Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestrodze!

13.08.08, 12:40
Właściwie posiadanie hobby to rzecz szlachetna i pożądana.Jest źródłem
przyjemności, odskocznią od codzienności, obszarem samodoskonalenia.
Wszystko OK...ale...co się dzieje z rodziną hobbysty, któremu hobby zajmuje
cały wolny czas poza jakąś tam, byle jaką pracą i jest jedynym obszarem jego
zainteresowań oraz aktywności?
Promuje się wizerunek hobbysty jako "człowieka pozytywnie zakręconego". Tylko
jakim kosztem?
Oczywiście, moja refleksja spowodowana jest osobistymi doświadczeniami.
Żeby uprzedzić komentarze, też miałam kiedyś hobby...nie jestem nudną kurą
domową, ale nie starczyło mi już na nie czasu. Nie użalam się nad sobą, ale
obsługuję dom samodzielnie...przysłowiową rurę przetkam, żelazko naprawię,
kafelki w łazience przylepię, kasę zarobię, dziecku w szkole pomogę, na
koncert pójdę, koło aucie też sama zmienię...
I nie dlatego, że ze mnie taka Zosia Samosia. Dlatego, że mój mąż nigdy nie
miał czasu. Zawsze jego hobby było na pierwszy miejscu, a przypominanie o
obowiązkach "domowych" było zawsze moją złośliwą fanaberią, mającą na celu
odebranie mu JEGO przyjemności.
Dzisiaj mój mąż ma się dobrze, na gruncie swojego hobby ma sukcesy oraz
szacunek kolegów z Organizacji Pożytku Publicznego. Nawet ministra, bo
hobbystycznie jakiś rewolucyjny projekt ustawy napisał.
A nasza rodzina...cóż...istnieje jedynie jako hotel z full service'm naszego
"hobbysty". Rozwód w drodze.

Może powinno się (tak jak w szkole, gdzie nie pozwala się uczniowi
zaniedbującemu obowiązki szkolne na jakieś dodatkowe "zabawy"), w imię ochrony
rodziny, wprowadzić zasadę uzyskiwania pozwoleń na uprawianie hobby przez
współmałżonków?
A może trzeba oprócz teatralnych ślubów, wprowadzić zwyczaj szczegółowych umów
małżeńskich, co, gdzie i do jakiego stopnia? Jak w biznesie.
Może byłoby mniej nieszczęść?





    • dzikoozka Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 13:51
      cóż, widać kocha swoje hobby bardziej niz Ciebie i rodzinę, przykre,
      ale musisz się z tym pogodzić.
    • 1.xxx12345 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 13:58
      to chyba i tak lepiej niż np. jako hobby inne dziewczyny. :)) przynajmniej czas
      w domu spędza. :))
    • trust2no1 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 14:04
      Nie odbierając ci prawa do własnego subiektywnego widzenia problemu,
      ale dlaczego rozciągasz swój przypadek na wszystkie inne rodziny?
      W końcu oglądanie wszystkich, jak leci, odcinków sitcomów w
      telewizorni też może być postrzegane jak hobby i co, na to też
      wprowadziłabyś zezwolenie? Takie ze znaczkami skarbowymi i pieczątką
      z orzełkiem? :)
      Po prostu trafiłas na wynaturzoną postać w jednostkowym przypadku,
      przykro mi, twój pech. Skoro rozwód w toku - to prawdopodobnie jeśli
      stworzysz następny związek, to z kimś kto będzie kursował na trasie
      praca - dom - praca - dom i tak w kółko. A na koniec grabarz łopatą
      d.. poklepie i już.
      • menk.a Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 14:09
        trust2no1 napisał:

        > A na koniec grabarz łopatą
        > d.. poklepie i już.

        Ale na przyjemności to trzeba zasłużyć. :DD
    • trust2no1 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 14:06
      Aha, i jeszcze jedno: co do twojego ostaniego akapitu, to nie wiem
      czy byłoby mniej nieszczęść, ale ślubów na pewno.
      • lupus76 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 20:54
        trust2no1 napisał:

        > Aha, i jeszcze jedno: co do twojego ostaniego akapitu, to nie wiem
        > czy byłoby mniej nieszczęść, ale ślubów na pewno.

        Czyli byłoby mniej nieszczęść...
    • brak.polskich.liter Widzialy galy, co braly 13.08.08, 15:15
      Zaloze sie, ze Twoj jeszcze-malzonek zawsze tak mial. Nie wierze, ze
      zafiksowanie na hobby nie bylo widoczne przed slubem. Tego sie raczej nie da ukryc.

      Jesli mimo to zdecydowalas sie wyjsc za niego i miec z nim dziecko, to coz...
      Rozumiem, ze jestes rozgoryczona, ale naprawde nie jest wina bywalcow forum
      "Mezczyzna", ze zle wybralas, tj. wyszlas za faceta, dla ktorego zycie rodzinne
      stoi nizej w hierarchii priorytetow, niz hobby. Wiec proponuje darowac sobie
      apele o szkodliwosci hobby. Wiekszosc ludzi, z ktorymi mam stycznosc, posiada
      hobby, pasje i zainteresowania i jest w stanie godzic je z zyciem osobistym.
      Kwestia dojrzalosci i priorytetow.

    • mar.lena Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 15:30
      Po prostu we wszystkim nalezy zachowywac umiar i wiedziec co jest
      najwazniejsze w zyciu. Twoj maz widac tego nie wie, nie rozumie, itp.

      Mezczyznom na ogol przychodzi to trudniej zrozumiec, kobieta jest z
      natury predysponowana do dbania o ognisko rodzinne i dzieci, o meza,
      nie musi dochodzic do tego poprzez rozmyslania nad zyciem.
      Nalezy tu wg mnie prowadzic pewne dzialania prewencyjno wychowawcze,
      i po prostu nie wolno byc taka samodzielna, czy niezastapiona.

      Z drugiej strony pasje nalezy w zyciu miec, wielu mezczyzn, w
      wiekszym stopniu jak kobiety osiaga szczyty sukcesu zawodowego, czy
      w jakiejs pozazawodowej dziedzinie, bo po prostu angazuja sie w to
      calkowicie, zostawiajac sprawy rodzinne na dalszym planie.
      Moze nie jest to do konca zle, ale mysle, ze sa to tylko takie
      okresy w zyciu, kiedy mamy np. "miodowy rok", "czas nianczenia
      dzieciaka", ale przychodza tez: "czas wytezonej pracy i awansu",
      czy "czas na moje hobby", "czas na zrobienie doktoratu", "czas
      remontu mieszkania" itp.

      Z jednym zgadzam sie jednak calkowicie, podzial zaangazowania
      pomiedzy rozne sprawy w rodzinie powinien byc jakos ustalany
      wspolnie. Malzonkowie powinni miec sprawy oddzielne ale tez te,
      ktore je caly czas spajaja.

      Moze macie jeszcze jakas szanse, co??

      • brak.polskich.liter Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 17:33
        mar.lena napisała:

        > kobieta jest z
        > natury predysponowana do dbania o ognisko rodzinne i dzieci, o meza,
        > nie musi dochodzic do tego poprzez rozmyslania nad zyciem.

        Wiekszego bulszitu dawno nie czytalam.
        Niniejszym gratuluje wygranej w plebiscycie na Idiotke Tygodnia :PPP
        • mar.lena Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 13.08.08, 17:44
          brak.polskich.liter napisała:

          > mar.lena napisała:
          >
          > > kobieta jest z
          > > natury predysponowana do dbania o ognisko rodzinne i dzieci, o
          meza,
          > > nie musi dochodzic do tego poprzez rozmyslania nad zyciem.
          >
          > Wiekszego bulszitu dawno nie czytalam.
          > Niniejszym gratuluje wygranej w plebiscycie na Idiotke
          Tygodnia :PPP

          No cóż. :o) Jaki pomysłodawca, taki plebiscyt.
          Życzę dużo satysfakcji.


          >
    • staryigruby Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 14.08.08, 21:32
      przy takiej skali o jakiej piszesz to juz ucieczka....kazdy lubi
      zajmowac sie samymi milymi sprawami, ale to juz przegiecie...:)
    • cloclo80 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 00:26
      Żadna praca nie hańbi, z wyjątkiem pracy społecznej.
      • michal_powolny12 Re: Hobby...przyjemność czy ucieczka? Ku przestro 15.08.08, 01:48
        A czemu to praca społeczna jest be? Bo kasy nie przynosi? Może to
        inwestycja? Mój znajomy prawnik bardzo chętnie angażował się z prace
        pro bublico bono. Za darmo. I dzisiaj jest w pewnej bardzo wąskiej
        branży prawie monopolistą. Wyrobił sobie nazwisko i pozycję. A
        niektórzy mu mówili po co robisz za frajera. Tylko ci co się
        czepiali dziasiaj są na aucie a on zarabia.
Pełna wersja