simonette
16.06.08, 01:06
Piszę do was u skraju załamania.
Właśnie się rozstaliśmy. Tzn, jak to w naszym związku:)... ja się kłócę i ja się rozstaję.
Mój chłopak generalnie milczy, czasem coś powie, ogólnie niby nie chce sie rozstawać. Ba, mówi: kocham cię:(
Kiedyś tym rostaniem groziłam:), potem przestałm, teraz nie mam juz wyboru... choć kocham tego faceta jak nie wiem, heh.
W czym problem. W niedotrzymywaniu obietnic, ot obiecuje iż uprzedzi mnie o swojej decyzji( np apropos wspólnego wyjścia, wyjazdu etc) i nie dzwoni:( albo miał byc ale coś mu wypadło:(,ale ani me ani be ani kukuryku.Choc przyznam,ze czasami uprzedza,ale gdy mi na czymś zalezy i chce sie mignąc to NIGDY. Generalnie problemy w 90 % dotyczą sytuacji związanych z wychodzeniem do ludzi:(.
Ja czuję sie okropnie.. tzn tak jakby się mnie wstydził ( ale na wesela i sylwestry mnie wlecze z chęcią i dumą, ale to nasze jedyne wyjścia do ludzi, na ktore on idzie bez protestu i uników).Generalnie nie ma też potrzeby jakiś super czestych spotkań 3-4razy w tygodniu zupelnie wystarczy. Czasem to poprostu wieczór z rankiem.
Ostanio znów mnie "zignorował". Miał dac znać,a nie dał:). Mówi mi za to,że miał zamiar:), heheh. Kultura:) i jej reguły nie obowiązują tutaj. Nie umiem sobie z tym dac rady. Jest mi smutno jest mi źle.... wolę chyba sie nie męczyć,bo nie wytrzymuję tego:(. A uwiezcie nie jestem skrajnie namolna, owszem dzwonię, ale nie wydzwaniam,czesto nie mam czasu,ale poprostu głupio czekam:(. Kiedyś tak poczekałm 4 dni, pomyślałam,ze to on powinien sie tłumaczyć a nie ja dopytywac, to on mi rzekł: jakżesz to, nie martwilaś sie o mnie!( urocze:), doprawdy!). I noramlnie wyszukła sam urocż aknajpke na randkę(a domator z niego).
Czemu tu jestem i pytam? Bo nadal kocham, bo w w innych sprawach wypracowaliśmy kompromis, zaczeliśmy wychodzić!(co prawda we dwojkę,ale jednak), bo mówi mi komplementy, bo w łózku dba także o mnie, bo jest nieziemsko czuły. Bo ma poczucie humoru i po prostu lubię z nim spedzac czas.
Nie osądzajcie mnie zbyt surowo, owszem mam w sobie troche babskiego zawodzenia, pretensji i lania wody ,ale ipoczucie humoru i dystans też.No i lamentuję okresowo , nie chronicznie:).
Ps. Moze to wazne, że mój chlopak dłuuugo byl sam, jest już prawie starym kawalerem:) . Razem jesteśmy rok.
Avide, może pokusisz się o analizę:). Czytam i podziwiam wnikliwość