mama-ania1
09.07.08, 15:50
Byłam z chłopakiem kilka miesięcy, na początku związek idealny, on
tak się zakochał, że już wybierał imię dla dziecka, przedstawiał
wspólne plany życiowe i musiałam go ostro stopować. Potem nastapiła
oziębłość i koniec wspólnego życia. Co najciekawsze jak się pytałam
o co chodzi, to niby tylko problemy w pracy i nie może on o tym
myśleć, ale mnie ciągle kocha...
Mieliśmy ze sobą kontakt b.intensywny, tzn. traktował mnie jak swoją
prezyjaciółkę, widzieliśmy się codziennie, spotykalismy itp. On
mówił, i tak jest, że nikogo już nie kocha, nie chce się z nikim
wiązać. Dobrze jest mu samemu. Niestety ja bardzo go kochając nie
wiedziałam, co będzie i ciągle miałam nadzieję, aż w końcu nie
wytrzymałam i zerwałam kontakt całkowicie.
Zastanawiam się, czy naprawdę nie miał jaj,żeby powiedzieć
konkretnie, ze mnie nie kocha, nie chce ze mną być ,tylko takie
podchody?