dalej? Przedwypadkowe sposoby na "zdobycie" kobiety wielokrotnie mnie już zawiodły. Nie chcę jej przestraszyć na wstępie (w stylu "o rany, ten kaleka chyba chce czegoś więcej niż przyjaźń, pora się wycofać"). Nie chcę jednak też biernie czekać, aż sprawa sama się rozwinie (albo i nie). Jak myślicie, jak powinienem działać, aby coś z tego wyszło?

Wiem, że to pytanie na poziomie czytelnika Bravo, a nie faceta z 30-stką na karku, ale rozumiecie chyba, że moja sytuacja jest nieco "nienormalna" ;)

Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi, postaram się w miarę możliwości odnosić na bierząco :)
    • gapuchna Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 11.05.08, 23:12
      Marku. Zaglądam na twój blog, i powiem ci, ze bardzo mnie motywujesz. Masz dobrą
      opcję na życie, co nieczęsto się zdarza. Podoba mi sie twoja determinacja do
      tego, by znaleźć szczęście. A gdy tak się przyrównuję do ciebie, to widzę, jaka
      jestem. I porównanie wypada blado. Przepraszam, że może trochę nie na temat, ale
      od kiedy zauważyłam ciebie na forum, chciałam ci to powiedzieć. Tak mniej więcej
      to właśnie. Bo ja mam dwie zdrowe nogi, ale znacznie "chorszą" duszę, i ..... no
      własnie!
    • chooligan [...] 11.05.08, 23:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • a.part Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 11.05.08, 23:39
        a Ty sie czepiasz bo kobieta czytała ksiazkę w miękkiej okładce - żenada
    • zeberdee24 Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 11.05.08, 23:29
      Skoro wiesz że zadajesz głupie pytanie - to po co je zadajesz ?
      • marek_brzeg Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 11.05.08, 23:40
        Wydawało mi się, że napisałem jasno - głupie byłoby w wykonaniu osoby zdrowej. Dla niepełnosprawnego sporo spraw, które wydają się banalne, wymaga ponownego opracowania.
        To tyle z mojej strony jeśli chodzi o odpowiadanie na zaczepki internetowych napinaczy.
        • mirkarolina Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 13:40
          Jako, że nigdy nie czytałam Bravo, to nie wiem, jaką odpowiedz by ci tam
          wysmażyła Szanowna Redakcja :>.

          Ja odpiszę ci tak - działaj tak, jak działałeś wcześniej, tzn przed wypadkiem.
          Jeśli kobieta pomyśli sobie coś w stylu "co ten kaleka ode mnie chce", albo
          widzi w tobie przede wszystkim inwalidę - to sobie daruj i tyle. Laska jest
          wtedy płytka i głupia.

          Szukaj dziewczyny, która zobaczy w tobie Marka, mężczyznę, fascynującego człowieka.

          Dla mnie nieprzekonujące jest takie "przełamywanie się, przed byciem z inwalidą"
          - nie rozumiem, co to ją niby miało by kosztować, gdzie niby miałaby się poświęcać?

          Masz 33 lata, jesteś więc młody, interesujesz się motorami (ja też, choć to może
          za dużo powiedziane - ale uwielbiam choopery i trójkołowce - śmigacze, to dla
          mnie bardziej kosiarki :>), poza tym zaczynasz myśleć o rodzinie, a w
          dzisiejszych czasach coraz trudniej o mężczyznę deklarującego w tak młodym wieku
          chęć posiadania rodziny.

          Wypadek wywrócił twoje życie, jak sam piszesz o 180 stopni, a ty je sobie
          ułożyłeś na nowo - więc moim zdaniem potrafił byś też zapewnić bezpieczeństwo
          kobiecie którą byś kochał.

          Nie łam się, najważniejszy organ męski masz na miejscu

          -MÓZG.
          • pani.misiowa Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 15:58
            > Dla mnie nieprzekonujące jest takie "przełamywanie się, przed
            byciem z inwalidą
            > "
            > - nie rozumiem, co to ją niby miało by kosztować, gdzie niby
            miałaby się poświę
            > cać?

            Chyba nigdy nie miałas do czynienia z osobą niepełnosprawną (wolę to
            określenie niż inwalida).
            Niestety prawda jest taka, ze pewne rzeczy są poza zasięgiem osoby
            niepełnosprawnej. I zdrowa osoba poniekąd godzi się na
            pewne 'poswiecenia'. Nie mam tu bynajmniej na mysli robienia z
            siebie meczennika/ meczennicy w stylu 'O Boze, jak ja sie dla niego/
            dla niej poswiecam! Nalezy mi sie za to nagroda'.
            Stad tez nie kazdy jest gotowy i przede wszystkim nie kazdy jest w
            stanie stworzyc trwaly zwiazek z osoba niepelnosprawna.
            Poza tym, nie wiemy czy Marek, autor wraz z utratą władzy w nogach
            nie utracił również możliwosci wspolzycia. Nie mowie ze tak jest,
            ale zakladajac, ze owszem, to jednak duze poswiecenie dla kobiety,
            ktora chcialaby miec dziecko, a przede wszystkim regularne
            zadawalajace wspolzycie plciowe.
            Sa tez inne 'poswiecenia' czy ograniczenia, ktore osoba zdrowa musi
            zaakceptowac.
            • mirkarolina Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 22:42
              Tu cię zadziwię, bo nie mam w zwyczaju wypowiadać się w takim tonie jak
              wcześniej - nie znając sprawy.
              Kiedy jeszcze mieszkałam z siostrą, często "zabierała pracę do domu" - a byłą
              pedagogiem specjalnym, i miała wielu znajomych wśród rodziców swoich uczniów.

              Jeden mój kolega bliższy i jeden dalszy byli niedowidzący.
              A co do wózka - to bardzo blisko znałam mężczyznę w wieku Marka, i wiele
              mogłabym o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że uważałam go za niepełnosprawnego.
              Znalazłam kiedyś ciekawą definicję niepełnosprawności - niepełnosprawny to ten
              człowiek, który nie jest w stanie sam sobie zapewnić życia, być w pełni samodzielny.
              Tamten facet prowadził własną firmę, klienci sami do niego przychodzili, był
              fachurą w tym co robił, jeździł samochodem, pływał żaglówką, uwielbiał
              wędkowanie i zajmował się fotografią.
              On nie miał nóg, ale żył tak - że to ja przy nim byłam niedorajdą.

              Kobieta, z którą stworzy związek, na pewno nie będzie musiała się "poświęcać" -
              jak ja nienawidzę tego słowa. Okoliczności, owszem - trochę inne, ale to już tak
              jest w życiu.

              Aaa coś pisałaś o poświęcaniu swojego macierzyństwa - obaj panowie są na wózku,
              a nie stracili, za przeproszeniem jaj :P. Mój znajomy ma świetnego syna, którego
              jawnie mu zawsze zazdrościłam, bo to ja jak na razie nie mogę mieć dzieci.

              Jak ktoś chcę uprawiać seks, to go będzie uprawiał, jak mawia Starowicz.

              Jeśli ktoś jest wspaniałym mężczyzną, spodoba mi się, i nawet ja jemu się
              spodobam - to czy jeździ na wózku, czy lata samolotem nie będzie stanowiło dla
              mnie problemu - będę szczęśliwa z nim.
          • marek_brzeg Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 23:46
            > Jeśli kobieta pomyśli sobie coś w stylu "co ten kaleka ode mnie chce", albo
            > widzi w tobie przede wszystkim inwalidę - to sobie daruj i tyle. Laska jest
            > wtedy płytka i głupia.

            Tu się nie zgodzę. Cała moja obawa polega własnie na tym, że doskonale pamiętam, jak zdrowy człowiek reaguje na osobę niepełnosprawną. Tu nie chodzi o jakąś pogardę ("ten kaleka"), obrzydzenie, czy niechęć. Raczej o obawę o to, czy będę umiał(a) się zachować, czy czymś go nie urażę, czy wspólne życie nie będzie dla mnie zbyt dużym ciężarem, który przygniecie w końcu i mnie i jego (piszę w I osobie, więc ew. ją ;)). To nie są pytania, które zadają sobie tylko prymitywi bez serca, lecz każdy człowiek w reakcji na inność (choćby tylko w jakimś drobnym fragmencie cielesności). I ja te wszystkie obawy chcę przełamać. Tylko jeszcze nie jestem pewien jak ;)
            • tygrysio_misio Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 13.05.08, 00:19
              ja widzilam przypadek kiedy niepelnosprawnosc przytloczyla zwiazek...bardziej z
              relacji kogos z rodziny, ale tam chyba poszlo o to,ze osoba na wozku nie
              potrafila sobie z tym poradzic i ztoczyla sie - tak to zostalo mi pokazane

              ale na takie obawy masz jeden sposob..badz normalny...zachowuj sprawnosc
              fizyczna (przeciez w czynnosciach domowych ludzie bez nog a nawet bez rak
              potrafia sobie swietnie radzic, i to wymaga tylko malych "dostosowan" domu) i
              psychiczna (nie zachowuj sie jakby Cie skrzywdzilo zycie) a obawy przez
              przyszlym zyciem nie bedzie

              co innego niezrecznosc...tutaj nawet taka sprawa jak pierwsza randka i "wypada
              popchac wozek czy udawac,ze sie traktuje tego na wozku normalnie" moze wywolywac
              sztrywnosc...tego unikniesz jesli opracujesz latwy i szybki sposob na
              "oswajanie" innych
    • dzikoozka Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 13:41
      Wydaje mi sie, ze sytuacja sama sie rozwinie. Nie znamy tej Twojej
      znajomej, myślę, ze jeśli jej sie spodobałeś, na pewno coś z tego
      wyniknie. A jeśli nie...to i my Ci nie pomożemy. Mysłę jednak, ze
      sympatia i chęć wspólnego spedzania czasu (z obu stron) to juz dobry
      znak. Życzę powodzenia :)
    • tygrysio_misio Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 16:41
      musisz na poczatku nauczyc sie sympatie "do osoby" od sympatii "jaka jestem
      dobra i uczynna"...niektorzy moga byc dla Ciebie mili za to, ze jestes
      niepelnosprwny..tak samo jak inni z tego powodu beda niemili i beda unikac Cie

      po drugie dla mnie problemem byl by seks...jestem z tych glupich i naiwnych co
      to podejda ale same nigdy nie rozpoczna...a jednoczesnie poki nie dojdzie do
      zblizenia nie potrafie znajomosci na zasadzie "bycie z kims" wlasnie ze wzgledu
      na to wstydliwe trzymanie sie na uboczu

      to sa chyba 2 kwestie nad ktorymi trzebaby sie zastanowic...a w innych kwestiach
      badz poprostu soba
      • tygrysio_misio Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 16:48
        "nauczyc sie odroznic"
        "nie potrafie prowadzic znajomosci"

        a w tym pierwszym punkcie to tak doszlam do wniosku ze przesrane jest...nigdy
        nie wiadomo czy to chodzi o brak nogi, brak kasy czy moze o duzo kasy czy o
        ladny samochod albo tylek

        zawsze znajdzie sie cos za co jedni beda lubic a inni beda unikac
      • marek_brzeg Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 23:40
        > musisz na poczatku nauczyc sie sympatie "do osoby" od sympatii "jaka jestem
        > dobra i uczynna"...niektorzy moga byc dla Ciebie mili za to, ze jestes
        > niepelnosprwny..tak samo jak inni z tego powodu beda niemili i beda unikac Cie

        Tego akurat nauczyłem się dosyć szybko. Zauważyłem, że jest pewien specyficzny typ ludzi, u których widok niepełnosprawnego (czy inaczej "pokrzywdzonego") wywołuje reakcję taką, jak, powiedzmy, kulawy piesek. Czyli "o rany, jaka śliczna, biedna maskotka!". Sympatia zwykle kończy się w momencie, kiedy maskotka okazuje się być żywym organizmem posiadającym jakieś inne funkcje niż tylko bycie głaskanym.

        Kobieta, o której piszę, się do ww. nie zalicza zdecydowanie. Chyba, że zauroczenie przytępiło mi zmysł rozróżniania ;)
        • tygrysio_misio Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 13.05.08, 00:22
          to musisz opracowac teraz sposob "pchania lap" do lasek na siedzaco:D

          ja Ci nie pomoge bo z tego co pamietam to ostatnio kiedy bylam zarywana to bylo
          w biegu/tarzaniu sie...ale wtedy mloda bylam i kompletnie nie wiem jak to sie
          robi w tych czasach...a ze starym oklepanym facetem to "dobieranie" sie ma inny
          wymiar i nie pasuje do watku;]
          • tygrysio_misio Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 13.05.08, 01:08
            mam;]

            winko/kolacja i w pewnym momencie mowsz do niej "przejedziesz sie" poklepujac
            sie po kolanach (moja kotka zawsze wskakuje:D)

            a potem jest akcja romantyczna niczym z "Bucza Kasidiego i Sandansa Kida" :D

            i juz mamy element zblizenie

            a natchnela mnie do tego Julia Pitera bvo przed chwila ogladalam jak wypowiadala
            sie o marihualnie;]
    • silic Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 19:23
      Myślę, że powinieneś zachowywać się zupełnie zwyczajnie. Rób to co robiłeś
      wcześniej , zanim siadłeś na wózek. Nie chowaj go ale i nie obnoś się z tym. To
      jest część ciebie , tak jak okulary są częścią osoby słabo widzącej (oczywiście
      z zachowaniem skali).

      A jeśli jeszcze nie widziałeś, to koniecznie zobacz
      murderball.gra.o.zycie.filmweb.pl/
      Oni jakoś dają radę, tobie też powinno się udać.
      • marek_brzeg Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 23:50
        Nie widziałem jeszcze, ale opis brzmi świetnie. Jutro sprawdzę w wypożyczalni.
    • nom73 Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 20:27
      Wiesz co, na poderwanie kobiety nie ma gotowej recepty. Ja na przykład mam 35
      lat i dalej nie mam dziewczyny. :-)
      Nie jestem niepełnosprawny (no może trochę na umyśle :D ), ale ciężko mi z tym
      idzie (z podrywem). Znam natomiast mężczyznę, który od dziecka nie ma obydwu
      rąk, w tej chwili już jest grubo po pięćdziesiątce i ma trzecią (młodą) żoną i
      małe kilkuletnie dziecko. :-)
      Tak więc na miłość nie ma złotego środka niestety. :-(
    • menk.a Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 12.05.08, 21:22
      To samo, co zrobiłbyś będąc bez wózka.;)
    • kanapony Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 13.05.08, 01:33
      marek_brzeg napisał:

      > Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy postanowiłem zapytać zupełnie mi
      nie znanych
      > ludzi z internetu o radę, która może zmienić moje życie ;). Jako,
      że pytanie je
      > st wyjątkowo dwustronne, pozwalam sobie zamieścić tego samego
      posta na forach "
      > mężczyzna" i "kobieta". Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie - po
      pierwsze, jeśli c
      > hodzi o efekty, po drugie, różnice między odpowiedziami obu płci.

      lubię forum Kobieta, ale tam panuje okropny bełkot
      baby są złośliwe, czepiają się słówek, bazgrolą coś z nudów pomiędzy
      smażeniem kotletów a zastanawianiem się jakie są nieszczęśliwe...
      wątki mają po 100 postów a 3 z nich tylko sensowne...

      jeśli chcesz się czegoś dowiedziec od sensownej babki to pisz na
      forum Mężczyzna lub innych (kojarzę Cię już chyba z Psychologii albo
      z Romanticy)



      > Wiem, że to pytanie na poziomie czytelnika Bravo, a nie faceta z
      30-stką na kar
      > ku, ale rozumiecie chyba, że moja sytuacja jest
      nieco "nienormalna" ;)

      ja Cię bardzo dobrze rozumiem
      sama kiedyś zapytałam o coś, co i tak zrobię - czy to ma wg ludzi
      sens, jak by się ktoś zachował, gdyby to go spotkało...
      pytałam tylko po to chyba, by dodac sobie odwagi, rozładowac
      napięcie (cały czas o tym myślę)
      nie miałam zamiaru kierowac się opiniami, których oczekiwałam -
      raczej na zasadzie delikatnych podpowiedzi chciałam je potraktowac
      ale to, co wyczytałam... ręce opadają, włącznie z jakimiś dziwnymi
      wycieczkami osobistymi zupełnie mi nie znanych (nawet nie
      kojarzonych z nicka) osób!


      a wracając do tematu:
      gdybym była na miejscu tej dziewczyny - chciałabym wiedziec
      większośc mężczyzn /ludzi/ zachowuje się tak, że ja wiem od razu -
      czego ode mnie chcą: przyjaźni, miłości, kumplowania się czy niczego
      ale niektórzy są badzo skryci

      i tak sobie myślę, że jeśli należysz do pierwszej grupy - to ona już
      wie
      jeśli nie uciekła to może chce się z Tobą związac?
      wtedy wystarczy działac normalne ;)
      wszystko samo się ułozy

      a jeśli należysz do drugiej grupy (bądz - jeśli ona nie ma tego
      wyczucia innych)
      to chyba trzeba pomóc losowi, przyspieszyc nieco rozwój zdarzeń?
      wszystko jedno - dobrych czy złych
      dobrych - prędzej będziesz szczęśliwy
      złych - prędzej będziesz miał to z głowy i prędzej otworzą Ci się
      oczy na inną kobietę

      i na koniec:
      ja chciałabym znac prawdę - aktualny stan uczuc mężczyzny
      ale jesli obawiasz się, że ona mogłaby się wystraszyc (jeśli np. są
      już dośc zaawansowane)
      to mógłbyś jej powiedziec, że zaczynasz... i tu wstawic co

      to tak z punktu widzenia kobiety

      acha, i to wszystko gdybym była na jej miejscu, zaś na Twoim: Ty
      sprzed czy po wypadku - wzystko jedno
      • akusia_1981 Re: Jak niepełnosprawna ma "poderwać" mężczyznę ? 13.05.08, 07:54
        To ja pod tym wątkiem zadam pytanie odwrotne..
        Jak niepełnosprawna kobieta ma poderwać faceta?
    • mirkarolina Re: Jak niepełnosprawny ma "poderwać" kobietę? 13.05.08, 14:00
      Wczoraj agresja tryskała każdym porem mojej skóry, więc teraz napiszę coś po
      chwili zastanowienia.

      Przypomniała mi się moja rozmowa z koleżanką - napisała, że nie zakochała by się
      w mężczyźnie na wózku, a ja jej nie oplułam ani nie rzuciłam w nią krzyżykiem,
      więc ... każdy ma prawo do dylematów.

      Z drugiej strony zastanawia mnie, czy gdyby poznała kiedyś chłopaka i się w nim
      zakochała, to na prawdę te dylematy by się pojawiły.

      Kiedy ja poznałam mężczyznę o którym wcześniej wspomniałam, też zastanawiałam
      się czy nie popełnię jakiegoś ciężkiego "fopa" , ale nie było to dla mnie
      przeszkodą w kontynuowaniu znajomości.

      hehe, co prawda, nie można mnie uznać za w 100% normalną jednostkę, więc sobie
      daruje wymądrzanie sie ;P.
Pełna wersja