zycie po rozwodzie....

05.08.08, 21:41
nie wiedzialem że może być takie cudowne ! Gdybym choć w połowie przeczuwał co
jest grane , zrobilbym to o wiele wczesniej (zeby nie bylo , rozwod z winy
zony , ksiezniczka ktorej nie wystarczalem , bo zapier**** od rana do wieczora
, w weekendy obrządek w domu, regularny shopping i inne duperele zeby jej bylo
lepiej , a ona sie krolewna sniezka nudzila) , odbieglem od tematu...
Wiec u mnie w robocie zrobil sie taki maly klubik gentelmenów po 30 , ale
jeszcze sporo przed 40 , w miare wygladajacych , w miare sie zachowujacych ,
dobrze ubranych i dojących korporacje na pare PLN co miesiac. No i ten klubik
co raz sie spotka na lunczyku i sobie powspomina ostatni weekend....myslalem
ze tylko mnie takie szczescie w zyciu spotyka , a tu klops , to epidemia.
Panny ciągną (bez skojarzeń) do koleżków jak do pszczółeczki do miodu , jak
twierdzą nikt się za bardzo nie spina , żadnych kwiatków (chyba że po jakimś
wybryku ) , żadnych romatycznych bullshits , czysty raj ...
To tak teraz normalnie się dzieje ?
Pozdro
    • wesmar Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:19
      Jako 4-letni slomiany wdowiec przezywam to samo oblezenie, nieco dluzej niz
      kolega. Mezatki akurat przeganiam, ale wolne kobialki i owszem - tylko
      przebierac. Jest jedna wada tego wszystkiego. Nawyki czyli dalsze postepowanie i
      rozwoj egoizmu oraz brak panny-gosposi. Kazda sie chce kochac, ale malo ktora
      garnie sie do roboty :( A takiej do tanca i rozanca znalezc nie sposob. 20-latki
      jeszcze cos tam upitrasza, salatke przywioza, sa jednak niedojrzale. Zone mysle,
      ze warto bedzie sobie znalezc, taka co zaprezentuje sie w lozku i w garach :)
      • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:22
        wesmar napisał:

        > Zone mysle,
        > ze warto bedzie sobie znalezc, taka co zaprezentuje sie w lozku i w garach :)

        A nie łatwiej mieć kochankę i zatrudnić gosposię? Żadna nie zabierze Ci czasu
        więcej, niż to konieczne.;)
        • wesmar Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:55
          Widzisz menka, mam taka Pania emerytke co mi gotuje i cieszy sie jak mnie widzi
          :) Mowi do mnie "panie Marku niech ja spojrze w pana mądre oczy"... Bardzo Ja
          zreszta lubie. To jednak polsrodek. Jesli nie znajde przez kilka kolejnych lat
          takiej kobiety jak chce to zwioze ognista Ukrainke. Najgorzej ze one nie
          potrafia sie dobrze nauczyc polskiego i zaciagaja "ja nie mowilaaaa" - czego tez
          nie toleruje. Kochanki do mnie przychodza generalnie i bach na wyrko, rzadko,
          ale to wyjatkowo rzadko, ktorakolwiek pomysli, zeby mi np. posprzatac, ba
          kwiatek usycha i tez tego nie widza
          • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:56
            Aaa to jeszcze proponuję sprzątaczkę i ogrodniczkę.;))
          • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:09
            z tymi Ukrainkami to nie jest głupi pomysł ...ładne , robotne , jak popatrzą na
            tych swoich zapijaczonych ziomków to od razu wiedzą jakie ich szczęście spotyka
            jak trafi im się jakiś polaczek , tak dla "resocjalizacji" trzeba by było taką
            wozić na Ukraine na tydzień , żeby sobie popatrzyła skąd uciekła , i była by
            gitara :)
            Tylko mam taki sam problem , jakżesz one strasznie mnie wkurw**** z tym swoim
            zaciąganiem
            Pozdro
            • wesmar Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:26
              Ukrainka - matematyczka, ktora mnie uwiodla byla boginia seksu, zreszta
              przepiekna kobieta. Sa oddane, namietne, biodra maja nieco szersze niz Polki,
              ladniejsze wciecia, sama rozkosz. Sam mam cos z sarmaty bo mnie ciagnie do tych
              kobiet, w druga strone chyba tez. Moj kumpel piekna zone zwiozl, kobieta - zjawisko
      • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:37
        to ja takiej jeszcze nie spotkalem co i kuchnie obskoczy i z mopem polata , a w
        lozku diablica...kazdej czegos brakowalo ....jedna byla zblizona do idealu ale
        byla brzydka i miala male cycki wiec reszta za bardzo sie nie liczyla
        pozdro
        • wesmar Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:08
          Trzeba szukac, ciezko bedzie, ale sa skubane takie, jestem tego pewien. Do tego
          prob wiele potrzeba. Ponad polowa z ktorymi sie spotykam jest umoczona w kredyty
          hipoteczne na 10-ki lat. Chca wic gniazdko, a nie mysla jakie to ryzyko w kraju
          wolnorynkowym. Zostana prawdopodobnie bez chlopa, z kotem co najwyzej. Jednej
          powiedzialem co ma robic, inwestowac w kosmetyki, nawet sie specjalnie nie
          obrazila. Levi szukaj nowej zony ze wschodniej czesci Polski z takiego domu
          gdzie Ojciec mial "twarda reke"
          • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:24
            wiem o czym mowisz , moj kolezka ma zone z lubelszczyzny , ojciec byl w UB i
            mial 5 corek , kobieta marzenie , kiedys na kolezke patrzylismy jak na wariata
            jak nam walory zony opisywal , a teraz widac ze to byl strzal w dziesiatke.
            Zadnych fochow , stochów , normalnie do zycia podchodzi , bez mega oczekiwan ,
            bez glupot nawkladanych do glowy przez "mundre" kolezanki , dziewczyna pracuje ,
            w domu wszystko idealne , czysciutko , na obiad kotlety a nie jakies wynalazki
            ch*** wie z jakiego azjatyckiego 3 świata , dzieciaki biegaja , wszyscy
            szczesliwi....beverly hills 90210 normalnie.
            I kolezka na wodeczke bez fochow wyskakuje , jak jest wodeczka z kobietami to
            ona tez sie bawi , jak przyserfujemy do niego do domu po drinku , to kocyk
            przyniesie bez zadnego niepotrzebnego opierd***** .
            I ja sie w ogole kolezce nie dziwie ze wierny jak pies , no jest normalnym
            facetem , jak gdzies jestesmy i jakies bóstwo sunie , to też cmoknie z uznaniem
            , ale to tyle w jego wykonaniu. I ja mu się nie dziwię , bo chłopina wie co by
            stracił.
            Pozdro
    • poprioniony Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:35
      No ja mam podobnie. Ostatnio jak wychodzilsmy z kasyna z synem szejka
      i ksieciem Luxemburga to musielismy poprosic ochrone, zeby rozpedzila
      te napalone nastolaty. Eh, juz mnie to zaczyna meczyc, moze zaszyje
      sie na jakis czas w mojej chacie z bali na Bali?
      • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:37
        poprioniony napisała:

        > No ja mam podobnie. Ostatnio jak wychodzilsmy z kasyna z synem szejka
        > i ksieciem Luxemburga to musielismy poprosic ochrone, zeby rozpedzila
        > te napalone nastolaty. Eh, juz mnie to zaczyna meczyc, moze zaszyje
        > sie na jakis czas w mojej chacie z bali na Bali?
        >

        Zblazowany milioner. :P
    • sunflower30 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:43
      Widze,że levi ma syndrom zerwania z łańcucha? Znalazłeś sie na rynku
      wtórnym i odkrywasz nowe horyzonty?
      To, że koleżanki ciągną jak pszczółeczki do miodu jest naturalne,
      pewnie te pszczóleczki też po 30-tce, przegapiły moment, kiedy
      koleżanki wychodziły za mąż, wpadły w sidła kariery i robienia
      pieniędzy, więc teraz korzystają z tzw. drugiego rzutu.

      Te drugie związki, jeśli sie je już zawiera, to rzeczywiście bez
      szaleńczej i głupio zaślepiającej młodzieńczej miłości. Zwycięża
      raczej pragmatyzm i racjonalizm, żeby nie powiedzieć kalkulacja.

      Levi, tylko żebyś w tym szale wolności nie zabił sie o własną budę !!
      Tego ci życzę ja, również po rozwodzie :))))
      • poprioniony Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:47
        To ze jestes brzydka, pomarszczona trufla ktorej nie chce ciachnac
        zaden koles z rynku wtornego, nie znaczy, ze masz tu saczyc swoj jad.
        Zajmij sie czyms co moze odprezy takiego gnoma jak Ty, oskub kore
        z drzewa, powyj do ksiezyca, pogrzeb w smietniku, moze akurat
        znajdziesz cos na miare swoich potrzeb i mozliwosci.
        • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:50
          poprioniony napisała:

          trzymaj fason , chamów nikt nie lubi , nie to żebym był jakimś wojownikem z
          greenpeace'u ale nie lubie wulgaryzmów
          Pozdro
        • sunflower30 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:54
          poprioniony napisała:

          > To ze jestes brzydka, pomarszczona trufla ktorej nie chce ciachnac
          > zaden koles z rynku wtornego, nie znaczy, ze masz tu saczyc swoj
          jad.
          > Zajmij sie czyms co moze odprezy takiego gnoma jak Ty, oskub kore
          > z drzewa, powyj do ksiezyca, pogrzeb w smietniku, moze akurat
          > znajdziesz cos na miare swoich potrzeb i mozliwosci.
          >


          To było do mnie ?????????????????????????
          Zalecam przeczytanie jeszcze raz, na spokojnie tego, co napisałam, a
          potem wnoszę o przeprosiny. W moim poście nie było ani krzty jadu,
          ironii, ani sarkazmu.
          Pozdrawiam serdecznie.
      • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:48
        Strzał w dziesiątkę siostro !
        SZACUN !

        kalkulowała to moja pierwsza tfu ! żona , ale chyba miała kalkulator zepsuty

        Pozdro
    • sottobosco Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:52
      Pierwszy prawdziwie "męski" wątek jaki czytam na tym forum.
      Dalej chłopaki, ciekawie się was czyta.
      Szacun, pozdro itd.
    • lacido Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:53
      mam kolegę który ma ten szał już za sobą i nie uwierzysz ale marzy o tym by
      założyć rodzinę (jest po 30ce ale sporo przed 40ka :P
      • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 22:54
        Nikt nie uwierzy.;P
        • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:03
          fajnie było by mieć juniora
          • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:07
            levi9999 napisał:

            > fajnie było by mieć juniora

            Jak zauważyłeś za Tobą latają stada wygłodniałych samic, więc nic tylko
            wybierać. Żaden problem mieć dziecko.;)
            • levi9999 Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:12
              miec juniora pod reka , a placic na niego alimenty to jak dla mnie gruba roznica
              • menk.a Re: zycie po rozwodzie.... 05.08.08, 23:14
                Zatem najpierw ubezwłasnowolnij potencjalną matkę. Junior pod ręką i bez kosztów.;P
                Skąpiradło wobec własnego dziecka.:PP
          • lacido a widzisz Menka :))) 05.08.08, 23:18

            • menk.a Re: a widzisz Menka :))) 05.08.08, 23:19
              Na razie jeszcze nic.:P
              • lacido Re: a widzisz Menka :))) 05.08.08, 23:24
                no jak planuje juniora to mysli o rodzinie :)
                • menk.a Re: a widzisz Menka :))) 05.08.08, 23:31
                  Laci, Ty wiesz, że można mieć dzieci bez zakładania stadła, co? Nie chwal dnia.:P
                  • lacido Re: a widzisz Menka :))) 05.08.08, 23:44
                    wiem :)
                    ale On też wspominał coś a alimentach że wolałby mieć dziecko przy sobie :DDD
                    więc to chyba świadczy o stadle <lol>
                    • levi9999 Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:02
                      za bardzo kombinujecie , to to Was na dłuższą metę całkowicie dyskredytuje
                      jeśli junior , to mamusia , a mamusia musi byc taka aby z tym juniorem nie
                      zawinela sie po paru latkach , albo i wczesniej , i zeby na tatusiu nie ciazyl
                      obowiazek alimentacyjny ---> w tej grupie umieszczam Panie kombinujące i
                      księżniczki

                      rozwiązanie idealne to Pani , matka juniora jest dobrą wierną kobietą , przez
                      posiadanie razem dziecka zaczynają Was nawet łączyć więzy rodzinne , Pani jest
                      dobrą partnerka (slowo żona jakoś mi cieżko przez gardło przechodzi) , żyjecie
                      długo i szczęśliwie

                      III opcja , to Pani po urodzeniu juniora okazuje się mega latawicą i papcio
                      dostaje prawa rodzicielskie na pierwszej rozprawie....sytuacja mało
                      prawdopodobna , nie spotkałem w życiu jeszcze tak zdemoralizowanej kobiety ,
                      kiedyś jedną widziałem , byłą żonę mojego kolegi , dostał prawa na 1 sprawie
                      zresztą mając na uwadze psychikę juniora , tylko pewność że życie potoczy się
                      drugim wariatem pozwala na spontaniczne podziurawienie wszystkich prezerwatyw w
                      domu.
                      warianty 1 i 3 przynoszą duże prawdopodobieństwo że junior nie bedzie w zyciu
                      tym kim chcielibysmy aby byl , czyli kopia nas :)
                      pozdro
                      • lacido Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:05
                        dyskredytuje?
                        ja już mam juniora wiec wybacz :))

                        > jeśli junior , to mamusia , a mamusia musi byc taka aby z tym juniorem nie
                        zawinela sie po paru latkach , albo i wczesniej , i zeby na tatusiu nie ciazyl
                        obowiazek alimentacyjny ---> w tej grupie umieszczam Panie kombinujące i
                        księżniczki

                        > rozwiązanie idealne to Pani , matka juniora jest dobrą wierną kobietą , przez
                        posiadanie razem dziecka zaczynają Was nawet łączyć więzy rodzinne , Pani jest
                        dobrą partnerka (slowo żona jakoś mi cieżko przez gardło przechodzi) , żyjecie
                        długo i szczęśliwie

                        właśnie to napisałam tylko krócej :DDD
                        • levi9999 Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:10
                          lacido napisała:

                          > dyskredytuje?
                          > ja już mam juniora wiec wybacz :))

                          więc to dyskredytuje Cie podwójnie !
                          • lacido Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:15
                            no i masz
                            piękną noc diabli wzięli

                            odarłeś mnie ze złudzeń

                            chyba się pochlastam <lol>
                            • levi9999 Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:41
                              sporo jest chyba facetow co nie maja oporów aby wychowywac obce dzieci? Z
                              poziomu wyszczekania tez wnioskuje ze klopotow w kontaktach miedzyludzkich nie
                              masz , wiec po co sie od razu ciac ?
                              Wez sie upij albo pomaluj sobie paznokcie u nog
                              Z glębi klatki piersiowej przepraszam Cie jesli odebralas moje posty personalnie
                              wycelowane w Ciebie , nie to było moim zamierzeniem.
                              Milej nocy zycze
                              • lacido Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:55
                                levi9999 napisał:

                                > sporo jest chyba facetow co nie maja oporów aby wychowywac obce dzieci?

                                a kto CI naopowiadał, że chcę żeby obcy chłop wychowywał moje dziecko?? :)))

                                > Wez sie upij albo pomaluj sobie paznokcie u nog

                                pogrzało Cię??Upić się jeszcze bym mogła ale z paznokciami przegiąłeś

                                > Z glębi klatki piersiowej przepraszam Cie jesli odebralas moje posty
                                personalnie wycelowane w Ciebie , nie to było moim zamierzeniem.

                                Nie za ma co, nic nie odebrałam personalnie aczkolwiek miło że tak pomyślałeś
                                (czyżbym była gruboskórna?)

                                wyszczekanie subtelnie pominę :)
                                Dobranoc
                        • levi9999 Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:13
                          a tak w ogóle to z ciekawego wątku o trudach dnia codziennego zwykłego polskiego
                          mężczyzny zrobiło się jakieś sranie w banie o dzieciach...
                          Ide spac
                          • lacido Re: a widzisz Menka :))) 06.08.08, 00:16
                            ty zacząłeś o juniorze, sorki znaczy o sraniu w banie :)))
          • wesmar Re: zycie po rozwodzie.... 06.08.08, 02:08
            Ja bym tam nie chcial. Zadnych dzieciakow. Nie mam instynktu
            ojcowskiego do dzieci, moje siostry pewnie poczna. "Niebo" mnie
            uchronilo do tej pory jakims cudem. W ubieglym roku mialem romans z
            kobieta, ktora bylaby moze i najlepsza zona, ambitna, na stanowisku
            i polityk, mimo to kobieta, przy niej bylem "dyrygentem". Jednak jej
            blagalne żebranie "zrob mi dziecko bo nie mamy czasu" wystraszylo
            mnie na amen.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja