mary-lion
22.06.08, 22:33
Panowie ... i panie
myślę i myslę:) I bardzo chciałbym wymyślić w jaki sposób podbudować męzczyznę. Czy innaczej jak wydobyć z niego to co najlepsze, obudzić lwa, Napoleona albo chociaż.... zwyczjnei pewnego siebie faceta.
Facet jest przystojny (wiem wiem de gustibus...:), ale staram się być obiektywna), niegłupi, ba życiowo rozgranięty ( upierze, odkurzy, ugotuje, co prawda rosół i golonkę:)), jest dobry w swojej pracy, co więcej... dobry ( taka kategoria moralna;)) i uczciwy.
Kocha mnie( tak czuję), a ja jego. W czym problem zatem?
Otóz ten zwyczjny fajny chłopak miał w zyciu troche pecha ( kilka naprawde przykrych sytuacji pt wypadek saochodowy z ofiarą( nie śmiertelną), najeżdzajaća nań od lat matula (jest tym gorszym synem), zakaz uprawiania ukochanego sportu ( uprawianego wyczynowo).
Może coś jeszcze o czym nie wiem.
Jak jest teraz. No nic niby. żyje jakby nie działo się nic. Ale czasem , gdy tylko wypije za dużo wraca do tego, maksymalnie stroni od ludzi ( poza rodziną, rzadko ) i najbliższym( od dzieciństwa) kumplem. Kiedyś , dawno temu, gdy się poznalismy( 10 lat temu, nie bylismy razem), pamiętam go jako innego człowieka - wesołą, zabawną (to ma dalej)duszą towarzystwa. jesteśmy razem 1,5 roku i praktycznie z nikim zewnetrznym sie nie spotykamy ( tzn może raz na kwartał). ja jestem towarzyska i jest mi z tym trudno, bo chciałbym razem.
Co zatem zrobić by poczuł się pewniej miedzy ludżmi i w ogóle?
Czy moge cokolwiek?
I jak? oczywiście, mówię mu czasem, jakbardzo mi zlaęzy albo,ż ejest fajowym facetem. Ale wiem,ze tylko glaskanie po główce tu nie pomoże:(. wiem też,ze cżłowiek powinien sam, lecz czy ja anie moge byc katalizatorem lub wzmacniaczem a najjchętniej akcceleratorem powrotu głebokiej chęci do życia i wiary,że moze być dobrze.
On uważa,ze planowanie jest bez sensu ( nawet wczasów), bo wszytko może w kazdej chwili trafić szlag. Co prawda to fakt, ale tak sięnie da żyć:(.